Ciasne, ale własne - bezpieczne. Bałtyk zamiast Tunezji i Egiptu

Piotr Schutta 1 lipca 2016

Takiego najazdu letników, jaki jest spodziewany w tym sezonie, podobno nasze Wybrzeże jeszcze nie widziało. Do Polaków coraz liczniej dołączają obcokrajowcy. Doceniają komfort i bezpieczeństwo.

Ten sezon nad Bałtykiem zaczął się wyjątkowo w połowie czerwca. Już w weekendy majowe był ścisk nad morzem

Fot.: Karolina Misztal /Polska Press


Nad Bałtykiem będzie ciasno. Miejscowości wypoczynkowe naszego Wybrzeża przeżyją podczas tegorocznego sezonu letniego taki najazd turystów, jakiego jeszcze nigdy podobno nie widziały. Polska Izba Turystyki szacuje, że z ponad 12 milionów Polaków, którzy w tym roku planują spędzić urlop w kraju, aż połowa może wybrać wypoczynek nad Morzem Bałtyckim.

Strach wyznacza kierunki


- Od kilku lat obserwujemy nad Bałtykiem tendencję zwyżkową w letnim ruchu turystycznym, ale ten rok, przynajmniej w szczycie sezonu, zapowiada się naprawdę rekordowo. Z danych Ministerstwa Sportu i Turystyki wiemy, że w 2015 roku aż 30procent Polaków wypoczywających w Polsce spędziło wakacje na Wybrzeżu. To jest o pięć procent więcej niż rok wcześniej - zauważa Teresa Hartenberger-Pater, dyrektor Pomorskiej Regionalnej Organizacji Turystycznej.


Z badań, przeprowadzonych w maju tego roku przez instytut badawczy IPSOS, wynika, że do wakacji w Polsce przygotowuje się o blisko 2 miliony więcej rodaków niż w roku ubiegłym. W porównaniu z rokiem 2015 prawie 400 tysięcy Polaków mniej wybierze się na wczasy za granicę. Eksperci z branży turystycznej nie mają złudzeń. Strach przed terroryzmem, ale też zamieszkami i strajkami powoduje, że popularne dotychczas i tanie kierunki naszych letnich wojaży, jak Egipt, Tunezja czy Turcja, przestają być wybierane.

Jerzy Matuszak, Polska Izba Turystyki: Przewidziałem to i już na początku stycznia wybrałem sobie taki pensjonat, jaki chciałem. Ale mój syn, który składał rezerwację w marcu, miał problemy.


- Tunezja prawie padła. Egipt jeszcze jakoś się trzyma, ale jest dla odważnych. Najsłabiej obstawiana jest w tym roku Turcja - mówi Jerzy Matuszak z Kujawsko-Pomorskiego Oddziału Polskiej Izby Turystyki.

- Większe zainteresowanie wakacjami nad Bałtykiem to wynik coraz bogatszej oferty turystycznej w naszym kraju, lepszej jakości usług, poprawiającej się infrastruktury i dostępności komunikacyjnej. Nie da się ukryć jednak, że na naszych planach wakacyjnych mocno odbiła się obecna sytuacja geopolityczna w świecie. Nie szukamy już tylko miejsc tanich i atrakcyjnych, ale przede wszystkim zależy nam na bezpieczeństwie - dodają eksperci z branży.

- Na pewno będzie ciasno, bo nasz region ma swoje naturalne ograniczenia. Trzeba się przygotować na większy ruch na ulicach, drogach dojazdowych i plażach. Ale nie przesadzajmy z tymi obawami. Tylko nasze województwo (pomorskie-dop.red.) ma 300 km piaszczystych plaż i wiele innych atrakcji w głębi regionu, więc każdy znajdzie dla siebie komfortowe miejsce - dodaje dyrektorka PROT.

Dużo więcej rezerwacji


Ale łatwo nie jest. Branża hotelowa przyznaje, że w tym roku dużo więcej turystów zaczęło bardzo wcześnie rezerwację letnich miejsc wypoczynku.

- Mamy dużo więcej potwierdzonych rezerwacji niż w latach poprzednich. W wakacje zawsze jest u nas stuprocentowe obłożenie, ale w tym roku będziemy musieli odmówić gościny większej liczbie turystów czekających do ostatniej chwili - mówi Renata Sobczyńska, rzecznik prasowy grupy Zdrojowa Invest, do której należą luksusowe hotele w Kołobrzegu, Ustroniu Morskim i Świnoujściu.

