Szefie, za grosze robić nie będę!

Małgorzata Oberlan 8 lipca 2016

Gdzie tego lata spotkają się pracodawcy z sezonowymi pracownikami? W pół drogi między oczekiwaniami jednych i drugich. - Zeszłego lata płaciliśmy 40-50 groszy za zebranie kilograma wiśni. W tym roku to już chyba nie przejdzie, także przez program „Rodzina 500 plus” - nie kryją sadownicy z regionu. Nie tylko oni kalkulują na nowo. W gastronomii, hotelarstwie i budownictwie szefowie też bywają w kropce.

Jakub Matuszewski i Dawid Siedlecki podjęli sezonową pracę na basenie MOSiR-u w Toruniu. Nie narzekają...

Fot.: Sławomir Kowalski


Dla pana A., sadownika z wiśniowego zagłębia pod Włocławkiem, lato Anno Domini 2016 roku będzie sezonem próby. - W zeszłym roku do zbierania wiśni miałem młodzież z ochotniczych hufców pracy. Wynająłem autokar i dowoziłem dzieciaki z Lipna. Za kilogram wiśni płaciłem 40 groszy - wspomina. - W tym roku wiem, że dzieciaki z Lipna będą pracować u siebie, na miejscu. Tymczasem miejscowi do pracy się nie garną. Jak ktoś na jedno dziecko dostaje 500 zł miesięcznie, to nie będzie tyrał za 50 zł dziennie - mam tego świadomość. Nie wiem jeszcze, co zrobię. Zbiórka zacznie się około 20 lipca... Na przyszłość myślę o zatrudnieniu Ukraińców. Jeden taki pracuje jak dwóch Polaków, bo jest porządnie zmotywowany. Tylko że dla zagranicznych trzeba mieć lokum. Planuję zakup starego domu. Mam już taki upatrzony, z dwunastoma pokojami...

„Większość to pijące nieroby”


Plany pana A. i wielu innych pokrzyżować może jednak zapowiedziane przez rząd zaostrzenie przepisów, dotyczące zatrudniania Ukraińców, Rosjan, Moładwian i przedstawicieli jeszcze trzech wschodnich nacji. Chodzi o tych, których obecnie na 6 miesięcy zatrudnia się tylko na podstawie oświadczenia zgłaszanego do pośredniaka. Rząd procedurę oświadczeniową chce zlikwidować, a przywrócić sformalizowane zezwolenia na pracę.


Poza tym, Ukraińcy po swojej stronie mają duże kłopoty z załatwianiem wiz. W niektórych rejonach czekają na nie po trzy miesiące. Trudno więc uwierzyć w to, by ukraińskie lekarstwo pomogło na wszystkie choroby polskiego rynku pracy. W tym sezonie to wykluczone. Trzeba jakoś radzić sobie z polską siłą roboczą.

Jaka to męka, doskonale wie pan B., prowadzący w naszym regionie firmę przeprowadzkową. Ogłoszenie o pracy na sezon na popularnym portalu internetowym opatrzył taką uwagą: „Osobą, którym się pracować nie chce - proszę nie wysyłać!” (pisownia oryginalna).

- Jaką pracę oferuję? Na umowę, fizyczną, płatną 10 zł „na rękę” za godzinę. Nikt mi nie powie, że to niska stawka dla osoby, od której nie oczekuje się żadnych kwalifikacji czy uprawnień, a tylko siły fizycznej - mówi pan B. - Szukam, szukam i znaleźć do roboty nie mogę. Zresztą, moi znajomi, prowadzący małe firmy, mają podobnie. Praca jest, ale ludzi do niej nie ma. Większość to, niestety, pijące nieroby.

Pan B. nie ma nic do tego, co pan Zenek albo Witek robią popołudniami, po robocie. - Niech piją. Ale jak mi jeden z drugim stawia się o 6 rano w mieszkaniu klienta, zionąc nieprzetrawioną wódą, to co mam z nimi zrobić?

pan B., prowadzący firmę przeprowadzkową: Co mogę doradzić innym pracodawcom? Żeby nie płacili ludziom dniówek. Zapłacisz, to już człowieka nie zobaczysz. Dopiero po tygodniu można wypłacać.


