Minister wysłał ludzi do lasu. Liczyli: lochy, pasiaki, odyńce, warchlaki

Katarzyna Bogucka 30 października 2016

Poza kuchnią cieszą się złą sławą. Nad morzem płoszą turystów, w mieście buszują w śmietnikach, na wsi wyżerają kukurydzę i ziemniaki. Oskarża się je też o sianie afrykańskiego pomoru świń.

Godzina 10. Naganka wraca po przejściu jednego z odcinków w Nadleśnictwie Bydgoszcz. Dzika nie spotkali. Jeszcze.

Fot.: Dariusz Bloch

Żeby dzika o cokolwiek oskarżać, trzeba go najpierw zobaczyć, a dopiero później, jak każe Ministerstwo Środowiska, w ramach profilaktyki wirusa afrykańskiego pomoru świń, policzyć. O godzinie 7 na zamglonym terenie Leśnictwa Bielice (Nadleśnictwo Bydgoszcz) widać jedynie głębokie błoto pod nogami, skrzące się końcówki papierosów i ledwie zarysy sylwetek ludzi. Grupa poszukiwaczy dzików na tym terenie liczy około 90 osób (w tym nasi reporterzy; drugie tyle zebrało się w Leśnictwie Potulice). Wśród nich są myśliwi, leśnicy, strażacy ochotnicy, pracownicy Zakładu Usług Leśnych, prawie sami mężczyźni. Do wymarszu chwila, więc chłopy gawędzą, a to o polowaniach, a to o tym, że gdzieś się tej jesieni pochowały kuropatwy - znak, że jastrząb rządzi i że gdzieś w Kruszynie trzy wilki zaatakowały 17-letniego chłopaka („Wszystko przez to, że do diabelców od kilku dobrych lat nie wolno strzelać”). Ostrzegają też, by do postrzelonego dzika od razu nie podchodzić, bo psubrat ostatkiem sił zaatakuje („Mam szramę na żebrach i bliznę przy oku, tak mnie załatwił paskudnik”, wspomina jeden z myśliwych).


Za chwilę ruszamy w las, ale wcześniej - obowiązkowo- kamizelki odblaskowe. I specjalne teczki z tabelkami.

- W te tabelki wpisujemy zwierzynę, która przebiegnie po naszej prawej stronie - instruuje kierownik. - Dziki, lisy, zające, sarny, łosie, jelenie. Wszystko. Kierownik radzi też, by na widok biegnącego ewidentnie na czołówkę jelenia lub watahy dzików nie uciekać, lecz paść na ziemię i... pozwolić nad sobą przebiec. Kolejna zasada: bezwzględnie ustępować zwierzynie w gęstym lesie. I wreszcie - zgłaszać kierownikowi wszystkie martwe zwierzęta. I martwych ludzi też.

Jan Witwicki, myśliwy: My, myśliwi, wiemy, że przed polowaniem nie wolno się kropić wodą kolońską, dezodorantami czy smarować jakimiś kremami po goleniu.


Sposób liczenia jest taki: wyznaczony miot (miot to nie tylko termin związany z rozmnażaniem zwierząt, ale i obszar pola, lasu, obstawiony przez myśliwych i naganiany przez nagankę) co około 40-50 metrów otaczają obserwatorzy, natomiast przez środek idą rozstawieni co ok. 20-30 metrów naganiacze. Idąc, płoszą zwierzynę. Każdą przepłoszoną sztukę wpisuje się do tabelek. I tak to wyglądało w całej Polsce, choć dla ścisłości, niedokładnie w całej. Plan zakłada przejście jedynie 10 procent każdego nadleśnictwa. Przykładowo Nadleśnictwo Bydgoszcz ma ponad 16 tysięcy hektarów, więc na celowniku było tylko i aż 10 procent całego obszaru, ok. 1600 hektarów lasu, i to wcale nie zakątki znane i lubiane przez dziki. Taka preferencja zafałszowałaby ogólne dane statystyczne, średnią, którą przecież oblicza się dla całego terenu. Później przyjdzie czas na opracowanie liczb z tabelek. I na decyzję, czy populację trzeba będzie zmniejszyć, czyli odstrzelić, czy nie.

Profilaktyka afrykańskiego pomoru świń polegać ma właśnie m.in. na ograniczeniu liczby dzików (nosicieli tego groźnego wirusa) i to do pięciu sztuk na 1000 hektarów. Co prawda w Kujawsko-Pomorskiem ASF nie wykryto (więcej o zasięgu wirusa w ramce obok), ale nasz region musi się dostosować do ogólnopolskich wytycznych i ewentualne nadliczbowe osobniki odstrzelić. O tym zadecyduje wspomniana średnia, szacunki. Już wiemy, że Nadleśnictwo Bydgoszcz wypłoszyło na wybranym obszarze osiem dzików: cztery w grupie, z którą szli nasi reporterzy, tyle samo w Potulicach.

