Czym jest inteligentne miasto? Czy Polska jest na takie coś gotowa?

Dorota Witt 30 października 2016, aktualizowano: 30-10-2016 15:49

Mieszkaniec inteligentnego miasta jeździ autobusem zasilanym gazem z ludzkich odchodów, śmieci wyrzuca do śmietnika, który informuje go o cenach na giełdzie, a zwykłą kartą płatniczą płaci nawet za usługi warte mniej niż grosz. Ale inteligentne miasta potrzebują inteligentnych mieszczuchów i włodarzy, którzy chętnie otwierają miejską kasę, bo nowoczesność ma swoją cenę.

Torunianie jako pierwsi w regionie wsiedli na miejskie rowery. Panuje nad nimi specjalny system informatyczny.

Fot.: freeimages.com

Oszczędzony czas w inteligentnej komunikacji to pieniądz. Śmieci sprytnie przetworzone na wartościowe produkty to zysk dla miasta. A zyskami interesuje się ponad połowa ludzi na świecie.


Tylu już żyje w miastach, mimo że zajmują one tylko 3 proc. powierzchni Ziemi. Wszyscy razem emitują aż 75 proc. gazów cieplarnianych. Rozwój i budowa inteligentnych miast, takich, w których żyje się wygodniej, oszczędniej, ale i ekologiczniej, to już obowiązek mieszczuchów. Także w naszym regionie powstaje coraz więcej rozwiązań smart.

Bydgoskie i toruńskie latarnie uliczne (te należące do miasta) w większości już

świecą przykładem,


bo ich stare, rtęciowe i sodowe oprawy wymieniono na nowoczesne, inteligentne. Takie, które same zgłoszą, że się popsuły i które przynoszą miejskiej kasie spore oszczędności w porównaniu z kosztami utrzymania starych latarni.

- U nas to nawet 60 proc. oszczędności, a biorą się one stąd, że oprawy LED są energooszczędne, światło nie jest rozproszone, lecz nakierowane wprost na jezdnię, dodatkowo latarnie automatycznie zgłaszają istotny spadek natężenia ruchu, a wtedy można zmniejszyć strumień światła - tłumaczy Krzysztof Kosiedowski, rzecznik ZDMiKP w Bydgoszczy.

- Oprawy LED są ekonomiczniejsze, bo służą dłużej niż tradycyjne, oszczędzamy też na ich obsłudze. Inteligentna latarnia zgłasza nie tylko uszkodzenie konkretnej oprawy, system pozwala też zdalnie określić, z jaką usterką mamy do czynienia, dlatego fachowiec jedzie na miejsce z gotową diagnozą. Latarnie LED to też ulga dla środowiska.

PRZECZYTAJ: Potencjał inteligentnego miasta tkwi w jego mieszkańcach



Anna Kulbicka-Tondel: Oprócz informacji o najbliższych kursach i godzinie, tablice Systemu Informacji Pasażerskiej mogą też informować o zagrożeniach.


O kierowcach myślą z kolei Inteligentne Systemy Transportowe. - Nie chodzi tylko o te duże tablice przy rondach i skrzyżowaniach, które pokazują zapełnienie na pobliskich ulicach. System liczy samochody, które zbliżają się do skrzyżowania, i steruje sygnalizacją, długość świecenia światła zielonego zależy od liczby aut czekających na przejazd - mówi Krzysztof Kosiedowski. - System jest wyposażony w kamery, które rejestrują cechy pojazdu, zapamiętywane są m.in. tablice rejestracyjne. Sam się uczy i doskonali, na podstawie gromadzonych danych potrafi określić, czy pojazd przejeżdża przez dany odcinek okazjonalnie czy codziennie. Nieco też podgląda - obraz z kamer jest tak dokładny, że często widać, jakim kolorem szminki maluje się kobieta, która właśnie stoi na światłach. Panowie częściej z nudów po prostu dłubią w nosie...

Inteligentnie można też dbać o bezpieczeństwo w mieście. Z kamer, zamontowanych na skrzyżowaniach w ramach ITS, korzysta też policja, np. kiedy prowadzi pościg czy poszukiwania. Sprawdza się też system powiadamiania mieszkańców o zagrożeniach, np. pogodowych, za pomocą wiadomości SMS.
Bydgoszczanie przed wyjazdem w trasę mogą dowiedzieć się, co dzieje się na drogach z portalu www.its.bydgoszcz.pl.

fot. Tomasz Czachorowski

Bydgoszczanie przed wyjazdem w trasę mogą dowiedzieć się, co dzieje się na drogach z portalu www.its.bydgoszcz.pl.


