68-latek poszedł do sądu z policją. Twierdzi, że został zaatakowany

Grażyna Ostropolska 11 września 2016

- Rzucono mnie na glebę, zaatakowano, uszkodzono mi ucho i słuch, bo stanąłem w obronie młodych ludzi - twierdzi 68-letni Marek B. Policja uważa, że mężczyzna znieważył strażniczkę słowami: „Jesteś tłusta, musisz iść na siłownię”.

Fot.: Rys. Łukasz Ciaciuch

Historia do złudzenia przypomina głośną aferę Wiplera sprzed trzech lat. Zarówno sławny poseł, jak i skromny mieszkaniec naszego regionu Marek B. mieli w organizmie sporą dawkę alkoholu, gdy włączali się nocą w policyjną interwencję. I obaj się teraz skarżą, że rzucono ich „na glebę”, choć nie dali ku temu powodu. Marek B. twierdzi, że niespodziewany policyjny atak (w styczniu br ) przypłacił raną ciętą ucha (trafił głową w wystającą pokrywę studzienki kanalizacyjnej) i utratą słuchu. Otolaryngolog stwierdził u niego w maju „głuchotę przewodzeniową i czuciowo-odbiorczą ucha”.


Polecamy: Prokuratorskie speckomórki - koniec z zamiataniem błędów pod dywan

Wipler zwoływał konferencje i publicznie prezentował odniesione rany. Mówił, że policjanci kopali go w krocze, pałowali, uszkodzili mu też rogówkę oka. Powoływał się na nagrania z kamer ulicznego monitoringu. Przekonywał, że prawdy zamazać się nie da, a on sprawę z policjantami wygra. Nie wygrał. W czerwcu warszawski sąd skazał Przemysława Wiplera na pół roku więzienia w zawieszeniu na dwa lata za naruszenie nietykalności i znieważenie policjantów oraz wymierzył 10 tys. zł grzywny. Marka B. sądzono w Bydgoszczy zaocznie.

- W czerwcu dostałem wyrok nakazowy. Skazano mnie na pół roku ograniczenia wolności, poprzez wykonywanie w tym czasie nieodpłatnej pracy na cele społeczne. Złożyłem sprzeciw, bo oskarżono mnie o coś, czego nie zrobiłem, i liczę na normalny, jawny proces - twierdzi B.

Jest oburzony, bo doniesienie w sprawie przekroczenia uprawnień przez policjanta C. oraz jego działania na szkodę zatrzymanego Marka B. prokuratura umorzyła, zaś sąd tę decyzję przyklepał.

68-latek w sądzie z policją



- Wniosę o wznowienie śledztwa. Podejrzewam, że nagranie z monitoringu zostało zmanipulowane przez wymazanie fragmentów, ukazujących agresywne zachowanie policjanta, które przeczą jego zeznaniom - sugeruje pan Marek. Przekonuje, że nagranie z kamery, które przeglądał w komisariacie, różni się od kopii, którą otrzymał 80 dni później. - To, które mam, jest krótsze i zostało tak zakodowane, żebym go nie mógł odtworzyć - pokazuje płytę, z której podglądem nawet informatyk ma problem. - Powinni to nagranie zbadać specjaliści, bo kamera, z której pochodzi, przekazywała szeroki panoramiczny obraz, więc tłumaczenie, że nie objęła miejsca i momentu, gdy policjant łapie mnie za poły i rzuca na ziemię, zupełnie nie trzyma się kupy - twierdzi Marek B.

Na półgodzinnym nocnym nagraniu z kamery widać, jak nieoznakowany samochód zatrzymuje się przy grupie trzech młodych mężczyzn, pijących w bramie piwo. Wychodzi z niego dwoje funkcjonariuszy i legitymuje młodzieńców, a chwilę później pojawia się przy nich Marek B., zatrzymuje się przy strażniczce miejskiej i coś do niej mówi.

- Powiedziałem, by nie karała ich mandatem, tylko pouczyła, bo są młodzi - tak ten moment zapamiętał Marek B.

