Rośnie nam pokolenie „ani, ani”. Ani do pracy, ani do książek

Dorota Witt 2 października 2016, aktualizowano: 02-10-2016 18:30

Ile kosztują nas młodzi bezrobotni? „Stracone pokolenie”, czyli kto? Dlaczego dwudziestokilkulatkowie ustawiają się w kolejkach po zasiłek? Mówią o tym dr RENATA TOMASZEWSKA-LIPIEC, pedagog pracy, i FILIP GOŁĘBIEWSKI, socjolog

Fot.: Adam Zakrzewski/Archiwum


Kiedy słyszymy, że około dwudziestoletni człowiek nie uczy się, nie pracuje, nie wie nawet, że warto sobie w życiu stawiać cele, myślimy: rozpieszczony leń, nieuk. Kim jest NEET?
Renata Tomaszewska-Lipiec: Są i inne dość obrazowe określenia, nie do końca sprawiedliwe: młodzież bezczynna, młodzi roszczeniowi, bierne pokolenie, pokolenie młodych nierobów, pokolenie „ani-ani”, pokolenie stracone, generacja nic, młodzi trzy razy nic, młodzież zagrożona wykluczeniem społecznym, młodzi bezrobotni... Skrót NEET to z angielskiego „neither in employment nor in education and training” - w te sposób opisuje się ludzi między 15. a 29. rokiem życia, którzy nie są aktywni edukacyjnie ani zawodowo - nie pracują, nie uczą się, nie szkolą. To szczególna grupa współczesnej młodzieży, ogromnie niepokojąca i nie do końca rozpoznana.


Filip Gołębiewski: I w polskich realiach bardzo niejednorodna. Mówimy o osobach, które przez co najmniej 4 tygodnie pozostawały bez formalnego zatrudnienia.

Wyróżniliśmy kilka typów NEETs-ów. Całkiem sporo młodych ludzi w regionie pracuje na czarno, ale korzysta z ułomności systemu: nie martwią się o ubezpieczenie, bo zapewnia im to urząd pracy.

Oficjalnie nie mają dochodów, więc komornik nie ma z czego ściągać ich zobowiązań, np. alimentacyjnych. Pomocy w znalezieniu legalnej pracy nie chcą, bo w szarej strefie żyje im się dobrze. O tym, co będzie za kilka lat, nie myślą.


Czyli jednak lekkoduchy bez wyobraźni...
F.G.: Niezupełnie. Wśród badanych przez nas NEETsów silną reprezentację mieli też zorganizowani i skrupulatni „klienci opieki społecznej”, czyli młodzi wyspecjalizowani w pobieraniu zasiłków.

Doskonale wiedzą, co robić (a czego nie), by mieć prawo do zapomogi. Im często podjęcie legalnej pracy zwyczajnie się nie opłaca, bo straciliby zasiłek. Albo nie robią nic, albo łapią się jakichś fuch, na czarno. Im też ta sytuacja wyraźnie odpowiada, a przyszłością nie zawracają sobie zbytnio głowy.

Ale sporą grupę stanowią też młodzi „niezaradni życiowo” - skończyli szkołę, często nawet studia, ale nie mają pomysłu, co dalej zrobić ze swoim życiem. Kiedy pytaliśmy ich, jakie cele sobie stawiają, gdzie chcieliby pracować za 5 lat, okazywało się, że takie myślenie jest dla nich abstrakcją. Często brakowało im śmiałości i kompetencji interpersonalnych, które pozwoliłyby nawiązać kontakty, poradzić sobie podczas rozmowy o pracę.

Nie zdawali sobie sprawy, że gdyby tylko pokonali wewnętrzne bariery, mogliby dużo osiągnąć na rynku pracy. Wśród badanych była też grupa, którą określamy mianem „dzieci bogatych” - bez motywacji do pracy, bo rodzice kupują im wszystko, czego chcą i z jakichś powodów akceptują taką sytuację, więc specjalnie nie motywują dorosłych dzieci do podjęcia aktywności.

Wśród przebadanych NEETsów są i tacy, którzy nie uczą się i nie pracują z powodu nałogów.


