Kinga Duda: Wystrojona i milcząca

Ryszarda Wojciechowska 6 sierpnia 2016, aktualizowano: 08-08-2016 09:42

Im bardziej chce się chować w cień, tym mocniej polują na nią tabloidy i plotkarskie portale. Na razie próbują z niej zrobić kolejną ikonę mody i seksowną Polkę. Ale czy ten wizerunek jej się opłaci?

Zdaniem dr. Janusza Sibory, o samej prezydenckiej córce niewiele można powiedzieć. A to, co obserwujemy, to raczej jest inscenizacja jej osoby

Fot.: Piotr Smoliński / Polska Press

O Kindze Dudzie nadal niewiele wiadomo. To, jakie ma pasje i czym żyje, co ją wzrusza i jak patrzy na świat. To studentka prawa, o której nawet koledzy z roku mówią na okrągło i dość mdło. - Naprawdę osoba godna córki prezydenta - chwali jeden z nich. Drugi dopowiada, że to elokwentna dziewczyna, a trzeci, że pewna siebie i aktywna na zajęciach. Żadnej anegdoty. W mediach można znaleźć wypowiedź dziadka prezydentówny, Jana Dudy, który pismu „Dobry Tydzień” opowiadał więcej o chłopaku wnuczki niż o niej samej. W rozmowie z tym katolickim tabloidem zapewniał, że to prawdziwa miłość Kingi.


Reszta wiadomości na temat prezydentówny to już spekulacje i podglądane przez paparazzich obrazki. Jednego dnia można przeczytać, że rozstała się z chłopakiem, ale ma już nowego. Innym razem, że z kotkiem była u weterynarza, że widziano ją, jak pali jednego papierosa za drugim, że spotkała się z aktorem Maciejem Musiałem, zapłaciła mandat i takie tam banały, tabloidowe ple-ple.

Infantylizacja jej medialnego wizerunku jest więc wyraźna. Oliwy do tego ognia dodał też magazyn dla panów „CKM”, który sporządził ranking 50 najseksowniejszych Polek. I umieścił Kingę Dudę na piątym miejscu (dla ciekawości: Doda uplasowała się na 49 miejscu, a „pięćdziesiątkę” zamykała Marta Żmuda--Trzebiatowska). Zabawne było to, że prezydentówna na prezentowanych zdjęciach finałowej piątki, jako jedyna, była całkowicie ubrana. Pozostała czwórka najseksowniejszych emanowała tym, czym według rankingu powinna emanować.

Nikt z rodziny prezydenckiej nie skomentował tej publikacji. Tylko w tabloidowych mediach pojawiły się komentarze, że dla Kingi i całej rodziny to musi być szok. Że ona nigdy nie aspirowała do takich plebiscytów, w których ląduje się między rozebranymi skandalistkami.

W „CKM” umieszczenie prezydentówny w tym rankingu komentowano tak, że jest przecież posiadaczką fenomenalnych nóg i ultrasłowiańskiej urody. I że potrafi z klasą eksponować swoją urodę.

Uroda i stroje



to więc temat przewodni medialnego wizerunku prezydenckiej córki. Nawet jej udział w Światowych Dniach Młodzieży sprowadzał się do tego, że pisano, jak wyglądała i w co była ubrana. „Fakt” pozwolił sobie na pewną złośliwość, odbiegając od tych chóralnych zachwytów. Zamieścił jej zdjęcie z parasolką i odchyloną do tyłu głową, podpisując, że... doznała objawienia na ŚDM.

O ile ona ociepla wizerunek ojca, o tyle z jego powodu stała się obiektem żartów. „Kinga Duda płaci za błędy ojca” - informowały innym razem portale. A internet kpił z tego, że córka prezydenta obleje egzamin z prawa... konstytucyjnego. Dokładniej z tego, że jeżeli przed profesorami Uniwersytetu Jagiellońskiego będzie przedstawiała wizję prawa swojego taty, to jej przyszła prawnicza kariera może stanąć pod znakiem zapytania. Pojawiły się memy o niej. Na jednym z nich czytamy: Przed nią egzamin z prawa konstytucyjnego. Mamy nadzieję, że egzaminujący przepytają ją bardzo dokładnie.

Przed takim infantylnym wizerunkiem już rok temu ostrzegali specjaliści od marketingu. Radzili, że nie byłoby od rzeczy, gdyby prezydencka córka zajęła się akcjami charytatywnymi czy kampaniami społecznymi. Już wtedy ekspert w dziedzinie marketingu Roman Jędrkowiak w telewizyjnym programie stwierdził, że jeśli ta dziewczyna ma swoją tożsamość i osobowość, to może załatwić parę fajnych rzeczy, nie mieszając się w politykę.

