Dam opiekę za naukę

Katarzyna Bogucka 10 czerwca 2016

Teoretycznie , rodziny goszczące osoby z programu au pair nie ukryją niczego. Rekrutacyjne sito jest gęste niemal jak przy naborze do policji. A i rodzice młodych opiekunek drążą do trzeciego pokolenia.

Operka opiekuje się dziećmi, co, poza zabawą, oznacza także np. sprzątanie pokoju dziecka, odprowadzenie go do szkoły, karmienie, itp. To trzeba ustalić.

Fot.: 123rf


Martyna, 21-letnia studentka, wybrała Hiszpanię. - Chcę podszkolić swój hiszpański, a poza tym, ten kierunek to świetny pomysł na wakacje, bo tak też, mimo wszystko, ten wyjazd sobie wyobrażam - opowiada Martyna. Wcześniej nie wyobrażała sobie jednak, ile czasu zajmie rodzinne wertowanie ofert. Są ich setki. Młodych opiekunek szukają familie z różnych krajów. Nie wolno ufać każdemu ich słowu. Trzeba czytać - w ofertach i w umowach - między wierszami, wybierać rodziny, u których opiekunki już gościły i chętnie podzielą się rekomendacjami, albo znaleźć sprawdzoną firmę pośredniczącą. Na rynku jest kilku znaczących agencji, m.in. aupair.com (za możliwość wymiany maili z rodziną trzeba płacić od 39 euro miesięcznie), AuPairWorld, najpopularniejszy na świecie portal pośredniczący (chwalą się ponad 2 mln użytkowników rocznie).


- Najbardziej wiarygodna wydaje się być aupair.pl (działa od 16 lat - przyp. red.), oferująca pobyty długoterminowe i wakacyjne (w Europie, ale i w Stanach Zjednoczonych, w Chinach, gdzie, oczywiście, działają przedstawicielstwa firmy) - mówi mama Martyny, a ona sama dodaje, że rodzina bardzo zaangażowała się w poszukiwanie dobrego domu dla niej.- Wytypowane hiszpańskie familie dokładnie obejrzeliśmy na Facebooku, sprawdziliśmy profile bliskich krewnych m.in. dziadków, znamy ich zawody, pasje...

Daria z Poznania: Host mama - 40 lat, Tajka, sprzedawczyni . Host tata - 57 lat, Norweg, konsultant w biurze podróży. Dzieci: 17 miesięcy i 5 lat. Brzmi ciekawie czy podejrzanie?


Na aupair.pl za pośrednictwo się płaci - 140 zł za rejestrację i 650 zł po zaakceptowaniu rodziny. Konieczne będzie drobiazgowe przygotowanie swojego profilu (kilkustronnicowa ankieta), referencje od osób zaufania publicznego typu: ksiądz, nauczyciel i od dwóch (niespokrewnionych z kandydatką) rodzin, które wcześniej zleciły „operce” opiekę nad dziećmi, wreszcie okazanie świadectwa medycznego i opinii o niekaralności.

Spadochron dla operek


W zamian au pair podpisuje legalną umowę (a w niej: zakres obowiązków, warunki mieszkaniowe, wysokość kieszonkowego - bo to nie jest praca - czas wolny, itp.) z równie solidnie sprawdzoną rodziną goszczącą (tzw. host family). Ze swojej strona au pair oferuje naukę angielskiego dla dzieci (konieczny jest certyfikat językowy). Żadnych niespodzianek być nie powinno, tym bardziej, że firma nad swoim podopiecznym czuwa do ostatniego dnia pobytu w obcym domu.

- Nieudane wymiany? Działamy szesnaście lat, więc skłamałabym, gdybym powiedziała, że przez ten czas nie trafiła się niezadowolona rodzina albo operka - mówi przedstawicielka aupair.pl. - My rekrutujemy au pair, a nasze biura partnerskie rodziny goszczące, które udzielają obszernego wywiadu w biurze albo przez telefon, dostarczają informacji o swoich warunkach mieszkaniowych. Jeśli to możliwe, nasz człowiek osobiście ogląda lokum, w którym przebywać ma opiekunka. Oczekujemy także referencji od byłych au pair bądź niań. W grę wchodzić może wreszcie, w zależności od prawa obowiązującego w danym kraju, okazanie zaświadczenia o niekaralności.