Nie ma chyba o co robić afery: zdaje się, że większość z nich jest zadowolona,..
F.G.: Wyodrębniliśmy jeszcze dwie grupy: niepełnosprawnych, którzy chcieliby pracować lub studiować, ale nie są w stanie pokonać przeszkód, które się przed nimi piętrzą oraz „ambitnych pechowców” - młodych ludzi, którzy starają się coś osiągnąć, są zorganizowani, poświęcają czas na szukanie ofert pracy, ale zwykle coś im się nie udaje.

Są niedostosowani do warunków na rynku pracy ze względu na brak kompetencji miękkich, zły wybór ścieżki edukacyjnej albo na sytuację życiową. Rozmawiałem z dziewczyną, która wkrótce miała odbierać dyplom cukiernika. Skończyła szkołę, ale nie myślała o podjęciu pracy, bo to wymagałoby kontaktowania się z ludźmi. Przerażało ją to, zresztą sprawiała wrażenie, że boi się wszystkiego i wszystkich. Czasami to po prostu kwestia charakteru - jakaś jego cecha odstrasza potencjalnych pracodawców.

R T.-L.: Jest się czym przejmować także dlatego, że NEEtsi drogo kosztują. Jak podaje Eurofound, polscy NEET-si kosztują ponad 5 mld euro rocznie, a na jednej tylko takiej osobie gospodarka i państwo tracą 37 tys. zł. Realny koszt ich utrzymania to ok. 1,5 proc. naszego PKB - jeden z wyższych wyników w Europie, znacznie powyżej średniej.

NEETsi nie zarabiają (przynajmniej oficjalnie), więc nie płacą podatków; nie przynoszą dochodów ani państwu, ani społeczeństwu. Tym samym nie nie zwracają się koszty inwestowania środków publicznych i pieniędzy rodzin NEETsów w ich edukację i wychowanie.

Zwiększają się natomiast nakłady państwa na świadczenia społeczne, utrzymanie urzędów pracy czy innych instytucji, zajmujących się wspieraniem osób wykluczonych. NEETsi generują też koszty ponoszone na zabezpieczenie socjalne i ich reaktywację zawodową, ale i na walkę z przestępczością oraz resocjalizację.


Jak NEETsi widzą samych siebie?
R T.-L.: Dla części osób brak pracy jest rzeczywiście przyczyną stresu, frustracji, apatii, depresji. Część osób deklaruje bardzo dobre samopoczucie; poczucie „szczęśliwego życia”, mimo że pozbawionego wartości, jaką jest praca. Wielu młodych ludzi bardzo wysoko ocenia swoje kwalifikacje i kompetencje zawodowe, określając swoją atrakcyjność jako potencjalnych pracowników - w skali od 1 do 10 - między 7 a 9 punktów. Podczas badań zaobserwowaliśmy także głęboki krytycyzm wobec wszystkiego i wszystkich; bardzo częsty przedłużony pobyt w domu, utrudniający samodzielne życie i wzięcie za nie odpowiedzialności; koncentrację na własnych potrzebach; wybieranie tego, co przyjemne i wygodne; niechęć do wysiłku i ciężkiej pracy; awersję do wymagań i wyrzeczeń.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Dodaj swój komentarz najciekawsze najstarsze najnowsze

  1. 19-03-2017 10:51

    Oceniono 2 razy 2 0

    - Peter: To prawda że w wychowanie i wyedukowanie młodych ludzi inwestowane są znaczne środki. Ale twierdzenie, że "państwo zainwestowało" jest bezczelnym ;lewackim nadużyciem! Państwo NIE MA ŻADNYCH WŁASNYCH PIENIĘDZY!!! To z pracy rodziców takiego NEETsa (a konkretnie z podatków i innych danin na rzecz państwa) pochodzą środki na jego wyedukowanie, opiekę zdrowotną itd itp. Przy okazji rodzice, którym często trudno "spiąć do kupy" miesięczne wydatki muszą utrzymywać niemal już milionową rzeszę PASOŻYTÓW w postaci polityków, urzędników i temu podobnych pierdzistołków. Zachowajmy trzeźwe spojrzenie - państwo jest nam potrzebne (administracja, wojsko, policja itd itp). Czy ono ma być bardziej mini czy maksi to kwestia światopoglądu ale na litość boską niech przestaną pierdolić że obywatele "ich kosztują" bo to jest jeden z najbardziej kretyńskich lewackich wymysłów jaki tzw. liberalno-lewicowe środowiska próbują nam (niestety dość skutecznie) wcisnąć. Ludzie, przecież to my utrzymujemy to "państwo" i jego wszystkie wydatki a nie ono nas. Myślcie samodzielnie!!!