Strażniczka twierdzi, że było inaczej. - Starszy mężczyzna podszedł do mnie i odezwał się w niezbyt kulturalny sposób: „Jesteś tłusta i musisz iść na siłownię”, powiedział, a następnie złapał mnie ręką za prawe udo i prawy pośladek. Jestem na to szczególnie uczulona, bo na prawym udzie noszę gaz - zeznała strażniczka.

Czytaj także: Morderstwo dziewczyn z Barcina

Twierdzi, że mężczyzna przeszkadzał nie tylko jej, ale i sierżantowi C. w interwencji, więc go pouczyli, że jak nie przestanie, użyją środka przymusu, ale on ostrzeżenie zlekceważył. 

- Chwycił sierżanta C. rękami za mundur i zaczął go szarpać. Chciał go uderzyć prawą ręką w twarz, ale C. zrobił unik, a mężczyzna stracił równowagę i uderzył głową w mur - relacjonowała N. Zobaczyła, że z głowy i ucha mężczyzny leje się krew, więc wezwała pogotowie.

- To policjant chwycił mnie za poły kurtki, a ja, trzymając w lewej ręce reklamówkę, podniosłem prawą do góry po to, by utrzymać równowagę - tłumaczy Marek B. Kamera uchwyciła tylko ten moment, gdy B. unosi rękę, a tego, co się dalej działo, już na nagraniu nie ma. - Obraz wraca dopiero wtedy, gdy ja leżę na ziemi, a policjant zakłada mi kajdanki - zauważa B.

„Strażniczka butem przetaczała moją głowę po chodniku”, tak B. zeznał na pierwszym przesłuchaniu, ale gdy wytrzeźwiał, przypomniał sobie, że to nie funkcjonariuszka miejskiej straży, tylko policjant przyciskał go do podłoża. Tak mocno, że wystający metalowy brzeg studzienki kanalizacyjnej uszkodził mu ucho i słuch. Policjant C. nie czuje się winny; twierdzi, że nie przekroczył uprawnień, a B. sam wpadł na ścianę budynku i doznał urazów. Zeznał, że ów mężczyzna utrudniał im interwencję; zachowywał się agresywnie i obrażał jego partnerkę z patrolu. I nie tylko tam na ulicy, ale również w szpitalu.

Agresywne zachowanie po zatrzymaniu



- Na oddziale ratunkowym, gdzie czekaliśmy na lekarza, zatrzymany B. powiedział do mnie: „Byłem na ciebie tak napalony, że zrobiłbym ci patelnię” - zeznała strażniczka. Zapamiętała, że Marek B. głośno mówił; oskarżał ją o napad i pobicie. - Żądał zdjęcia kajdanków, a jego partnerka, która też przybyła do szpitala, postraszyła mnie i sierżanta C. adwokatem M., który wiele może. A wtedy zatrzymany dodał: „Wy już nie pracujecie!” - relacjonowała funkcjonariuszka.

- Długotrwałe skucie rąk poskutkowało urazem nadgarstków i aby je usprawnić, musiałem przejść długą rehabilitację - twierdzi B. i zaprzecza, jakoby to jego agresywne zachowanie stanowiło przeszkodę do zdjęcia kajdanków.

- Wydaje mi się, że pacjent zachowywał się dość głośno - zeznał dyżurny lekarz i podobny zapis umieściła w swym raporcie pielęgniarka, zaś laryngolog, który badał Marka B., tak go zapamiętał: - On od samego początku mówił, że został pobity przez funkcjonariuszy i że to oni spowodowali jego obrażenia.

Marek B. nie kryje, że mówił głośno, bo buzowały w nim emocje.

- Potraktowano mnie jak śmiecia, a przecież nic złego im nie zrobiłem - tłumaczy. W zażaleniu na umorzenie śledztwa (w sprawie przekroczenia uprawnień przez funkcjonariuszy) B. zarzuca prowadzącym śledztwo, że mimo sprzecznych zeznań świadków zdarzenia, nie zarządzili konfrontacji i łatwo dali wiarę niesprawdzonym relacjom mundurowych.