Nasza rozmówczyni twierdzi, że z problemami jej firma potrafi sobie radzić. - Po pierwsze, au pair może raz podczas pobytu zmienić rodzinę goszczącą, ale z zachowaniem okresu wypowiedzenia - wyjaśnia. - Po drugie, np. angielskie biura zrzeszone są w organizacji Bapaa: British Au Pair Agencies Association. Bapaa uruchomiła alarmowy numer telefonu czynny całą dobę oraz możliwość zakwaterowania w razie kłopotów.

Opiekunka taty?


Rozmowa na Skypie to praktycznie ostatni krok przed podjęciem decyzji dla obu stron, sprawdzian „pierwszego wrażenia”, ważny, bo przecież spędzi się z tą rodziną co najmniej kilka tygodni pod jednym, ich, dachem. Choć prawie każda rodzina zapraszająca deklaruje, że chce operkę traktować jak członka rodziny, starszą siostrę dla swoich dzieci, ważne, by od razu omówić obowiązki i przywileje takiej „siostry”.

- Chyba udało mi się uniknąć kłopotów, kiedy na początku poszukiwań bardzo podekscytowałam się ofertą korzystania z mieszkania tylko dla siebie w dużym domu z basenem w Andaluzji - wspomina Martyna. - Im więcej informacji wymieniałam z hostem (głowa rodziny), tym bardziej wyglądało na to, że młody ojciec nie tyle szuka opiekunki dla jedynaka, co raczej dziewczyny do towarzystwa dla siebie, choć na zdjęciach profilowych występował z rodziną...Proszony o rekomendacje od poprzednich opiekunek czy spotkanie na Skypie w obecności matki chłopca, kręcił. Zrezygnowałam, ostatecznie wybierając dwumiesięczny pobyt w Saragossie, gdzie podobno jest wielkie, międzynarodowe środowisko au pair, co - jak przekonywały mnie poprzedniczki z „mojej” rodziny - często kończy się przyjaźniami z ludźmi z całego świata. Czeszka, która w ubiegłym roku była w Saragossie i rekomendowała moją rodzinę, w tym roku jedzie na trzy miesiące do domu zamożnych Chińczyków...

Daria z Poznania wspomina na swoim blogu, że podczas rozmów przez Skype dzieciaki były przeurocze, ich tata też (kusił 30-godzinnym tygodniem pracy i studiami w Oslo).

- Host mama - 40 lat, Tajka, sprzedawczyni. Host tata - 57 lat, Norweg, konsultant w biurze podróży. Dzieci: dziewczynki - 17 miesięcy i 5 lat. Rodzina nigdy wcześniej nie miała au pair, ja byłabym pierwsza. Miejsce zamieszkania - Oslo. Brzmi ciekawie czy podejrzanie? - zastanawiała się dziewczyna. Uznała, że warto zaryzykować. Już po czterech dniach pobytu uciekła z norwesko-tajskiego domu. Nie wytrzymała ze skonfliktowanymi małżonkami (okazało się, że żona nie zgadzała się na zaproszenie au pair). Tata przesiadywał w swoim pokoju, mama snuła się obrażona, słabo znała angielski. Gospodarz traktował au pair jak służącą (miała podawać do stołu, zmywać, itp.). Szybko stało się jasne, że zgody nie będzie. Były za to nerwy i krzyki. Na wieść o nagłej rezygnacji Polki ze „współpracy”, ojciec przestał zważać na słowa. Interweniowało lokalne biuro pośrednictwa. Podobno tata do końca nie zrozumiał idei program au pair Liczył na całodobową pomoc domową. Tego nie było w umowie. Miała za to być wymiana opiekuńczo-edukacyjna...

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.