W nowoczesnym mieście ważne jest, by rozwijać komunikację publiczną. Trzeba jednak najpierw przekonać mieszkańców do zostawiania aut w garażach. Pomaga w tym ITS - na skrzyżowaniach, na których wyznaczono buspas, system, „widząc” autobus, przepuszcza go, zapalając dla niego zielone światło. Na torowiskach tramwajowych ta zasada też obowiązuje - tramwaj zgłasza się na zasadzie podobnej do działania GPS-u i dostaje zielone światło.

Są europejskie miasta, które idą o krok dalej. W Barcelonie komunikacja miejska może niemal idealnie odpowiadać na potrzeby mieszkańców: opracowano już systemy, które „podglądają” wpisy uczestników imprez masowych na portalach społecznościowych - jeśli impreza podoba się mieszkańcom, to sygnał, by podstawić dużą liczbę autobusów dopiero po jej zakończeniu, jeśli uczestnicy piszą znajomym „jest beznadziejnie, wracam do domu”, drogowcy wiedzą, że przydadzą się dodatkowe autobusy jeszcze przed zakończeniem imprezy.

- Bydgoskie tramwaje nie tylko zgłaszają zapotrzebowanie na zielone, pomocne dla pasażerów okazują się elektroniczne tablice, ustawione na przystankach, czyli system dynamicznej informacji pasażerskiej. Można się dzięki niemu dowiedzieć, o której faktycznie przyjedzie akurat ten tramwaj czy autobus, na który czekamy - system uwzględnia korki, awarie, informuje o spóźnieniach - wylicza Krzysztof Kosiedowski.

Podobne tablice na przystankach tramwajowych działają w Toruniu (miasto przymierza się do rozszerzenia systemu na komunikację autobusową i wdrożenia podobnego rozwiązania na drogach). - Oprócz informacji o najbliższych kursach oraz godzinie, tablice Systemu Informacji Pasażerskiej mogą również informować o zagrożeniach i przekazywać ważne komunikaty - zauważa Anna Kulbicka-Tondel, rzeczniczka prezydenta Torunia.

I w Toruniu, i w Bydgoszczy opłaty za parkowanie są już sprawiedliwe. Dzięki specjalnym aplikacjom na urządzenia mobilne nie musimy szukać parkomatu ani drobnych, wystarczy parę kliknięć. - Program pozwala na naliczanie minutowe, dzięki któremu nie przepłacamy za postój. Powiadomi nas również o tym, że za 5 min. skończy się nam ważność biletu.

Opłaty za miejskie usługi ciągle jednak czekają na inteligentną rewolucję. - Urzędy przechodzą stopniowo cyfryzację, a banki są z natury rzeczy liderami pod względem wprowadzania nowoczesnych rozwiązań technologii informatycznych - mówi dr hab. Michał Polasik z Wydziału Nauk Ekonomicznych i Zarządzania UMK w Toruniu, prezes firmy spin-off Technology For Mobile, której misją jest komercjalizacja wyników naukowych i prac rozwojowych UMK w obszarze innowacji płatniczych i technologii mobilnych.

- Banki mają doświadczenia, także w odpieraniu ataków hakerskich na swoje systemy, którymi mogą podzielić się z administracją. Wystarczyłoby

„podpiąć” niektóre miejskie usługi np. do zwykłej karty płatniczej,


która jest powszechnie stosowanej i łatwa w użyciu, nawet dla seniorów. Wtedy można by nią płacić choćby za parkowanie w mieście.

W przyszłości opłaty za usługi miejskie będą pobierane w ramach mobilnych mikropłatności. - Wyobraźmy sobie, że siedzimy w nowoczesnym autobusie. Ładujemy smartphone czy tablet w gniazdku umieszczonym w pojeździe - mówi dr Michał Polasik. - Mamy za to zapłacić kilka groszy, a może i poniżej grosza. Takie transakcje byłyby możliwe dzięki technologii mobilnej.

Z autobusu szybko i wygodnie przesiadamy się do tramwaju. Ale nie mamy biletu, więc kupujemy go mobilnie, także przy użyciu zwykłej karty płatniczej lub aplikacji. Gdy przychodzi kontroler, wcale nie prosi o dokument, potwierdzający naszą tożsamość czy uprawniający nas do zniżki za przejazdy.

Nie chce nawet miejskiej karty, bo wszystkie dane zakodowane są na karcie płatniczej (lub w aplikacji). To także sposób na usprawnienie urzędowych procedur, bo i tam karta mogłaby służyć do sprawdzenia tożsamości petenta. Banki, podpisując umowy z klientem, szczegółowo go weryfikują, więc już mają odpowiednie dane.

