Żeby jakimś cudem po śmierci nie ożył, żeby nie straszył, żywym nie szkodził!

Katarzyna Bogucka 8 lipca 2016

Ponad 60 pochówków zbadali archeolodzy w Chojnicach, ale tylko jeden grób zmroził krew w żyłach mieszkańców. Nieboszczyka, którego za wszelką cenę chciano zatrzymać pod ziemią. Na zawsze.

Szczątki znalezione w Chojnicach zostaną zbadane przez Instytut Archeologii w Warszawie, a następnie pochowane

Fot.: Maciej Kurdwanowski


Zmarłemu pochowanemu na cmentarzysku w Chojnicach na szyi położono sierp. Narzędzie leżało skierowane ostrzem do gardła. - Miało to najprawdopodobniej znaczenie rytualne i symboliczne - tłumaczy Maciej Kurdwanowski, archeolog z Warszawy, który jeszcze do połowy czerwca kierował pracami badawczymi (współpracował z archeologami Markiem Truszkowskim i Alicją Budzowską) w Chojnicach. Badacze podjęli prace u zbiegu ulic Szpitalnej i 31 Stycznia, w pobliżu posadowienia dawnego kościoła pw. Św. Ducha. Dzięki wcześniejszej kwerendzie historycznych dokumentów i planów, archeolodzy od początku wiedzieli, że mogą natrafić na groby, choć zaskoczeniem była gęstość pochówków.


Sierp miał chronić żywych przed powrotem zmarłego zza grobu, kalecząc go w szyję, bądź odcinając mu głowę

fot. Maciej Kurdwanowski

Sierp miał chronić żywych przed powrotem zmarłego zza grobu, kalecząc go w szyję, bądź odcinając mu głowę


- Liczyliśmy, że znajdziemy maksymalnie kilkanaście grobów, a nie kilkadziesiąt - mówi Maciej Kurdwanowski. Specjaliści nie spodziewali się także, że odkryją tzw. pochówek antywampiryczny. - Sierp na szyi, według wierzeń, miał chronić przed powrotem zmarłego zza grobu, kalecząc go bądź pozbawiając głowy, gdyby ten zechciał powstać z martwych.

Archeolog zaznacza, że pochówki antywampiryczne są w Polsce rzadkością, ale nie są czymś nieznanym. Na tle innych krajów Europy, zjawiska te zostały bardzo dobrze opisane, co nie znaczy, że udaje się uniknąć nadinterpretacji czy, po prostu, szukania sensacji, o co, w tym przypadku, nietrudno.

- Tereny starych cmentarzysk, szczególnie w miastach, często zmieniają swoją funkcję: podnosi się teren, nekropolię zastępuje zabudowa lub park. W wyniku tych procesów groby są niszczone - tłumaczy Maciej Kurdwanowski. - Czasami zdarzy się, że cegła lub inny przedmiot znajdzie się w ustach zmarłego albo kości zostaną przemieszczone w dziwny sposób. Takie znalezisko podczas prac archeologicznych może rodzić podejrzenia, że mamy do czynienia z rytuałem antywampirycznym, jednak często jest to tylko zrządzenie losu, a nie intencjonalne działanie ludzi. W tym przypadku jednak ewidentnie mamy do czynienia z zabiegiem tego typu. Mimo że pochówek był uszkodzony, z czaszki zmarłego została tylko żuchwa, to sposób umiejscowienia sierpu, przedmiotu o dużym znaczeniu symbolicznym, na szyi zmarłego, ostrzem do gardła pozwalają na taką interpretację.

Ziarno na ostatnią drogę


Na autentyczny przykład pochówku antywampirycznego trafił też w latach 80. dyrektor Muzeum w Brodnicy Marian Marciniak. - Badałem ówczesne cmentarzysko średniowieczne w Szabdzie - Cegielni. Prowadziliśmy działania ratownicze, stanowisko podmywała Drwęca. Znalazłem kilka pochówków z nietypowymi działaniami, zwanymi w archeologii i etnografii działaniami antywampirycznymi. W jednym z grobów pochowany był mężczyzna. Odkryliśmy, że krótko po pogrzebie wkopano się do mogiły powtórnie. Ślady wskazują na to, że pierwsza komora ziemna nawet nie została naruszona, więc gleba musiała być jeszcze miękka, a kopiący precyzyjni i zaznajomieni z tematem. Mężczyźnie obcięto głowę i ułożono ją między nogami. W etnologii, w etnografii jest to ewidentny przykład unicestwiania wampira. Zmarły musiał być podejrzewany o to, że po śmierci wróci jako wcielone zło.

