Bez emocji, bez strachu, bez błędu. Drony zadania chwytają w lot

Katarzyna Bogucka 16 października 2016, aktualizowano: 16-10-2016 14:43

Jesteśmy czwartą potęgą na świecie pod względem liczby certyfikowanych operatorów dronów! Może być ich teraz w Polsce ponad 2 tysiące. Prognozy są takie: w ciągu 10 lat bezzałogowe statki powietrzne staną się autonomicznymi robotami, a do sterowania nimi wystarczy podstawowe przeszkolenie.

Bezzałogowiec sterowany zdalnie lub z bliska wyręcza człowieka w wielu dziedzinach,począwszy od konfliktów zbrojnych, skończywszy na filmowaniu ślubów.

Fot.: Softblue

W Toruniu zakończyło się DroneTech 1st World Meeting, czyli pierwsze międzynarodowe spotkanie naukowców, biznesmenów i pasjonatów wszystkiego, co związane jest z nowoczesnymi technologiami bezzałogowymi. Choć laikowi dron kojarzy się wyłącznie ze statkiem latającym, pod pojęciem tym kryją się i bezzałogowe statki powietrzne, i morskie, i pojazdy lądowe sterowane zdalnie przez operatora lub wykonujące operacje w trybie autonomicznym, czyli samodzielnie. Tych operacji jest bardzo dużo i będzie ich jeszcze więcej, choć nie wszystkie są inspirowane dobrymi intencjami.


Zobacz wszystkie zdjęcia w galerii (27) »



- Drona może kupić podglądacz albo złodziej, któremu potrzebne są dane topograficzne do wykonania skoku lub potencjalny terrorysta albo osoba niezrównoważona emocjonalnie, której wydaje się, że ma niszczycielską misję do wykonania - mówi Marcin Olszewski, wiceprezes zarządu Centrum Wdrożeniowo-Produkcyjnego Instytutu Technicznego Wojsk Lotniczych w Warszawie sp. z o.o., jeden z prelegentów na toruńskiej konferencji.- Z drugiej strony, wykorzystaniem dronów w służbie społeczeństwu zainteresowane są m.in. straż pożarna, Straż Ochrony Kolei, policja czy Straż Graniczna, a także inspektorzy ochrony środowiska.

Rodzina polskich dronów


Temat monitorowania zanieczyszczenia powietrza od kilku lat zgłębiają, m.in. dzięki wielomilionowemu grantowi z Narodowego Centrum Rozwoju, specjaliści z bydgoskiej firmy SoftBlue.

- Prowadzimy obecnie dwa projekty związane z technologią bezzałogowców- mówi Tomasz Kierul, prokurent SoftBlue SA. - Pierwszy dotyczy tzw. airdronów, które mają służyć do badania niskiej emisji, czyli zanieczyszczeń atmosfery pochodzących z miejskich kominów, z pieców kaflowych opalanych odpadami, np. plastikiem, itp.

Marcin Olszewski: Drona może kupić podglądacz albo złodziej, któremu potrzebne są dane topograficzne do wykonania skoku lub potencjalny terrorysta albo osoba niezrównoważona emocjonalnie, której wydaje się, że ma niszczycielską misję do wykonania


Dron firmy SoftBlue podlatując nad komin ma w czasie rzeczywistym zanalizować skład dymu, a wynik natychmiast przesłać operatorowi. Na tym polega innowacyjność, że wystarczy kilka sekund, by ocenić stopień zanieczyszczenia powietrza. I na bezpieczeństwie. Maszyna zastąpi człowieka w trudnym otoczeniu, w smogu. - Drugi nasz projekt jest zdecydowanie większy, jego budżet sięga ponad 21 milionów złotych - składa się na niego m.in. grant Narodowego Centrum Badań i Rozwoju w wysokości 14 milionów, który otrzymaliśmy wspólnie z Wojskowymi Zakładami Lotniczymi - dodaje Tomasz Kierul. Tym razem chodzi o stworzenie polskich wirnikowych platform bezzałogowych, czyli polskich dronów. Rodzina dronów ma być na wyposażeniu służb cywilnych, ochrony środowiska, straży pożarnej. Zadania? Wielorakie - m.in. analizy obszaru po katastrofie, po klęsce żywiołowej, patrolowanie terenu, zabezpieczanie imprez masowych, itp.

