Dobra opieka za granicę ucieka

Katarzyna Bogucka 17 czerwca 2016

„Mam dość. Nienawidzę was, chorzy. Tyle się mówi o waszym nieszczęściu . A o nieszczęściu opiekuna nie mówi się wcale lub tylko ledwo się je wspomina. Mówi się o prawach chorych. A co z prawami zdrowych członków rodziny !?” - to krzyk rozpaczy krewnego obłożnie chorej osoby; z forum na temat pielęgnacji niepełnosprawnych. Kto ten krzyk usłyszy?

Fot.: 123rf


Mieszkanie państwa Jarockich przypomina na poły magazyn farmaceutyczny, na poły hospicjum. Nawet pachnie tu jak w aptece. W małym pokoju: graciarnia. Pod ścianą paczki z pampersami, w kącie wózek inwalidzki, balkonik (nieużywany), stare kule (prawie nieużywane, prezent od sąsiada), laska (pamiątka po dziadku), rower stacjonarny (nieużywany). W łazience chodzi pralka. Pierze się w tym domu codziennie. W najmniejszym pokoju, pod dużym, wiszącym zegarem leży właściciel, potencjalny użytkownik tych wszystkich akcesoriów, pan Wacław. W zeszłym miesiącu skończył 68 lat. Niestety, stracił rachubę czasu i pamięć.

Życie bez urlopu


- Jeszcze mógłby chłop chodzić, ale się uparł. To znaczy wstaje, ale złośliwie wtedy, kiedy nikogo przy nim nie ma. Nieraz się potłukł... - szepce żona. Pani Danka, drobna blondynka, przeciera czoło chorego chusteczką. Z trudem łapie oddech. Ma astmę, biodro do wymiany. Kobiecina waży z 45 kg, jej mąż pewnie ze sto. Najstarszy syn wyjechał za granicę (od czasu do czasu przysyła pieniądze), więc ojca dźwigać nie ma komu. Matce pomaga raz w tygodniu opiekunka (prywatna - 30 zł za godzinę) i pani z opieki co drugi dzień. Ojciec może i by wstał, ale jeszcze dość żywotne ciało blokuje głowa ( zaawansowane otępienie starcze, początki choroby Parkinsona, miażdżyca). Do tego dochodzą nieustanne kłopoty z wypróżnieniem - trzeba wtedy robić lewatywy, z oddawaniem moczu, czyli walka z obrzękami nóg, brzucha. Plan dnia jest następujący. Gdy jest problem z wypróżnieniem, pieluchę zmienia się nawet 5 razy, a tym samym 5 razy chorego trzeba myć i zmieniać mu prześcieradło. Chory nie kontroluje odruchów, załatwia się na raty. Okolice łóżka obowiązkowo się dezynfekuje. Kilka razy dziennie. Najlepiej i najtaniej octem. Jedzenie: 4 razy dziennie. Pan Wacław ma koński apetyt (i kłopoty z przełykaniem; najbezpieczniej podawać mu przecierane obiadki), a poza ty m zapomina, że jadł i bywa agresywny, gdy widzi pusty talerz. Mycie (poza epizodami z lewatywą) dwa razy dziennie. Później smarowanie kremem, oklepywanie, masowanie, zmiana piżamy. Jeszcze paznokcie, włosy, zęby (oby tylko nie bolały!), przewracanie z boku na bok co dwie godziny. Z podawaniem leków też są cyrki. Trzeba zaświecić latarką pod język, sprawdzić, czy chory czasem nie ukrywa pigułek. Ukrywa je, gdy podejrzewa, że ktoś chce go otruć. Ostatnio kilka ważnych tabletek pani Danka wymiotła zza tapczanu.


- Od dwóch lat nie byłam na urlopie, ale ja nawet już nie chcę tego urlopu, nie wyobrażam sobie, by mężem opiekował się ktoś inny. Do domu opieki jeszcze nie dojrzałam. Walczę. A ze szpitala mąż wrócił kiedyś z odleżyną na kości ogonowej. Powiedziałam wtedy: nigdy więcej - wspomina żona. - Gdybym miała pieniądze, umiałabym zorganizować dobrą opiekę, sprzęt, najlepsze maści, łóżko, materac. Jestem na rencie, miałam naciągnięty bark, po prostu opadam z sił. Gdy zliczę wszystkie zasiłki, ledwo wystarcza nam na czynsz i na jedzenie. Będę musiała zrezygnować z prywatnej opiekunki. Słyszałam, że miesięczne utrzymanie chorego w domu opieki kosztuje prawie 4 tysiące. Szkoda, że nam, opiekunom, nie daje się tych pieniędzy, tylko ochłapy...

