Od plebiscytu do budżetu. Tak dziś działa miejska demokracja

Paulina Błaszkiewicz 2 października 2016, aktualizowano: 03-10-2016 10:08

Najchętniej obywatele miast głosują na przedsięwzięcia, które można szybko przeprowadzić, np. na budowę drogi czy wybiegu dla psa. Czy dobrze rozumiemy, na czym polega budżet obywatelski?

Remont ulicy Kokosowej w Bydgoszczy też zrealizowano w ramach budżetu obywatelskiego z programu 25/75

Fot.: Dariusz Bloch

Budowa kładek drewnianych na plaży - dla osób niepełnosprawnych i wózków dziecięcych, zakup defibrylatorów dla policji i straży miejskiej, posadzenie setek magnolii w całym mieście - to tylko kilka z projektów spośród tych, które wzięły udział w tegorocznym głosowaniu w ramach Sopockiego Budżetu Obywatelskiego.


To właśnie mieszkańcy nadmorskiego kurortu w 2011 r. jako pierwsi dostali możliwość współdecydowania o pieniądzach wydawanych z budżetu miejskiego. Śladami Sopotu poszły inne polskie miasta, które zachęcają swoich mieszkańców do udziału w głosowaniach dotyczących budżetu obywatelskiego.

Na co głosujemy?


Rekreacja, rozrywka i infrastruktura drogowa - najczęściej na te dziedziny obywatele miast chcieliby wydać pieniądze z budżetu obywatelskiego. Jak mówi Anna Zglińska, członek zespołu ds. monitorowania konsultacji społecznych w toruńskiej Fundacji Stabilo, zajmującej się organizacją inicjatyw społecznych, największym powodzeniem, jeśli chodzi o projekty zgłaszane w ramach budżetu obywatelskiego, cieszą się pomysły stworzone z myślą o dzieciach, parafiach lub sporcie. I tak mamy wysyp placów zabaw czy siłowni zewnętrznych.

Projekty, które zwyciężyły w Bydgoszczy i w 2016 roku trafiły do realizacji, to m.in. rozbudowa istniejącego placu zabaw dla dzieci z elementami plenerowej siłowni dla dorosłych na osiedlu Czyżkówko, doposażenie placu zabaw przy ul. Bronikowskiego, oświetlenie i remonty ulic, modernizacja boisk.

Podobnie jest w Toruniu. Tu też dominują rewitalizacje i remonty, choć zdarzają się projekty stworzone z myślą o tzw. kapitale ludzkim czy o kulturalnych potrzebach mieszkańców. Na liście projektów obywatelskich Torunia, przedstawionych pod głosowanie - na 2017 rok - znalazły się m.in.: pracownia fotograficzna, muzyczne festiwale, grille pod daszkiem, spotkania miłośników literatury.

Takie inicjatywy nie są jeszcze tak popularne, jak zakup ławek do parku. Z roku na rok jest ich coraz więcej, choć patrząc na listę zrealizowanych przedsięwzięć w poszczególnych miastach, można odnieść wrażenie, że gdyby oddać mieszkańcom budżet w całości, to właściwie istniałyby tylko i wyłącznie place zabaw, nowa infrastruktura w szkołach oraz nowe urządzenia dla zwierząt.

Ludzie chcą konkretów


Prof. Tomasz Szlendak, socjolog z Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu, też głosuje na różne typowe przedsięwzięcia w ramach budżetu obywatelskiego, choć nie ukrywa, że chętnie zagłosowałby np. na dofinansowanie jakiejś instytucji kulturalnej. Podkreśla, że na to przyjdzie jeszcze czas, bo Polki i Polacy dopiero zaczynają się uczyć współdecydowania o budżecie miejskim.

- Ludzie nie zdają sobie sprawy z tego, jak bardzo złożonym mechanizmem jest miasto. Wielu z nich myśli, że władze mają łatwość w wydawaniu pieniędzy. Byłoby dobrze, gdyby ludzie uświadomili sobie, jakie to jest trudne, dlatego uważam, że budżet obywatelski to świetna lekcja demokracji dla obywateli, dzięki której mogą dowiedzieć się, w jaki sposób wydawać te pieniądze - podkreśla prof. Szlendak. Jego zdaniem mieszkańcy najchętniej głosują na przedsięwzięcia, które szybko widać: na budowę nowej drogi, wybieg dla psów, naprawę schodów w parku, postawienie nowej szafy w szkole.

Nie o pomysł głównie chodzi?


Anna Zglińska z toruńskiej fundacji Stabilo uważa, że nasza wyobraźnia, jeśli chodzi o to, co można zrobić za miejskie pieniądze, pozostawia wiele do życzenia. Oryginalnych pomysłów, związanych m.in. z ochroną zabytków lub zieleni, na które akurat ona chętnie by zagłosowała, nie ma zbyt wielu.

To, na jakiego rodzaju projekty w ramach budżetu obywatelskiego głosują mieszkańcy, zdaniem Anny Zglińskiej, nie ma tak wielkiego znaczenia. Ważniejsze jest to, czy ludzie rozumieją, na czym w istocie akcje pod hasłem: budżet obywatelski polegają, czy nie zapominają o idei budowania społeczeństwa obywatelskiego (tego nie da się zbudować jedynie za pomocą listy projektów).

- Ideą budżetu obywatelskiego są konsultacje społeczne, które mają na celu poznanie potrzeb mieszkańców, jeśli chodzi o inwestycje w mieście. Niestety, w większości polskich miast mamy tak naprawdę plebiscyt.

Liczy się tylko zgłoszenie projektów i zagłosowanie na nie. Nikt nie dyskutuje, nie używa argumentów, dlaczego warto wydać te pieniądze np. na siłownię zewnętrzną. Nie ma też omówienia tego, jak zostały zrealizowane projekty, które wygrały w poprzednich latach. Nie wiemy, czy mieszkańcy są z tych przedsięwzięć zadowoleni - tłumaczy Anna Zglińska.

Czym skorupka za młodu nasiąknie


Idea budżetu obywatelskiego to u nas rzecz nowa, której tak naprawdę dopiero się uczymy i której od najmłodszych lat powinniśmy uczyć młode pokolenia. Z takiego założenia wychodzi Fundacja „Wspólnie.LafargeHolcim”, która jest organizatorem ogólnopolskiego konkursu pod hasłem „Zakręceni w przestrzeni”.

Jego celem jest pokazanie, w jaki sposób powinniśmy budować społeczeństwo obywatelskie oraz jak od najmłodszych lat angażować młodzież w działania na rzecz grupy osób czy lokalnej społeczności.

- Zadaniem konkursowym dzieci i młodzieży jest zaproponowanie zmian w najbliższej przestrzeni publicznej , czyli w szkole, świetlicy, domu kultury. Najciekawszy pomysł otrzyma dofinansowanie realizacji nawet do 2o tys. zł.

Prace można zgłaszać do 17.10. za pośrednictwem strony www.zakreceniwprzes-trzeni.pl. W ten sposób chcemy pokazać uczestnikom, że każdy z nich ma wpływ na to, jak wygląda ich otoczenie - tłumaczy Jolanta Bosca z Fundacji „Wspólnie.LafargeHolcim”.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.