- Mamy pięć lat na opracowanie koncepcji polskich dronów. Jesteśmy w pierwszym roku działań, właśnie trwają prace projektowe, analizy techniczne. Jednocześnie planujemy stworzenie w piwnicy naszego obiektu dużego laboratorium. Będzie wyposażone w komorę klimatyczną do testowania bezzałogowców w różnych warunkach atmosferycznych. Na ten cel dostaliśmy kolejny grant, tym razem są to 4 miliony od Ministerstwa Rozwoju.

Drony to jednak nie tylko zadania wagi ciężkiej. W geodezji bezzałogowe statki powietrzne pomogą w tworzeniu m.in. ortofotomap. Ułatwią także pracę firmom ochroniarskim. - Wyobraźmy sobie, że na alarm w jakimś strzeżonym gospodarstwie domowym reaguje najpierw dron z kamerą termowizyjną, który ustala czy czujkę uruchomił pies, kot, czy też na terenie posesji kręcą się obcy. Dopiero później do akcji wkraczają ludzie - ochrona - mówi Marcin Olszewski i zastanawia się, czy drony w przyszłości zastąpią pracę ludzi.

- Pewnie częściowo tak, ale nie jest to w dziejach człowieka szokujące zjawisko. Nasza praca stale jest uzupełniana bądź zastępowana nowymi technologiami. W czasie II wojny światowej do obsługi stu samolotów potrzeba było stu pilotów, a do tego dochodzili jeszcze członkowie załogi. W przyszłości, siedzący gdzieś w Nevadzie człowiek będzie obsługiwał w trybie autonomicznym kilka maszyn. Amerykanie zapowiadają, że w 2025 roku nie będą już produkować bojowych samolotów załogowych, jednak w lotnictwie cywilnym takie radykalne zmiany na pewno nie zostaną szybko wprowadzone - przewiduje nasz rozmówca, wskazując na ewidentne plusy wyeliminowania człowieka.

- Maszyna się nie myli, działa na podstawie ściśle zaprogramowanych algorytmów i dokładnie zmierzonych parametrów, nie podejmie też decyzji pod wpływem emocji, słabości, nie zachoruje, nie zasłabnie, nie zdenerwuje się - wylicza Marcin Olszewski. Co jeszcze daje zastąpienie człowieka przez robota? Choćby całodobową dostępność, wzrost niezawodności (przy założeniu, że nikt z zewnątrz nie dostanie się do systemu, by przejąć kontrolę nad dronami), spadek kosztów, zmniejszenie ryzyka. - W diagnozowaniu np. stanu po klęsce żywiołowej czy po wypadku to maszyna ma szansę pierwsza dotrzeć do poszkodowanych np. z lekami, z krwią, z defibrylatorem, pomóc szukać poszkodowanych dzięki kamerom i innym czujnikom - wskazuje Marcin Olszewski. - O ile skuteczniejsza, ale i tańsza, może być akcja ratunkowa w górach z wykorzystaniem dronów albo podobne działania na otwartym morzu.

Ludzie wciąż będą potrzebni


Już dziś drony wykonują wiele zadań rozpoznawczych, wspierających działania wojsk na ziemi czy uderzeniowych z powietrza, ograniczając ryzyko działania żołnierzy. Policja używa dronów robotów w operacjach saperskich, wkrótce możemy spodziewać się wykorzystania dronów do obserwacji z powietrza imprez masowych. Są wielokrotnie tańsze od śmigłowców. I sprawniejsze, mobilniejsze. Kolejne zastosowania: monitorowanie granic, akcje poszukiwawcze.

Według dostępnego w sprzedaży raportu „Rynek dronów w Polsce. Księga popytu i podaży” (pod redakcją Grzegorza Gontarza i Sławomira Kosielińskiego; Instytut Mikromakro), w 2023 roku na świecie będzie latało ok. 11,5 miliardów urządzeń bezzałogowych. Na szczęście ktoś będzie musiał te maszyny projektować, obsługiwać, serwisować, utylizować. Ludzie wciąż będą potrzebni.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.