Za olzę tam precz! Dlaczego Polacy zajęli Śląsk Zaolziański?

Krzysztof Błażejewski 30 października 2016, aktualizowano: 30-10-2016 18:23

Zajęcie Śląska Zaolziańskiego przez Polskę w październiku 1938 roku było jedną z najczarniejszych kart naszej historii w XX wieku. Niezależnie od tego, że Zaolzie naprawdę Polsce się należało.

Polskie wojska defilują na ulicach zajętego czeskiego Cieszyna. Na pierwszym planie czołg lekki 7TP, w tle czołg 7TP w wersji dwuwieżowej.

Fot.: Narodowe Archiwum Cyfrowe

Kiedy w Monachium we wrześniu 1938 roku rozstrzygały się dalsze losy Europy, kiedy Anglikom i Francuzom wydawało się, że nakłaniając Czechów do oddania Niemcom spory ch połaci ziem w Sudetach, uda się powstrzymać niemiecki rewizjonizm i zapewnić Europie pokój na długie lata, w Polsce potajemnie szykowano się do wykorzystania okazji i zajęcia przez nasze wojska tzw. Zaolzia.


Były to południowo-zachodnie ziemie dawnego Śląska Cieszyńskiego, odgrodzone od reszty regionu rzeką Olzą, zamieszkałe w większości przez Polaków, które zostały zajęte przez Czechosłowację w okresie wojny polsko-bolszewickiej.

Nasi południowi sąsiedzi uzyskali potem poparcie w tej kwestii tzw. Rady Ambasadorów, która wymusiła na Polsce uznanie tej granicy. Być może stałoby się inaczej, gdyby nie... trzecie powstanie śląskie i dołączenie do Polski sporej części Górnego Śląska. Europejskie mocarstwa uznały wówczas, że Polsce złóż węgla już wystarczy, natomiast kopalnie na Zaolziu otrzyma Czechosłowacja, aby mogła rozwijać swój przemysł.

„Gdzie tu się można zapisać?”


Przez cały okres międzywojnia Polacy upominali się o zwrot zajętych ziem. Antyczeskie demonstracje regularnie odbywały się i w Bydgoszczy, i w Toruniu.

Kiedy premierzy Francji i Wielkiej Brytanii Daladier i Chamberlain konferowali w Monachium z Hitlerem, marszałek Śmigły-Rydz, trafnie przewidując dalszy bieg wydarzeń, podjął decyzję o koncentracji wojsk na granicy z Czechosłowacją.

Choć było to tajne, mieszkańcy Pomorza doskonale o tym wiedzieli. To właśnie jednostki wojskowe z Grudziądza, Torunia i Bydgoszczy otrzymały, jako najsprawniejsze w kraju, zadanie zajęcia ziem zamieszkałych przez polską większość za czechosłowacką granicą.

Kiedy wojsko czekało na rozkaz, w Warszawie gruchnęła informacja o naborze ochotników do korpusu zaolziań-skiego. Do 29 września 1938 r. zgłosiło się 50 tys. ochotników. „Tego dnia w naszej redakcji co chwilę dzwoniły telefony z zapytaniami o adres takiego biura w Bydgoszczy” - pisał „Kurier Bydgoski”.

Biuro takie niebawem otwarte zostało w mieście, w lokalu Federacji Związków Obrońców Ojczyzny przy ul. Zygmunta Augusta. W ciągu dwóch dni zapisało się 300 osób. „Szczególnie Ślązacy zapisują się gremialnie. Rozgorączkowani wymachują rękami, wygrażają pięściami, bo wielu z nich posiada za kordonem swoich najbliższych” - informował „Kurier”.

Mocarstwowe nastawienie polskiego społeczeństwa szybko znalazło swoje ujście. Wiece i manifestacje, domagające się przyłączenia Zaolzia do Polski, miały miejsce dzień w dzień w każdym pomorskim mieście. Sprawa zdawała się już być przesądzona, kiedy rząd polski wystosował do władz czechosłowackich ultimatum. Toruńskie „Słowo Pomorskie” publikowało na czołowych stronach nowe mapy Polski, uwzględniające przyszłe zmiany terytorialne i informowało „Co nam przyniesie Śląsk Zaolziański”.

1 października gazeta zamieściła informacje o krwawo stłumionym powstaniu polskim na Zaolziu i... zniszczeniu czeskiego pomnika Wolności w Trzyńcu oraz masowym przedostawaniu się prześladowanych i krzywdzonych Polaków przez granicę do kraju po odmowie służby w armii czeskiej. Propagandowe tony w każdym kraju świata zawsze wydawały się brzmieć podobnie...

Ostatecznie Czesi ulegli żądaniom polskim 2 października. Tego dnia armia, dowodzona przez gen. Władysława Bortnowskiego, dowódcę armii „Pomorze”, weszła do południowej części Cieszyna.

Na wieść o tym bydgoszczanie spontanicznie zgromadzili się na Starym Rynku, gdzie wysłuchali przez głośniki oświadczenia Naczelnego Wodza. Niestety, doszło do zamieszek, kiedy organizatorzy wezwali do odśpiewania hymnu. Starosta Julian Suski zamiast „Mazurka” zaintonował „Pierwszą brygadę”, a endecja zagłuszała piłsudczyków, śpiewając „Boże, coś Polskę”.

Wyrównanie rachunków nożem?


4 października „Słowo Pomorskie” otworzyło numer wielkim tytułem: „Śląsk Zaolziański wrócił do Polski”. Kolejne dni to doniesienia o „wyzwolonych” miastach i powiatach. Pojedyncze głosy przypominające, że Zachód uznał nas za sojusznika Hitlera, kpiące wezwanie do wspólnego z Niemcami rozbioru całej Czechosłowacji oraz sugestie, że wbiliśmy naturalnemu sojusznikowi nóż w plecy - zostały odrzucone bądź „przykryte” hasłem - zajmując Zaolzie tylko „wyrównaliśmy rachunki krzywd”.