Na budowach alkohol i lenistwo podobno są jeszcze większym problemem. Szczególnie, że ocieplenie klimatu w Polsce stało się faktem. Przy 30-stopniowym upale nawet ten jeden „browar z rana jak śmietana”, praktykowany bezkarnie od dziesięcioleci, aktualnie jest wykluczony.

- Co mogę doradzić innym pracodawcom? Żeby nie płacili ludziom dniówek. Przerobiłem to na własnej skórze. Zapłacisz dniówkę, to już pracownika nie zobaczysz. Minimum po tygodniu można wypłacać pieniądze - podpowiada pan B.

Perfekcyjna jak sprzątaczka


Gdy posłuchać kandydatów do sezonowej pracy, obraz rynku pracy w regionie rysuje się zgoła inaczej...

- Tym pseudokapitalistom w głowach się poprzewracało! Najchętniej castingi to już by nawet na sprzątaczki przeprowadzali - pani Magdalena znacząco puka się palcem w czoło. I pokazuje mi dwa ogłoszenie, które wstępnie ją zainteresowały.

Pewna restauracja, znana w Toruniu z dobrych burgerów, poszukuje kelnerek bądź kelnerów. Kandydaci do pracy powinni być: „uśmiechnięci, energiczni, mieć inicjatywę w działaniu, szybko się uczyć, być taktowni, sumienni i pracowici, znać język obcy MINIMUM w stopniu komunikatywnym”. Ufff...

- Wymagania jak dla asystentki prezesa międzynarodowej korporacji - komentuje pani Magdalena. - Najbardziej rozbawił mnie w tym ogłoszeniu tekst o tym, że ta restauracja „to miejsce, które inspiruje”. No, sorry, ale ja w letniej harówce nie szukam inspiracji, tylko zarobku.


Z coraz większym głodem rąk do pracy zmagają się też handlowcy. Część sieci podniosła w tym roku stawki

fot. Adam Zakrzewski/Archiwum

Z coraz większym głodem rąk do pracy zmagają się też handlowcy. Część sieci podniosła w tym roku stawki


Drugie ogłoszenie, które tak bardzo poruszyło panią Magdalenę, dał pewien hotel w Aleksandrowie Kujawskim. Poszukuje do pracy sezonowej sprzątaczki, której dodatkowym zadaniem będzie podawanie śniadań. Jak w większości ogłoszeń, i w tym brakuje choćby orientacyjnych danych o zarobkach. Lista oczekiwań wobec kandydata do pracy jest jednak szczegółowa. Od przyszłej sprzątaczki hotel oczekuje nawet... perfekcjonizmu! A dodajmy, że hotel wystrzałowy nie jest.

- Ręce opadają. Chyba właściciel naoglądał się „Perfekcyjnej pani domu” w telewizorze. Wymagania z kosmosu, a wynagrodzenia żałosne - podsumowuje pani Magda.

Osobiście, jak mówi, „za pracą się rozgląda”. Parcia nie ma, bo w październiku i tak opuszcza Polskę. Jedzie do brata, do Norwegii. Jeśli do tego czasu coś w ojczyźnie zarobi, to dobrze, Jeśli nie - trudno. Przeżyje.

Kto ile płaci i dlaczego u nas mniej?


Ratownicy, zatrudnieni na sezon w podtoruńskim Osieku, zgodzili się na około 2,5 tysiąca zł miesięcznie. - Ale nie mają zapewnionego noclegu i wyżywienia, co nad innymi jeziorami jest normą - zauważa Wojciech Lewko, prezes Wojewódzkiego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego w Toruniu. - W Osieku przez dwa lata kąpielisko było niestrzeżone. Oferowano takie warunki, że nikt nie chciał tam pracować.

