Jedzenie nie musi się marnować!

Małgorzata Oberlan 15 lipca 2016

Dziś znów wyrzucisz znaczną część zawartości lodówki, by jutro zapełnić ją sobotnimi zakupami z supermarketu? Jeśli czujesz, że coś jest nie tak - czytaj dalej. W Polsce co roku marnuje się 9 mln ton żywności. Większość przepada w procesie produkcji, ale ok. 2 mln wyrzucają gospodarstwa domowe. Radykalni przeciwnicy tego konsumpcjonizmu przestają kupować żywność i żyją bez pieniędzy. My stawiamy na jadłodzielnie!

Dobrą praktyką na toruńskim targowisku jest zostawianie części niesprzedanych produktów na ławach.

Fot.: Grzegorz Olkowski

Manhattan, numer 27. To nie żaden tajemniczy adres nowojorski, tylko miejsce, w którym niebawem otwarta zostanie pierwsza w regionie jadłodzielnia. „Manhattanem” potocznie nazywa się w Toruniu targowisko prowadzone przez stowarzyszenie handlowców o tej właśnie nazwie. A 27? To numer budki, w której stanie lodówka i zawisną półki na jedzenie. Na razie buda jest tak odrapana i brzydka (malowanie będzie za tydzień), że redakcyjny fotoreporter przeżywa prawdziwy kryzys, nim chwyta za aparat. - TO mam fotografować?! - pyta.

Najważniejsi są ludzie


W idei foodsharingu (dzielenia się jedzeniem) jednak, która owocuje jadłodziel-niami w całej Europie, to nie boksy i budki są najważniejsze. Dzielenie się żywnością, w myśl zasady „Jedz, dziel się i kochaj”, nie byłoby możliwe, gdyby nie ludzie. W Toruniu za tworzenie jadłodzielni zabrali się Michał Piszczek, 41-letni drobny przedsiębiorca i społecznik po godzinach oraz Sylwia Kowalska, radna miejska.

- Jak to będzie działało? Budkę odmalujemy. Wstawimy zorganizowaną już lodówkę i półki zrobione ze skrzynek do warzyw. Oczywiście, będą też sprzęty do sprzątania - mówi Michał Piszczek. - Każdy, kto będzie miał do oddania żywność, będzie ją tu mógł zostawić. A każdy potrzebujący - zabrać.


Pierwsze jadłodzielnie w Polsce zaczęły funkcjonować niedawno, bo w maju tego roku, w Warszawie. Najpierw podwoje otworzyła lodówka na Wydziale Psychologii Uniwersytetu Warszawskiego przy ul. Stawki. Potem - jadłodzielnia na Jazdowie. Wzorem tychże, toruńska na Manhattanie wyposażona będzie w szczegółową instrukcję. Zanim ludzie nie „zaskoczą” sami, tabliczka będzie podpowiadać, co i jak.

PRZECZYTAJ: Bądź bohaterem w swoim domu i zarządzaj lodówką. To się po prostu opłaca [ROZMOWA]

Co można zatem przynosić do jadłodzielni? Produkty, które sami moglibyśmy zjeść. Te, które przekroczyły datę minimalnej trwałości „najlepiej spożyć przed”. Jedzenie zapakowane lub w pojemnikach. Nawet własne wyroby, np. ciasta czy zupy, ale zawsze starannie i szczelnie zapakowane, oklejone kartką z opisem potrawy i datą przygotowania.

Michał Piszczek, społecznik: Codziennie rano widzę starszych ludzi, szukających jedzenia w śmietnikach. Robią to dyskretnie, szybko, cicho. Oni naprawdę potrzebują jedzenia.


Czego do jadłodzielni się nie przynosi? Surowego mięsa, produktów z niepasteryzowanego mleka, potraw zawierających surowe jaja, otwartych puszek i słoików, alkoholu. I, rzecz jasna, jedzenia nieświeżego, nadgniłego, psującego się.

Sylwia Kowalska i Michał Piszczek na Manhattanie, przed boksem nr 27. W sierpniu nabierze nowych kształtów.

fot. Grzegorz Olkowski

Sylwia Kowalska i Michał Piszczek na Manhattanie, przed boksem nr 27. W sierpniu nabierze nowych kształtów.



- Idea jest taka, by na zupełnie prywatnej platformie wymiany (człowiek człowiekowi, a nie przedsiębiorstwo czy organizacja potrzebującemu) przekazywać żywność. Pomagać sobie, a jednocześnie ratować jedzenie przed zmarnowaniem- podkreśla Sylwia Kowalska.

Na początku jadłodzielnię na Manhattanie nadzorować będą wolontariusze. Potem powinna kręcić się sama, z cotygodniową najwyżej wizytą kontrolną. - Bardzo nas cieszy, że już deklarują się żywnością rolnicy, sieć piekarni i lokalne sklepy - dodaje Michał Piszczek.

