Scheda po Nicolae Ceausescu. Kto tęskni za Geniuszem Karpat? [+ ZDJĘCIA]

Krzysztof Błażejewski 8 lipca 2016

Był tyranem nieliczącym się z życiem swoich rodaków, ale równocześnie człowiekiem czynu i wielkim wizjonerem. Nicolae Ceausescu w krótkim czasie przekształcił Bukareszt, stolicę Rumunii, w zupełnie inne miasto, europejską metropolię.

Co do swojej kubatury Pałac Ludu jest uważany za drugi po Pentagonie największy administracyjny budynek świata

Fot.: Krzysztof Błażejewski


Zastał Polskę drewnianą, zostawił ją murowaną - tak od wieków Polacy mówią o królu Kazimierzu Wielkim. Podobnie pochlebne opinie o byłym prezydencie i I sekretarzu rumuńskiej partii komunistycznej Nicolae Ceausescu zaczyna formułować część nowego pokolenia Rumunów, które nie zaznało „szczęścia” żyć w jego czasach.


Wyniki sondaży przeprowadzonych w ostatnim roku w Rumunii okazały się zaskakujące nawet dla wielu mieszkańców tego kraju. Okazało się, że tyle samo osób uważa byłego przywódcę za najbardziej znienawidzoną postać w dziejach kraju, ile twierdzi, że był postacią... najwybitniejszą w jego historii. Kto wie, czy w kolejnych pokoleniach Rumunów nie zrodzi się jego kult. Historia zna takie przypadki. W Gori w Gruzji wciąż wielbi się urodzonego tam Stalina, a w wielu byłych krajach ZSRR nie brak osób uważających go za wielkiego dobroczyńcę ludzkości i geniusza. W Niemczech wciąż tli się w wielu głowach po cichu płomyk podziwu dla Hitlera. Wystarczy zejść do grobowca Napoleona w Paryżu, by przekonać się, co o nim myślą współcześni Francuzi lub zajrzeć do wykopalisk w Dion, by zobaczyć, z jaką atencją współcześni Grecy odnoszą się do postaci Aleksandra Wielkiego. A kto nie podziwia egipskich piramid? Wielcy przywódcy, zwycięzcy i zdobywcy zawsze budzili w ludziach podziw, niezależnie od tego, jakimi zbrodniarzami i despotami byli, ilu ludzi na skutek ich pomysłów i planów straciło życie, zdrowie i dobytek.

Jedna z licznych w Bukareszcie cerkwi prawosławnych, schowana pomiędzy nowymi blokami

Jedna z licznych w Bukareszcie cerkwi prawosławnych, schowana pomiędzy nowymi blokami


Podobnie zdaje się to wyglądać w Rumunii. A Nicolae Ceausescu był postacią jedyną w swoim rodzaju. Nawet ci, którzy przeżyli czasy PRL-u łącznie z latami stalinowskimi nie mają pojęcia, jak może wyglądać dyktatura proletariatu, jaką zaserwował Rumunom Geniusz Karpat, jak Ceausescu kazał się nazywać.

Zafascynowany Kim Il Songiem


Przyszły tyran pochodził z biednej wiejskiej rodziny i miał za sobą tylko kilka klas podstawówki, kiedy uciekł do miasta i podjął pracę jako pomocnik szewca. Miał jednak w sobie niebywałą siłę woli i ambicję, które zaprowadziły go ostatecznie przed pluton egzekucyjny, ale wcześniej na wiele lat uczyniły go panem życia i śmierci 25-milionowego narodu.

