Zarodników pleśni nie widać gołym okiem, ale one są. I nas trują

Dorota Witt 14 maja 2016

O tym, jakie grzyby rozwijają się pod naszą wanną i w otwartym słoiku z dżemem oraz o tym, jakie choroby może wywołać cytrynowa czy różowa plamka pleśni, mówi dr inż. Małgorzata Jeske, biolog z UTP w Bydgoszczy.

Małgorzata Jeske: - Mykotoksyny są rakotwórcze, co potwierdzono naukowo.

Fot.: Tomasz Czachorowski



Kiedy słyszymy: grzyby w domu, myślimy: pleśń. A jak pleśń, to samo zło. Czy rzeczywiście z chemicznym środkiem w ręku powinniśmy szykować się na walkę, gdy tylko zobaczymy czarną plamkę na ścianie?
Czarną, rdzawą, cytrynową, różową - zależy jakie grzyby tę ścianę pokryją. Gdy zobaczymy takie wykwity grzybni, powinniśmy jak najszybciej się ich pozbyć, gdyż powodują wiele schorzeń: od chorób układu oddechowego po choroby układu kostnego. Mogą wytwarzać mykotoksyny, które powodują zaburzenia funkcjonowania wielu narządów, m.in. wątroby, nerek, układu moczowo-płciowego. Niekoniecznie jednak musimy usuwać pleśń przy użyciu chemicznych środków, które przecież też są toksyczne i działają na nas drażniąco. Ścianę można przemyć wodą z octem lub wodą z solą, też podziała. Po spryskaniu jej środkiem grzybobójczym najlepiej byłoby nie wchodzić do pomieszczenia przynajmniej przez dobę, po odgrzybianiu domowymi sposobami możemy bez przeszkód korzystać z danego pomieszczenia (gdy tylko uleci przez otwarte okno drażniący zapach octu, drażniący, ale bezpieczny). Kiedy ja się za to zabieram, wypraszam domowników, zakładam jednorazowe rękawiczki, uzbrajam się w maseczkę kupioną w aptece i na początku biorę do ręki szczotkę ryżową, nasze babcie i mamy mówiły na nią szruber. Szoruję ścianę i zmywam wodą z octem.

Jak nie dopuszczać do tego, by ściany pokrywały się pleśnią?
Wentylować, wietrzyć, otwierać okna nawet wtedy, gdy na zewnątrz jest minusowa temperatura. To jedyne skuteczne rozwiązanie, bo pleśń potrzebuje do rozwoju właśnie wilgoci. Dlatego tak dobrze jej w naszych łazienkach (zwłaszcza tych bez okien), kuchniach, piwnicach... Warto sprawdzać wszystkie zakamarki za wanną, prysznicem, pod zlewem, w narożnikach pomieszczeń.

Lekarze przestrzegają, by pomieszczenia nawilżać, bo oddychając suchym powietrzem fundujemy sobie infekcje górnych dróg oddechowych...
To prawda, ale do tego, by utrzymać w domu optymalne dla zdrowia powietrze, wystarczy regularne wietrzenie. Nie używam nawilżaczy, a gdy zależało mi, by w domu komfortowo oddychało się małym dzieciom, wieszałam na włączonym grzejniku wilgotną ściereczkę. To suche powietrze stanowi problem w sezonie grzewczym, kiedy działa ogrzewanie, a okna otwieramy rzadziej.

Latem o optymalną temperaturę powietrza coraz częściej dba klimatyzacja...
A klimatyzatory to doskonałe miejsce do rozwoju pleśni. Trzeba je odgrzybiać po każdym sezonie, a gdy to niemożliwe - od razu, gdy wyczujemy nieprzyjemny, drażniący zapach. Przez to, że łatwo wyczuć problem zagrzybionej klimatyzacji, możemy błyskawicznie się go pozbyć. Trudniej radzimy sobie z pleśnią w domu i w lodówkach, bo zarodniki grzybów pleśniowych łatwo się przenoszą i są nawet tam, gdzie nieuzbrojonym okiem ich nie widzimy.