Mama - emigrantka


Pan Jacek z bolesną rzeczywistością zderzył się rok temu, gdy nagle zachorowała jego mama. - To był udar, szpital zrobił, co mógł. Niemalże z dnia na dzień dostaliśmy do domu leżącą staruszkę. Bez opieki, bez wózka i bez nadziei. Pierwszym odruchem było szukanie prywatnej opiekunki. Stawki agencji ścięły nas z nóg. Za sześć godzin opieki dziennie zażądali ok. 4 tysięcy złotych na miesiąc. Inna sprawa, że nikt nie chciał do nas przyjechać. Mieszkamy na wsi, wprawdzie niedaleko Bydgoszczy, ale jeszcze do zeszłego roku nie było stąd żadnego autobusu do miasta! Zaczęliśmy żonglować urlopami. Żona nauczycielka, a że był lipiec, jakoś wymieniliśmy się wolnymi dniami i daliśmy radę.

PRZECZYTAJ: Polskie opiekunki w roli brakujących córek niemieckich staruszków

Teraz mamą pana Jacka opiekuje się jego siostra, która mieszka w Niemczech. Siostra przeszła z tego powodu na pół etatu, ale państwo wypłaca jej ok. 600 euro zasiłku opiekuńczego. Dwa razy w tygodniu do starszej pani przychodzi rehabilitantka i terapeutka, która pomaga jej ćwiczyć pamięć. Okres opieki nad mamą liczy się córce do emerytury, ma ona także prawo do urlopu. W miejscowości, w której mieszka mama , działają prężnie trzy tzw. alterhousy, czyli domy pomocy seniorom. Z miejscem od ręki. Dla porównania, w Bydgoszczy jest tylko jeden, bardzo chwalony, gminny zakład opiekuńczo-leczniczy z ... 40 łóżkami. Zdesperowane rodziny szukają wsparcia opiekunek. A opiekunki nie mają siły.

- Mamy około 280 podopiecznych z polecenia Miejskiego Ośrodka Pomocy Rodzinie, mniej więcej tyle ma drugi kontrahent MOPR, Polski Komitet Pomocy Społecznej - mówi Bożena Zielińska, szefowa toruńskiego oddziału PCK . - Pracujemy przeszło dziesięć tysięcy godzin miesięcznie. Nasze panie dostają pod opiekę zazwyczaj po kilka, jak to mówimy, środowisk. Tym cięższym przypadkom poświęca się więcej godzin, lżejszym, naturalnie, mniej.

Kierowniczka potwierdza, że to ciężki kawałek chleba. Podopieczni, wiadomo, chorzy ludzie, więc ich trudne zachowanie można zrozumieć, ale rodziny bywają bardzo roszczeniowe. - Chciałyby, żeby przez godzinę czy półtorej zrobić wszystko: umyć, przebrać, posprzątać, zrobić śniadanie, nakarmić, uczesać, natrzeć ciało kremem. Od jednego chorego do drugiego opiekunki wypadają dosłownie mokre, zziajane, a to dlatego, że czas na dojście z domu do domu nie jest liczony jako czas ich pracy. Panie pracują osiem godzin, ale godzinę, albo i więcej dodać trzeba na dojście. Rotacja pracownic jest duża, bo ileż można dźwigać. Kręgosłupy cierpią, żylaki się robią, nerwów też się nie ma ze stali. Najwięcej jest u nas pań między 50 a 60 rokiem życia. Zarobki? Bardzo niskie, 8,5 zł brutto za godzinę, czyli sześć złotych z kawałkiem na rękę...

Trudno o satysfakcję


W Bydgoszczy chorymi w ich domach na zlecenie Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej opiekuje się PCK oraz stowarzyszenie „Z potrzeby serca” (ma ponad 3o0 podopiecznych).

Marian Gliniecki, rzecznik MOPS Bydgoszcz: Nie każda osoba zgłaszająca się do tej pracy jest skrajnie empatyczna. Skargi się zdarzają. Nie każdy się w tej profesji odnajduje.