Nawet na głównych arteriach Bukaresztu balkony w blokach sprawiają przygnębiające wrażenie

Nawet na głównych arteriach Bukaresztu balkony w blokach sprawiają przygnębiające wrażenie


W pierwszym okresie rządów Nicolae Ceausescu zachowywał się podobnie jak Edward Gierek w Polsce - zyskał poklask i poparcie mas. Jednak w 1971 roku, po wizycie w Korei Północnej, zafascynował się postacią Kim Il Songa i postanowił go naśladować. Zdecydował, że stworzy z Rumunii, nie licząc się ze społecznymi kosztami, światowe mocarstwo - kraj samowystarczalny, spłaci świeżo zaciągnięte długi zagraniczne i nie będzie brał nowych. Zaplanował podwoić w krótkim czasie liczbę ludności. Dlatego zabronił stosowania antykoncepcji i aborcji pod karą więzienia. Kiedy dyktator pławił się w luksusach, naród musiał oszczędzać w niewyobrażalny sposób. W czasach Ceausescu w Rumunii racjonowano dosłownie wszystko. Po żywność na kartki trzeba było wystawać w długich kolejkach, każdy miał obowiązek hodowania królików i innych jadalnych zwierząt na balkonach. Gaz, prąd, ciepłe kaloryfery i ciepła woda były tylko po 2-3 godziny rano i wieczorem. Praca i nauka musiały odbywać się tylko przy świetle dziennym. W każdym pomieszczeniu domowym mogła znajdować się tylko jedna żarówka, maksymalnie 60-watowa, a temperatura wewnątrz mieszkań nie mogła przekraczać zimą 10 stopni C. Część zakładów, zwłaszcza energochłonnych, czynna była tylko nocami, inne pracowały wyłącznie w weekendy.

Hanna Ungureanu, mieszkanka Bukaresztu: Kiedy pytałam kogokolwiek o drogę czy prosiłam o jakąkolwiek pomoc, ludzie bez słowa odwracali się ode mnie, udawali, że niczego nie rozumieją.


- Kiedy pierwszy raz przyjechałam do Rumunii - wspomina pochodząca z Bydgoszczy Hanna Ungureanu - najbardziej zaskakiwało mnie zachowanie ludzi. Kiedy pytałam kogokolwiek o drogę czy prosiłam o jakąkolwiek pomoc, ludzie bez słowa odwracali się ode mnie, udawali, że niczego nie rozumieją. Dopiero później dowiedziałam się, że Rumunów obowiązywał surowy zakaz jakichkolwiek kontaktów z cudzoziemcami, a agenci osławionej tajnej policji Securitate byli dosłownie na każdym kroku.

Na ulicach stolicy Rumunii często spotkać można Romów. Stanowią oni około 5 procent populacji kraju

Na ulicach stolicy Rumunii często spotkać można Romów. Stanowią oni około 5 procent populacji kraju


Jednocześnie dyktator postanowił Rumunię szybko zindustrializować. Przenosił przymusowo tysiącami ludzi ze wsi do miast. Budował dla nich bloki. Jeszcze do niedawna poruszanie się po Bukareszcie było uciążliwe z uwagi na tysiące zdziczałych psów, wałęsających się stadami po mieście, porzuconych przez właścicieli, którzy z dnia na dzień stali się „miastowymi”. Psy, rzucające się na ludzi, zostały wytępione dopiero wówczas, kiedy... dotkliwie pogryzły kilku zagranicznych dyplomatów.

Na miarę piramidy w Chichen Itza


„Słońce Karpat” widział Bukareszt jako całkiem nowe miasto, krzyk architektonicznej mody. Stare domy albo kazał wyburzać, albo - np. cerkwie, których jak każdy przywódca krajów demokracji ludowej bał się tknąć - przesuwał na specjalnych szynach za pierwszą linię bloków, czyniąc je niewidocznymi z reprezentacyjnych alei. Dlatego wędrówka po stolicy Rumunii pełna jest niespodzianek. Często zza standardowych bloków z obrzydliwie zaniedbanymi w rosyjskim stylu balkonami wyzierają architektoniczne perełki sprzed kilkuset lat.

Najśmielszym pomysłem przywódcy było wyburzenie całej sporych rozmiarów starej dzielnicy mieszkaniowej, na miejscu której kazał zbudować Pałac Ludu, jeden z największych budynków, jakie kiedykolwiek powstały na Ziemi. Dziś porównuje się go rozmiarami z Pentagonem i... piramidą w Chichen Itza. Pod pałacem dodatkowo powstał czteropiętrowy schron przeciwatomowy.

