90 lat temu pomorskie pułki poszły na Warszawę

Krzysztof Błażejewski 13 maja 2016

12 maja 1926 roku Józef Piłsudski wraz z podległymi mu oddziałami zaatakował Warszawę, by przejąć władzę. Na Pomorzu i Kujawach zawrzało. Stacjonujące tu wojska wyruszyły, by stłumić bunt.

Fot.: NAC


Pierwsze wieści o ataku wojsk Józefa Piłsudskiego na Warszawę dotarły do Torunia i Bydgoszczy w środę, 12 maja, po południu. Wieczorem ukazały się dodatki nadzwyczajne najpopularniejszych dzienników. Były przez mieszkańców, żądnych jakichkolwiek wiadomości, rozchwytywane, a zawarte w nich informacje głośno komentowano. O godz. 17 do Warszawy z Poznania wyruszyła w specjalnym transporcie kolejowym 14. dywizja piechoty wielkopolskiej, by bronić konstytucyjnych organów władzy. Bydgoszczanie, wówczas mieszkający w województwie poznańskim, głośno wyrażali poparcie dla sił rządowych, które miały szybko zdusić bunt w zarodku.


„Konstytucja, prawo i państwo w niebezpieczeństwie. Warszawa w ogniu walk. Poznań jednoczy swoje siły dla obrony Prezydenta i prawowitego rządu” - taki tytuł wołał z pierwszej strony ukazującego się w Toruniu „Słowa Pomorskiego” w sobotę, 15 maja 1926 roku. Wiadomości ze stolicy podawane były, co w owych czasach było zrozumiałe, w sposób niejasny i chaotyczny, często i sprzeczny. Zrywana była i przywracana łączność telefoniczna ze stolicą. Dziennikarze z Kujaw i Pomorza musieli do Warszawy udać się po informacje osobiście, ale nawet pociągi i samochody zatrzymywano po drodze. Na zezwolenie na wjazd do Warszawy trzeba było czekać po kilka godzin, jeśli w ogóle było możliwe. Dlatego sprawozdania z przebiegu wydarzeń w stolicy ukazały się w pomorskiej prasie dopiero po tygodniu.

Pomimo tego, „Słowo” starało się jak najszerzej i najrzetelniej przedstawić wydarzenia warszawskie z ostatnich dni, w całej rozciągłości potępiając „zbrodniczą rękę, która targnęła się na wolność Polski”. Było to zgodne z poglądami Narodowej Demokracji, której najsilniejszym bastionem w ówczesnej Polsce były ziemie dawnego zaboru pruskiego z Bydgoszczą i Toruniem włącznie. Nic dziwnego więc, że prasa pomorska zajęła jednoznaczne stanowisko, w pełni zgodne z nastrojami ogółu społeczeństwa w naszym regionie.

„Kain naszych czasów”


„Słowo Pomorskie” natychmiast wytoczyło najsilniejsze słowne armaty, skierowane przeciwko Józefowi Piłsudskiemu. Nazwano go bez ogródek „zdrajcą ojczyzny i narodu”, „człowiekiem cierpiącym na manię wielkości”, „niepoczytalnym”, „Kainem naszych czasów”. Czyn Piłsudskiego określono jako „rokosz” i „Kainową zbrodnię”. Nie zabrakło odniesień do przeszłości i porównań z najsmutniejszymi epizodami z polskich dziejów, z Targowicą na czele.

starosta Rożankowski z Poznania: Po naszej stronie jest olbrzymia przewaga. Zgniecenie obałamuconych przez Piłsudskiego formacyj wojskowych jest kwestją paru najbliższych dni.