A ratownik, podkreślmy, to już nie silny facet do przeprowadzek. To człowiek z uprawnieniami, których zdobycie też kosztuje. W Polsce ratownicy cenią sobie plaże nad Bałtykiem. Za granicą - na Cyprze, w Hiszpanii czy we Włoszech - w pięknych okolicznościach przyrody zarabiają miesięcznie po 4 tysiące euro. Nic dziwnego zatem, że nad jeziorami trzeba im coś solidnego zaproponować, by w lipcu i sierpniu dbali o bezpieczeństwo.

„Osoby zainteresowane pracą sezonową w 2016 roku zarobią więcej niż rok temu. W 2015 roku średnia płaca na stanowiskach tymczasowych mieściła się w przedziale od 8 do 15 zł brutto za godzinę pracy - w tym roku można się spodziewać zarobków od 11 do 22 zł” - wynika z zestawienia przygotowanego przez Work Service

W czerwcu Work Service opublikował swój ranking stawek w pracy sezonowej. Pierwsze miejsce w tym top 10 zajęła opiekunka do dzieci z wynagrodzeniem 19-25 zł brutto za godzinę. Na kolejnych pozycjach znalazły się hostessa, pomoc biurowa i pracownik call center. Według Work Service, ich średnie wynagrodzenie wynosi około 15 zł brutto za godzinę pracy. Pracownicy związani z firmami produkcyjnymi mogą spodziewać się pensji w wysokości 13 zł brutto. Co ciekawe, najniżej w rankingu ulokowali się kelnerzy - ci jednak często mogą liczyć na dodatkowe wynagrodzenie w postaci napiwków.

W Kujawsko-Pomorskiem, nawet w miastach wojewódzkich, płaci się zazwyczaj mniej. Hostessom oferuje się często pracę za 11-12 zł brutto na godzinę. Podobnie jest w call center. Te najczęściej w ogłoszeniach wymieniają 12 zł brutto za godzinę. Wyjątkiem jest jedno w Toruniu, chwalące się zresztą tym, że płaci najwięcej - 17 zł brutto. Do tego oferuje kilkaset złotych za przyprowadzenie do pracy znajomego.

Stawki w gastronomii w regionie też nie powalają na kolana. Tym bardziej, że to akurat branża, w której niektórzy właściciele wyspecjalizowali się w odciąganiu od pensji rozmaitych kar. - W kawiarni, w której przepracowałam miesiąc, szef twierdził, że całe szkło na wyposażeniu to włoska robota. Za zbicie jednej szklanki potrącał dziewczynom po 60 zł, za karafkę - 100 zł. Szybko odkryliśmy, że tak naprawdę „na stanie” są szklanki z Ikei. Jedna w cenie 4,99 zł - opowiada kobieta, która pracowała w jeden z kawiarni.

W Bydgoszczy, w sieci pizzeri, pracownicy skarżą się na odciąganie nawet po 500 zł miesięcznie za „dosłownie wszystko: od spóźnienia po wyszczerbiony talerz”. Natomiast dostawcy pizzy w tej sieci wykorzystywani byli do wywożenia śmieci do... osiedlowych śmietników.

Kto obroni sezonowego?


Pracownik sezonowy, zatrudniany na umowę-zlecenie lub po prostu na czarno, funkcjonuje poza prawem pracy. Owszem, zawsze w przypadku problemów z wypłatą może zdecydować się na drogę sądową (cywilną) i zacząć od udowodniania, że jednak był w stosunku pracy z pracodawcą, ale to droga żmudna. Decydują się na nią nieliczni, o czym dający pracę zresztą dobrze wiedzą.

Sezonowym pomaga internet. Stary, dobry portal Gowork.pl wciąż jest źródłem informacji o setkach firm, wielkich i całkiem malutkich. Zniknęło natomiast z sieci wiele lokalnych „czarnych list pracodawców”, które w 2015 roku były hitem Facebooka. Całkiem możliwe, że na skutek przekraczania granic kultury, braku właściwej moderacji i interwencji imiennie obsmarowywanych przedsiębiorców.

