Sztuka dobra dla złodzieja,który wie, jak ją ukraść

Hanna Wieczorek 23 października 2016

FBI szacuje, że rocznie łupem złodziei padają dzieła sztuki wartości 6 mld dolarów. W archiwach Interpolu jest ponad 34 tys. informacji o zrabowanych obrazach, rzeźbach... Ponad milion warte były znaczki wyniesione z Muzeum Poczty i Telekomunikacji.

Fot.: Wikipedia

Kradzież cennych znaczków z Muzeum Poczty i Telekomunikacji we Wrocławiu była niezwykle prosta. Osoba znająca zbiory i zawartość magazynów skorzystała z okazji i podmieniła cenny arkusz znaczków na, hmmm, filatelistyczne badziewie. Zapewne wykorzystała przy tym pewną naiwność osoby odpowiedzialnej za zbiory i jej niefrasobliwość w odniesieniu do przepisów. Te zresztą są bardzo jasne i konkretne. Zarówno ustawa o ochronie zabytków i opiece nad zabytkami (z roku 2003), jak i rozporządzenie w sprawie zabezpieczania zbiorów muzeum przed pożarem, kradzieżą i innym niebezpieczeństwem, grożącym ich zniszczeniem lub utratą (z 2014 roku). Ustawodawca uznał, że w muzeach co 3 lata (5, jeśli zgodzi się organ nadzorczy) przeprowadza się skontrum całych zbiorów, czyli wielką ich inwentaryzację.


Czytaj też Osiedle na największym wojennym cmentarzu



W Muzeum Miejskim Wrocławia wygląda to tak: komisje inwentaryzacyjne składają się z pracowników muzeum (ale nie pracowników danego działu).

Jednak w przypadku ochrony zabytków tak właściwie najważniejsze pytanie nie dotyczy niefrasobliwości, zaniedbań czy źle przeprowadzonego skontrum. Pytanie powinno brzmieć: czy jesteśmy w stanie uchronić się przed kradzieżami dzieł sztuki? Ja, niestety, jestem zdania, że nie bardzo. Dlaczego? Zapraszam do lektury.

Kradzież w Lubiążu



Ten rabunek był dokładnie przygotowany. Złodzieje dostali się do składnicy muzealnej w Lubiążu między 1 a 5 kwietnia 1994 r. i ukradli 16 dzieł sztuki należących do Muzeum Narodowego we Wrocławiu. Włamywacze wspięli się na dach, przeszli w kierunku pomieszczeń klasztornych i opuścili się na niszę okienną, która znajduje się około 10 metrów nad dziedzińcem. Po wypchnięciu okna magazyny stały otworem. Po zakończonej robocie starannie usunęli ślady włamania, dlatego tak naprawdę nie wiemy, kiedy do niego doszło. Wiadomo natomiast, że większość skradzionych obrazów to prace twórców śląskich i niemieckich z XVIII i XIX w. Policja ostatecznie uznała, że bardzo prawdopodobne, iż była to kradzież na zamówienie (raczej spoza Polski), dlatego rozpoczęto międzynarodowe poszukiwania. Tę wersję potwierdza fakt, iż po kilku latach ciszy część obrazów „wypłynęła” na rynku niemieckim.

Złodzieje na Podlasiu



Muzeum Podlasia Południowego w Białej Podlaskiej ma bardzo bogatą kolekcję ikon rosyjskich z XVII - XIX wieku. Inna sprawa, że trzon kolekcji (około 1400 obiektów) stanowią konfiskaty celne. W niedzielę 8 maja 2016 r. ze stałej ekspozycji „Ikona święta tajemnica” złodziej ukradł „Św. Michała Archanioła” (wykonanego temperą na desce, na przełomie XVIII/XIX wieku w Rosji). Jak mu się udała ta sztuka? Wszystkie informacje mówiły, że wykorzystał nieuwagę pracownika nadzorującego kolekcję...

Łódzka kradzież na urzędnika



W ubiegłym roku, nomen omen 8 maja, do jednego z domków jednorodzinnych na Julianowie zapukały dwie osoby. Właścicielka wpuściła złodziei, którzy podawali się za pracowników Urzędu Miejskiego. Przestępcy wykorzystali nieuwagę starszej pani i wynieśli autoportret Teodora Axentowicza z żoną i dzieło nieznanego autora, przedstawiające rybaka z fajką.