Na czym nasi przodkowie opierali swoje podejrzenia? - Brali pod uwagę rozmaite zjawiska. Na przykład jeśli umierał ktoś z rodziny, a krótko po nim odchodzili kolejni członkowie familii, podejrzewano, że to ten pierwszy zmarły wzywa do siebie kolejnych krewnych. Należało ten proces przerwać - wyjaśnia Marian Marciniak. Podaje też inne sposoby stosowane jako powstrzymanie niszczącej działalności zmarłego. Pierwszy to odwrócenie zwłok, tzn. pochowanie ich twarzą w dół. Gdyby nieboszczyk się obudził, poszedłby w głąb ziemi, a nie na jej powierzchnię. Drugi: wsypanie do mogiły maku. - Mak miał właściwości usypiające. Wierzono, że zmarłego skutecznie odurzą te nasiona. Odkryliśmy także gest dla nas niezrozumiały. Jedną ze zmarłych kobiet posypano po śmierci zbożem.

Bydgoski archeolog Wojciech Siwiak równie dokładnie poznał temat pochówków antywampirycznych.

- Na dawnym cmentarzu przylegającym do kościoła karmelitów w Bydgoszczy znaleźliśmy jeden nowożytny atypowy pochówek - kobietę przygniecioną na piersiach kamieniem - wspomina badacz. - Powody tego specyficznego symbolicznego zabiegu były zapewne tożsame z innymi znanymi przykładami, jak sierp na szyi, ułożenie na brzuchu itp. Miało to służyć zabezpieczeniu spokoju chowających. Chcieli mieć pewność, że zmarły tak potraktowany nie będzie po śmierci zakłócał życia żywym członkom wspólnoty. Powody tego zakłócania mogły być różne: samobójstwo, złe prowadzenie się, choroba, np. widoczna ułomność, zatargi za życia ze zmarłym itp.

Czary zamknięte w grobie?


W Fordonie czaszki zmarłych obstawiono pionowo wbitymi dachówkami, które leżały także na twarzy i pod podbródkiem. Zbliżone w formie wyrazu pochówki odkryto na dawnym cmentarzu kościoła św. Idziego w Bydgoszczy i w Mogilnie. Tam jednak wokół głowy położono cegły, nie zakrywając zmarłym twarzy.

Wojciech Siwiak, archeolog: W przybliżonym czasie złożenia do grobów (...) „wyróżnionych” zmarłych, odbywał się w tym miasteczku średnio jeden proces o czary rocznie.


- W Bydgoszczy oprócz tego znaleziono na kolanie zmarłego psi ząb, a w Mogilnie odcinano głowy - mówi Wojciech Siwiak. - Jeszcze bardziej wymowne stały się obrzędy pogrzebowe zaobserwowane na fordońskim cmentarzu. W przybliżonym czasie złożenia do grobów w tak specyficzny sposób „wyróżnionych” zmarłych, odbywał się w tym miasteczku średnio jeden proces o czary rocznie, kończący się zwykle publicznym spaleniem czarownicy na stosie. Grobowe znaleziska Fordonu w połączeniu z tamtejszymi procesami czarownic są jednak bardziej motywem do budowania hipotez, aniżeli podstawą do wysuwania poważnych wniosków.

Warto wiedzieć: Przesądy



Z badań Bohdana Baranowskiego (historyka, etnografa, regionalisty, autora książki: „W kręgu upiorów i wilkołaków”), przeprowadzonych kilkadziesiąt lat temu na terenie dawnego województwa łódzkiego, wschodniego Mazowsza i Podlasia wynika, że największą szansę na zostanie upiorem miały m.in. osoby urodzone z zębami, nieochrzczone i niebierzmowane,niewierzące, a także czarownicy, samobójcy, ludzie z sinymi twarzami lub zrośniętymi brwiami. Źle patrzono na tych, którzy mieli dwa rzędy zębów. Lęk przed posądzeniem o wampiryzm był tak wielki, że - jak twierdzi Bohdan Baranowski - wiejscy pacjenci, którzy mieli zęby wypchnięte do tyłu, jeździli do miasta do dentysty, by je usunąć. (źr. 4wymiar.pl)

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Dodaj swój komentarz najciekawsze najstarsze najnowsze

  1. 10-07-2016 13:41

    Oceniono 4 razy 0 4

    - doradca : Kasiu Bogucka nie strasz wystarczy BaracK

    Odpowiedz