Kolejna odsłona Polski zagrodowej, czyli co NIK odkryła nad jeziorami

Małgorzata Oberlan, (wom) 13 maja 2016

Każdemu przysługuje prawo do powszechnego korzystania ze śródlądowych wód publicznych, w tym do zaspokajania potrzeb w zakresie wypoczynku, uprawiania turystyki, sportów wodnych - przypomina NIK. To w teorii. W praktyce jest samowolka.


Raport pokontrolny, dotyczący dostępu do jezior w Polsce, Najwyższa Izba Kontroli opublikowała 2 maja tego roku. Brak zainteresowania i dbałości o powierzony majątek wytyka NIK większości zarządców publicznych jezior.


„Niemal nie korzystają oni z prawa do inwentaryzacji, rzadko kontrolują stan linii brzegowej, a zlokalizowane samowole budowlane likwidują incydentalnie i nieskutecznie. Wykorzystuje to część właścicieli nieruchomości, położonych nad jeziorami, i nielegalnie grodzi dostęp do jezior, uniemożliwiając obywatelom swobodne korzystanie z plaż i terenów przybrzeżnych jezior należących do Skarbu Państwa” - czytamy w raporcie.

Bydgoski i sępoleński pod lupą


W naszym województwie kontrolerzy przyjrzeli się jeziorom w powiecie bydgoskim (jeziora Jezuickie i Słupowskie) oraz sępoleńskim (jeziora Sępoleńskie i Więcborskie). Dostało się i starostwom w obu powiatach, i obu Powiatowym Inspektoratom Nadzoru Budowalnego, i Kujawsko-Pomorskiemu Zarządowi Melioracji i Urządzeń Wodnych we Włocławku. Tej ostatniej instytucji kontrolerzy wytknęli m.in. „brak wiedzy o łamaniu zakazów grodzenia nieruchomości, przyległych do powierzchniowych wód publicznych” (cytat z wystąpienia pokontrolnego).

PRZECZYTAJ: Niskie Brodno w Brodnicy to klasyczny przypadek jeziora zagrodzonego

Obraz wyłaniający się z raportu nie napawa optymizmem. W ramach oględzin fragmentów linii brzegowej dwóch pierwszych zbiorników przy działkach przyległych do tych jezior - 15 nieruchomości przy jeziorze Słupowskim w miejscowości Gliszcz Kolonia i 14 przy Jezuickim w Chmielnikach - stwierdzono 25 pomostów (także betonowych schodów!) i przystani, zbudowanych na gruntach skarbu państwa, na które starosta powiatowy w Bydgoszczy nie wydał zezwolenia.

Z kolei w dziesięciu miejscach przy jeziorze Sępoleńskim wykryto 10 nielegalnych ogrodzeń, schodzących aż do linii brzegowej i kolejne 12 samowoli. NIK nie kontrolowała Zalewu Koronowskiego, ale zauważa w raporcie, że w sumie dotąd wydano na ten obszar 53 decyzje nakazu rozbiórki obiektów budowlanych, leżących w strefie ochronnej.

O ile NIK, kontrolując działania starostwa powiatowego, nie miała wiele uwag, o tyle wytknęła nieprawidłowości powiatowemu inspektorowi nadzoru budowlanego w Bydgoszczy. W raporcie czytamy, że inspektorat nawet nie planował i nie przeprowadzał kontroli, zmierzających do wykrycia samowoli budowlanej nad jeziorami na terenach Skarbu Państwa.

Brakuje rąk do pracy...


Powodem - zdaniem bydgoskiego inspektoratu - jest brak ludzi i środków. Z raportu wynika, że instytucja zatrudnia zaledwie... 6 osób. NIK zobowiązała inspektorat do działań wobec autorów samowoli, ujawnionych podczas jej własnej kontroli oraz do zaplanowania następnych, już własnych, czynności.

Na brak mocy przerobowych uskarża się również Franciszek Złotnikiewicz, szef K-PZMiUW we Włocławku. NIK wytknęła mu brak osobnych kontroli nad jeziorami. Dyrektor wyjaśniał, że to „z uwagi na szeroki zakres obowiązków, związanych z wykonywaniem praw właścicielskich Skarbu Państwa, dotyczących gospodarki wodnej, w tym związanych z utrzymaniem wód i urządzeń melioracji wodnych (rzeki i kanały, wały przeciwpowodziowe, stacje pomp, budowle hydrotechniczne).” Ale dodał, że oko na jeziora jego pracownicy mieli przy okazji innych kontroli...

Kto ma pilnować porządku?


Podstawową przyczyną bezprawnego grodzenia dostępu do jezior i samowoli budowlanych na nabrzeżach jest brak gospodarza, który egzekwowałby przestrzeganie zakazu grodzenia nieruchomości, przyległych do powierzchniowych wód publicznych, w odległości mniejszej niż 1,5 m od linii brzegu. Kontrola NIK wykazała bowiem, że pomimo upływu ponad 14 lat od wejścia w życie ustawy Prawo wodne, blisko połowa jezior (aż 1500) należących do Skarbu Państwa na obszarze skontrolowanych województw ma wciąż nieuregulowany stan prawny.

W Kujawsko-Pomorskiem na prawie 600 akwenów gospodarza nie ma ponad 200 z nich - wynika z raportu NIK.

Także organy nadzoru budowlanego nie były przygotowane organizacyjnie do wypełniania zadań, związanych z zapewnieniem obywatelom dostępu do jezior.

„Nadzór budowlany, pomimo obowiązku wynikającego z Prawa budowlanego, praktycznie nie kontrolował samowoli budowlanych na gruntach stanowiących własność Skarbu Państwa, oznaczonych jako jeziora. Potwierdziły to przeprowadzone przez kontrolerów NIK oględziny fragmentów linii brzegowych 24 jezior, które wykazały aż 391 przypadków samowoli budowlanych, o których Powiatowi Inspektorzy Nadzoru Budowlanego nie mieli żadnych informacji” - donoszą kontrolerzy.

Śmieszne kary


„Obecnie prawo przewiduje karanie wyłącznie osób grodzących linię brzegową jezior, lecz karalność tego czynu przedawnia się po upływie roku od popełnienia. Nie jest natomiast karalne uniemożliwianie przejścia brzegiem jeziora, co negatywnie wpływa na skuteczność działań, zmierzających do likwidowania grodzeń” - podnosi NIK. I wnioskuje do Ministerstwa Środowiska o zmiany w sposobie egzekwowania prawa.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Dodaj swój komentarz najciekawsze najstarsze najnowsze

  1. 19-05-2016 08:32

    Brak ocen 0 0

    - Sandi: Bardzo duzo straciliscie za platne e-wydanie . Totalna żenada.

    Odpowiedz

  2. 15-05-2016 12:07

    Oceniono 5 razy 5 0

    - emeryt21: Już lece zaplacic za super artykul w super pismie. Odbilo wam ?

    Odpowiedz