Staruszkowie przepisują dom w zamian za opiekę. No i się zaczyna...

Grażyna Ostropolska 16 października 2016, aktualizowano: 16-10-2016 13:57

- Pokażcie naszą tragedię ku przestrodze tych, którzy mają bliskich w podeszłym wieku! Powinni wiedzieć, jak łatwo można zamącić staruszkom w głowie. Tak, by zapisali swój majątek obcym, krzywdząc własną rodzinę! - apeluje 70-letnia Cecylia Kownas.

Fot.: Łukasz Ciaciuch

Piszę z wielkim płaczem do Wysokiego Sądu, aby mi Sąd od tych złodziei zwrócił wszystko (…) One mnie zmusiły do podpisu, bo tak mi w głowie zamąciły, że nie wiem, co robiłam” - to fragment nieporadnego pisma 87-letniej Marii Kownas, matki pani Cecylii, sporządzonego trzy miesiące przed śmiercią. Widać, że pisała je drżącą ręką i chaotycznie, bo wyrazy zachodzą jeden na drugi, a zdania rwą się w połowie. Takich kartek jest kilka i aż trudno uwierzyć, że pół roku wcześniej ta sama kobieta, Maria Kownas, podpisała świadomie notarialną „umowę dożywocia” z 29-letnią Andżeliką.



Sąd stwierdził inaczej


- Rodzice zostali zmanipulowani i nie mieli świadomości, co podpisują - powtarza z uporem pani Cecylia, choć sąd zawyrokował inaczej. Mieszkała z rodzicami od lat 90. zeszłego wieku. - Już wtedy wymagali opieki, a ponieważ mieszkali kilkaset kilometrów ode mnie, zdecydowali, że tu się przeprowadzą - wspomina córka Kownasów. Kupili na spółkę mały dom do kapitalnego remontu. - Zapisaliśmy nieruchomość na rodziców, by czuli się pewnie, choć to ja i mój mąż finansowaliśmy prace budowlane - przekonuje pani Cecylia. Zapewnia, że oba pokolenia: ona z mężem i dziećmi oraz jej rodzice żyli przez 12 lat w zgodzie. - I nagle zauważyłam, że mama dziwaczeje

Znika z domu na parę godzin, a na pytanie, gdzie była, odpowiada, że nie będzie się tłumaczyć ani mnie, ani mężowi. Nagle zapragnęła mieć własną lodówkę i pralkę, której zresztą nigdy nie uruchomiła - relacjonuje córka Marii Kownas.

pani Cecylia: Rodzice zostali zmanipulowani i nie mieli świadomości, co podpisują


Radykalną zmianę w zachowaniu matki dostrzegła w sierpniu 2011 r., zaś we wrześniu zobaczyła, że jacyś ludzie podwożą ją pod dom, a mama z trudem wychodzi z auta. - Spytałam, co się mamie stało, a oni na to, że źle znosi jazdę. To było dziwne, bo nigdy takich objawów nie miała - twierdzi pani Cecylia. Robiło się coraz dziwniej, bo... - Mama wykrzykiwała bzdury: że mam romans z jej mężem (moim ojczymem), że ja i mój syn się nad nią znęcamy i że musi nas wymeldować - wspomina.

O tym, że jej rodzice w towarzystwie 29-letniej sąsiadki Andżeliki D. pojawili się w październiku u notariusza i podpisali umowę dożywocia, dowiedziała się dopiero w grudniu. - W listopadzie zaczęły się wizyty Andżeliki i jej matki w naszym domu. Przynosiły jakieś jedzenie, a w grudniu, po jednej z wizyt, mama trafia do szpitala z obrzękiem płuc i niewydolnością serca - wspomina pani Cecylia.

Pani Maria wróciła do domu po dziewięciu dniach i trzy dni później znów znalazła się w szpitalu. Miała bóle brzucha i gorączkę. - W szpitalu mama traci mowę i kontakt z otoczeniem, a Andżelika zabiera jej dowód osobisty i legitymację ZUS, które oddaje dopiero wtedy, gdy tata zgłasza to policji - opowiada pani Cecylia. To wtedy dowiedziała się od ojca o zapisie notarialnym. Pan Wacław miał żal do żony i w kółko powtarzał:

„Co ona wam narobiła!”


Dzień przed sylwestrem pani Cecylia przywozi matkę ze szpitala i aż do śmierci otacza opieką. - Traktowała ją jak jakąś królową. Maria była czyściutka, wykąpana, a obiadek musiała mieć o godz. 12 - ani chwili później - opowiadają sąsiedzi, którzy często gościli w tym domu. Byli pewni, że sąd unieważni umowę dożywocia, gdy wyjdą na jaw kulisy jej podpisania . W akcie notarialnym zapisano, że Andżelika w zamian za przejęcie majątku ma zapewnić Marii i Wacławowi Kownasom dożywotnie utrzymanie, polegające na „przyjęciu ich jako domowników, dostarczeniu wyżywienia, ubrania, mieszkania, zapewnieniu odpowiedniej pomocy, pielęgnowaniu w chorobie oraz sprawieniu własnym kosztem pogrzebu”.

