Czas nas uczy pogody. Uczą też modele klimatyczne. I wszyscy święci razem wzięci. A klimat wie swoje

Katarzyna Bogucka 20 maja 2016

Ostatnie 1200 lat pokazuje, że ekstremalne zjawiska pogodowe nie są plagą XX w. Zamiast się bać zmian klimatu, lepiej spokojnie planować urlop. Najlepiej w stabilnym i ciepłym sierpniu.

Prognozowanie pogody to nieustanna obserwacja, analiza i obliczenia. Meteorolog dr inż. Bogdan Bąk nie rozstaje się z komputerem

Fot.: Filip Kowalkowski


Amerykański serwis meteorologiczny „AccuWeather” opublikował kilka dni temu wakacyjną prognozę pogody dla Europy. Synoptycy z USA zapowiadają Polakom deszczowe lato, z częstymi burzami i krótkimi okresami ciepła. Na Bałtyku widzą sztormy, na zachodzie gwałtowne wiatry i niebezpieczne burze. Strach się bać...

Metody od pogody
Dr inż. Bogdan Bąk, specjalista agrometeorolog z Instytutu Technologiczno-Przyrodniczego, Kujawsko-Pomorskiego Ośrodka Badawczego w Bydgoszczy, na pytanie, jakie będzie tegoroczne lato, odpowiada, że tego stuprocentowo nie wie nikt, choć specjalistom wiele podpowiada doświadczenie. Sam od lat urlop planuje w sierpniu. To sprawdzony, stabilny miesiąc, z wysoką temperaturą i nieco mniejszymi niż w lipcu (ok. 80 mm) opadami. Meteorolog sceptycznie odnosi się i do amerykańskiej prognozy pogody, i do scenariuszy, zakładających m.in. to, że za sto lat w Polsce zapanuje klimat rodem z Włoch lub Grecji. - Proszę zadzwonić za sto lat, przekonamy się. A mówiąc poważnie, wiele zależy od metod, które zostały wykorzystane do badań.


Tych metod, jak wskazuje ekspert, jest kilka. Pierwsza, znana od wieków, polega na prognozowaniu pogody w następnym roku na podstawie aury, jaka panuje w wybranych kolejnych 12 dniach grudnia. Jedni liczą te dni od świętej Łucji, czyli 13 grudnia do Wigilii, inni zaczynają od pierwszego dnia Świąt Bożego Narodzenia.

Dr inż. Bogdan Bąk, meteorolog: Z roku na rok poprawia się sprawdzalność prognoz (...). W pierwszej kolejności prognozuje się rozkład temperatury, ciśnienia i opadów.


- Naukowe podejście do tematu wymaga wiedzy klimatycznej, znajomości statystyki i rachunku prawdopodobieństwa- zaznacza dr Bąk. - Takiej prognozy, jak ta przedstawiona przez AccuWeather, nie tworzy pojedynczy człowiek, lecz zespół specjalistów, wspomagany przez komputery o dużej mocy obliczeniowej. Z roku na rok poprawia się sprawdzalność takich prognoz, przy czym to nie są prognozy bardzo szczegółowe. W pierwszej kolejności prognozuje się przede wszystkim rozkład temperatury, ciśnienia i opadów w dłuższych okresach, np. dla miesięcy lub 10 dni. Te rozkłady są podstawą do bardziej szczegółowego prognozowania elementów pogody. Na ogół jest tak, że centra meteorologiczne chętnie dzielą się swoimi wynikami, natomiast niechętnie udostępniają szczegóły metodyki wykonywania prognoz.

Wiedzę o przyszłym klimacie naukowcy opracowują na podstawie tzw. modeli klimatycznych.

- Najstarsze modele opisywały tylko atmosferę, ale wiemy, że atmosfera nie jest niezależna od pozostałych elementów środowiska geograficznego: od lądu, wody, biosfery (roślinność, zwierzęta), od kriosfery (wody w stanie stałym: lód, lodowce, itp.) - tłumaczy prof. dr hab. Rajmund Przybylak, kierownik Katedry Meteorologii i Klimatologii UMK w Toruniu. - Model klimatyczny musi te wszystkie procesy i relacje między nimi dokładnie opisać, co nie zawsze jest możliwe, np. w przypadku chmur, opadów, tarcia. Szuka się wtedy statystycznych związków między poszczególnymi elementami meteorologicznymi.

Modele muszą także uwzględniać zmiany cywilizacyjne. Z tym jest kłopot.