Dobrze tego lata czują się ci, którzy potrafią spotkać się w pół drogi. Takich pracodawców i pracowników na szczęście też nie brakuje - wystarczy się rozejrzeć. Jeśli lody sprzedaje nam ta sama, uśmiechnięta dziewczyna, a piwo do stolika przynosi ten sam kelner - to znaczy, że pracuje im się dobrze.

Pracownik poszukiwany. Pilnie!!!


Analiza ofert pracy zamieszczonych na portalu Praca.pl potwierdza postawioną na koniec pierwszego kwartału hipotezę o przejmowaniu rynku przez pracownika - podał we wtorek portal Praca.pl

W drugim kwartale 2016 roku liczba ofert pracy, w porównaniu z tym samym okresem w 2015 roku, zwiększyła się o 73 proc. Bezrobocie w kwietniu odnotowało rekordowo niski poziom: 9,6 proc. (najniższy od 24 lat) i ciągle maleje - podaje portal. Bardzo duży wzrost liczby publikowanych w serwisie Praca.pl ogłoszeń rekrutacyjnych, spadek bezrobocia i prognoza zatrudnienia netto dla kraju na trzeci kwartał tego roku na poziomie + 9 proc. świadczą o tym, że rynek pracownika stał się faktem. Pracodawcy coraz częściej mają problem ze znalezieniem chętnych do pracy na oferowanych przez nich stanowiskach. Z kolei pracownicy stają się coraz bardziej wymagający. Coraz więcej Polaków jest też zdecydowanych na emigrację zarobkową - aż 7,1 proc. deklaruje wyjazd. Dla pracodawców to duże wyzwanie. W wielu firmach działania mające na celu budowanie pozytywnego wizerunku pracodawcy, czyli employer branding, już są lub staną się ważnym elementem strategii.

Podobnie sytuację na rynku pracy oceniają również inne portale branżowe oraz agencje zatrudnienia, np. Manpower.

Wszystko wskazuje na to, że w kolejnych miesiącach wahadło na rynku pracy jeszcze silniej przechyli się w stronę pracownika, wymuszając zmiany postaw u pracodawców.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Dodaj swój komentarz najciekawsze najstarsze najnowsze

  1. 12-07-2016 07:37

    Oceniono 9 razy 9 0

    - Straszne czasy letniego biznesu!: Właściciel ma jakąś budę nad morzem typu odmrażane ryby + frytki na trzydniowym oleju albo niby kawiarenkę w śródmieściu (lepiej nie oglądać kuchni!), w koszty wrzuca leasing nowej terenówki i jakiejś niezłej furki dla żony, często raty za wózek dla synusia, oczywiście paliwo i koszty utrzymania takiej domowej floty też a także ćwierć domowych wydatków i mówi: nie mam pieniędzy! Nie mam za co płacić najemnym pracownikom! Mogę dać tylko piątaka za godzinę i to płatne pod koniec sezonu! Ledwo żyję! Nie ma w tym kraju warunków dla biznesu! Do czego to doszło! No właśnie, do czego to doszło...

    Odpowiedz

  2. 10-07-2016 11:44

    Oceniono 12 razy 11 1

    - Bydgoszczak: Jeśli rentowność BIZNESU jest oparta na płaceniu żebraczych LEWYCH pieniędzy to chyba należy zastanowić się nad sensem tego interesu. Jeśli rentowność ma się załamać poprzez wprowadzenie stawek minimalnych oznacza że nie jest to forma a jakiś TWÓR który zapewne kombinuje na innych płaszczyznach i kontrola wskazana. TYLE W TEMACIE

    Odpowiedz

  3. 09-07-2016 15:09

    Oceniono 10 razy 9 1

    - air: W końcu prywaciarz przetrze oczy i z godnością potraktuje tego biednego pracowika który zarabia ma Niego

    Odpowiedz

  4. 08-07-2016 16:09

    Oceniono 18 razy 17 1

    - Meg: I bardzo dobrze. Może w końcu pracodawcy przestaną przestaną płacić tylko minimum i zaczną szanować pracownika.

    Odpowiedz