Kranówka jak mineralna. Niemożliwe? [CZĘŚĆ 1/2]

Piotr Schutta 7 sierpnia 2016

To, co się stało w ciągu ostatnich kilkunastu lat z polską wodą jest jak skok z epoki kamienia łupanego w erę lotów na Księżyc. Modernizacje sieci wodociągowych na ogromną skalę sprawiły, że wiele miejscowości może się dziś pochwalić krystaliczną kranówką, wolną od zanieczyszczeń i bogatą w minerały. Większość Polaków pamięta jednak czasy, gdy w rurach płynęła „chlorówka”. Nie napiją się z kranu.

W lipcu i sierpniu w Bydgoszczy można dostać za darmo kranówkę w kubeczku, prosto z sieci wodociągowej

Fot.: Filip Kowalkowski

Anegdotyczne już stało się zachowanie Stanisława Drzewieckiego, prezesa bydgoskich wodociągów. Nieważne, czy jest to zebranie oficjeli, konferencja prasowa, czy spotkanie towarzyskie. Częstowany wodą, zawsze zapyta o kranówkę. A jeśli nie ma jej na stole, poprosi o nią. Prezydent Słupska Robert Biedroń poszedł jeszcze dalej. Nie tylko ma w swoim gabinecie karafkę świeżej kranówki, którą częstuje swoich gości, ale zabronił swoim urzędnikom zamawiania wody butelkowanej. Od początku 2015 roku pracownicy słupskiego ratusza gaszą pragnienie wodą wyprodukowaną przez tamtejsze wodociągi. To nie tylko oszczędność dla budżetu miasta, ale także promocja lokalnego produktu.


- Mogą państwo sprawdzić, w moim gabinecie stoi karafka. Piję naszą słupską kranówkę, jest wyśmienita - mówił na antenie Radia Gdańsk Robert Biedroń. Jego pomysł podchwycił ratusz w Płoc-ku, a potem ich śladem poszły kolejne samorządy. Płocki chwalił się oszczędnościami rzędu 33 tys. zł. rocznie.


Irlandczycy piją z kranu



- Właśnie załatwiam sprawy w Warszawie, w tutejszym wydziale komunikacji. Proszę bardzo. Stoi dzbanek z napisem „woda z kranu”. Kto chce, może się napić. Ja piję - mówi w rozmowie telefonicznej z naszym reporterem Paweł Kołacz z toruńskiej Pracowni Zrównoważonego Rozwoju. Przyznaje jednak, że zwyczaj ten przywiózł z... Irlandii, w której pracował wiele lat.

- Irlandczycy nie kupują wody butelkowanej. Tam wszyscy piją wodę z kranu. Woda w lokalach jest za darmo. Nie mogli zrozumieć mojego zdziwienia. Po powrocie do kraju sprawdziłem dokładnie na stronie wodociągów jakość wody w Toruniu i zacząłem pić naszą kranówkę. Przecież to normalna woda - przekonuje Paweł Kołacz. Większości Polaków jednak nie przekona.

Czytaj także: Kranówka ugasi każde pragnienie

Rozmaite badania ankietowe, sprawdzające podejście Polaków do picia surowej, czytaj: nieprzegotowanej, wody prosto z kranu, pokazują, że nie jest to w naszym kraju zwyczaj powszechny, jak w Irlandii czy Anglii. Jeszcze nie. Mimo że dzięki unijnym pieniądzom większość sieci wodociągowych w polskich miastach przeszła technologiczną rewolucję, jesteśmy wciąż uprzedzeni z powodu przykrych doświadczeń z niedalekiej przeszłości. Traktujemy wodę wyciekającą z naszych domowych kranów jako ciecz podwyższonego ryzyka. Obawiamy się, że jest tam mnóstwo chloru i zero minerałów. Aż 60 procent Polaków omija wodę kranową szerokim łukiem. Napiją się jej dopiero, gdy przejdzie fazę wrzątku, czyli tak naprawdę wtedy, gdy zostaną wygotowane z niej wartościowe minerały, a na dnie czajnika pozostanie złowróżbny osad w postaci żółtawego kamienia.

Nie trzeba tak robić.

- Kamień się osadza? To bardzo dobrze. To znak, że nasza woda jest bogata w wodorowęglany wapnia i magnezu, najbardziej wartościowe elementy, stanowiące budulec naszych zębów i kości, regulujące ciśnienie krwi i inne ważne dla organizmu rzeczy. Gotując wodę zaburzamy tak naprawdę równowagę wodorowęglanową i zabieramy to, co w wodzie najważniejsze, czyli sole mineralne - mówi Stanisław Drzewiecki, prezes Miejskich Wodociągów i Kanalizacji w Bydgoszczy. Od kilku lat kierowana przez niego spółka namawia bydgoszczan do picia kranówki. W szkołach i na ulicach.

- Już piąty rok wychodzimy do mieszkańców miasta z naszą akcją wakacyjną, częstując wodą z sieci - mówi Alicja Gołata z biura prasowego MWiK w Bydgoszczy. W lipcu i sierpniu ubiegłego roku wychylono w ten sposób ponad 80 tysięcy kubeczków kranówki. Srebrzysta beczka, oklejona niebieskimi literami „Woda do picia” i „Prosto z sieci”, wrosła w końcu w krajobraz miasta, ale nie od razu wzbudziła zaufanie.

prof. Dariusz Makowski: Oczywiście, że piję kranówkę. Mamy w Toruniu wodę naprawdę bardzo dobrej jakości. Jest ona systematycznie badana w kilkudziesięciu punktach i nie ma możliwości, żeby do sieci dostała się woda, która nie spełnia wymogów sanitarnych


- Na początku ludzie nie chcieli pić takiej wody. Pytali skąd, dlaczego i przede wszystkim czemu za darmo? Po pierwszym roku wyciągnęliśmy wnioski i przeszkoliliśmy ludzi wydających wodę. Zaczęli mówić o ujęciu głębinowym w Lesie Gdańskim i o czystości naszej wody. Dopiero to wpłynęło na zmianę nastawienia.