W tamtych dniach mieszkańcom Pomorza i Kujaw wydawało się, że akcja Piłsudskiego nie ma większych szans na powodzenie. Prasa, wierząc w rychły triumf legalnych władz Rzeczpospolitej, rozważała nawet, co stanie się dalej z buntownikami. „Dla Piłsudskiego przebaczenia i pardonu być nie może” - pisano. Do Bydgoszczy przybył starosta Rożankowski z Poznania, który na posiedzeniu Rady Miejskiej oświadczył, że „rząd pozostanie na stanowisku. Obliczyliśmy wojska wierne rządowi i wojska zbuntowane. Po naszej stronie jest olbrzymia przewaga. Zgniecenie obałamuconych przez Piłsudskiego formacyj wojskowych jest kwestją paru najbliższych dni”.

13 maja, kiedy na Pomorze dotarły dalsze wieści z Warszawy, w tym o udziale w walkach po stronie rządowej pułków wielkopolskich i oblężeniu Belwederu, w miastach naszego regionu zawrzało. W południe z balkonu Ratusza Staromiejskiego w Toruniu przemówił przewodniczący Rady Miejskiej, Antoni Antczak, w ostrych słowach potępiając bunt Piłsudskiego. Mowę zakończył podchwyconym przez zgromadzonych okrzykiem na cześć rządu i Rzeczypospolitej. Po południu ludzie spontanicznie zaczęli gromadzić się na toruńskich rynkach oraz w parku Cegielnia, wszędzie wznosząc okrzyki „Precz z Piłsudskim!” i śpiewając „Rotę”. Liczne organizacje polityczne, społeczne, kombatanckie i paramilitarne zbierały się wieczorem na nadzwyczajne posiedzenia i uchwalały rezolucje, pełne słów potępienia, które następnie umieszczano na murach miasta. „Żądamy sądu i kary dla zbrodni przelania krwi bratniej!” - zatytułował swoją odezwę Związek Ludowo-Narodowy w Toruniu.

W oczekiwaniu wieści ze stolicy tłumy stały pod redakcjami gazet w Bydgoszczy; te starały się wytworzyć pozytywną atmosferę. „Warszawa jest faktycznie otoczona już przez wojska wierne rządowi. Rokosz według wszelkiego prawdopodobieństwa zostanie w najbliższych godzinach złamany i winnych spotka zas-łużona kara” - pisała w dodatku „Gazeta Bydgoska”. „Dziennik Bydgoski”, korzystając z okazji, wydał aż pięć wieczornych dodatków, każdy po 10 groszy, tytułując je m.in. „Klęska Piłsudskiego. Buntownicy wycofują się z miasta”.

Tego samego dnia z Torunia na pomoc rządowi Wincentego Witosa wyleciały wieczorem cztery samoloty z miejscowego garnizonu, z Grudziądza koleją udał się do Warszawy 64. pułk piechoty, a z Bydgoszczy wyruszył stacjonujący tu 61. pułk piechoty.

Bezrobotni za Piłsudskim


14 maja rano do Torunia przyjechał owacyjnie w mieście jak zwykle witany, znany z negatywnego stosunku do Piłsudskiego, gen. Józef Haller, który natychmiast ostro skrytykował pucz w stolicy. Na zebraniu w Strzelnicy z udziałem Hallera domagano się powołania ochotników pod broń. Wielu torunian chciało wyruszyć natychmiast na Warszawę i podjąć walkę przeciwko oddziałom Piłsudskiego. Tymczasem w południe na Rynku Staromiejskim pojawili się nieoczekiwanie bezrobotni demonstrujący, ku oburzeniu większości mieszkańców, z okrzykami... „Niech żyje Piłsudski”. Manifestantów rozpędziła dopiero konna policja, która musiała szarżować kilkakrotnie.

Tego samego dnia w kilku miastach regionu doszło do spontanicznych manifestacji prorządowych. Np. w Chełmnie na rynku zgromadziło się na apel starosty ok. 3 tys. osób. Odczytano odezwę biskupa chełmińskiego, który upomniał diecezjan, aby „w żaden sposób nie brali udziału w zaburzeniach”. Następnego dnia wojewoda pomorski Stanisław Wachowiak wprowadził na terenie województwa stan wyjątkowy, to samo uczynił wojewoda poznański Adolf Bniński. Zarządzono również cenzurę prewencyjną prasy.