Życie w dobrobycie


Stacja Badawcza w Czempiniu, jednostka podlegająca Polskiemu Związkowi Łowieckiemu, szacuje, że nad Wisłą żyje niemal 230 tysięcy przodków świni domowej (w Kujawsko- Pomorskiem ponad 14 tysięcy). Po lecie ta liczba zwykle się zwiększa, bo współczesne dziki, żyjące w niebywałym dobrobycie i cieple, w ciągu roku mają nawet po trzy mioty (jeszcze kilka lat temu tylko jeden!), a w każdym jest po kilka warchlaków.

Jedni się dzikami fascynują, inni na nie ostro pomstują, np. rolnicy. Dzikowy boom ma duży związek z boomem na uprawę kukurydzy, która stała się podstawą diety zwierząt hodowlanych. Z bada, prowadzonych w okolicach Braniewa przez naukowców z Uniwersytetu Pedagogicznego w Krakowie, wynika, że już ponad 20 procent pożywienia dzików stanowi kukurydza. Równie popularne są ziemniaki. Rocznie na wypłatę odszkodowań dla rolników Polski Związek Łowiecki przeznacza ok. 65 mln złotych, głównymi sprawcami strat są dziki, ale i jelenie, sarny. Liczba saren, które są najpowszechniejsze wśród zwierzyny płowej, jest szacowana na 860 tys. sztuk. Jeszcze na przełomie 2010 i 2011 roku było jej ok. 750 tys. sztuk. Podobnie jest z jeleniami. Sześć lat temu było ich niecałe 160 tys. osobników, obecnie jest o ponad 20 tysięcy więcej.

Komputer w nosie


Wróćmy do dzików. Myśliwi mówią o genialnym węchu tych zwierząt. - Dość słaby wzrok, ale ten nos - zachwyca się Jan Witwicki, myśliwy z 30-letnim stażem. - Nos dzika jak superkomputer. Wyczuwa z około 50 metrów. Dzik nabiera powietrze, później dzięki specjalnym pęcherzykom w płucach, jak nie fuknie, jak nie rozpyli tej próbki zapachu wokół siebie. Robi coś w rodzaju mapy zapachowej. I stoi później i analizuje. My, myśliwi, wiemy, że przed polowaniem nie wolno się kropić wodą kolońska, dezodorantami czy smarować jakimiś kremami po goleniu. Mowy nie ma. Zwierzyna to w mig wyczuje, ucieknie.

Ze słownika dzika


Dziki są tak popularną zwierzyną łowną, że doczekały się wielu gwarowych odmian nazwy gatunkowej i swoich części ciała. Samica dzika nazywana jest lochą, samiec odyńcem, młode warchlakami, warchlak o charakterystycznym paskowym umaszczeniu to pasiak. Na tzw. tarczę ryjową mówi się: tabakiera, uszy to słuchy, oczy - świece, nogi - biegi, raciczki palców zewnętrznych - szpile, pęk włosów na końcu ogona - chwost, twarda szczecina - pióra, kły górne - fajki, kły dolne - szable. Legowisko dzika - barłóg.

Od wschodu:
Afrykański pomór świń jest wywoływany przez wirusa. Jest odporny na wysoką temperaturę, procesy gnilne, wędzenie, krótkie gotowanie, wysychanie, może przetrwać do 6 miesięcy w mrożonym mięsie. W lutym 2014 r. wykryto w Polsce pierwsze przypadki ASF u padłych dzików. Do końca 2015 r. wszystkie przypadki ASF (ponad 70) odkryto w pobliżu granicy z Białorusią (powiaty sokólski, białostocki i hajnowski). W 2016 r. choroba rozszerzyła się na wschodnie części mazowieckiego i północne lubelskiego.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Dodaj swój komentarz najciekawsze najstarsze najnowsze

  1. 01-11-2016 10:17

    Oceniono 1 raz 1 0

    - Mowa: Słabo mi od języka tych chłopów swojskich Januszów. Właśnie tacy rządzą dziś Polską. Swojskie i archaiczne.

    Odpowiedz

  2. 30-10-2016 12:22

    Brak ocen 0 0

    - szczery: gdyby nie Zaduszki usmialbym się z lesnikow ktorzy licza martwych ludzi i padają przed dzikiem jak co najmniej przed papiezem

    Odpowiedz