Nabici w Krajowy Rejestr Firm, czyli przestępczy patent na wyłudzenie pieniędzy od początkujących przedsiębiorców

Grażyna Ostropolska 15 lipca 2016

Mądry Polak po szkodzie? Niekoniecznie. Cztery lata temu ostrzegaliśmy przed Alessandrem S.-G., wyłudzającym od firm z naszego regionu zapłatę za wpis do Krajowego Rejestru Informacji o Przedsiębiorcach. Oszust wpadł, ale jego patent przetrwał.

Fot.: rys. Łukasz Ciaciuch

Trzy dni temu Sąd Okręgowy w Suwałkach skazał Alessandra S.-G. na dwa lata więzienia (zawieszając wykonanie kary na pięć lat) za wyłudzenie 1,2 mln zł od 11623 osób. Nieprawomocny wyrok nakazuje panu G. zwrócić pieniądze pokrzywdzonym. Zakazuje mu też prowadzenia działalności gospodarczej przez sześć lat.

Patent Alessandra


był prosty. Dane firm czerpał z ogólnodostępnej i bezpłatnej bazy Centralnej Ewidencji Informacji o Działalności Gospodarczej (CEIDG). Wysyłał do świeżo założonych przedsiębiorstw pisma, do złudzenia przypominające urzędowe dokumenty. Miały podobną szatę graficzną i powoływały się na podstawy prawne, sugerujące jakoby Krajowy Rejestr Informacji o Przedsiębiorcach był podmiotem publicznym, a zapłata 110 zł za wpis do jego bazy obowiązkowa.


„Informujemy, że dotychczas nie odnotowaliśmy wpłaty na wpis do Krajowego Rejestru Informacji o Przedsiębiorcach. W związku z powyższym prosimy o uregulowanie płatności w terminie nieprzekraczalnym do 25 sierpnia...” - taka treść robiła na adresacie wrażenie, więc płacił. Alessandro S.-G. zarobił na lewym interesie 1187484 zł w ciągu niespełna półtora roku.

Patent był tak opłacalny, że śladem Alessandra poszła jego rodzina. I tak Małgorzata G. z Suwałk wyłudzała od raczkujących w biznesie 145 zł za wpis do... Rejestru Polskich Podmiotów Gospodarczych (RPPG) z wirtualną siedzibą w warszawskim wieżowcu Oxford Tower, gdzie nikt o RPPG nie słyszał, zaś Halina G. życzyła sobie 155 zł za wpisanie nowej firmy do Krajowego Rejestru Informacji Gospodarczych (KRIG).

Osoby wynajmujące biura w warszawskich budynkach molochach często podnajmują innym podmiotom sam adres, bo prawo na takie praktyki zezwala, a oszuści skwapliwie to wykorzystują. Zaadaptowali też na swoje potrzeby patent Alessandra i po jego wpadce kontynuują

polowanie na biznesmenów.


W tej oszukańczej branży niezłe żniwo zbiera Krajowy Rejestr Firm z wirtualną siedzibą w wieżowcu przy Al. Jerozolimskich w Warszawie. Tylko w tym roku ponad 100 przedsiębiorców z Kujawsko-Pomorskiego dało się nabrać na jego sztuczki.

- A ja nie! - dumnie wypina pierś pan Tomasz z Bydgoszczy. Zaskoczyło go, że zanim otrzymał z sądu oficjalną informację o zarejestrowaniu firmy, przysłano mu pismo, wzywające do zapłaty 295 zł. za wpis do Krajowego Rejestru Firm. Z ostrzeżeniem, że brak płatności w ciągu dwóch dni (do 4 lipca) spowoduje brak wpisu do rejestru. - Pismo ma pieczęć, wygląda na urzędowe - pan Tomasz pokazuje ten druk. Nadawca przywołuje w nim jakieś ustawy, podając jedynie numery i pozycje z Dziennika Ustaw. - Ma świadomość, że adresat ich nie sprawdzi- zauważa przedsiębiorca. Do pisma dołączony jest wypełniony druk przelewu 295 zł na konto KRF. Pierwszy odruch: „trzeba zapłacić, z urzędem się nie dyskutuje”, nie przełożył się na utratę pieniędzy, bo pan Tomasz wykazał czujność.

- Zwróciłem uwagę na słowa: „ogłoszenie wpisu w Krajowym Rejestrze Firm wymaga uregulowania fakultatywnej opłaty rejestracyjnej, zgodnie z aktualnym regulaminem KRpG” - wskazuje. Fakultatywna znaczy dobrowolna, ale nie każdy to wie i nie każdy zada sobie trud sprawdzenia w internecie, co się kryje pod hasłami: KRF i KRpG.

