WOW! Dla Torunia i Bydgoszczy

Tomasz Zieliński 17 czerwca 2016

W tej dziedzinie Bydgoszcz i Toruń można porównać do dwóch stron monety. Obu przyglądamy się w świetle i cieniu, obie nadają pieniądzu wartość. Ugruntowana pozycja Torunia jako celu przyjazdów zaczyna być coraz lepiej uzupełniana przez sąsiada zza Wisły. Co ciekawe - dzieje się tak, choć współpraca na tym polu jest minimalna. Jeżeli sukces jesteśmy w stanie odnieść osobno, co byłoby, gdybyśmy zwarli szeregi?

Japońscy turyści, a jest ich rocznie w regionie około pół tysiąca, chętnie przyjeżdżają do Torunia

Fot.: Jacek Smarz


Dla wielu ta nagroda była szokiem - po raz kolejny popularny portal turystyczny Trip Advisor zaliczył Bydgoszcz do dziesiątki polecanych celów podróży. A więc nie: „brzydgoszcz” i „najbrzydsze miasto w Polsce”. Wyróżnienie tym bardziej cenne, że przyznawane dzięki rekomendacjom udzielanym przez samych turystów, nieopłacone ogłoszeniami czy ustawką w lipnym konkursie.


A Toruń? Bez zmian. Tysiące odwiedzających dziennie, pękające w szwach Rynek Staromiejski, Szeroka, Planetarium. W ubiegłym roku padł rekord. Według niektórych szacunków, miasto odwiedziły ponad dwa miliony osób! Okazja do inwestycji, robienia biznesu i… prawdziwy ból głowy dla niektórych mieszkańców, bojących się rozdeptania przez kolorowy tłum przyjezdnych.

PRZECZYTAJ: Dla każdego turysty znajdzie się coś ciekawego z długiej listy

Szkoda tylko, że siłą rzeczy statystyki te pomijają przyjazdy airbnb. Cóż to takiego? To zyskujący popularność na całym świecie sposób na budżetowe podróżowanie. Nazwa jest skrótem od angielskiego „airbed and breakfast” - materaca i śniadania. Liczne portale oferują dziś taki właśnie sposób na pominięcie hoteli dla osób lubiących domowe klimaty i kilka ekstra monet w kieszeni. Niestety, ów sposób wymyka się statystykom.

Efekt „wow”


- Stajemy się atrakcyjni, przyjeżdżają do nas turyści chcący poznać Bydgoszcz, zweryfikować zasłyszane dobre opinie - zauważa Daria Kieraszewicz, przewodniczka. - Przyjemnie jest obserwować efekt „wow” u osób, które potwierdzają obserwacje innych albo weryfikują wcześniejsze, niekorzystne wrażenia sprzed lat. Na szczęście mamy coraz więcej chętnych do oprowadzania wycieczek, bo był z tym kłopot. Zakończyliśmy pierwszy kurs i nowi przewodnicy już pracują. A co można poprawić? Choćby dostępność statków wycieczkowych. Wszystko, co wiąże się z rzeką, jest świetnie odbierane przez gości. Podkreślają, że w Polsce jesteśmy wyjątkowi. Tyle że jednostki są niewielkie, brak takiej, która pomieściłaby czterdziestoosobową czy nawet większą grupę. Kończenie sezonu pływania we wrześniu też nie sprzyja rozwojowi oferty, a widzę duże zainteresowanie nią choćby turystów biznesowych, którzy zaczynają przyjeżdżać po wakacjach.

Nadzieja Hajduczenia: Goście tak reagują na toruński gotyk, podsumowując zwiedzanie: „Super, że to prawdziwe, a nie odbudowane z ruin po wojnie”.


Do listy wniosków dołączyć można zapewnienie miejsc parkingowych dla autokarów i publicznych toalet - bolączki wszystkich polskich miast. Po pierwsze, chodzi o ich większą liczbę, po drugie: europejski standard.

Prawdziwy gotyk


- „Super, że to prawdziwe, a nie odbudowane z ruin po wojnie” - tak reagują na toruński gotyk, podsumowując zwiedzanie, goście - mówi z uśmiechem Nadzieja Hajduczenia, przewodniczka z 33-letnim stażem. - Co poza tym interesuje turystów z zagranicy? Wiadomo: pierniki i Kopernik. Cieszy mnie to, że coraz więcej osób do nas wraca. Często pierwszy raz byli w Toruniu w latach 80., a teraz chcą skonfrontować wrażenia. Kolejna grupa to turyści biznesowi, którzy po pracy mają czas i chcą go ciekawie spędzić. Coraz częściej korzystają z nas, przewodników, by poszerzyć wiedzę.