    Pokaż odpowiedzi (1) Odpowiedz

    1. 03-10-2016 11:07

      Oceniono 6 razy 3 3

      - wyzysk niewolnictwo: za takie pieniadze jakie proponuja za prace to wole gnic w domu a jak juz dadza lekko zarobic to w domu jest sie gosciem

      Pokaż odpowiedzi (1) Odpowiedz

      1. 02-10-2016 23:25

        Oceniono 11 razy 9 2

        - kiuu: złapani na 'czarnej robocie' powinni płacić kary - np. po 10.000zł, zarówno 'pracownik' jak i "pracodawca" - skończyłoby się cwaniaczenie... no i 500+ też dał część kolejnych nierobów

        Odpowiedz

      2. 02-10-2016 21:30

        Oceniono 9 razy 6 3

        - hujec: szczawiczki po gimnazjum wyglądem odstraszają....dzieci bez WYCHOWY,nieogarnięte przez nic....rodzice dumni,bo studia,a słowo WKRĘTAK,to wciąż zagadka....

        Odpowiedz

      3. 02-10-2016 21:23

        Oceniono 4 razy 2 2

        - kiler: może zacznijmy od posłów-jedna wizyta u psychiatry i wiadomo,że czas zamknąć.....

        Odpowiedz

      4. 02-10-2016 20:48

        Oceniono 14 razy 13 1

        - jaro: Ciekawe, jakie będzie pokolenie 500+??? Nauczone darmowego dochodu będzie tylko wyciągać rękę po kasę...

        Odpowiedz

      5. 02-10-2016 20:11

        Oceniono 15 razy 11 4

        - Bydgoszczak: Skoro prowadzisz firmę i mówisz że musisz płacić mało bo Ciebie nie stać to zamknij to bo skoro rentowność firmy opiera się na wyzysku ludzi to nie jest FIRMA. Umowy zlecenie umowy o dzieło byle bez zus byle najniższa krajowa a jak więcenij niż najniższa to podatki od najniższej a reszta pod stołem i najlepiej po 12h na dobę 7 dni w tygodniu. To jest Europejska firma? Czy Wyzysk ludzi?

        Pokaż odpowiedzi (1) Odpowiedz

        1. 02-10-2016 20:09

          Oceniono 10 razy 7 3

          - Bydgoszczak: Zacznijmy od tego że chcą płacić minimum nie za 8h a dobrze wiemy że w restauracji 12h się pracuje i najlepiej biegusiem wszystko. To się dziwicie? Najlepiej na umowe zlecenie. Aby taniej aby mieć większy zysk. Skoro prowadzisz firmę i mówisz że musisz płacić mało bo Ciebie nie stać to zamknij to bo skoro rentowność firmy opiera się na wyzysku ludzi to nie jest FIRMA.

          Pokaż odpowiedzi (1) Odpowiedz

          1. 02-10-2016 20:02

            Oceniono 6 razy 4 2

            - Marek : A ciekawe co psycholog powie o takich trzydziesto letnich. Których od gimnazjum utrzymują schorowani rodzice.?

            Odpowiedz

          2. 02-10-2016 19:26

            Oceniono 12 razy 10 2

            - Max Meyer: Duża wina rodziców, od małego tablecik i telefonik do raczki dla świetego spokoju... Do tego całkowite wyręczanie dzieci, brak obowiązków, tatiś mamiś daj stówkę... Mamiś kup mi nowe Najeczki... Skąd to znacie kochani...

            Odpowiedz

          3. 02-10-2016 18:57

            Oceniono 15 razy 10 5

            - Gość: A może tak zastanówmy się dlaczego ludzie z tytułami magistra muszą podejmować pracę poniżej swoich kwalifikacji, np. jako kasjer-sprzedawca w marketach????!!!!!

            Pokaż odpowiedzi (3) Odpowiedz