W opinii rządzących, jak u romantyków: wojna jednoczy i napawa dumą... [rozmowa]

Dorota Witt 25 sierpnia 2016

O tym, dlaczego media publiczne i prawicowe straszą międzynarodowym konfliktem, skąd wzięła się w nich narracja wojenna i jak nie dać się zmanipulować, mówi dr ALINA KASZKUR, politolożka z Uniwersytetu Kazimierza Wielkiego w Bydgoszczy.

Fot.: Filip Kowalkowski



W programach informacyjnych i publicystycznych telewizji publicznej słychać o nadchodzącej wojnie. Ponoć szykują się do niej Niemcy, którzy debatują nad nowym projektem obrony cywilnej, co ma pomóc przetrwać w sytuacji kryzysowej. W „Wiadomościach” usłyszeliśmy o nim, m.in. że: „autorzy dokumentu nie precyzują o jakie zagrożenie chodzi, ale wydaje się ono oczywiste, biorąc pod uwagę wojnę na wschodzie Ukrainy oraz militaryzację polityki Rosji”. Ani słowa o tym, co na ten dokument Niemcy. W „Faktach” TVN dziennikarze zauważyli, że niemiecką opinię publiczną „zbulwersowała informacja o zalecanym przez władze gromadzeniu zapasów żywności i wody na wypadek kryzysu. Opozycja zarzuciła rządowi wywoływanie paniki i prowokowanie obywateli do chomikowania żywności. Rząd zapewnia, że projekt obrony cywilnej nie jest reakcją na konkretne zagrożenia, lecz wynikiem wieloletnich działań, zmierzających do uaktualnienia przestarzałych przepisów sprzed ponad 20 lat”. Czy publiczne i prawicowe media straszą wojną?
Rzeczywiście, coraz częściej w przekazach medialnych pojawiają się elementy retoryki wojennej. Niewątpliwie wiąże się to z sytuacją międzynarodową, ale też postawą, którą reprezentuje obecna partia rządząca. Przede wszystkim przeważa w niej nieufność wobec świata zewnętrznego - zwłaszcza Zachodu, także Unia Europejska, ze swoją otwartością na inne narody, znajduje się na ostrzu krytyki. Jednocześnie powraca romantyczne wyobrażenie konfliktu, gdzie wojna jawi się jako coś szlachetnego, coś, co jednoczy naród i daje powód do dumy. Stąd głosy, że Polska powinna sama o sobie decydować, stąd kult heroizmu oraz wzbudzanie poczucia narodowej wyjątkowości. Oczywiście znajduje to także odbicie w decyzjach politycznych obecnego rządu, a fakt, że skutkuje stopniową izolacją naszego kraju, zdaje się nie budzić wśród decydentów większych niepokojów. Nie tylko niepokojąca jest więc sama narracja wojenna, ale i wizja polityki zagranicznej, którą obecnie rządzący zaczynają wcielać w życie.



Czy treści i komentarze, dobierane w mediach publicznych i prawicowych tak, by pokazać militarną gotowość Polski do ataku zbrojnego (hurraoptymistyczne informację o ćwiczeniach Anakonda) i ukazanie w złym świetle historycznych wrogów (budowanie antyniemieckiej i antyrosyjskiej histerii - jak mówią politycy opozycji) to jawna manipulacja i propaganda?
Propaganda - sama w sobie - występuje też w systemach demokratycznych i raczej nie jest czymś, co powinno dziwić, choć kontrowersyjna, na tyle jednak akceptowana, na ile mamy do czynienia z pluralizmem nadawców propagandy. Problem pojawia się, gdy dana opcja polityczna nie tylko bezpośrednio wpływa na obsadę najważniejszych stanowisk w mediach publicznych, ale, wykorzystując swoją pozycję i instytucjonalne możliwości, wywiera także bezpośredni nacisk na charakter i treści przekazów medialnych. Jeśli zatem rząd realizuje dosyć odważną i kontrowersyjną politykę, szczególnie w kontekście dominującego przez wiele lat w naszym kraju myślenia o Europie w kategoriach wspólnotowych i budowania sojuszy o takim charakterze, to musi znaleźć służące temu uzasadnienie. Podporządkowane media publiczne stanowią zatem doskonałe narzędzie do upowszechniania informacji, które będą wzmacniały w odbiorcach poczucie, że realizowana przez rząd wizja jest nie tyle zasadna, co nawet konieczna.


Jak programy publicystyczne i informacyjne mogą manipulować faktami? Co ich autorzy chcą i ile mogą uzyskać?
Media kształtują opinię publiczną za pomocą treści rozpowszechnianych w społeczeństwie. W sytuacji, gdy podlegają one politycznej instrumentalizacji, mogą posługiwać się m.in. zmanipulowaną wizją społeczeństwa, historii czy tradycji narodowej - których efekt ma przysłużyć się do zmiany postaw i modyfikacji zachowań odbiorców. Nie jesteśmy jednak w stanie oszacować, jak głębokie będą to zmiany, być może bliższy obraz przyniosą nam wyniki następnych wyborów...


Czy Polacy wyłączają telewizory, gdy widzą zmanipulowany materiał?
Trudno mówić o bojkocie mediów publicznych przez polskie społeczeństwo - bo choć część, którą razi brak autonomii TVP czy Polskiego Radia, zaprzestała ich odbioru, to istnieje także znaczna grupa popierająca PiS, której obecny kształt mediów i charakter ich przekazów bardzo odpowiada - jest on bowiem tożsamy z ich wizją postrzegania i kształtowania rzeczywistości.


Jak nie dać się zmanipulować?
Serwisy informacyjne mają pomóc w zrozumieniu otaczającego nas świata, w odbiorze tym jednak posługujemy się także własnymi systemami przekonań. I choć systemy te często upraszają rzeczywistość, to pomagają kształtować sposób przetwarzania nowych informacji, co może chronić nas także przed manipulacją. W pełni jednak nie jesteśmy w stanie się przed nią uchronić. Na pewno ważna jest edukacja - także ta medialna, na etapie studiów wyższych staramy się wyposażać naszych studentów w umiejętności wykorzystywania i odbioru różnych kanałów komunikacyjnych, jednakże takie przygotowanie powinno mieć miejsce już znacznie wcześniej. Jak zatem oglądać programy informacyjne? Przede wszystkim uważnie, nie ograniczać do jednego źródła przekazu. Jeśli decydujemy się na odbiór serwisów informacyjnych mediów publicznych, warto także poszerzyć reprezentowany tam punkt widzenia o przekaz któregoś z serwisów stacji komercyjnych, skorzystać z Internetu. Zachęcam też do wsłuchiwania się w głosy eksperckie, zawsze bowiem mogą okazać się pomocne w wyrobieniu własnej opinii na dany temat.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Dodaj swój komentarz najciekawsze najstarsze najnowsze

  1. 27-08-2016 11:54

    Oceniono 2 razy 0 2

    - kijek: politolog z bydgoszczy może mieć tylko jedne poglądy

    Odpowiedz

  2. 26-08-2016 09:38

    Oceniono 1 raz 0 1

    - ......budując uruchamia różnego : rodzaju Dziedziny Gospodarki Danego Kraju wywołanym konfliktem Zbrojnym Bo media i Rządzący Lubią siać strach w Społeczeństwie dla stawiania rożnego rodzaju Obaw społecznych.... Jak sie człowiek wsłucha co nie którzy mówią to się w głowie Przewraca o prostocie i braku wyobraźni własnej wypowiedzi heheheh

    Pokaż odpowiedzi (1) Odpowiedz