Emerytowana lekarka twierdzi, że do jej ubezwłasnowolnienia przyczynił się … spór z deweloperem o udziały w kamienicy

Grażyna Ostropolska 10 czerwca 2016

Pani Maria: „Psychiatra pytał, kto jest premierem, a kto prezydentem, jaka partia wygrała wybory i tworzy rząd, a mnie polityka nie interesuje”. Sąd: „Uczestniczka postępowania wymaga pomocy w sprawach urzędowych oraz nadzoru nad leczeniem i zarządzaniem finansami”

Fot.: rys. Łukasz Ciaciuch


Jest, a właściwie była kobietą majętną. Mieszkanie i udziały w kamienicach darowała swemu jedynemu synowi. - Myślałam, że to wystarczy, by przestano mnie gnębić kolejnymi wezwaniami do psychiatry - tłumaczy pani Maria.


Ma 84 lata, biegle włada językiem francuskim i potrafi z pamięci wyrecytować księgę z „Pana Tadeusza”. Nikt by zapewne nie pomyślał o jej ubezwłasnowolnieniu, gdyby nie sądowy spór emerytowanej lekarki z deweloperem i zarządcą kamienicy. Pani Maria pochodzi z bogatej rodziny, a udziały w dwóch, usytuowanych w centrum miasta, pokaźnych kamienicach to jej ojcowizna.

- Moje problemy zaczęły się w 2008 r., gdy zaczęłam się domagać rozliczeń od dewelopera, który nabył udziały od pozostałych współwłaścicieli i zarządzał nieruchomością - twierdzi pani Maria. Pokazuje pisma, w których domaga się od zarządcy kopii rozliczeń czynszu za lokale i pyta go o rozliczenia z urzędem skarbowym. - Odpowiedź, że mogę sobie przejrzeć dokumentację w jego biurze, otrzymałam półtora roku później - mówi. Deweloper złożył jej za to ofertę odkupu udziałów w kamienicy. Nie przyjęła, więc wystosował do sądu wniosek o

zniesienie współwłasności.


Rozstrzygnięcie sporu utrudnił fakt, że pani Maria zaniemogła na zdrowiu. - Chory kręgosłup, osteoporoza i złamana kość podudzia spowodowały, że nie mogłam się stawiać na rozprawy - tłumaczy. Zapewnia, że psychiatrycznie się nie leczyła, a gdy neurolog, do którego trafiła z zaburzeniami równowagi i bólem nogi, skierował ją na tomografię głowy, odmówiła. - Nie było powodu, by badał mi głowę - tłumaczy, powołując się na medyczną wiedzę.

Była w szoku, gdy sąd cywilny, w którym toczył się proces z wniosku dewelopera o zniesienie współwłasności, wystąpił do prokuratury o jej ubezwłasnowolnienie. - Jakim prawem? Przecież to, że osiągnęłam pewien wiek i jestem mniej sprawna, nie oznacza, że należy mnie pozbawić praw obywatelskich! - oburza się kobieta. Jest zszokowana notatką, którą sporządziła na jej temat pracownica MOPS-u. - Pisze, że mam dwoje dzieci, ale nie chcę o nich rozmawiać, a przecież ja mam tylko syna. Wyraża zdziwienie, że otworzyłam jej drzwi w poranniku, a na twarzy miałam warstwę kremu - pani Maria pokazuje notatkę sprzed roku i pyta: - To ma być dowód na to, że mam coś z głową?

Czuła się upokorzona przymusową wizytą u psychiatry. - Pytał, czy wiem, kto jest prezydentem, a kto premierem Polski i o to, jaka partia wygrała wybory i stworzyła rząd. Powiedziałam, że polityka nigdy nie była w sferze moich zainteresowań, a wolny czas wolałam spędzać na nauce francuskiego i pogłębianiu wiedzy lekarskiej - relacjonuje pani Maria. Sięga po kwietniowe postanowienie Sądu Okręgowego w Bydgoszczy, który ją

częściowo ubezwłasnowolnił


„z powodu zespołu otępiennego lekkiego oraz organicznych zaburzeń osobowości”. - Proces miażdżycowy rozwinięty w stopniu odpowiednim do wieku nie może być uważany za chorobę psychiczną i jeżeli taka osoba ma opiekę, nie trzeba jej ubezwłasnowolniać - mówi pani Maria, posiłkując się orzeczeniem innego sądu, cytowanym w gazecie. Z wyrokiem o ubezwłasnowolnieniu nie może się pogodzić.

