Igrzyska takie, jak nasz cały świat, czyli poprawność ponad wszystko

Krzysztof Błażejewski 28 sierpnia 2016, aktualizowano: 29-08-2016 14:05

Polski dorobek medalowy w Rio de Janeiro wcale nie jest zły, jeśli uwzględnimy parcie na wynik coraz większej liczby krajów dawnego Trzeciego Świata. Kiedy muzułmanki zrzucą burki i ruszą na stadiony czy na pływalnie, wtedy nawet nasze panie, bohaterki igrzysk w Brazylii, znajdą się w opałach.

Fot.: AP/Photo Matt Dunham

O każdych igrzyskach chwilę po ich zakończeniu zwykło się mawiać, że będą niezapomniane. Nic dziwnego, wszyscy są jeszcze pod wrażeniem tego, co przeżyli. Dopiero po latach będziemy mogli stwierdzić coś więcej. Dziś pewne jest tylko tyle, że igrzyska w Rio de Janeiro były szczególne pod względem scenerii: nigdy wcześniej olimpijskich zawodów nie rozgrywano w tak pięknym mieście. Co do tego wszyscy są zgodni.


Polscy kibice przeżyli, śledząc wydarzenia w Brazylii, więcej rozczarowań niż zaskoczeń na plus. W dodatku ta wpadka z dopingiem. W tej „konkurencji” po raz pierwszy byliśmy (prawie) pierwsi... Po Rosjanach.

Także po raz pierwszy lwi procent medali dla naszego kraju zdobyły kobiety. To nie tylko przypadek, raczej nowy trend. Życie pokazuje, że panie są bardziej pracowite, mają większe serce do rywalizacji. Warto też patrzeć na to zjawisko przez pryzmat liczby krajów uczestniczących w podziale medalowego tortu. Z każdymi igrzyskami lawinowo przybywa kandydatów do podium, zwłaszcza wśród mężczyzn z tzw. dotąd Trzeciego Świata. Europejkom zdecydowanie jest łatwiej niż ich kolegom brzydszej płci, bo wciąż jeszcze praktycznie cały świat muzułmański uczestniczy tylko w rywalizacji mężczyzn. Nasze panie nie mają rywalek z Iranu, Omanu, Pakistanu, Egiptu... Przynajmniej na razie.

Dopingowy (bez)wstyd


Brazylijskie igrzyska odsłoniły problem polityczno-moralnej poprawności praktykowanej w „starej” Europie i Międzynarodowym Komitecie Olimpijskim. W dzisiejszym świecie tego typu polityka zdaje się przeżywać kryzys. Korzystają na tym bez żenady wszelkie totalitaryzmy, kraje rządzone twardą ręką, jak np. Rosja Putina, ale też masowo napływający do Europy uchodźcy z Azji i Afryki. Ta poprawność jawi się dziś także jako brak zdecydowania i chęci wzięcia na siebie odpowiedzialności za podejmowanie twardych decyzji. Tak było z dopingowiczami z Rosji.

Tylko dwu związkom sportowym (lekkoatletycznemu i podnoszenia ciężarów) wystarczyło determinacji, by Rosjanom zabronić wstępu na igrzyska. Inni - w imię poprawności - nie zdecydowali się na taki gest. Sternicy światowego ruchu olimpijskiego schowali także głowy w piasek w przypadku trójki afrykańskich biegaczek na 800 metrów, wyglądających zdecydowanie bardziej na mężczyzn niż na kobiety, mających poziom testosteronu na poziomie, jaki ma niewielu „chłopów”. Ale z badań na tzw. oznaczanie płci komitet olimpijski zrezygnował. Żeby nie zostać posądzonym o... rasizm. Ale to, że sytuacja ta krzywdzi np. Europejki, to już tych władz nie boli... Podobnie w kolarskim keirinie w imię poprawności nie wykluczono sprawców falstartu, bo nie było jednoznacznego dowodu na papierze. A to, że sędziowie falstart widzieli i zawodników zatrzymali? Nikogo nie bolało, że ci, którzy jechali zgodnie z przepisami, zostali pokrzywdzeni. Poprawność. Poprawność ponad wszystko?

(...) z badań na tzw. oznaczanie płci komitet olimpijski zrezygnował. Żeby nie zostać posądzonym o... rasizm. Ale to, że sytuacja ta krzywdzi np. Europejki, to już tych władz nie boli...


