Sąd rozstrzyga, czy doszło do dyskryminacji i mobbingu w inspekcji pracy, a prokuratura - czy zniesławiono jej szefową

Grażyna Ostropolska 24 czerwca 2016

Czy wdrożony rok temu „zintegrowany system rozwiązywania konfliktów” uzdrowił atmosferę w Okręgowym Inspektoracie Pracy w Bydgoszczy? - Sposób zwalniania ludzi, doniesienia i procesy raczej na to nie wskazują - oceniają pracownicy.

Fot.: rys. Łukasz Ciaciuch


Pod dom pani G., która wytoczyła inspekcji proces o dyskryminację płacową, wysyłano samochody z pracownikami, którzy mieli jej wręczyć wypowiedzenie, a pani K. po rozmowie z kierownictwem była tak roztrzęsiona, że kierowca z OIP musiał ją zawieźć na dworzec i wsadzić do pociągu - to najświeższe wieści od naszych informatorów. Anonimowych, bo atmosferę strachu w tej instytucji podgrzewa fakt, że kolejni pracownicy wzywani są na policję w sprawie domniemanego zniesławienia okręgowego inspektora pracy, czyli Małgorzaty Porażyńskiej. - Prokuratura uznała, że jest

interes społeczny


i dlatego prowadzi w tej sprawie bardzo szeroko zakrojone postępowanie. Przesłuchiwani są wszyscy pracownicy OIP na okoliczność anonimów, skarg i kłamstw, zniesławiających moją osobę - tłumaczy Porażyńska. Mówi, że ma dość oskarżeń i szargania jej nazwiska. - Chcę pracować w atmosferze spokoju, a nie skandalu, który tej instytucji nie służy - zaznacza. Twierdzi, że ostatnie głośne zwolnienia pracowników, którzy wytoczyli OIP procesy, odbyły się zgodnie z prawem. - Umowy z inspektorami rozwiązuje GIP, a my jesteśmy zobowiązani takie wypowiedzenie pracownikowi dostarczyć i robimy to zgodnie z obowiązującą procedurą - dodaje.


- Czy to normalne, że przez dwa tygodnie wysyła się pod dom przebywającej na świadczeniu rehabilitacyjnym inspektorki służbowe auta z pracownikami OIP, którzy przez kilka godzin czyhają na chorą, by wręczyć jej wypowiedzenie? - pytają inspektorzy, oburzeni takim potraktowaniem ich koleżanki i podpowiadają: - Wystarczy zliczyć koszty tej operacji, koszty paliwa, bo pani G. mieszka 70 km od siedziby OIP, i angażowania ludzi, których stawiano na czatach, by to właściwie ocenić.

Przypominają, że na zwolnienie pani G. nie zgodziły się związki zawodowe. - Wtedy kierownictwo OIP podważyło legalność związku i nie czekając na sądowe rozstrzygnięcie sprawy (sąd ma wydać wyrok w sprawie legalności 24 czerwca), wręczono pani G. wypowiedzenie. Miało do tego dojść na korytarzu toruńskiego sądu pracy, gdzie toczy się

proces o dyskryminację płacową


jaki pani G. (pracownica oddziału w Toruniu) wytoczyła OIP. - G. otrzymywała wysokie oceny pracy, była awansowana i nagradzana przez GIP, a gdy odważyła się mieć swoje zdanie i sprzeciwić przełożonej, wystawiono jej opinię słabego pracownika i odebrano możliwość zdobycia specjalizacji - słyszymy od naszych informatorów.

- Tę sprawę rozstrzygnie sąd i to jest właściwe miejsce - zauważa Małgorzata Porażyńska i dodaje: - Nie będę się odnosiła do sprawy pani G. i innych, którzy się na mnie skarżą, bo nie chciałabym przedstawiać obecnych i byłych pracowników w złym świetle.

- G. ma szansę wygrać proces o dyskryminację płacową, bo podobną sprawę wygrał w tym roku inspektor z warszawskiego OIP - podpowiadają jej koledzy, wskazując na sentencję tego wyroku, opublikowaną na internetowej stronie Stowarzyszenia Inspektorów Pracy RP: „Z uwagi na to, że praca, wykonywana przez wskazanych w pozwie inspektorów, była pracą o jednakowej wartości, brak było podstaw do różnicowania wynagrodzenia zasadniczego, a pozwany (OIP w Warszawie), akceptując taką sytuację i nie doprowadzając do ujednolicenia wynagrodzeń pracowników zatrudnionych na wymienionych stanowiskach, doprowadził do naruszenia zasady równego traktowania” - czytamy w wyroku NSA, który zakwestionował jedynie wartość zadośćuczynienia. W świetle opinii ekspertów Kujawsko-Pomorskiego Stowarzyszenia Antymobbingowego wobec pani G. stosowano

praktyki mobbingowe.


Pozbawiano ją (bez uzasadnienia) premii i nagród, wywierano presję, by nie dochodziła swoich praw, co spowodowało u niej trudną sytuację stresową.

W OIP zrobiło się też głośno o pani K., pracowniczce administracji w toruńskim oddziale, którą w poniedziałek zwolniono z pracy. - K., jedyna żywicielka dwójki dzieci, była po tej rozmowie w tak złym stanie, że kazano kierowcy z OIP zawieźć ją na dworzec i wsadzić do pociągu - słyszymy od naszych informatorów. Twierdzą, że pani K. podpadła przełożonym z powodu odmowy uznania podpisanej skargi za anonimową, ponieważ nie wylegitymowała tego, kto ją składał. - Przecież nie ma takiego obowiązku, bo gdy podpisana skarga przychodzi pocztą, to też nie traktuje się jej jako anonimową, mimo że nadawca nie zamieszcza ksero swego dowodu - bronią jej koledzy. K. zarzucono też złamanie tajemnicy poprzez przekazywanie informacji mediom lub pracownikom, którzy przekazywali je dziennikarzom, choć nie ma na to dowodów.