- Andżelika nie wywiązała się z obowiązków, a mama już trzy miesiące po spisaniu umowy poczuła się oszukana i chciała odebrać swoją własność, ale sąd nakreślił tak odległy termin rozprawy, że w międzyczasie ona i tata zdążyli umrzeć

- dodaje pani Cecylia. W styczniu 2012 r. jej matka wzywa Andżelikę do dobrowolnego zwrotu majątku. Nie ma reakcji, więc w kwietniu do sądu trafia pozew o unieważnienie umowy dożywocia. To właśnie wtedy Maria Kownas nieudolnie opisuje na karteczkach to, co ją spotkało. Snuje insynuacje, że coś jej wrzucono do kawy, bo miała za dwa dni umrzeć, ale córka ją uratowała. Ten wątek badała prokuratura, którą pani Cecylia zawiadomiła o podejrzeniu popełnienia przestępstwa wyłudzenia nieruchomości od jej rodziców. Śledztwo umorzono, bo... „z zebranego w toku śledztwa materiału dowodowego wynika, że Maria i Wacław Kownasowie samodzielnie, bez żadnego nacisku czy nakłaniania podjęli decyzję o zawarciu umowy dożywocia” - czytamy w uzasadnieniu.

Na takie rozstrzygnięcie miało zapewne wpływ przesłuchanie pani notariusz, która zeznała: „Zorientowałam się, że małżonkowie Kownas są skonfliktowani z rodziną, a Andżelika D. i jej matka sprawują nad nimi opiekę, więc nie chciałam od razu sporządzić umowy i odesłałam ich pod pozorem przyniesieniem wypisu z rejestru gruntów, aby mogli ochłonąć i przemyśleć sprawę”. Kownasowie przynieśli wypis po kilku dniach, ale notariusz nadal się wahała. Poprosiła jeszcze, by pani Maria przyniosła od swojego lekarza zaświadczenie, że jest zdolna do podjęcia czynności prawnych i zdaje sobie sprawę z konsekwencji, a kiedy je otrzymała, nie widziała już przeszkód do sporządzenia aktu.

Prokuratura powołała też biegłego psychologa, by określił stan psychiki Marii i Wacława Kownasów. Z jego opinii wynika, że „nie można jednoznacznie stwierdzić stopnia nasilenia zdiagnozowanej u Wacława Kownasa choroby psychicznej: zespołu psychoorganicznego otępiennego”. A stan umysłu jego małżonki psycholog określa tak: „Dwukrotny zawał serca wraz z niewydolnością krążenia mózgowego skutkował niewątpliwie stopniowym obniżaniem zdolności intelektualnych, prowadzących do występowania zespołu otępiennego, który rozpoczął się niewątpliwie przed dniem przekazania nieruchomości, jednak obecnie nie można stwierdzić, jaki był stopień demencji u Marii Kownas w październiku, a zatem czy i jaki miało to wpływ na świadome podjęcie przez nią woli przekazania nieruchomości określonej osobie”.

Po śmierci Kownasów (oboje zmarli latem 2012 r.) o ważności podpisanej przez nich umowy dożywocia miał orzec sąd cywilny.

Prawomocny wyrok


zapadł w marcu br. Sąd orzekł, że w chwili podpisania umowy dożywocia Maria i Wacław Kownasowie „nie znajdowali się w stanie wyłączającym świadome i swobodne podjęcie decyzji i wyrażenie woli”, więc umowa jest ważna.

- Zabrano nam na starość dorobek całego życia i wiarę w sprawiedliwość - uważa pani Cecylia. - Musieliśmy opuścić rodzinny dom, a kobieta, która namieszała mamie w głowie, nie dość, że w nim mieszka to jeszcze żąda od nas, emerytów, 50 tys. zł za bezumowne korzystanie z jej nieruchomości przez pięć lat.

- Nie chcę na ten temat rozmawiać! - tak pani Andżelika reaguje na naszą prośbę o rozmowę. W sądzie zeznała, że przed latem 2011 r. miała z panią Marią sporadyczny kontakt. Przed podpisaniem umowy dożywocia była u państwa Kownasów kilka razy, a częstotliwość wizyt zwiększyła się po podpisaniu notarialnego aktu. „Wychodziłam z panią Kownas na spacery, do sklepu i na cmentarz”, zeznała.

- W komisariacie są dowody na to, że pani Maria oskarżała córkę i wnuka o znęcanie i chciała ich wymeldować - podpowiada nam Andżelika D.

- W sądzie wyszło na jaw, że to ojciec Andżeliki, były policjant, pisał moim rodzicom wnioski o wymeldowanie, a oni je tylko podpisywali - ripostuje pani Cecylia.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Dodaj swój komentarz najciekawsze najstarsze najnowsze

  1. 16-10-2016 15:38

    Oceniono 1 raz 0 1

    - chetny na bis: najchetniej tej na obrazku i jeszcze zrobię 69 czyli ja się nia zaopiekuję

    Odpowiedz

  2. 16-10-2016 15:32

    Oceniono 1 raz 0 1

    - chetny : przepisze z wlasnej woli autorce warunek mniej jak 50 lat

    Odpowiedz

  3. 16-10-2016 15:28

    Brak ocen 0 0

    - lacinnik : Ostropolska redivivus dzwon Zygmunta uruchomic

    Odpowiedz