Kolekcjonerzy i złomiarze za ścianą - życie z sąsiadem na beczce prochu

Paweł Kędzia 8 lipca 2016

Nasz region wciąż obfituje w niebezpieczne pozostałości po II wojnie światowej. Pociski, granaty i miny zatrważająco często trafiają pod strzechy. Dla jednych jako źródło satysfakcji, dla innych - źródło dochodu. Niektórzy po kryjomu próbują rozbrajać swoje skarby, licząc naiwnie, że nic złego się nie wydarzy...

Dwa lata temu patrol saperski pojawił się w samym centrum Torunia. Podczas wymiany drzwi w jednej z kamienic ze starej ościeżnicy wypadł granat

Fot.: Jacek Smarz


Kilka dni temu właściciel jednego z garaży przy ul. Bielańskiej w Toruniu, zniecierpliwiony kilkumiesięcznym brakiem kontaktu z najemcą, wszedł do pomieszczenia. Po otwarciu ciężkich metalowych drzwi, kiedy oczy przyzwyczaiły się do panującego wewnątrz mroku, zobaczył coś, co go zmroziło. I nie miał wątpliwości, że trzeba zawiadomić policję. Na miejsce natychmiast wezwano funkcjonariuszy Nieetatowej Grupy Rozpoznania Minersko-Pirotechnicznego z Komendy Miejskiej Policji w Toruniu, Sekcji Antyterrorystycznej Komendy Wojewódzkiej Policji w Bydgoszczy oraz patrol saperski. Policjanci zabezpieczyli m.in. granaty moździerzowe, pociski artyleryjskie i miny przeciwpancerne. Śledczy szybko ustalili, do kogo należał zgromadzony arsenał. Właścicielem okazał się 25-letni mieszkaniec powiatu lipnowskiego. Mężczyzna usłyszał zarzut posiadania materiałów wybuchowych. Może mu teraz grozić do 10 lat więzienia.

Składy i fabryki amunicji


Nasz region wciąż obfituje w niebezpieczne pozostałości po II wojnie światowej.


- Na terenie Torunia od 400 lat działa poligon artyleryjski. Miasto przez Niemców zostało zamienione w twierdzę, a w 1945 roku, w czasie odwrotu wojsk niemieckich, zgodnie z dyrektywą Hitlera, amunicja została zakopana. Później Armia Radziecka również zatopiła lub zakopała tutaj różnego rodzaju niebezpieczne materiały - wylicza Maciej Grabowski, saper, biegły sądowy, specjalista od tego typu zagrożeń. - Obecnie budownictwo wychodzi poza rubieże obrony - na tereny objęte walkami, gdzie wciąż znaleźć można wiele niebezpiecznych przedmiotów.

Maciej Grabowski: Zapalnik jest elementem wrażliwym na bodźce zewnętrzne, więc tarcie piłą lub innymi narzędziami może wywołać eksplozję. A wtedy skutki są opłakane.


Z kolei na Osowej Górze w Bydgoszczy w okresie międzywojennym znajdowały się zakłady wojskowe. W czasie okupacji Niemcy produkowali w nich różnego rodzaju pociski, bomby lotnicze i elementy do rakiet V1 i V2. Kiedy dwa lata temu na teren weszli saperzy, tylko jednego dnia wykopali 100 sztuk pocisków różnego kalibru.

Podobnie sytuacja wygląda na toruńskim osiedlu JAR, gdzie niegdyś stacjonowała Armia Radziecka, a przed I wojną światową funkcjonowały magazyny zakładów zbrojeniowych i fabryka amunicji, zaopatrująca jednostki artyleryjskie garnizonu toruńskiego.

- Kiedy na tym terenie pracowaliśmy na zlecenie firmy „Melbud”, przygotowującej instalację wodno-kanalizacyjną, tylko w wąskim pasie drogi znaleźliśmy 460 pocisków od 75 do 120 mm. Można się tylko domyślać, ile ich wciąż jeszcze spoczywa w ziemi - mówi Maciej Grabowski.

„Kolekcjonerzy” i złomiarze doskonale wiedzą, gdzie szukać. Swoje skarby znoszą do piwnic, garaży, przydomowych szopek, a nawet domów. Przekonali się o tym mieszkańcy ul. Rolniczej w Toruniu, gdzie 54-letni mężczyzna wrócił ze spaceru z 40-centymetrowym pociskiem. Zamierzał go rozbroić i sprzedać w skupie złomu. Na szczęście rodzina w porę zawiadomiła policję. W środku nocy ewakuowano cały blok, a saperzy zabrali pocisk.