A wnioski racjonalizatorskie?
- Mam ich kilka - śmieje się pani Nadzieja. - Choćby parking przy Domu Kopernika, gdzie auta ograniczają widok na zabytek, uniemożliwiając zrobienie ładnych zdjęć. Nie potrafię wytłumaczyć turystom, dlaczego tak musi być. Brakuje restauracji z tradycyjnym polskim jedzeniem, gdzie można szybko i dobrze posilić się po zwiedzaniu. Niemcy czy Anglicy niekoniecznie chcą w Toruniu iść do chińskiej czy włoskiej knajpki. No i przydałoby się więcej imprez muzycznych, w których mogliby uczestniczyć goście - te nie wymagają znajomości języka...

Apetyt na więcej
Główny Urząd Statystyczny właśnie podsumował ruch turystyczny w ubiegłym roku. Pewnie stwierdzenia oparte na tych danych nie będą do końca miarodajne, bo odnoszą się tylko do zestawień z hoteli, ośrodków wczasowych itp., ale i tak liczby nie kłamią. 2015 rok to ponad milion noclegów, wykupionych w naszym województwie, z czego niemal 310 tysięcy w Toruniu i 175 tys. w Bydgoszczy. Wzrost znaczący, jedenastoprocentowy. Co ważne - dziesięciokrotnie większy od krajowej średniej. Mamy jednak co nadrabiać i kogo gonić, bowiem Kujawsko-Pomorskie jest dopiero na 11. miejscu w rankingu odwiedzanych regionów.

Aleksandra Iżycka, szefowa Biura Toruńskiego Centrum Miasta, wymienia najczęściej odwiedzane toruńskie miejsca: - Wszystkie staromiejskie kościoły, ratusz, Dom Kopernika, Kamienica Pod Gwiazdą. Do tego Planetarium, forty… Przekroczyliśmy dwa miliony odwiedzających i mamy apetyt na więcej.

Najwięcej krajowych turystów, około 40. procent, przyjeżdża do Torunia z Kujawsko-Pomorskiego. Kolejne największe grupy docierają z Mazowsza, Trójmiasta, Wielkopolski i pozostałych ościennych województw.

- Bez wątpienia pomaga nam autostrada; ma ogromny wpływ na dostępność miasta z lotnisk w Gdańsku i Warszawie, oraz bliskość portu bydgoskiego - mówi Iżycka. - Sprzyja nam świetne położenie w trójkącie: stolica - Trójmiasto - Poznań. Coraz łatwiej do nas dojechać i staramy się to wykorzystać.

Temu służyć ma rozszerzenie oferty, skierowanej do turystów przez restauratorów i handlowców, m.in. poprzez stworzenie pakietu lojalnościowego dla przyjezdnych, korzystających z najróżniejszych atrakcji Torunia: od miejsc turystycznych po restauracje. Zgłosiło się już niemal stu chętnych, a ratusz nad nim pracuje: uruchomienie nastąpi zapewne w przyszłym roku.

Miasto ambasadorów


- Przełamaliśmy schemat brzydkiego miasta, co najważniejsze, także w opinii samych mieszkańców - mówi Karol Słowiński, prezes Bydgoskiej Lokalnej Organizacji Turystycznej BYLOT, stowarzyszenia skupiającego lokalne pomioty turystyczne. - A kto ma być lepszym ambasadorem od nas samych? Kiedy przyjeżdżałem tu kilkanaście lat temu, byłem zszokowany tym, ilu bydgoszczan źle mówi o swym mieście. To się zmieniło. Powiem więcej, zapanowała moda na Bydgoszcz i staramy się ją wykorzystać.

Łatwo nie było, bo oprócz przemian w samym mieście, choćby zwróceniu się ku rzece, trzeba było najpierw przekonać fachowców, że Bydgoszcz warta jest zobaczenia. Zaprocentowały przyjazdy studyjne dla dziennikarzy i blogerów z branży, a przede wszystkim - recenzje krajowych i zagranicznych gości, patrzących na miasto bez lokalnego malkontenctwa.

- Dziś Bydgoski Węzeł Wodny, Wyspa Młyńska czy Muzeum Mydła znajdują się w programie każdej wycieczki - dodaje Słowiński. - A w tym roku od marca przeżywamy istny nalot szkolnych wycieczek. Tego nigdy nie było: codziennie przyjeżdża do nas pięć, siedem grup. Wiele osób odwiedza Bydgoszcz dla niej samej, a nie tylko jako uzupełnienie wycieczki do Torunia.