K. też była badana przez psychologów ze stowarzyszenia antymobbingowego, którzy potwierdzili, że stosowano wobec niej praktyki mobbingowe, które mogły ją doprowadzić do rozstroju zdrowia. Takie zaświadczenie ma również toruńska inspektor pracy N., wobec której toczy się postępowanie dyscyplinarne i karne. O zarzutach, stawianych N. i o tym, czym inspektorka naraziła się przełożonym, pisaliśmy w publikacji „Kto godzi w inspekcję pracy” z 13 listopada ub. roku. Teraz panie G., K. i N. zamierzają udowodnić w sądzie, że faktycznie stosowano wobec nich mobbing . - Nie ma żadnej sprawy o mobbing. To ja zgłosiłam w prokuraturze sprawę o zniesławienie i toczy się ona również w kierunku rzekomego mobbingu, bo ktoś musi definitywnie zakończyć tę sprawę

- oświadcza Małgorzata Porażyńska.


Okazuje się, że Okręgowa Inspektor Pracy jest w błędzie, bo w toruńskim sądzie pracy sprawa o mobbing z powództwa pani N. ma już sygnaturę i wkrótce zacznie się proces.

Konflikty mają być duszone w zarodku, a skargi, wrzucane do „skrzynek zaufania”, rozpatrywane od ręki. Takie są założenia polityki antymobbingowej w OIP. Wdrożono je po analizie rozprowadzonych wśród pracowników (w styczniu 2015 r.) anonimowych ankiet. Z opracowanego przez Główny Inspektorat Pracy raportu wynikało, że tylko 38 spośród 93 badanych pracowników OIP w Bydgoszczy nie doświadczyło zachowań noszących znamiona mobbingu. Sprawę tę nagłośnił ogólnopolski tygodnik „Polityka” i lokalne media.

- Miała być zdrowa atmosfera i przywrócenie wzajemnego zaufania, a jest strach i zwalnianie krnąbrnych - oceniają nasi informatorzy. Do Głównej Inspekcji Pracy wpływa masa skarg od pracowników OIP z Bydgoszczy i Torunia oraz prośby o pomoc w rozwiązaniu konfliktowych sytuacji, ale... - Pomocy nie ma, za to skarżący jest pouczany o obowiązku dbania o dobry

wizerunek pracodawcy


i ostrzegany przed dotkliwymi konsekwencjami z tytułu fałszywych oskarżeń i naruszania dóbr osobistych - słyszymy od tych, którzy widzieli takie pisma.

-Rozwiązywanie umów o pracę odbywa się zgodnie z procedurą, bo jako okręgowy inspektor pracy nigdy nie pozwoliłabym sobie na złamanie prawa - zapewnia Małgorzata Porażyńska.

Wśród pracowników OIP, wzywanych na świadków, krąży wyrok wrocławskiego sądu w sprawie mobbingu z taką oto sentencją: „Można od PIP, występującej w charakterze pracodawcy, wymagać podejmowania w stosunku do swych pracowników wzorcowych zachowań, chroniących ich interesy pracownicze. Do oceny, czy doszło do podejmowania przez pracodawcę, będącym okręgową inspekcją pracy, wobec powoda działań wyczerpujących znamiona mobbingu oraz naruszających jego dobra osobiste pracownika, należy zastosować właśnie ostrzejsze kryteria”.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Dodaj swój komentarz najciekawsze najstarsze najnowsze

  1. 02-07-2016 13:42

    Oceniono 61 razy 60 1

    - ktoś: Tak małe zainteresowanie artykułem u komentujących świadczy tylko o jednym: strach przed aktualnymi przesłuchiwaniami prokuratora każdego pracownika na okoliczność komentowania pod artykułami nt. OIP w Bydgoszczy. Ale brak tych komentarzy jest wymowny także dlatego, że metody zwalniania i bezwzględność OIP przekracza przyjęte normy.

    Odpowiedz

  2. 28-06-2016 09:57

    Oceniono 72 razy 72 0

    - Młoda mama: Coraz dalej na orbicie.

    Odpowiedz

  3. 27-06-2016 12:29

    Oceniono 61 razy 61 0

    - Pracownik: Jak można za takie przewinienie zwolnić z pracy jedynego żywiciela rodziny ? Gdzie gradacja kar ?

    Odpowiedz

  4. 26-06-2016 18:11

    Oceniono 58 razy 58 0

    - ADM : Sprawy w sądzie, prokuraturze... myślę, że w ten sposób skutecznie zamyka się ludziom usta.

    Odpowiedz

  5. 26-06-2016 08:00

    Oceniono 56 razy 56 0

    - stała czytelniczka: Śledzę na łamach gazety artykuły dotyczące mobbingu i dyskryminacji w inspekcji pracy,dziwię się , że instytucja, która powinna zajmować zwalczaniem mobbingu,nie daje sobie rady sama ze sobą. Obniża to jej prestiż i podważa do niej zaufanie. Proszę jak sprawnie i szybko sprawę mobbingu załatwiło UMK na C M.Władze zwierzchnie inspekcji powinny podjąć radykalne kroki. Najciemniej pod latarnią.g

    Odpowiedz