- Ten mężczyzna podszedł do strażniczki, powiedział, że ma nas zostawić, bo jesteśmy młodzi i niech nas tylko pouczy. Nie widziałem, by złapał strażniczkę za jakąkolwiek część ciała - zeznał Przemysław B. Widział jak B. wykonywał potem jakieś ruch rękami przed policjantem, ale nie wie, czy to policjant pchnął mężczyznę na ścianę, czy on sam w nią uderzył. Zeznał, że gdy już policjant rzucił mężczyznę na chodnik i zakuwał w kajdanki ten krzyczał: „Co ja ci, k..., człowieku zrobiłem!?”

Polecamy: Jesteśmy śladami nowych cudów Polski

Pozostali młodzieńcy, ukarani przez patrol stuzłotowym mandatem za picie piwa w bramie, też nie widzieli, by Marek B. strażniczkę obmacywał i nie słyszeli, by namawiał ją na... siłownię. - Nie widziałem też, by strażniczka i policjant w jakikolwiek sposób znęcali się bądź mścili na zatrzymanym. Uważam, że ten pan nie musiał wchodzić w naszą grupę i prowokować policjanta - zeznał Piotr S., a Adrian D. dodał: - Nie wiem, po co on się zatrzymał. Mógł przejść obok nas bez problemu, bo nikt nie zastawiał mu drogi.

- Pięć osób stało na chodniku, a przy krawężniku parkowało policyjne auto, więc musiałem się przeciskać - tłumaczy B. Był u znajomych na imprezie i stąd 1,7 promila alkoholu we krwi (u Wiplera wykryto 1,4). Czy to przełożyło się na jego krewkość i niezwyczajny nocny pociąg do napotkanej na ulicy strażniczki? - Ależ skąd. Mam już swoje lata, swoją kobietę i na pewno nie szukam przygód na ulicy - zapewnia pan B.

Prokurator Agnieszka Adamska-Okońska:
Z akt sprawy wynika, że po zebraniu dowodów i przesłuchaniu świadków prokurator doszedł do wniosku, że stan faktyczny nie uzasadnia postawienia policjantowi C. zarzutu przekroczenia uprawnień i śledztwo o przestępstwo z art 231 par 1 k.k. umorzył. Sąd utrzymał zaskarżone postanowienie w mocy, ale jeśli pojawią się nowe okoliczności, prokurator może to postępowanie wznowić.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Dodaj swój komentarz najciekawsze najstarsze najnowsze

  1. 14-09-2016 20:22

    Oceniono 3 razy 2 1

    - magi: Bardzo dobrze wiek tu nic nie ma do sprawy tzn., że jak starszy to można go kopać i robić co się chce i mówić bzdury by się obronić. W ogóle KOBIETY W TYM ZAWODZIE BYĆ NIE POWINNY TO BY TEGO NIE BYŁO. Policja i Prokuratura Północ w naszym mieście nie funkcjonuje wiem coś na ten temat bo mam z nimi do czynienia i piszą co chcą, namawiają do zeznań kłamstw itd.

    Odpowiedz

  2. 12-09-2016 20:59

    Oceniono 10 razy 8 2

    - doktor: Komuna wróciła. Czytałem w IPN-ie takie materiały jak jeden aktywista "S" zatrzymany po demonstracji przez ZOMO chciał pobić 5-ciu zomowców z tarczami i pałami w nysce i rzucał się na nich a oni robili tylko uniki. Z obdukcji wynikało, że ma złamaną szczękę, krwiak na potylicy, złamany obojczyk, nos, sine oczodoły, naderwane ucho. Czyli winny był ten z "S" a nie ZOMO-wcy. Wypisz, wymaluj jak ten dziadek 68-letni, który sam rozbił sobie głowę, urwał ucho i stracił słuch. A policjant i strażniczka ratowali go aby sobie krzywdy nie zrobił. Dziękuję za taką pomoc. Paranoja. A sędzia wierzy w takie głupoty za demokracji. To gdzie ona jest?