- Owszem, zdarzyło mi się kilka razy pić wodę z beczki, rozdawaną przez wodociągi. Powiem, że nawet smakowała. Wiedziałem, że piję kranówkę. Nie odczuwałem smaku chloru. Ale na co dzień, w domu nie pijam kranówki. Woda musi być przegotowana albo z butelki. Takie przyzwyczajenie. Pamiętam, że kiedyś nawet do kawy i herbaty kupowaliśmy wodę mineralną w dużych baniakach. Tego już nie robimy - mówi profesor Dariusz Markowski, konserwator dzieł sztuki, pracownik naukowy Wydziału Sztuk Pięknych UMK w Toruniu.
Stacja uzdatniania wody Lubicz - Jedwabno

Ośmiołowski Janusz

fot. Sławomir Kowalski

Stacja uzdatniania wody Lubicz - Jedwabno Ośmiołowski Janusz


- Oczywiście, że piję kranówkę. Mamy w Toruniu wodę naprawdę bardzo dobrej jakości. Jest ona systematycznie badana w kilkudziesięciu punktach i nie ma możliwości, żeby do sieci dostała się woda, która nie spełnia wymogów sanitarnych. Czuwa nad tym zaawansowana automatyka, a na ujęciu z Drwęcy mamy ciekawostkę, czujnik biologiczny w postaci hodowli małży. To organizmy bardzo wrażliwe na zmianę jakości wody - mówi Władysław Majewski, prezes Toruńskich Wodociągów. Małże słodkowodne wykorzystuje w biomonitoringu wody już kilkanaście miast w Polsce.

Tutaj żyją raki



- Widać dno? A tu są trzy metry głębokości. Nie narzekajcie na bydgoską wodę i na Brdę. W tej rzece są raki, pływają pstrągi, trocie, klenie i brzany, ryby, których nie ma gdzie indziej - mówi Władysław Krzemkowski, przechylając się przez barierkę na metalowym podeście. Na kracie, przez którą leniwie przetacza się rzeka, widać liście, połamane gałęzie i sitowie. Rozmawiamy na metalowych schodkach stacji poboru wody z Brdy. Dokładnie na siedemnastym kilometrze rzeki, tej samej, do której raz w roku na nabrzeżu w centrum miasta wskakują pływacy, by ścigać się w zawodach „Woda Bydgoska”.

Aby czytać dalej kliknij: TUTAJ

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Dodaj swój komentarz najciekawsze najstarsze najnowsze

  1. 11-08-2016 18:39

    Brak ocen 0 0

    - Janusz: niech wodociągi wskażą w jakich częściach Bydgoszczy przechodzą stare azbestowe rury

    Odpowiedz

  2. 09-08-2016 16:53

    Brak ocen 0 0

    - zielona: 2 lata temu spędziłam z 8 letnią córką cały sierpień w jednym z krakowskich szpitali. po wodę do picia biegała z kubkiem do łazienki, budząc zdziwienie świadków wszelakich. tłumaczyłam, przekonywałam-wątpię czy skutecznie. czy kranówka nadaje się do picia tylko w dużych miastach? czy jest gdzieś dostępny wykaz miejscowości, gdzie można to robić bezpiecznie? szkoda że mieszkańcy miast w kolejnej dziedzinie są uprzywilejowani.

    Odpowiedz

  3. 09-08-2016 10:59

    Oceniono 1 raz 0 1

    - pisior: jak będzie woda za darmo to wszyscy będą pić kranówkę

    Odpowiedz

  4. 08-08-2016 20:50

    Oceniono 1 raz 1 0

    - dzikus: Mam prosbe przyjedzcie do Dzikowa i napijcie sie tej pomaranczowej wody z kranu ktora raz leci albo do poludnia nie ma jej wcale. To jest dopieri 21 wiek !!!

    Odpowiedz

  5. 07-08-2016 22:27

    Oceniono 2 razy 2 0

    - lokjlkj: popieram, woda pierwsza klasa. od lat pijam tylko kranówkę i dziwi mnie jak można kupować taką wodę za 2,50 za 1,5 litra skoro ma się ja w domu niemal za darmo (bo tyle co upijesz to zapłacisz tyle co nic). po prostu mamy społeczeństwo które ma za dużo pieniędzy. wywala na prawo i lewo by czuć się lepiej. jedni mają za dużo inni nie mają wcale i zdobyć nie mogą. takie są uroki kapitalizmu. mi brakuje w tej wodzie jedynie jakiegoś dodatku smakowego by ta woda nie była mdła tylko miała smak wody źródlanej. no, gdyby jeszcze dodano nieco bąbelków ... :)

    Pokaż odpowiedzi (2) Odpowiedz

    1. 07-08-2016 16:31

      Oceniono 3 razy 3 0

      - mmx: Ach, propaganda sukcesu. Jak jednak widze co leci z kranu, a poniewaz nierzadko leci woda zolto-brazowa, wiec, dziekuje, postoje.

      Pokaż odpowiedzi (3) Odpowiedz