Igrzyska w Rio pokazały również po raz kolejny, w którą stronę zdąża ruch olimpijski. To dość oczywiste, w stronę dalszej komercjalizacji. Świadczy o tym konsekwentne wprowadzanie do programu dyscyplin sportowych, które z ideą olimpijską wcześniej związane były dość luźno, a teraz - z racji popularności na świecie i wysokiej dochodowości - zostały przez MKOl „przytulone”. Mam tu na myśli m.in. tenis ziemny i golf, a podobnym zjawiskiem jest udział zawodowców z NBA w koszykówce i zapowiadanych mistrzów profesjonalnych ringów w boksie. Tego jeszcze nie udało się wprowadzić na igrzyska w Rio, zabrakło czasu, ale jest już pewne jak w banku na kolejną olimpiadę. Ciekawe też, co będzie dalej z olimpijską piłką nożną. Jej utrzymywanie w takiej kulawej formie na igrzyskach to ewenement i anachronizm. Czy uda się działaczom ruchu olimpijskiego wymyślić sposób na wysoko dochodowy turniej? Bo tylko wtedy światowa federacja piłkarska zgodzi się na udział najlepszych futbolistów w turnieju olimpijskim.

W trzech odsłonach


Wydaje się też w przyszłości nieuniknione rozczłonkowanie igrzysk na części, aby przynosiły one większy dochód. Może będą odbywały się w kilku miastach, może w jednym, ale z pewnością „w odcinkach”. Najbardziej sensowny wydaje się podział na sporty letnie - na otwartych arenach (m.in. lekka atletyka, pływanie, hippika, tenis ziemny), sporty halowe (boks, judo, zapasy, ciężary, badminton, tenis stołowy) oraz gry zespołowe. Nie tylko zyskają na tym organizatorzy, ale i kibice. Bo podczas ostatnich igrzysk, szczególnie pod koniec, kiedy rozgrywano decydujące mecze obu piłek, siatki, kosza, waterpolo czy hokeja, kibice mieli rozdarte serca, czy oglądać te zawody, czy też śledzić toczącą się równolegle rywalizację w wielu dyscyplinach indywidualnych.

Nasz Chińczyk, nasza Chinka


Wydaje się, jakby zamarł ostatnio ruch „kupowania” sportowców z Azji i Afryki przez większość państw europejskich, w oczy rzucali się tylko czarnoskórzy Katarczycy i Szwajcarzy. To dobrze, że ta pogoń za zdobytymi w ten sposób medalami uległa zahamowaniu. Wyjątkiem był tenis stołowy. Wszystkie kraje Europy wystawiły do turnieju „swoją” Chinkę lub „swojego” Chińczyka. To ruch dość oczywisty, bowiem bez takich posunięć nie mają one żadnych szans na nawiązanie walki z drugim pod względem liczby ludności krajem świata. Z tym też trzeba coś zrobić, bo taka rywalizacja przestaje mieć sens i być interesująca. Może zlikwidować deble i miksta? Swoją drogą, po co tak naprawdę pingpongistom z Europy chce się jechać na igrzyska? Czyżby hołdowali idei barona Pierre’a do Coubertina, wskrzesiciela ruchu olimpijskiego w końcu XIX stulecia, który twierdził, że liczy się udział, a nie wynik? A może w imię poprawności, podobnie, jak wprowadzono dyscypliny popularne w Azji na igrzyska, znaleźć jakieś pole dla białych w rywalizacji z czarnoskórymi biegaczami?

Jak daleko od tamtych idei odeszliśmy. Ale nie ma innej drogi. Igrzyska są takie, jak nasz cały świat. A świat jest taki, jakie są igrzyska... Czas odliczać dni do kolejnej olimpiady w Tokio...

W imię dochodowości
Na następnych igrzyskach olimpijskich w Tokio w 2020 roku pojawi się pięć nowych dyscyplin sportowych. Takich, które przyciągają młodzież i, oczywiście, reklamodawców. Będą nimi: surfing, wspinaczka sportowa, baseball, karate i skateboarding. Zmiany nastąpią też w obrębie poszczególnych dyscyplin. W imię poprawności i parytetu postanowiono wprowadzić np. kanadyjki pań. Kosztem, oczywiście, innych klasycznych konkurencji.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Dodaj swój komentarz najciekawsze najstarsze najnowsze

  1. 01-09-2016 13:07

    Oceniono 1 raz 1 0

    - A. Nalaskowski: Taki wymęczony tekst w stylu "pop". Nic nowego, nic oryginalnego. A na dodatek dramatycznie nudny.

    Odpowiedz

  2. 29-08-2016 07:14

    Oceniono 2 razy 1 1

    - OPO-K: IZA IZABELA TO TY????? :D

    Odpowiedz