Pan Tomasz sprawdził i wtedy go olśniło: - Dostałem pismo od naciągaczy, którym musi się przyjrzeć prokurator! - oznajmia i prosi, by ostrzec przed cwaniakami innych przedsiębiorców. W internecie można przeczytać, że właścicielem komercyjnego serwisu KRF jest firma zarejestrowana w Wielkiej Brytanii, „z dodatkowym adresem przy Al. Jerozolimskich 96 w Warszawie”. Reprezentuje ją w Polsce Łukasz M. z Łodzi, który świadczy dla angielskiej firmy jedynie „usługę pozyskiwania klientów oraz obsługę serwisu”. Telefonu do KRF ani do właściciela serwisu nie ma. Jest kontakt mailowy, ale nasze pytania wysłane na ten adres pozostały bez odpowiedzi. W regulaminie Krajowego Rejestru podmiotów Gospodarczych (KRpG), na który powołuje się KRF, w pismach do przedsiębiorców pojawia się jednak zapis, dający oszukanym nadzieję na odzyskanie pieniędzy.

- Nam się udało - mówi Paulina Sobowiec, choreograf z Zespołu Pieśni i Tańca „Złote Łany” w Białych Błotach. Nazwa tego stowarzyszenia nadal widnieje w na stronie KRF, ale pieniądze już udało się artystom odzyskać. - Byłam przekonana, że to pismo z KRS, informujące o wpisie, więc natychmiast wysłałam dołączony do niego przelew - tłumaczy pani Paulina. Olśnienie, że padła ofiarą naciągaczy i braku wiedzy o tym, że wpisy do KRS są bezpłatne, przyszło nazajutrz. - Dostałam pocztą papiery z sądu i zrozumiałam, że

coś tu nie gra


- wspomina. Znalazła w internecie regulamin, na który powoływała się firma KRF, a w nim zapis, że można odstąpić od umowy w ciągu 7 dni. Mailowa korespondencja trwała dwa tygodnie. - Tłumaczyłam, że wprowadzono mnie w błąd, więc zgodnie z prawem konsumenckim mam prawo odstąpić od umowy i w maju KRF zwrócił mi 295 zł - informuje.

W błogiej nieświadomości, że wpis o przemianowaniu firmy na spółkę komandytową musiał kosztować, żył zarząd przedsiębiorstwa Bud-West z Torunia. O tym, że nazwa firmy figuruje w serwisie zarejestrowanego w Anglii komercyjnego KRF, w Bud-Weście dowiedzieli się od nas.

- Faktycznie, 15 stycznia przelałam na konto KRF 295 zł - przyznaje odpowiedzialna za księgowość Jolanta Kropkowska. Sięga do teczki z dokumentami i już wie, że padła ofiarą naciągaczy. - Pismo i wypełniony naszymi danymi druk przelewu wyglądały na dokumenty urzędowe, więc straciłam czujność.

Uwaga!


Wszelkie czynności, związane z wpisem do Centralnej Ewidencji i Informacji o Działalności Gospodarczej są bezpłatne - informuje CEIDG na swojej stronie internetowej i ostrzega: „Do wszystkich przypadków oferowania wpisu do rejestru przedsiębiorców należy podchodzić ze szczególną ostrożnością, gdyż są to oferty komercyjne”. Rosnąca liczba oszukanych dowodzi, że niewielu to czyta, a swoboda, z jaką parające się tego typu komercją firmy buszują na rynku, każe zadać pytanie: dlaczego polskie prawo nie ukręci na nie bata?

- Zamiast wydawać miliony na zbędne reklamy, rząd winien zainicjować kampanię edukacyjną, która ochroni raczkujących przedsiębiorców przed oszustami - podpowiadają ci, którzy dali się nabrać żerującym na ich niewiedzy cwaniakom.

Stosujących oszukańczy patent Alessandro S.-G. stać na prawników, którzy pomogą balansować na granicy prawa. Czy kara dwóch lat więzienia dla „ojca” tego przekrętu będzie dla nich przestrogą? Niekoniecznie, bo wyrok w zawieszeniu wielu oszustów nie przeraża. Część z nich rejestruje kolejne firmy za granicą, wprowadza do nich tzw. słupy i działa „na wydrę”. To, co w dokumencie ważne, czyli informację, że opłata jest dobrowolna, a nadawcą pisma jest spółka handlowa, a nie urząd, zapisuje się na dole strony prawie nieczytelnym drukiem.

- Na taki mało czytelny zapis powołała się policja, odmawiając mi wszczęcia śledztwa w sprawie wyłudzenia pieniędzy - twierdzi pan Zbigniew, budowlaniec z Inowrocławia. Jest jednym z poszkodowanych przez Alessandra S.-G., więc cieszy go wyrok sądu w Suwałkach. - Ale w zwrot pieniędzy oszukanym nie wierzę - zaznacza.

Sąd w Suwałkach
skazał Alessandra S.-G. na 2 lata więzienia w zawieszeniu na pięć za to, że „działając w celu osiągnięcia korzyści majątkowej i z góry powziętym zamiarem dopuścił się zagarnięcia mienia znacznej wartości poprzez wysyłanie pism, przypominających szatą graficzną dokumenty urzędowe i celowe przywoływanie podstaw prawnych błędnie sugerujących działanie KRIoP jako rejestru publicznego(...)”.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Dodaj swój komentarz najciekawsze najstarsze najnowsze

  1. 16-07-2016 15:23

    Oceniono 3 razy 3 0

    - oszczedny: nie dam się nabic na e wydanie lub papierowe bo po tym musze zasuwac na smietnik

    Odpowiedz