Dzisiaj inna specjalistka od kreowania wizerunku medialnego, patrząc na to, jak media rozgrywają osobę prezyden-tówny, odpowiada: - Tak to jest, kiedy się samemu nie zarządza wizerunkiem medialnym, tylko oddaje się pole do popisu innym, czyli tabloidom i portalom plotkarskim. Chociaż, jak mówi, to może być też pewna strategia, którą Kinga Duda razem z mamą przyjęły: jesteśmy takie tajemnicze, niewiele o nas wiadomo, więc zabiegajcie o jakiekolwiek informacje na nasz temat. Sami szukajcie. My wam nic nie damy. Ale taka strategia, ostrzega, ma zawsze krótkie nogi. Bo w najlepszym razie kolorowe media zrobią z nich ikony mody. I też tylko na chwilę. Wystarczy zobaczyć, jak „skonsumowano” wygląd prezydentowej Agaty Dudy podczas wizyty papieża Franciszka. Wcześniej wszystkie media zachwycały się jej stylem, strojem, klasą. Aż tu nagle pojawiło się porównanie jej kostiumu do stroju stewardessy. Obiegło kolorowe media i już jest pełno memów w internecie na ten temat. Skończyło się na tym, że z tego całego wizerunku zostało

tylko to... ubranko.



O niezbyt klarownym wizerunku prezydentówny mówi też dr Janusz Sibora, znawca protokołu dyplomatycznego i ceremoniału państwowego. Po raz pierwszy pytanie o status córki prezydenta postawił sobie w ubiegłym roku. I wtedy odpowiedzi udzieliła sama Kinga Duda, włączając się na finiszu do kampanii wyborczej ojca. Wygłosiła bardzo emocjonalne, płomienne przemówienie i tym samym określiła się politycznie - tłumaczy. - Ona nie tylko zachwalała ojca, ale też krytykowała, na przykład, zaściankowość jego przeciwników politycznych. Zapewniała, że to będzie właściwy człowiek na właściwym miejscu i z wizją, a my powinniśmy postawić na ludzi, którzy mają wizję. Były też odniesienia do urzędującego jeszcze wówczas prezydenta, kiedy stwierdziła, że jej ojciec nie będzie mieć gaf i wpadek. I po tym majowym przemówieniu przestała być osobą prywatną, a stała się częścią machiny wyborczej. Aktywnie uczestniczyła w fabrykacji wizerunku taty. Straciła wówczas polityczną cnotę. Weszła w żywą, kampanijną politykę. Mogła przecież tylko powiedzieć, że to mój kochający tata, który przyjeżdża z kwiatami na urodziny i wybierzcie go. Ale poszła dalej, w kampanię negatywną,

jak profesjonalny polityk.



Można porównać to teraz z wystąpieniem na konwencji wyborczej Hillary Clinton, jej córki Chelsea, która opowiadała, jak to babcia czyta swojej wnuczce wierszyki. Może to trąci infantylizmem, ale nie ma negatywnego wydźwięku - mówi dr Sibora. Przyznaje, że ta pewna niekonsekwencja w określaniu jej statusu występuje nadal. Bo z jednej strony, prezydent Andrzej Duda podczas nieoficjalnej wizyty na Słowacji powtarzał, że córka to osoba prywatna. Ale w listopadzie ubiegłego roku uczestniczyła razem z rodzicami w audiencji u Ojca Świętego Franciszka. Taka audiencja to niewątpliwie wielki przywilej, z którego korzystają tylko wybrańcy. Dr Sibora przypomina, a jak premier Donald Tusk pojechał z córką Katarzyną do Ojca Świętego. I jaka wtedy zrobiła się wrzawa. Ścigano się w pytaniach, kto ponosił koszty przelotu. W przypadku prezydenta Dudy takiej dyskusji nie było. - Zdziwienie mogła budzić obecność prezydenckiej córki w spotkaniu w minioną środę na Wawelu. W oficjalnym programie wizyty było to spotkanie papieża z władzami państwowymi i korpusem dyplomatycznym. Jak by nie patrzeć, Kinga Duda nie należy ani do jednej, ani do drugiej grupy. Co prawda siedziała w dalszych rzędach, ale fotoreporterzy i tak ją wyszukali.

Zdaniem dr. Sibora, niewiele można powiedzieć o samej prezydenckiej córce. A to, co obserwujemy, to raczej jest inscenizacja jej osoby. Produkowanie takiej osobistej marki, takiego personal brandingu. - Szkoda, że nic nie wiemy o jej pasjach, społecznej czy choćby lokalnej, mikrośrodo-wiskowej aktywności. Szkoda, że u boku matki, wzorem amerykańskich odpowiedniczek, nie podejmuje próby stworzenia własnego programu, adresowanego do kobiet w jakiejkolwiek formie. Przez to, że prezydentówna nie udziela wywiadów, to media głównie piszą o tym, jak wygląda i jak się ubiera. A to jest mało istotne. Na pytanie, czy już poza kampanią Kinga Duda


może ocieplać wizerunek ojca,



dr Sibora odpowiada: - Myślę, że ona to czyni. Pojawiając się u boku prezydenta, nawet jeśli nic nie mówi, wytwarza pozytywne emocje. Ale też jest druga strona tego medalu. Ojciec toruje jej drogę na całe życie. Bo prezydentura dla córki może być złotymi drzwiami obroto-wymi.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.