A babcie radzą: „ten pomido-rek jest spleśniały tylko w jednym miejscu, zdrową część wrzuć do zupy”...
Właśnie, zwłaszcza starsze osoby przyznają się na prowadzonych przeze mnie warsztatach na temat grzybów w naszych domach, że nie wyrzucają spleśniałego jedzenia. Mówią: „pani, ja sobie to białe odkrawam i resztę zjadam, to przecież tyle pieniędzy kosztowało!”. Niestety, nie możemy myśleć o pleśni ekonomicznie. Jeśli widać ją na części owocu czy na jednej kromce chleba - jest wszędzie i trzeba wyrzucić cały produkt. Zarodników nie widać gołym okiem, ale trzeba uwierzyć na słowo, że one tam są i nas trują. Studenci opowiadają mi o akademickim życiu - gdy otwierają słoiczek z dżemem i widzą pleśń, zbierają ją łyżeczką, a resztę zjadają. To wielki błąd! Mówiąc wprost: gdy zjadamy niewidoczne nawet zarodniki pleśni, wytwarzane mykotoksyny kumulują się w naszym organizmie, bo nie jesteśmy w stanie ich wydalić, uszkadzają poszczególne narządy a po latach okazuje się, że jesteśmy ciężko chorzy, np. na nowotwór, bo mykotoksyny są rakotwórcze, co potwierdzono naukowo. Oczywiście, nie zaszkodzi nam jedzenie serów pleśniowych, bo grzyby użyte do ich produkcji są dla nas bezpieczne, nie wytwarzają mykotoksyn.

A gdy znajdziemy spleśniałe jedzenie w lodówce, to musimy całą dokładnie wyszorować?
Bezwzględnie, najlepiej wodą z solą. I musimy pozbyć się spleśniałego jedzenia. I znów ta staruszka powie, że wyrzucamy pieniądze, ale ja odpowiem z przekonaniem, że zdrowia nie jesteśmy w stanie wycenić. Do regularnego czyszczenia lodówki wystarczy czysta woda.

Czy znajdziemy w domugrzyby, których nie musimy się bać?
Nie, wszystkie są dla nas szkodliwe. W uprawie roślin wykorzystuje się grzyby w walce biologicznej z chorobami czy szkodnikami. Ludziom ich zarodniki szkodzą, a szczególnie narażone są dzieci i osoby cierpiące na alergie wziewne. Ryzyko wystąpienia pleśni w domu możemy minimalizować, dobrze wentylując pomieszczenia (to niezbędne zwłaszcza wtedy, gdy mamy szczelne, plastikowe okna bez nawietrzaków i zrobiliśmy izolację termiczną budynku) oraz ograniczając liczbę doniczek z domowymi kwiatami, a te rośliny, które mamy, podlewając zgodnie z ich potrzebami. Czasem w doniczce pojawia się biały, delikatny, watowaty nalot grzybni, wtedy trzeba przesadzić roślinę, a pokrytą grzybnią ziemię wyrzucić. W bardzo zaniedbanych budynkach poza grzybami pleśniowymi mogą się jeszcze pojawić niebezpieczne grzyby domowe - właściwe, ale myślę, że mało kiedy spotyka się mieszkanie doprowadzone do takiego stanu.

Teczka osobowa


Dr inż. Małgorzata Jeske


- Jest adiunktem w Zakładzie Fitopatologii Molekularnej na Wydziale Rolnictwa i Biotechnologii UTP w Bydgoszczy.

W pracy badawczej zajmuje się głównie mechanizmami wyższej odporności roślin trawiastych na patogeny, interesuje się także układami symbiotycznymi roślin z grzybami endofitycznymi oraz endomikoryzowymi. Przygotowuje się do badań, które pomogą lepiej chronić żywność przed mikroorganizmami.

Chętnie odpoczywa pracując w ogrodzie, a wolne chwile najczęściej spędza na przejażdżkach rowerowych z mężem i synami.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.