„Kurier Bydgoski”: Oddziały armii narodowej, które dały nam prastare, piastowskie Zaolzie, powitajmy w naszym mieście jak najgoręcej, serdecznie i szczerze!


„Społeczeństwo pomorskie, które wiele lat cierpiało w niewoli niemieckiej, łączyło się z całą Polską we wspólnej radości, gdy te z dawien dawna czysto polskie ziemie wracały na łono ojczyzny” - pisał „Dziennik Bydgoski”.

Pod tym względem byliśmy podobni do innych europejskich nacji. O zdobyczach terytorialnych marzyli wówczas niemal wszyscy, czuli się pokrzywdzeni z powodu przebiegu istniejących granic.

Jeszcze bardziej mocarstwowy zapał Polaków uwidocznił się podczas powrotów na Pomorze triumfatorów, żołnierzy, którzy zajęli Zaolzie. Witano ich niemal jak rzymskich legionistów: bramami z kwiatów, oklaskami, chlebem i solą, śpiewem i chóralnymi okrzykami.

Jako pierwsi wrócili do siebie z Zaolzia żołnierze z garnizonu grudziądzkiego. Po nich przyjechali do Bydgoszczy tzw. biali ułani i artyleria konna. Prezydent miasta Leon Barciszewski apelował: „Przyjmijmy ich z wdzięcznością i radością. Nie szczędźmy ofiar, by to powitanie wyglądało jak najokazalej”.

15 listopada 1938 roku po południu wrócił do Torunia batalion rezerwistów toruńskiego pułku piechoty. Był to przyjazd niespodziewany, nie udało się więc zorganizować oficjalnego powitania. Ograniczono się do spotkania z żołnierzami w formie uroczystego apelu z udziałem władz miasta na dziedzińcu koszarowym, gdzie wojsko otrzymało paczki z podarkami, kupione ze składek publicznych. W każdej była tabliczka czekolady, 20 papierosów, mydło i skarpetki.

4 i 5 grudnia 1938 roku do Bydgoszczy dotarły kolejne oddziały. Defilada zwycięzców miała miejsce na placu Wolności. Radość była powszechna. 10 miesięcy później do Bydgoszczy weszły wojska niemieckie...

Problem Śląska Cieszyńskiego
Na terenach tzw. Zaolzia, zajętych przez Czechów, miał się odbyć plebiscyt. W sierpniu 1920 r. Polacy z niego zrezygnowali w zamian za przepuszczenie transportów z bronią. Czesi tego nie zrobili, ale i tak Zachód ich poparł. Po II wojnie polskie wojska stacjonowały na tzw. Zaolziu do 1947 r. Potem się wycofały, czekając na decyzje. Dopiero w 1958 r. oficjalnie Śląsk Zaolziański wszedł w skład CSRS, którego władze zagwarantowały polskiej mniejszości opiekę.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Dodaj swój komentarz najciekawsze najstarsze najnowsze

  1. 03-11-2016 13:40

    Oceniono 1 raz 1 0

    - stach: Po wojnie Czesi zajęli Kotlinę Kłodzką. A w l. 60 tych był czeski km na Rysach - konfliktu o Morskie Oko cd.

    Odpowiedz

  2. 01-11-2016 11:55

    Brak ocen 0 0

    - asad: Pamiętać trzeba,że czeska propozycja zwrotu Zaolzia nosi datę 22.9.1938a więc na cały tydzień przed konferencją monachijską! 0 odpowiedzi 0 podanych dalej 0 polubionych

    Odpowiedz

  3. 01-11-2016 11:47

    Oceniono 2 razy 1 1

    - hens: A dlaczego szpryngejowskie naziole o tym piszą. I to w trybie "nasza historia"? Od kiedy to historia Polski jest wasza, gnidy niemieckie? Wasze są "Nazie Matki i Nazi Ojcowie"! Więc won z hasbarą z Polski! Nie jesteście Polakami!

    Pokaż odpowiedzi (1) Odpowiedz

    1. 31-10-2016 09:49

      Oceniono 5 razy 4 1

      - INTRO : dlaczego "czarna karta"?? "zostały zajęte przez Czechosłowację w okresie wojny polsko-bolszewickiej" Odebraliśmy to, co Nasze i siłą i podstępem zostało Nam zabrane.

      Pokaż odpowiedzi (1) Odpowiedz

      1. 30-10-2016 20:56

        Oceniono 6 razy 1 5

        - Ron: Bo polacy lubia sie wszędzie wpie......

        Pokaż odpowiedzi (1) Odpowiedz

        1. 30-10-2016 19:34

          Oceniono 9 razy 8 1

          - Meds: Bardzo dobra decyzja w tym 1938. Nie daliśmy sobie w kasze dmuchać. Czesi wykorzystali sytuacje ze w 1920 walczyliśmy z Rosją .

          Odpowiedz

        2. 30-10-2016 19:16

          Oceniono 3 razy 2 1

          - doradca : p.Blazejewski proponuję nastepny temat Liga Morska i Kolonialna pewnie jacys dzialacze w bydzi byli

          Odpowiedz

        3. 30-10-2016 19:14

          Oceniono 3 razy 1 2

          - akuratny : rozumiem ze z powodu przeprowadzki moze się komus popierzyc w glowie bo to stres ale azeby pchac się na Zaolsie to juz przesada

          Pokaż odpowiedzi (1) Odpowiedz