- Nie wiemy, jaka będzie wielkość istotnych dla klimatu emisji gazów cieplarnianych, bo te zależą od wielkości spalania paliw kopalnych: węgla, ropy i gazu - zaznacza naukowiec. - Dlatego tworzy się różne scenariusze rozwoju ludzkości w XXI wieku, najczęściej 4 albo 5. Mają charakter bardziej optymistyczny lub pesymistyczny. Wszystkie zakładają, że będzie cieplej.

Według prognoz, do końca wieku dostarczymy światu ilość ciepła wahającą się od 2,6 Wata na metr kwadratowy (scenariusz optymistyczny) do 8,5 Wata na metr kwadratowy (scenariusz pesymistyczny). Średnio globalnie temperatura wzrośnie o 2-3 stopnie Celsjusza do końca wieku. Zimy będą cieplejsze. Różnica temperatury będzie mniejsza, różnice ciśnień także.

- Wzrost temperatury zwiększy jednak energię kinetyczną atmosfery, co spowoduje większą dynamikę atmosfery, wzrost prędkości wiatru. Wzrośnie też dynamika cyklu hydrologicznego (parowanie, kondensację, zachmurzenie, opady i odpływ). Pojawi się więcej opadów krótkotrwałych, ale intensywnych.

Naukowiec uspokaja, że na tle rekonstrukcji klimatu z ostatnich 1200 lat, XX wiek nie był czymś nadzwyczajnym. Bardziej dotkliwe niż obecne były susze i powodzie w wiekach z przełomu pierwszego i drugiego tysiąclecia. Ale...

Wody wciąż brakuje


- Aż dwie piąte Polski boryka się obecnie z suszą - mówi dr inż. Bogdan Bąk. - Suszę dzielimy na meteorologiczną, związaną z brakiem opadów, glebową, hydrologiczną, dotyczącą podziemnych zasobów wody (widoczny jej efekt to m.in. obniżanie się luster wody w zbiornikach) i ekonomiczną, której skutki odczuwane są w całym kraju. Od półtora roku nasz region zmaga się z suszą hydrologiczną. Co najmniej kilku miesięcy potrzeba, by z niej wyjść, a kujawsko-pomorskie leży w strefie niskich opadów...

Zmiany klimatu nie mają - jeszcze - charakteru gwałtownego . Człowiek jest w stanie sobie z nimi poradzić. Przyroda nie zawsze.

- Najtrudniej mają wędrowcy transsaharyjscy, zmierzający do Afryki - mówi dr inż. Jarosław K. Nowakowski, pracownik Stacji Badania Wędrówek Ptaków Uniwersytetu Gdańskiego. - Zaburzenia pór roku nie są czytelne dla ptaków zimujących w odległych krainach. Wracają nierzadko zbyt wcześnie lub za późno. Po drugie, globalne ocieplenie powoduje powiększanie się Sahary. Drobne ptaszki lądowe przelatują pustynię jednym ciągiem( 2500 km), „na ostatnich skrzydłach”. Każdy dodatkowy kilometr jest dla nich zagrożeniem życia. W tarapatach jest m.in. piecuszek, ważący ok. 8-10 gramów. Po przebyciu Sahary, skrajnie wyczerpany, ma częściową atrofię mięśni i układu pokarmowego. Ptaki zimujące w tropikach wolniej reagują na zmiany klimatu (adaptacja przebiega nawet kilkanaście, kilkadziesiąt lat), np. na przyspieszenie wiosny. Gąsienice, którymi się żywią, pojawiają się na samym początku wiosny, ale ta zaczyna się wcześniej. Ptak nie ma czym karmić młodych. Lęgi są więc małe, a śmiertelność drobnych ptaków ogromna: na 10 osobników do następnej wiosny przeżywają 2-3 sztuki...

Pogoda na ludowo


Obserwujmy tydzień 20-27 maja:
"Gdy Bernard grzmi i deszczy, czerwiec z pogodą, a lipiec z wodą”
„Na Jana Nepomucena wiadoma już zboża cena”
„Gdy w Zuzannę burze, jesienią pełne podwórze”
„Jeśli w Boże Ciało deszcz pada, to pierwsze żniwa będą deszczowe”
„Boże Ciało pogoda darzy, rok będzie dobry dla gospodarzy”
„Na Boże Ciało siej proso śmiało”
„Gdy się w maju grzmot odezwie na wschodzie, rok sprzyja sianu i zbożu w urodzie”
„Jak w maju plucha, to w czerwcu posucha”.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.