Radykałowie żyją bez kasy


Publicznie dostępne lodówki to patent niemiecki, o którego twórcy, Raphaelu Fellmerze, za chwilę. Do Warszawy niemieckie rozwiązanie przywiozła Karolina Hansen. Wcześniej zainteresowała pomysłem Bank Żywności, wyprawiła się do Berlina. Tam nawiązała kontakty z foodsharingowcami, założyła wraz ze znajomymi profil na Facebooku „Foodsharing Warszawa”. No, i w stolicy pojawiły się dwie pierwsze jadłodzielnie. Tak je Polacy nazwali, i taka nazwa już się przyjęła.

Niemiec Raphael Fellmer to z pewnością antykonsumpcyjny ekstremista. Bez wydawania pieniędzy żyje już siódmy rok. Jak opisuje portal Ulicaekologiczna.pl, postanowił, że zacznie żyć na przekór konsumpcji, gdy odbył miesięczną podróż z Niderlandów do Meksyku. Nie wydał podczas niej ani grosza. To zrodziło w nim pewność, że można i stanął w kontrze do powszechnego konsumpcjonizmu. Trzyma się tego po dziś dzień. Dlaczego?

- Pieniądze dają dziś ogromne możliwości, ale przede wszystkim budują złudzenia i fałszywą wiarę w to, że zapewnią nam poczucie bezpieczeństwa. Nic bardziej mylnego. Ludzie codziennie sprawdzają stan swojego konta, jakby miało to określić sens ich bycia na Ziemi. Wpadają w pułapkę, bo fiksując się na pieniądzach, idą na życiowe kompromisy, pracują tam, gdzie nie chcieliby pracować, rezygnują z marzeń, stają się zgorzkniali - ocenia dzisiejszą rzeczywistość Raphael Fellmer.

Niemiec w ubiegłym roku udzielił wywiadu „Gazecie Wyborczej”. Wiemy więc, że ma żonę, dziecko, dużo podróżuje. Jedzenie zdobywa, mieszka w czymś przypominającym komunę, jest pełen optymizmu. Nie obrusza się, gdy porównuje się go do hippisa. - System, w którym żyjemy, stworzył wiele bezużytecznych stanowisk, które służą wyłącznie administracji i nakręcaniu konsumpcji. Jest masa ludzi, którzy nie chcieliby wykonywać swojej pracy, gdyby nie konieczność zarabiania pieniędzy. W efekcie stają się niewolnikami, poświęcają swoje życie dla czegoś, co tylko tworzy sztuczną barierę między ludźmi. Uważam, że należy to zmienić. Wierzę, że bylibyśmy lepszymi ludźmi, gdybyśmy pracowali dla siebie i dla innych wyłącznie z pasji - mówi gazecie.

I jak nie zafascynować się takim idealistą? Nie brakuje Polaków idących w ślady Fellmera. Marta Sapała wydawała tylko na to, co niezbędne przez rok. I zachęciła do tego innych, co zresztą opisała w swej książce „Mniej. Intymny portret zakupowy Polaków”.

Justyna Weigt, rozpoczynając w 2010 roku pisanie swojego bloga http://zyciebezkasy.blogspot.com/, borykała się z problemami finansowymi i niewydawanie pieniędzy było koniecznością. Dziś już nie jest w takiej sytuacji, ale nieszastanie pieniędzmi weszło jej po prostu w krew.

Miliony ton na śmietnik


Według raportu „Nie marnuj jedzenia 2015” sporządzonego przez Federację Polskich Banków Żywności, w Polsce do wyrzucania niespożytej żywności przyznaje się 39 proc. badanych, czyli o 9 proc. więcej niż w 2012 roku. Najczęściej wyrzucane są wędliny, pieczywo, warzywa, owoce, ryby i jogurty. Wśród przyczyn marnowania żywności w polskich domach wymienia się najczęściej przegapienia terminu przydatności do spożycia, zbyt duże porcje posiłków, zakup złego jakościowo produktu, zbyt duże zakupy. Dane Eurostatu z 2006 roku, opublikowane w raporcie Komisji Europejskiej w październiku 2010 roku, wskazują, że w Polsce marnuje się blisko 9 mln ton żywności (łącznie sektor produkcji i gospodarstwa domowe). Z tego 2 mln - w gospodarstwach domowych.