Za dwuosobowy pokój standardowy ze śniadaniem w hotelu „Marine” w Kołobrzegu zapłacimy prawie 750 złotych. Za dobę. Wysokie ceny jednak nie odstraszają. Przeciwnie. Luksusowe apartamenty w hotelach i kwatery o najwyższym standardzie rozchwytywane są najszybciej.

- Może się to wydać zaskakujące, ale faktycznie tam, gdzie jest nadrożej, jest też największe zainteresowanie. Może ludzie się obawiają, że tańsze oferty są w niskim standardzie, że po pokoju w cenie 40 czy 50 złotych od osoby nie można się niczego dobrego spodziewać - mówi Krzysztof Chadacz z Mielenka, prowadzący rodzinny pensjonat. W tak zwanym sezonie wysokim „U Chadacza” nie ma już wolnych pokoi. Spora część gości to stali klienci. Rezerwacje na następny sezon składają w dniu wyjazdu lub zimą. - Jedyne wolne terminy mam tylko do 10 lipca lub po 15 sierpnia - dodaje mężczyzna.

- Przewidziałem to i już na początku stycznia wybrałem sobie taki pensjonat, jaki chciałem. Ale mój syn, który chciał pójść w moje ślady i zadzwonił w sprawie rezerwacji w marcu, miał problemy. Wszystko, co najlepsze, było wykoszone - mówi obrazowo Jerzy Matuszak z PIT. Za dziesięciodniowy pobyt trójki dorosłych i dziecka w pensjonacie w Pobierowie zapłaci 4200 złotych. Z pełnym wyżywieniem.

Nie wszędzie ścisk


- Ja akurat większego ruchu nie odczuwam w tym roku. Nadal mam wolne pokoje. Nie wiem, jak jest na plaży, bo nie mam czasu na spacery, tyle jest pracy - mówi właścicielka „Willi nad Parsętą” w Kołobrzegu. Zaznacza, że od 10 lat nie zmieniała cen. Doba kosztuje u niej 50-70 złotych od osoby.

Jak mówią ludzie z branży, nie należy się jednak spodziewać, że ceny w tym roku wszędzie będą stały w miejscu.

- To nie będą drastyczne podwyżki. Ale rosną różne opłaty, a ceny od kilku lat nie były zmieniane, więc delikatnego ruchu w cenach można się spodziewać- przewiduje Krzysztof Chadacz.

Jak podaje serwis HomeToGo, najdroższym miejscem na Wybrzeżu będzie w tym sezonie Sopot. Tygodniowy pobyt w hotelu kosztuje tam średnio 3410 złotych. W Mielnie 3021 zł, w Kołobrzegu 2672 zł, w Dąbkach 2665 zł.

W „Żółtym Dworku” w Mielnie za tydzień pobytu z pełnym wyżywieniem dorosły zapłaci 840 złotych. Dziecko do lat 12 - 588 zł, dziecko do lat 7 - 504 zł. Jest tylko jeden problem.

- Nie mamy już wolnych miejsc. Ostatnie rezerwacje sprzedały się z końcem marca - mówi właściciel pensjonatu w Mielnie.

Towar eksportowy
Nasze Wybrzeże z roku na rok przyciąga coraz więcej turystów zagranicznych. Na wypoczynek nad Bałtykiem przyjeżdżają od lat Niemcy. - Wędrują na rowerach wzdłuż całego Wybrzeża - mówi Marta Rumińska z Lokalnej Organizacji Turystycznej w Ustce. Coraz liczniej odwiedzają Polskę także Skandynawowie. Lubią nasze plaże, doceniają jakość usług i kilkakrotnie niższe ceny. Przybywa także Rosjan, Litwinów, a po Euro 2012 także Włochów, Francuzów i Hiszpanów.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Dodaj swój komentarz najciekawsze najstarsze najnowsze

  1. 02-07-2016 22:20

    Oceniono 3 razy 2 1

    - lodowe morze: Niech popada to może bałtykowcy zmądrzeją. Nawet paranoja zamachów nie pomoże.

    Pokaż odpowiedzi (1) Odpowiedz