Z islamskimi terrorystami przy stole negocjacyjnym

Dorota Witt 29 lipca 2016

O tym, że może jednak warto negocjować z terrorystami, i o tym, w którym momencie „nadzwyczajne środki ostrożności” przestają być dbaniem o bezpieczeństwo obywateli, a zaczynają temu bezpieczeństwu zagrażać, mówi dr SŁAWOMIR SADOWSKI, politolog z UKW w Bydgoszczy.

Dr Sadowski: - Problem coraz liczniejszych i coraz odważniejszych zamachów nie leży w zbyt wąskich, zdaniem niektórych, uprawnieniach służb.

Fot.: archiwum Sławomira Sadowskiego



W Nicei w tłum świętujących ludzi wjechała rozpędzona ciężarówka. Według świadków, jej kierowca chwilę przed zamachem tłumaczył policji, że ma dostarczyć lody do pobliskiego sklepu. Zabijał przez nikogo nie zatrzymany. Czy można było tego uniknąć?
Totalna inwigilacja jest niemożliwa, dlatego ataki będą się zdarzały. Zresztą we Francji już od zamachu z listopada ub. roku trwa stan wyjątkowy, co daje władzom dodatkowe uprawnienia do kontroli ludzi, prawo do wyznaczania stref zamkniętych dla ruchu, a także umożliwia przeprowadzanie w domach rewizji nie tylko w ciągu dnia, ale i w nocy. Po zamachu w Nicei stan wyjątkowy przedłużono do stycznia przyszłego roku, ale mimo to zagrożenie terroryzmem nie maleje. Rozwiązania są dwa: albo zabijemy wszystkich terrorystów i wszystkie osoby z nimi powiązane, co doprowadzi do ich bezwarunkowej kapitulacji, albo spróbujemy się z nimi dogadać. Siłowe zniszczenie źródeł terroryzmu jest fizycznie niemożliwe, więc zostaje tylko stół negocjacyjny. Wojna z terroryzmem trwa już 25 lat i nic z tego nie wynika. Terroryzm w wydaniu, z którym mamy teraz do czynienia, jest wynikiem działań, które zaczęły się w 1991 roku, od zwycięstwa USA nad Irakiem i pozostawienia przez Amerykanów kontyngentu wojskowego w Arabii Saudyjskiej, co ortodoksyjni islamiści odebrali jako naruszenie ziem islamskich przez niewiernych. Odpowiedzią terrorystów islamskich był cykl ataków, w tym dwa ataki na World Trade Center. Zachód włączył się w konflikt w Zatoce Perskiej, stanął po stronie słabszego Kuwejtu, ale na swoich zasadach i nie do końca proszony. Zaczęliśmy tam wprowadzać zasady prawne i rozwiązania ustrojowe, oparte przecież wyłącznie na wartościach świata zachodniego, które są nieakceptowane przez większość społeczeństw islamskich. Dopóki nie zrozumiemy islamistów, nie wysłuchamy ich racji, wszystkie nasze działania przeciw terroryzmowi będą nietrafione.

W Polsce weszła w życie ustawa antyterrorystyczna, która w wyjątkowych sytuacjach pozwala m.in. na wprowadzenie zakazu zgromadzeń czy blokowanie treści w Internecie. Pomoże?
Nie zauważyłem, by w dotychczasowym systemie prawnym działania służb były jakoś mocno ograniczone, co miałoby utrudniać im rozpracowywanie terrorystycznych spisków. Dodatkowe uprawnienia nie podnoszą efektywności policji czy tajnych służb. Jeszcze raz podam przykład Francji, gdzie stan wyjątkowy trwa już pół roku... Problem coraz liczniejszych i coraz odważniejszych zamachów nie leży w zbyt wąskich, zdaniem niektórych, uprawnieniach służb. Cały ten system inwigilacji obywateli, ograniczanie swobód i dodatkowe pieniądze na działania to nieskuteczne instrumenty, bo raczej uderzają w społeczeństwo, niż pomagają w pracy tajnym służbom.

Współczesna walka z terroryzmem jest trudna chyba także dlatego, że w miejscu jednej osłabionej organizacji natychmiast pojawia się kolejna i szybko rośnie w siłę.
Terroryzm już zawsze będzie towarzyszył ludziom, bo to próba zwyciężenia silniejszego przeciwnika przez zaskoczenie, zastraszenie. Terroryści chcą, by przeciwnik uznał ich za wiarygodnych, żeby usiadł z nimi do stołu negocjacyjnego na jak najlepszych dla nich warunkach. Dlatego dopóki przywódcy Europy, USA i krajów Bliskiego Wschodu do tego stołu nie usiądą, musimy być świadomi zagrożenia i nauczyć się reagować. Gdyby udało się rozwiązać problemy świata islamskiego, spór udałoby się wyciszyć - może na dziesiątki lat, może na cały wiek. Tak już w historii bywało. Pewnie od czasu do czasu ktoś coś by wysadził, ale generalnie panowałby spokój.