Bukareszteńskie Bulevardul Unirii, czyli Pola Elizejskie, prezentują się naprawdę imponująco

Bukareszteńskie Bulevardul Unirii, czyli Pola Elizejskie, prezentują się naprawdę imponująco


W miejscu kolejnej zburzonej starej dzielnicy Nicolae Ceausescu polecił wybudować na wzór Paryża Pola Elizejskie, nazwane Bulevardul Unirii. Dziś są one o kilka metrów szersze niż oryginał. Posiadają pod cztery rzędy szerokich chodników, podwójne pasy zieleni, pośrodku szeroki pas ozdobnych fontann wyłożonych barwnymi płytkami i po trzy pasy ruchu pojazdów w każdą stronę. Budynki przy Unirii są jednakowe, w socrealistycznym stylu, przypominają warszawski MDM, dzielnice Moskwy oraz centrum... Tirany.

Geniusz Karpat poprowadził w Bukareszcie aż cztery linie metra i sieć tajnych podziemnych tuneli. Wprowadził też do centrum miasta, budując tamę, sztuczną rzekę, Dymbowicę, a także polecił stworzyć sztuczne jezioro. Rzeka wygląda na szeroką, ale jest płytka, nie widać na niej ani barek z turystami, ani choćby jednej łodzi. Jest nieżeglowna, ponieważ przez swoją sztuczność co jakiś czas znika pod ziemią, by pojawić się w zupełnie innym, oddalonym miejscu. Ale płynie przez centrum, a o to chodziło.

Przez wymienione wyżej działania na próżno szukać w Bukareszcie urokliwego starego miasta, jakie zachowały się w praktycznie wszystkich większych miastach tej części Europy. Jednak rozmiary budynków, szerokość alej, rozmach - robią naprawdę duże wrażenie na wszystkich przybyszach nawet teraz.

Jednym z symboli epoki Nicolae Ceausescu był samochód marki Dacia. Rumuni nadal jeżdżą tym modelem

Jednym z symboli epoki Nicolae Ceausescu był samochód marki Dacia. Rumuni nadal jeżdżą tym modelem


Ojciec Narodu przez większy czas swoich rządów dawał Rumunom poczucie dumy z kraju, prowadząc politykę niezależności od ZSRR. Wysłał sportowców na zbojkotowaną przez ZSRR olimpiadę do Los Angeles, potępił interwencję wojsk Układu Warszawskiego w CSRS, śmiało otwierał kraj na Zachód, z którym starał się utrzymywać jak najlepsze stosunki. Ale wszystko pękło w 1989 roku, kiedy cierpliwość Rumunów i ich pobłażliwość wobec wyczynów przywódcy skończyły się.

Czy się stoi, czy się leży...


Dziś nie brak Rumunów, którzy tęsknią do czasów Geniusza Karpat. Na grobach małżonków Ceausescu na cmentarzu Ghencea zawsze leżą świeże kwiaty. W czasach ich rządów Rumuni mieli pracę, lichą płacę i kolejki po wszystko, ale mieli bezpieczeństwo socjalne i nie musieli się martwić o przyszłość, bo o tym za nich myślał genialny przywódca. To dla znacznej części każdego społeczeństwa kusząca wizja. Od czasu do czasu powracająca w różnych krajach świata...

Warto wiedzieć: Tron w pałacu


Dziś budynek Pałacu Ludu w Bukareszcie można zwiedzać, bowiem jest on wykorzystywany tylko w niewielkiej części - jako miejsce obrad parlamentu i siedziba instytucji państwowych.

Na piętrze w środku znajduje się główna sala przeznaczona dla narad ścisłego kierownictwa rumuńskiej partii komunistycznej. Przy okrągłym stole znajduje się 60 miejsc, a przy jednej ze ścian widać puste miejsce. Miał tu stanąć tron dla dyktatora.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.