Ewolucja? Tak.


Na co warto postawić w przyszłości?

- Na kongresy - podpowiada Aleksandra Iżycka. - Dzięki oddawanym inwestycjom zaplecze mamy coraz lepsze, ofertę dla uczestników zjazdów również. A z drugiej strony, na integrowanie, choćby tylko kilkudniowe, turystów z mieszkańcami. Mamy świetne recenzje wydarzeń handlowych w rodzaju „Toruń za pół ceny” czy uruchomionego na Rynku Nowomiejskim pchlego targu. Bierze w nich udział mnóstwo gości, chcą tu wracać, i to chcemy rozwijać.

Bydgoszcz, mimo braku zapowiadanego dużego centrum kongresowego, radzi sobie w tej materii więcej niż dobrze. Z ponad tysiącem wydarzeń, w raporcie Poland Convention Bureau, zrzeszającej organizatorów wydarzeń kongresowych, znalazła się na siódmej pozycji w Polsce, wyprzedzając np. milionową Łódź.

Na co warto zwrócić uwagę w przyszłości? - Aby rozwijać turystykę z głową, w sposób skoordynowany i zrównoważony - zgodnie brzmią głosy z obu miast.

- Sporo mamy jeszcze do zrobienia w kwestii koordynacji różnych działań, podejmowanych przez turystyczne podmioty - zauważa prezes BYLOT-u. - Jasne podzielenie się zadaniami może tylko nam pomóc. Promocja i rozwijanie wachlarza atrakcji, choćby przemysłowego szlaku TeH2O czy infrastruktury związanej z węzłem wodnym, to dobry kierunek. Trudno oczekiwać, by miasto zaangażowało się w budowę miejsc hotelowych, bo to nie jego zadanie, ale tu widzę rolę biznesu. Najważniejsze, że on sam dostrzega potencjał miasta i inwestuje w nowoczesną bazę.

Na to samo stawia się w Toruniu.

- W szczycie sezonu o znalezieniu noclegu można pomarzyć - mówi Aleksandra Iżycka. - To obszar do rozwoju. Musimy też jednak zadbać o przekonanie samych mieszkańców zabytkowego centrum, a jest ich sześć tysięcy, do rozwoju turystyki. To, co jest zaletą Torunia - jego zwarta zabudowa - z powodu liczby odwiedzających staje się dla wielu mieszkańców utrapieniem. Nie możemy o tym zapomnieć, tworząc klimat dla turystów. Powoli zmieniamy też mentalność handlowców: sklepy w centrum nie muszą być zamykane o 18.00…

Turyści zagraniczni w Toruniu


Liczba turystów obcokrajowców zwiedzających Toruń oscyluje wokół 20 procent wszystkich przyjeżdżających (około 2 mln osób w ubiegłym roku). Trzy czwarte z nich pochodzi z krajów Unii Europejskiej.

Co trzeci zagraniczny turysta odwiedzający Toruń przyjeżdża od naszych zachodnich sąsiadów. Drugą po Niemcach najliczniejszą grupę stanowią Anglicy - ponad 17 proc. W 2015 roku Francuzi i Włosi - z ponad 5-procentowym udziałem - wyparli z trzeciej pozycji Rosjan. Tych ostatnich, być może z powodu sankcji związanych z wydarzeniami na Krymie i w Donbasie oraz związanego z nimi kryzysu, jest mniej; w 2015 roku stanowili ponad 2 proc. gości - podobnie, jak obywatele Holandii. Coraz częściej odwiedzają nas Hiszpanie.

Turyści krajowi w Bydgoszczy


Szacunkowe dane za 2015 rok wskazują, że do Bydgoszczy przyjechało około 430 tysięcy turystów (przyjazdy z noclegiem) oraz niemal 200 tysięcy osób odwiedziło to miasto w jednym dniu.

Jedna trzecia turystów pochodziła z naszego regionu, większość pozostałych z województw ościennych. Co szczególnie cieszy bydgoszczan: ponad 80 procent badanych deklarowało, że Bydgoszcz jest ich głównym celem podróży. W opinii specjalistów to znakomita prognoza na przyszłość, bo miasto zaczyna żyć własnym turystycznym życiem.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Dodaj swój komentarz najciekawsze najstarsze najnowsze

  1. 21-06-2016 12:12

    Oceniono 1 raz 0 1

    - bydgoszczanin: Pół tysiąca ! Szok ! Tylko medale dla odpowiedzialnych za promocję regionu !

    Odpowiedz