Jak wynika z cytowanego raportu, już część najmłodszych Polaków wychowywanych jest w braku szacunku do żywności. W opinii nauczycieli, 13 proc. uczniów podstawówek i gimnazjów w Polsce regularnie marnuje jedzenie w szkole. (Badanie Millward Brown 01.2014 na zlecenie Tesco). Najczęściej do szkolnego kosza trafiają: kanapki (58 proc.), surówki (42 proc.), zupy (34 proc.), kasza lub ryż (33 proc.), warzywa (30 proc.), owoce (29 proc.) i mleko (27 proc.). Dla porównania słodycze, napoje lub słone przekąski - jedynie w 4 proc.

Jak uczniowie tłumaczą wyrzucanie jedzenia? Przyznają, że po prostu wolą słodycze i słone przekąski ( 84 proc.), nie smakuje im jedzenie przygotowane przez rodziców (70 proc.), niesmaczne są dla nich posiłki ze szkolenej stołówki (50 proc.), a wreszcie - rodzice przygotowują im za duże porcje (31 proc.).

A jak Polacy wyglądają na tle innych narodów europejskich? Są w niechlubnym gronie liderów marnotrawienia żywności. W 2014 roku zajęli piąte miejsce, po Wielkiej Brytanii, Francji, Niemczech i Holandii. W przeliczeniu ton marnowanego jedzenia na liczbę ludności natomiast - znaleźliśmy się na siódmej pozycji.

Co może każdy z nas?


Nie trzeba być ekstremistą, by przeciwstawić się takiemu marnotrawstwu. Każdy we własnym domu może zacząć od zarządzania swoją lodówką i planowania zakupów (szczegóły obok, w rozmowie z Markiem Borowskim, prezesem Federacji Polskich Banków Żywności).

Każdy, przy odrobinie wysiłku, może wspomagać też takie inicjatywy jak jadłodzielnie, półki przy śmietnikach (tak w Szczecinie mieszkańcy zostawiają żywność bezdomnym), outlety z pieczywem (taki działa np. w Kielcach - wczorajszy chleb robi w nim furorę).

- Codziennie rano jadę do pracy na godzinę 6. Widzę starszych ludzi przeglądających śmietniki w poszukiwaniu jedzenia. Robią to dyskretnie, szybko, cicho. To są ludzie, którzy naprawdę potrzebują jedzenia. I których życiowe doświadczenie nauczyło też do niego szacunku - mówi Michał Piszczek.

Gdy rozmawiamy, na Manhattanie jest tłoczno i gwarno. Dochodzi godzina 11 i przed niektórymi stoiskami warzywno--owocowymi ustawiają się kolejki. Pod koniec dnia, gdy niebo zacznie szarzeć, a targowisko się wyludni, przyjdą tu „głodni goście”.

- Od dawna zostawiamy im na targowych ławach warzywa i owoce, których nie udało nam się sprzedać, a których nie warto już przechowywać. Niektórych gości znamy tak długo, że specjalnie dla nich jedzenie pakujemy w jakieś reklamówki, kartoniki. Po co wyrzucać, skoro można się z kimś podzielić? - pyta retorycznie pani Maria. I nawet nie wie, że jest w sieci foodsharingu...

Nie marnuj jedzenia


Zasady niby oczywiste

Jak nie marnować żywności, pomagając tym samym ograniczyć zużycie wody i energii w domu? • planuj posiłki,

• na zakupy wybieraj się z listą potrzebnych produktów,

• prawidłowo przechowuj,

• przygotuj tyle, ile zjesz,

• gotuj kreatywnie z tego, co zostanie,

• myj i płucz produkty możliwie jak najkrócej pod bieżącą wodą,

• gotuj krótko, w małej ilości wody i pod przykryciem. Warzywa i owoce wrzucaj do gorącej wody,

• gotuj i smaż na palniku dostosowanym do wielkości naczynia, dzięki temu unikniesz strat energii,

• wstawiaj schłodzone produkty do lodówki, a zapobiegniesz podwyższeniu się w niej temperatury, która mogłaby spowodować psucie się jedzenia. Zmniejszysz przez to zużycie energii,

• sprawdzaj terminy do spożycia,

• dziel się z innymi,

• segreguj,

• kompostuj.



Ile żywności się marnuje?

Na świecie, co roku wyrzucamy 1, 3 mld ton jedzenia. Stanowi to jedną trzecią ilości produkowanej żywności. Żywność marnuje się na każdym etapie - od wytworzenia do konsumpcji. Średnio w Europie wyrzuca się do kosza 20-30 proc. kupionego jedzenia. W Polsce 39 proc. konsumentów przyznaje się do marnowania.

(Na podstawie strony internetowej Federacji Polskich Banków Żywności)

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Dodaj swój komentarz najciekawsze najstarsze najnowsze

  1. 16-07-2016 15:29

    Oceniono 1 raz 0 1

    - przyglup : co to są jadlodzielnie ? dzielnie to pisze p.Oberlan

    Odpowiedz