O akcjach policji, które udaremniają spiski terrorystów, nie mówi się w mediach tak głośno jak o zamachach. Czy to znaczy, że sukcesy służb się nie zdarzają?
Sukcesami w tym zakresie służby niechętnie się chwalą, ale na pewno je odnoszą. Podejrzewam, że nie są to działania w pełni zgodne z prawem, w grę może wchodzić, m.in., zabicie człowieka przez funkcjonariusza w nielegalny sposób. Pod koniec lat 80. francuskie służby wysadziły w powietrze okręt Greenpeace, który brał udział w pokojowym proteście przeciw próbom nuklearnym Francji.


Siłowe zniszczenie źródeł terroryzmu jest fizycznie niemożliwe, więc zostaje tylko stół negocjacyjny. Wojna z terroryzmem trwa już 25 lat i nic z tego nie wynika.


Na pokładzie miało nikogo nie być, sprawa wyszła na jaw, bo jednak były dwie osoby - zginęły. W 2004 r. w Katarze dokonano zamachu na byłego przywódcę Czeczeńskiego Selimchana Jandarbijewa, uważanego w Moskwie za organizatora ataku terrorystycznego na teatr na moskiewskiej Dubrowce jesienią 2002 r. Bombę podłożyli Rosjanie. Co na to mocarstwa? Nic.

Po ostatnich zamachach w Nicei, po napaści w niemieckim pociągu i po trzech kolejnych zamach w Niemczech w ciągu jednego weekendu Polacy też martwią się o swoje bezpieczeństwo, co pokazuje napięcie towarzyszące organizacji Światowych Dni Młodzieży. Mamy się czego bać?
Ciągle nie jesteśmy atrakcyjnym krajem dla terrorystów. Oni decydują się na zamach zwykle w państwie, o którym nieustannie jest mowa w czołówkach światowych mediów, by mieć pewność, że wszyscy się o zamachu dowiedzą. Światowe Dni Młodzieży są dużym, międzynarodowym wydarzeniem, ale mam wrażenie, że polskie służby są świadome zagrożenia i przygotowały wystarczające środki bezpieczeństwa. Załóżmy, że w Toruniu jakiś bojownik dokonałby ataku. Nawet jeśli wiadomość o tym szybko obiegłaby media, nie ma pewności, że świat by to poruszyło. 90 proc. ludzi nie wie nawet, gdzie jest Toruń. Musieliby sprawdzić na mapie, zanim by się naszym dramatem przejęli, bo działa psychologiczna zależność: skoro nie wiem, gdzie to się dzieje, nic mnie to nie obchodzi.

Co nas czeka, jeśli te wyjątkowe środki ostrożności służby zdecydują się stosować na stałe - w imię walki z terroryzmem?
Spodziewam się dokładnego przeczesywania granic, aresztowań, obserwacji, podsłuchiwania rozmów telefonicznych. To pokazało niedawne zdarzenie w Gdańsku, kiedy to antyterroryści widowiskowo wyprowadzili z pokładu samolotu 26-letniego mężczyznę, bo jedna z pasażerek zaalarmowała, że on jej wygląda na terrorystę. Chłopak miał ciemniejsza karnację, bo urodził się w Armenii. Wypuszczono go po przesłuchaniu. Może jesteśmy przeczuleni, może i służby gorliwie odpowiadają na każde, nawet błahe zgłoszenie, ale to dobrze, bo lepiej zrobić jeden krok za dużo niż za mało.

W medialnych doniesieniach o niedawnych zamachach podano, że funkcjonariusze jednej służby mieli podejrzenia co do zamachowców, ale nie przekazali informacji innym. Jak działa ta współpraca służb?
Jednym z ostatnich elementów suwerennego państwa są niezależne służby, jednak współpraca jest konieczna. Częściowo zadania te spełniają Europol i Interpol. U podstaw każdego takiego niedoinformowania służb leżą chyba spory kompetencyjne. Z drugiej strony, funkcjonariusze muszą działać ostrożnie: co z tego, że podejrzewają jakąś grupę o planowanie ataku, skoro nie mają żadnych dowodów na to, że zrobiła coś złego? Amerykanie mają Guantanamo, gdzie całe lata siedzą ludzie bez wyroków. Ale czy do tego dążymy? To dylemat bezpieczeństwa - w którym momencie działania funkcjonariuszy przestaną być dbaniem o bezpieczeństwo obywateli, a zaczną temu bezpieczeństwu zagrażać.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Dodaj swój komentarz najciekawsze najstarsze najnowsze

  1. 04-08-2016 21:44

    Oceniono 2 razy 0 2

    - marcos: A ten pan to jakiś wybitny negocjator? Nie jest profesorem nawet ale sie wypowiada jak by tu dokopać rządowi. Agent wplywu? Wole rzad ktory coś robi od rzadow nierobów i aferzystow

    Odpowiedz