- Rok temu sporne udziały w kamienicy podarowałam synowi. Otrzymał też w darowiźnie moje mieszkanie, w zamian za dożywotnią opiekę nade mną, więc po co to ubezwłasnowolnienie? - pyta. Nie jest już stroną w procesie z deweloperem, a na dodatek syn pani Marii wnioskował o oddalenie wniosku o jej ubezwłasnowolnienie. „To ja stałem się właścicielem udziałów, którymi zainteresowany jest deweloper, a także sprawuję opiekę nad matką i prowadzę wszystkie jej sprawy. Nie ma więc żadnych podstaw do tak silnej ingerencji w życie osobiste matki, tym bardziej, że decyzja o ubezwłasnowolnieniu mogłaby znacząco ujemnie wpłynąć na jej poczucie wartości”, pisze pan Piotr do sądu, zaznaczając, że jego rodzicielka mimo ograniczeń związanych z wiekiem jest osobą świadomą, a będąc lekarzem „decyzję o ubezwłasnowolnieniu przyjęłaby jako dalece niesprawiedliwą czy wręcz upokarzającą”. Sąd do wniosku syna pani Marii się nie przychylił.

Dlaczego?


- Na etapie postępowania prokuratorskiego syn przychylnie podchodził do wniosku o częściowe ubezwłasnowolnienie matki, natomiast po skierowaniu sprawy do sądu jego stanowisko uległo zmianie - informuje Agnieszka Adamska-Okońska, rzeczniczka bydgoskiej prokuratury. Zaznacza, że takie wnioski nie należą do rzadkości. - Często się zdarza, że uczestnicy procesów cywilnych czy gospodarczych mają utrudnioną możliwość udziału w tych sprawach z uwagi na zaburzenia psychiczne - tłumaczy. Przypomina, że postępowanie w sprawie ubezwłasnowolnienia pani Marii zainicjował sąd, który na wniosek dewelopera prowadził sprawę o zniesienie współwłasności. - Sąd rejonowy wskazał, że uczestniczka postępowania cierpi na wiele chorób somatycznych, a z opinii psychiatry wynika, że nie rokuje zdolności do stawiania się na sądowe wezwania. Zwrócił się więc do prokuratora okręgowego o rozważenie wystąpienia z wnioskiem o jej ubezwłasnowolnienie z uwagi na utrudnione czynności procesowe - wyjaśnia rzeczniczka. Dodaje, że zajmujący się sprawą prokurator nie poprzestał na ustaleniach sądu rejonowego. Na jego zlecenie, panią Marię zbadał

kolejny biegły psychiatra, który również wskazał na występujące u badanej

zaburzenia


o charakterze otępiennym, ograniczoną zdolność do samodzielnego reprezentowania swoich interesów i prowadzania spraw.- Tożsame wnioski zawierają opinie psychiatryczną i psychologiczną, pozyskane dla potrzeb sądowego postępowania w przedmiocie tego ubezwłasnowolnienia - informuje sędzia Włodzimierz Hilla, rzecznik SO w Bydgoszczy.

Na pytanie, dlaczego wyrok o częściowym ubezwłasnowolnieniu pani Marii zapadł wbrew woli jej syna, który deklaruje stałą opiekę nad matką, odpowiada: - W istocie, syn sprzeciwił się ubezwłasnowolnieniu, jednakowoż stanowisko takie nie musiało i w konsekwencji nie zostało uwzględnione przed sąd. W uzasadnieniu postanowienia SO wywiódł (orzeczenia zapadają w trzyosobowym zawodowym składzie) m.in., że odwołuje się do treści zebranych dowodów, w tym opinii biegłych, a rozstrzygnięcie to ma na celu (jak zawsze zresztą) interes osoby, której dotyczy. Subiektywne przeświadczenie zainteresowanej czy też jej syna nie może ani nie musi determinować treści orzeczenia.

Wyrok nie jest prawomocny. Rodzina pani Marii zamierza się od niego odwołać.

W Polsce rośnie liczba procesów o ubezwłasnowolnienie. W 2015 r. wniesiono do sądów 13303 takich spraw. W ich wyniku ubezwłasnowolniono całkowicie 8194 osoby, a częściowo - 762. Z wnioskiem o ubezwłasnowolnienie osoby, która nie jest w stanie kierować swoim życiem wskutek choroby psychicznej lub innych zaburzeń, może wystąpić najbliższa rodzina. W imieniu całkowicie ubezwłasnowolnionych, niemogących dokonywać żadnych czynności prawnych, działa przydzielony sądownie opiekun. Ma dbać, by podopieczny miał środki do życia, medyczną opiekę i nie był zagrożeniem dla innych. Osoby częściowo ubezwłasnowolnione mogą zawierać umowy w drobnych sprawach i swobodnie dysponować swoim wynagrodzeniem, ale już kupno, sprzedaż lub darowanie nieruchomości czy zmiana testamentu wymaga zgody kuratora lub sądu.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Dodaj swój komentarz najciekawsze najstarsze najnowsze

  1. 12-06-2016 12:01

    Oceniono 6 razy 4 2

    - Gość: No , ale trudno obecnie nie wiedzieć jaka partia rządzi? I Kto jest Prezydentem i Premierem. Więc faktycznie jest problem psychologiczny i psychiatryczny.

    Odpowiedz

  2. 10-06-2016 10:11

    Oceniono 10 razy 7 3

    - koziolek: Tak się nazywa obrona emerytów najlepiej ubezwłasnowolniać i odbierać mieszkania im tylko dla tego , że ktoś tą kobietę nienawidzi. Skandal !

    Odpowiedz