- Zakres i odpłatność za usługi opiekuńcze reguluje uchwała Rady Miasta Bydgoszczy - mówi Marian Gliniecki, rzecznik prasowy Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej w Bydgoszczy. - Odpłatność oblicza się według algorytmu, ważne jest tzn. procentowe kryterium dochodowe. Dochód osoby objętej opieką dzieli się przez kryterium dochodowe ustawowe. Podam przykład. Osoba samotna ma dochód, załóżmy, 1500 zł, kryterium dochodowe dla samotnej osoby wynosi 634 zł. Dzielimy przez siebie te dwie kwoty, mnożymy razy sto i wychodzi nam procent 236. Spoglądamy do tabeli, w przedziale między 231 a 260 odpłatność osoby samotnej wynosi 24 proc. stawki godzinowej. Stawka godzinowa za usługę wynosi 12 zł, więc 24 procent z 12 złotych wynosi 2,88 zł za godzinę. Tyle wynosi dopłata. W wielu przypadkach podejmuje się decyzję o całkowitym lub częściowym zwolnieniu z opłat. Potrzebujących opieki, a zarazem ubogich, jest coraz więcej. Co do opiekunek, bywa różnie. Nie każda osoba zgłaszająca się do tej pracy jest skrajnie empatyczna. Skargi się zdarzają. Nie każdy się w tej profesji odnajdzie. Trudno też tu szukać satysfakcji finansowej...

Nasze pieniądze. To się należy choremu


Niepełnosprawni i ich opiekunowie mogą liczyć na niewielkie wsparcie państwa.

Zasiłek pielęgnacyjny (153 zł)przyznaje się na częściowe pokrycie wydatków, wynikających z konieczności zapewnienia opieki i pomocy innej osoby w związku z niezdolnością do samodzielnej egzystencji. Do świadczenia pielęgnacyjnego (1300zł) mają prawo osoby, które rezygnują z zatrudnienia lub innej pracy zarobkowej, aby opiekować się osobą z orzeczeniem o niepełnosprawności. Dodatek pielęgnacyjny (208 zł) przyznawany jest osobie, u której lekarz orzecznik Zakładu Ubezpieczeń Społecznych stwierdzi całkowitą niezdolność do pracy i niezdolność do samodzielnej egzystencji, sugerując stałą lub długotrwałą opiekę i pomoc innej osoby w zaspokajaniu potrzeb życiowych. Dodatek pielęgnacyjny przysługuje także niesamodzielnym emerytom i rencistom, a także automatycznie tym, którzy ukończyli 75 rok życia.

Godziny się liczą. Życie dyktuje stawki


Pieniądze na opiekę przyznaje gmina. Wystarczają na określoną liczbę godzin, ale potrzeby są dużo większe, dlatego stawka godzinowa opiekunek jest bardzo niska.

Miejski Ośrodek Pomocy Rodzinie w Toruniu zleca usługi opiekuńcze dla 561 mieszkańców (koszt: ponad 3 mln złotych ). Opiekunki rekrutuje Polski Czerwony Krzyż i Polski Komitet Pomocy Społecznej. W Bydgoszczy od stycznia do maja korzystało z usług opiekuńczych 614 osób, w tym 515 osób samotnych (do dyspozycji jest maksymalnie 25 godz. tygodniowo; wszystko zależy od stanu zdrowia i możliwości wsparcia przez rodzinę). W maju bydgoskie opiekunki wsparły 513 osób (442 osoby samotne). MOPS przekazuje pieniądze pracodawcom, którzy wygrali konkurs, zgodnie z wyceną stawki godzinowej, czyli 12 złotych. PCK Bydgoszcz otrzymało na ten rok 500940 zł (wystarczy 41745 godzin), a Stowarzyszenie „Z potrzeby serca” dostało 967060 zł (80585 godzin). Zapotrzebowanie jest dużo większe...

Niezbędne - niedoceniane. Trudne, ale piękne


Praca jako opiekunka jest jedną z najmniej docenianych profesji, choć takiego wsparcia potrzebuje coraz więcej rodzin. Opiekunka Środowiskowa Roku - to jedyne w Polsce wyróżnienie, przyznawane opiekunkom środowiskowym w dowód uznania za pracę na rzecz osób starszych i niesamodzielnych. Laur wręczany jest w Sopocie. Miasto chce w ten sposób podnieść prestiż tego zawodu i zachęcić młodych ludzi do kształcenia się w tym kierunku. Tytuł otrzymuje osoba rekomendowana przez pracowników socjalnych sopockiego MOPS-u oraz przez trzy organizacje pozarządowe, którym samorząd zleca na drodze konkursu świadczenie usług dla mieszkańców Sopotu. Z tego rodzaju pomocy dofinansowanej przez miasto korzysta ponad 260 osób miesięcznie.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.