Co najczęściej kieruje ludźmi znoszącymi tego typu niebezpieczne przedmioty? - Chęć niewielkiego zysku - odpowiada Maciej Grabowski. - Podejmują ryzyko, nie patrząc na bezpieczeństwo własne i otoczenia. Komuś się zdaje, że jak przetnie pocisk w połowie, to ominie zapalnik, czyli niewielki ładunek inicjujący, i nie wywoła eksplozji. Są jednak różne rodzaje zapalników. Z założenia jest to element wrażliwy na bodźce zewnętrzne, więc tarcie piłą lub innymi narzędziami może wywołać eksplozję. A wtedy skutki są opłakane.

Tracą zdrowie i życie


Niestety, ryzyko nie odstrasza złomiarzy. Kilka lat temu przy ul. Poznańskiej w Toruniu zginął 65-letni mężczyzna. Przyczyną śmierci był wybuch, do którego doszło w jednym z pomieszczeń gospodarczych na jego posesji. Zbieracz majstrował przy znalezionej amunicji. Uzyskany w ten sposób złom sprzedawał w punktach skupu. Sąsiedzi doskonale wiedzieli czym zajmuje się mężczyzna...

Równie tragiczny był wypadek w podbrodnickiej Szabdzie. Nie wiadomo, czy w tym przypadku sąsiedzi zdawali sobie sprawę, jakie zajęcia pochłaniają 50-letniego mężczyznę, który zginął rozbierając w szopie niewybuchy. Także tutaj trzeba było ewakuować okolicznych mieszkańców, ponieważ saperzy znaleźli dużo więcej niebezpiecznych materiałów. Niektóre były zakopane, inne przechowywane w reklamówkach. Znaleziono też trotyl i proch w beczce pod domem.

Wcześniej także w Brodnicy osiedlem domów jednorodzinnych w środku nocy wstrząsnął wybuch. 53-letni wówczas mężczyzna trafił do szpitala z poważnymi obrażeniami podbrzusza i złamanym udem. W garażu na swojej posesji przy ul. Wojska Polskiego rozbrajał pociski do działek przeciwlotniczych kalibru 37 mm. Zajmował się tym wspólnie z synem, który po tragedii wywiózł część niewybuchów na pobliską łąkę - w pobliżu ruchliwej trasy i boiska sportowego. W domu i miejscu, gdzie syn poszkodowanego wywiózł niebezpieczne materiały, znaleziono ponad 400 pocisków, głównie kalibru 37 mm. Wiele z nich nadal posiadało zapalniki. Dodatkowo prawie 20 półmetrowych niewybuchów kalibru 87 mm spoczywało w betonowej rurze na podwórzu za domem.

Pozostałości po działaniach wojennych odnajdywane są nie tylko w lasach i na placach budów. Podczas remontu budynku przy ul. Szerokiej w Toruniu wymieniano drzwi i wówczas z drewnianej stolarki wypadł... granat.

Do dziś też nie wiadomo, jak przy wiejskiej drodze w jutowych workach znalazło się ponad 200 granatów moździerzowych i pocisków artyleryjskich, na które natknął się mieszkaniec Aleksandrowa Kujawskiego, gdy spacerował po wsi Rożno - Parcele. Najwyraźniej ktoś ten arsenał zamierzał zaciągnąć do domu i rozbroić, aby później sprzedać skorupy na złom. Bardzo rzadko, choć się to zdarza, z pomocy domorosłych saperów korzystają organizacje przestępcze, pozyskując materiały wybuchowe.

Dlatego czasami lepiej wiedzieć, czym tak namiętnie zajmuje się sąsiad, spędzający całe noce w piwnicy lub garażu.

O niewybuchy można się u nas potknąć!


Przez lata Kujawsko-Pomorskie znajdowało się na czołowych miejscach w statystykach Centralnego Biura Śledczego Policji pod względem liczby odnajdywanych materiałów wybuchowych. Niektóre niewybuchy leżą w lesie tak płytko, że można się o nie dosłownie potknąć podczas grzybobrania. Niestety, nie ma pieniędzy na oczyszczenie wszystkich niebezpiecznych miejsc.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Dodaj swój komentarz najciekawsze najstarsze najnowsze

  1. 10-07-2016 13:39

    Oceniono 1 raz 0 1

    - swiatowiec: jak bylem w Libii granaty kupowalo sie, w workach 6 kg

    Pokaż odpowiedzi (1) Odpowiedz