W tym samym czasie wysłane na odsiecz stolicy oddziały wojskowe, w tym pomorskie i wielkopolskie, liczące ok. 6 tys. ludzi, dotarły w okolice Ożarowa z opóźnieniem, w nocy z 14 na 15 maja, bowiem warszawscy kolejarze, chcąc zablokować przejazd, uszkadzali szyny. Dowodzący oddziałami gen. Stanisław Taczak, bohater Powstania Wielkopolskiego, był zdezorientowany. Czekał na rozkazy od prezydenta Stanisława Wojciechowskiego, te jednak nie nadchodziły. Kiedy już emisariusz gen. Taczaka dotarł do Belwederu, okazało się, że prezydent i rząd Wincentego Witosa ustąpili kilka godzin wcześniej, przekazując władzę marszałkowi Sejmu Ratajowi, a on z kolei ustąpił wobec Piłsudskiego, który powołał nowy rząd prof. Kazimierza Bartla. Zawarto rozejm. Wszystko odbyło się w duchu „uniknięcia dalszego rozlewu krwi”. Wojsku nie pozostało nic innego, jak wracać do koszar. Do Torunia i Grudziądza wracające ze stolicy oddziały dotarły z powrotem koleją dopiero wieczorem 19 maja.

„Zachowajcie spokój i rozwagę”


Tego samego dnia w bydgoskiej farze przed południem odbyło się uroczyste nabożeństwo żałobne za ofiary przewrotu majowego, na które przybyli członkowie zarządu miasta, radni oraz tłumy bydgoszczan. Odczytano list arcybiskupa gnieźnieńskiego Antoniego Laubitza: „Wieść straszna wstrząsnęła całym krajem polskim. Kilku dowódców wojskowych powstało przeciwko prawowitej władzy państwowej i wszczęło bratobójcze walki (...) Napominamy, abyście zachowali spokój i rozwagę”, a także oświadczenia metropolity warszawskiego kardynała Aleksandra Kakowskiego, który wezwał całe duchowieństwo, aby - celem odwrócenia nieuchronnej kary Bożej za krew przelaną w czasie zamachu - kapłani odmawiali modlitwę „Propace” w czasie odprawiania kolejnych mszy świętych.

W następnych dniach w prasie pomorskiej pojawiały się, zwłaszcza na pierwszych stronach, obszerne białe plamy, stanowiące świadectwo działania cenzury. Artykułów krytycznych wobec nowej władzy w tej sytuacji pojawiało się znacząco mniej.

Mimo tego, jeszcze 21 maja, gdy sytuacja w kraju była już w zasadzie ustabilizowana, „Słowo Pomorskie” napisało w otwierającym numer tekście o „zbrodniczej, potępieńczej akcji grupki ludzi, dla których dogodzenie własnym, choćby najbardziej chorobliwym ambicjom, jest najwyższym nakazem”. Z kolei „Słowo Kujawskie”, ukazujące się w Inowrocławiu, opublikowało list ks. Stanisława Wojsy potępiający czyn Piłsudskiego: „To było haniebne zdarcie z czoła armii narodowej wawrzynu zwycięstw odniesionych nad wrogami, bolesne zerwanie pięknej nici legendy o jednym z jej wodzów. To dopiero bólów ból”.

„Gazeta Bydgoska” natomiast porównała przewrót dokonany przez Piłsudskiego do historycznych rokoszy Mikołaja Zebrzydowskiego i Jerzego Lubomirskiego, nazywając go trzecią taką hańbą w dziejach Rzeczpospolitej. „Wariat z Sulejówka wyrwał się i pomaszerował na Warszawę, aby zostać polskim Cezarem” - zgryźliwie konstatował dziennik, publikując długie listy poległych podczas walk w Warszawie. Zginęło tam m.in. 22 żołnierzy wojsk wielkopolskich.