Holendrzy bez Van Gogha



Nie tylko w Polsce dochodzi do spektakularnych kradzieży dzieł sztuki. W nocy z 7 na 8 grudnia 2002 roku skradziono z Muzeum Van Gogha dwa obrazy: „Plaża w Scheveningen” i „Wyjście kongregacji z kościoła w Nuenen”. Złodzieje weszli przez dach. Zostało po nich wybite okno i ponad 4-metrowa lina. Policjanci byli zdumieni, że złodziejom udało się wejść do budynku stale patrolowanego przez strażników, zaopatrzonego w kamery i czujniki wykorzystujące podczerwień. Chociaż sprawców kradzieży (Octave Durhama i Henka Bieslijna) złapano, obrazów nadal nie odnaleziono.

Napad z bronią w ręku



23 sierpnia 2004 roku zamaskowani i uzbrojeni bandyci wdarli się do Muzeum Muncha w Oslo. To był pierwszy napad na galerię sztuki z użyciem broni. Złodzieje zrabowali słynny „Krzyk” i „Madonnę”, obrazy warte 100 mln euro. Policja zjawiła się po 15 minutach od momentu kradzieży, a norweski minister kultury powiedział: „Nie chroniliśmy naszego kulturowego dziedzictwa tak, jak należy”. Norweska policja odzyskała „Krzyk” po dwóch latach i 9 dniach. Informację o miejscu jego przechowywania przekazał przestępca sądzony w procesie o napad na bank. A tak przy okazji, „Krzyk” po raz pierwszy skradziono w 12 lutego 1994 r., policja odzyskała go po trzech miesiącach.

Jedyny polski Monet



Jedyny obraz Claude’a Moneta w polskich zbiorach to „Plaża w Pourville”, własność Muzeum Narodowego w Poznaniu. W 2000 roku, dokładnie 19 września, okazało się, że ktoś wyciął z ram oryginał i zastąpił go kopią. Kiedy? Na to pytanie nie potrafiono dać ścisłej odpowiedzi. Wydawało się, że obraz przepadł bezpowrotnie, jednak po prawie 10 latach (12 stycznia 2010 roku) odnaleziono dzieło ukryte za... piecem w jednym mieszkań w Olkuszu. Złodziej tłumaczył, że nie zamierzał obrazu sprzedać, ukradł go z miłości do twórczości Moneta.

Pamiętajmy też o szoku, jaki nie tylko we Wrocławiu, wywołała kradzież w Auli Leopoldyna Uniwersytetu Wrocławskiego (1997 r.), gdzie z ram wycięto portrety rektorów. Na zamówienie. Jedynie dwa z nich udało się odzyskać, a co z resztą? Sprawa jest skomplikowana, ponieważ po 15 latach sprawa jest przedawniona, a złodziej bezkarny. Jeśli uda się odnaleźć obrazy, teoretycznie mogą one wrócić do właściciela, czyli Uniwersytetu Wrocławskiego. Teoretycznie, ponieważ trzeba będzie udowodnić ich obecnemu posiadaczowi, że nabył je „w złej wierze”...

Czy potrzeba Państwu więcej przykładów, by się przekonać, że najlepsze zabezpieczenia bywają zawodne? Inna sprawa, że te najcenniejsze obrazy trudno sprzedać. Bo kto kupi „Wieżę Babel” Pietera Bruegla czy Monę Lisę (znaną również jako „Gioconda”) Leonarda da Vinci?

Dodaj swój komentarz najciekawsze najstarsze najnowsze

  1. 24-10-2016 12:25

    Brak ocen 0 0

    - Kriz: W Finlandii gość zwodził organy ścigania przez 30 lat i nikt się nie połapał, że fałszuje obrazy: http://numarte.com/news/articles/najwiek sza-afera-falszerska-dziel-w-historii-fi nlandii

    Odpowiedz

  2. 24-10-2016 09:06

    Brak ocen 0 0

    - kr: Jak cel ma ten artykuł? Czy jest zachętą do kradzieży? Podaj jeszcze gdzie i co jest wartościowe w Bydgoszczy, Toruniu albo okolicy...

    Odpowiedz

  3. 23-10-2016 20:15

    Oceniono 1 raz 0 1

    - 3-Metfentanyl: Chcę przestrzec wszystkich aby nie inwestowali w malarzy którzy zabłysnęli w malowaniu tzw. sztuki sakralnej.

    Odpowiedz

  4. 23-10-2016 20:13

    Oceniono 1 raz 0 1

    - 3-Metfentanyl: Dajta spokuj z Monet ma dwa obrazy warte 500zł. A reszta to kibel. Jeżeli ktoś zachwyca się dziełami Moneta. - To kompromitacja.

    Odpowiedz