Z jednej strony, nowoczesne rozwiązania pomagają dbać o bezpieczeństwo, z drugiej, pewne zagrożenia na nas sprowadzają. - O wyciek gromadzonych przez banki danych się nie obawiam. To instytucje, które przez lata cyberataków na systemy informatyczne zdążyły się tak elektronicznie ufortyfikować, że ryzyko jest bardzo małe - zapewnia dr Polasik.

- Trzeba jednak włożyć dużo pracy, aby stworzyć dobre zabezpieczenia w systemach administracji i samorządów, które są czasem tworzone od zera na potrzeby lokalnej społeczności. Dziś, gdy wyłączymy prąd, miejski autobus dojedzie na czas na przystanek, bo choć wpisany w jakiś porządek, regulowany przez rozkład, to nadal kierowany jest przez człowieka i od kierowcy zależy ostateczna decyzja o odpaleniu silnika. W przyszłości, kiedy będą nas woziły automatyczne pojazdy miejskie, hakerski atak na komunikację publiczną może ją skutecznie i na długo sparaliżować. W niektórych przypadkach taki atak mógłby zagrażać życiu i zdrowiu mieszkańców.

Nowoczesne rozwiązania wymagają zaangażowania mieszkańców - muszą chcieć się uczyć, poprawiać jakość życia, inicjować zmiany. Potrzeba więc edukacji. - Już 10 lat zajmuję się nowoczesnymi technologiami w edukacji.

W tym czasie pokonaliśmy długą drogę. A wiem, że już niedługo rozmowa o tym, po co wdrażać inteligentne rozwiązania w proces kształcenia, będzie zupełnie niepotrzebna - to tak, jak byśmy dziś wyjaśniali, po co w szkole kreda, a w plecaku książki... - mówi dr Maciej Pańka, dyrektor Uniwersyteckiego Centrum Nowoczesnych Technologii UMK w Toruniu. - Już teraz większość pierwszoklasistów uczy się

przy użyciu tablic interaktywnych.


Nauczyciele wykorzystują komputery, tworzą prezentacje multimedialne, przygotowując lekcje, a szkoły korzystają z platformy edukacyjnej, która umożliwia kontakt nauczycieli z uczniami (zadawanie prac domowych, publikacja notatek). Coraz popularniejsze stają się e-learnig (np. wideolekcje) i m-learning (edukacja przez telefon komórkowy) W nowoczesnej szkole zmieniają się nie tylko narzędzia, ale i rola pedagogów. Stają się przewodnikami, uczą, jak wybierać istotne i rzetelne informacje w gąszczu tych, które uczeń sam bez trudu znajduje w sieci. W procesie edukacji nic jednak nie zastąpi mistrza i nie ma różnicy, czy ten mistrz będzie na drugim końcu sali czy na drugim końcu kabla.

Inteligentni i zaangażowani


Smart obywatele

- O inicjatywach obywatelskich mówi Katarzyna Mikołajczyk z Fundacji ePaństwo:

- Mieszkańcy są coraz bardziej świadomi swojej siły sprawczej w procesie decydowania na przykład o kształcie planowanych miejskich inwestycji, a władze samorządowe coraz mniej boją się oddawać te decyzje w ich ręce. Pomocne są budżety obywatelskie i mądre konsultacje społeczne. Mieszkańcy, biorąc udział w głosowaniu nad inwestycją, realizowaną w ramach funduszu obywatelskiego, dostają już w kolejnym roku (kiedy inwestycja jest realizowana) namacalny dowód na to, że mają możliwość współdecydowania.

To bardziej działa na wyobraźnię i pobudza do aktywności niż nawet udział w wyborach. Władze inteligentnego miasta skłaniają też mieszkańców do podejmowania lokalnych inicjatyw, na przykład do urządzania miejskich ogrodów. Wiadomo, że wokół własnego przedsięwzięcia mieszkańcom będzie chciało się chodzić, zadbają o nie jak nikt inny, choć wymaga to od nich niemałej wiedzy i zaangażowania.

Nowoczesne technologie urzędnicy mogą dobrze wykorzystać choćby właśnie na etapie konsultacji społecznych nad daną inwestycją. Planowana jest budowa sali koncertowej? Mieszkańcy przed oddaniem głosu mogliby przyjrzeć się wizualizacji: przeanalizować, przybliżyć, oddalić, porównać, „przemiziać” ją na tablecie. Do młodych bardziej to przemawia niż urzędowe dokumenty czy suchy tekst, a dodatkowo angażuje.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.