    Pokaż odpowiedzi (1) Odpowiedz

    1. 12-09-2016 12:23

      Brak ocen 0 0

      - Kierowcy Płacą Mandaty i : Grzywny Na raty....

      Odpowiedz

    2. 12-09-2016 12:22

      Oceniono 2 razy 1 1

      - Jak sobie radzic ze sprawa nie umią : To ratunku Szukają w Sądzie hahahah

      Odpowiedz

    3. 12-09-2016 12:01

      Oceniono 9 razy 3 6

      - pwt: Kolejne prymitywne, tępe pijackie bydle, wypłakuje się mediach.

      Odpowiedz

    4. 12-09-2016 10:41

      Oceniono 3 razy 2 1

      - Margo: Szczerze... widziałem większość tych naszych strażniczek to każda 160cm i max 60 kg, raczej filigranowe... aczkolwiek łapanie za tylek to już przesada lekka nie ważne czy to strażniczka czy inna kobieta.

      Pokaż odpowiedzi (3) Odpowiedz

      1. 12-09-2016 09:22

        Oceniono 6 razy 5 1

        - gaz: no a jeżeli strażniczka rzeczywiście była tłusta, to powiedzenie jej prawdy było znieważeniem ? Tylko dlatego , że jest strażniczką ? Jak dotykał. to oskarżyć go o naruszenie nietykalności .....!

        Odpowiedz

      2. 12-09-2016 09:00

        Oceniono 15 razy 12 3

        - dibis: Coś mi się wydaje, że "mówić prawdę" i "ja" to tępi gliniarze, broniący kumpla. Jak można coś takiego mówić o staruszku, którego ewentualnie wystarczyło odsunąć od miejsca zdarzenia i jeżeli był za bardzo ruchliwy, zakuć na stojąco w kajdanki. Na pewno nie trzeba było odreagowywać własnych frustracji i okazywać chamstwa, rzucając dziadkiem o glebę, bo to można robić z bandziorami. Tyle, że policaje bandziorów unikają jak ognia, chyba że są w przewadze 5:1 i kamizelkach kuloodpornych. Uważam że użyto niewspółmiernych środków przymusu fizycznego wobec zaledwie słów starszego człowieka. A że później sypią się kłamstwa w zeznaniach, to już jest nam znane i normalne, bo tchórze, rzucający się na starca, nawet nie mają odwagi przyznać się do błędu - co potwierdzają inni świadkowie zajścia.

        Odpowiedz

      3. 11-09-2016 18:27

        Oceniono 18 razy 6 12

        - ja: Nie wierzę. Gość się wpier...a w nie swoje sprawy, utrudnia wykonywanie czynności służbowych funkcjonariusziom i jeszcze śmie ich o co kolwiek pozywać. Powinien dostać tak wpier....l, ze nie miął by w ogóle ochoty cokolwiek więcej się odezwać. I jeszcze do pana Marka B. - jeśli nie potrafisz głąbie odtworzyć zapisu z kamer monitoringu i Twój informatyk jest tak samo tępy to poszukaj sobie jakiegoś gimnazjalisty, który Ci ten zapis odtworzy bez problemu. Każdy plik da się głupku odtworzyć,nawet uszkodzony.

        Odpowiedz

      4. 11-09-2016 18:01

        Oceniono 8 razy 6 2

        - Niema Dowodów audio wideo : Mówić można wszystko Jej sie pewnie wydalało ze ją ktoś łapie za udo za które lubi być odpowiednio i temperament mocno czule łapana ściskana Meęską dłonią i Pan Wkręciła ......

        Pokaż odpowiedzi (1) Odpowiedz

        1. 11-09-2016 16:18

          Oceniono 24 razy 10 14

          - mówić prawdę !: Wipler i ten 68 letni dureń powinni dostać taki wpierdol, że odechciałoby się im iść do sądu z czymkolwiek !

          Odpowiedz