Wojewoda zmienia front


22 maja toruńskie „Słowo” porównało Piłsudskiego i... Mussoliniego, co wyszło zdecydowanie na korzyść włoskiego dyktatora. Polska miała stać odtąd nierządem, podczas gdy Włochy kwitły pod każdym względem. Jedyną nadzieją i ostoją polskiej praworządności miała być od teraz Wielkopolska, gdzie powstała na gruncie miejscowych stowarzyszeń Organizacja Obrony Państwa, opowiadająca się za wiernością zasadom Konstytucji.

Tymczasem wojewoda pomorski Wachowiak już 17 maja zmienił całkowicie front. Głośno, wbrew stanowisku większości obywateli, poparł Piłsudskiego, twierdząc, że skoro prezydent i rząd złożyli urząd w ręce marszałka Rataja, to jemu teraz należy dochowywać służby i wierności. To samo niemal natychmiast zadeklarował dowódca wojsk pomorskich, gen. Hubischta, który wcześniej nakazał... aresztować zwolenników Piłsudskiego, w tym gen. Wiktora Thommee, dowódcę 15. dywizji piechoty. Tym samym Toruń opowiedział się za nową władzą, wielkopolska Bydgoszcz pozostała natomiast - zgodnie z deklaracjami - wierna obalonemu prezydentowi i rządowi. Po raz kolejny pomiędzy mieszkańcami obydwu miast pojawił się cierń niezgody. W Bydgoszczy i Inowrocławiu akceptowano bowiem powszechnie dochodzące z Poznania głosy o oprzygotowaniach do ogłoszenia autonomii Wielkopolski i jej odłączenia się od reszty kraju, a samorządy wielkopolskie opowiadały się jeden z drugim stanowczo za przywróceniem poprzedniej władzy. W Poznaniu przebywali w tym czasie przywódca Endecji, Roman Dmowski oraz marszałek Senatu, Wojciech Trąmpczyński, którzy uczestniczyli w nieustających politycznych wiecach.

Duchowni różnych wyznań podczas modlitwy nad mogiłami ofiar przewrotu majowego podczas zbiorowego pogrzebu w Warszawie.

fot. NAC

Duchowni różnych wyznań podczas modlitwy nad mogiłami ofiar przewrotu majowego podczas zbiorowego pogrzebu w Warszawie.



„Zbrodnia pozostała bezkarna - dowodziła „Gazeta Bydgoska”: „I już mamy następstwa tego. Ulica warszawska się rozhulała, a uzbrojone szeregi szumowin szerzą terror. Broń dostała się w ręce komunistów. Zacznie się więc drugi akt rewolucji. Musimy to sobie uświadomić. Musi być taki teren kraju, na którym zorganizują się żywioły narodowe i praworządne, aby przywrócić powagę zdeptanej władzy i odbudować prawo. Tym terenem chcemy być my”.

Tymczasem pomorskie pułki wracały do koszar, a samoloty na toruńskie lotnisko. W wojsku i administracji publicznej w Wielkopolsce i na Pomorzu rozpoczęła się wielka czystka, w czasie której usuwano przeciwników Piłsudskiego. Niemal natychmiast rozpoczęła się także wymiana osób piastujących najważniejsze stanowiska w kraju. „Dobra zmiana” u szczytu władzy wymiotła ze stanowisk w krótkim czasie tysiące urzędników, w tym nawet ambasadorów.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Dodaj swój komentarz najciekawsze najstarsze najnowsze

  1. 19-05-2016 08:07

    Oceniono 1 raz 0 1

    - cezar: i tak kolejny kacyk postawil polske za murzynami w imie popierdowki zjelczalego dziadunia

    Odpowiedz

  2. 15-05-2016 13:09

    Oceniono 1 raz 1 0

    - Już dodałem swój komentarz.: I gdzie on? Poszedł na Warszawę, czy nach Hamburg?

    Pokaż odpowiedzi (1) Odpowiedz