Niskie Brodno w Brodnicy to klasyczny przypadek jeziora zagrodzonego

Małgorzata Oberlan 13 maja 2016

Spacer wokół jeziora jest już niemożliwy, bo właściciele części działek płotami uniemożliwili przejście. Tymczasem Prawo wodne jasno stanowi, że 1,5 metra od brzegu powinno zostać wolne. - Ale od czego, u czorta, mam te 1,5 metra mierzyć, skoro nie wyznaczono linii brzegowej?! - pyta Witold Sosnowski, inspektor nadzoru budowlanego.

Urzędnicy brodniccy zapewniają, że zrobią porządek z grodzeniami nad jeziorem Niskie Brodno. Wreszcie...

Fot.: Paweł Kędzia


Jezioro Niskie Brodno należy do Skarbu Państwa, a w użytkowaniu ma je Polski Związek Wędkarski. Brodnica ma to szczęście, że cały akwen leży w granicach miasta. Czy o swój skarb dba?


- Od dawna nie! Miasto sprzedało działki nad jeziorem, zainkasowało pieniądze, a ciąg dalszy ma gdzieś. Przez urzędnicze zaniechanie dostęp do jeziora jest systematycznie ograniczany - alarmuje Jerzy Fijołek, szef brodnickiego rejonu PZW.

Nie tylko betonowy mur


Kto się grodzi nad Niskim Brodnem do samej wody? Kto na pomostach wywiesza tabliczki „Teren prywatny” i jak niepodległości broni dostępu do wody? - Nie ma reguły. Zrobili to i prywatni właściciele części działek, i nawet PTTK. Choć ostatnio najgłośniejsza jest sprawa pomostu pewnego biznesmena - zdradza Jerzy Fijołek.

O tej działce, należącej - dla ścisłości - do firmy, która jest znaczącym pracodawcą w mieście, głośno było już kilka lat temu. A to za sprawą betonowego muru, którym ogrodził ją właściciel. Spór prawny dotyczył tego, czym ów betonowy twór jest: ogrodzeniem czy ścianą oporową (czyli już budowlą). Witold Sosnowski, powiatowy inspektor nadzoru budowlanego w Brodnicy uznał wówczas, że właściciel złamał prawo i wydał nakaz rozbiórki muru.

- Sprawa wlokła się przez kilka lat. Ostatecznie trafiła do Naczelnego Sądu Administracyjnego. Moja decyzja rozbiórkowa została uchylona. Problem zawędrował też do brodnickiego sądu, ale tutaj rzecz umorzono. Betonowy mur został - podsumowuje Witold Sosnowski.

W marcu tego roku dziennikarz tygodnika „Czas Brodnicy” na własnej skórze przekonał się i udokumentował, jak biznesmen zaanektował dostęp do jeziora. Relację zdał w reportażu „Niskie Brodno prawie prywatne”, ilustrowanym zdjęciem pomostu z tabliczką „Teren prywatny”.

PRZECZYTAJ: Kolejna odsłona Polski zagrodowej, czyli co NIK odkryła nad jeziorami

Jerzy Fijołek z Polskiego Związku Wędkarskiego tłumaczył, że pomost biznesmena jest legalny. To znaczy, że wzniesiony został za zgodą starostwa i okręgu PZW. Ale użytkowany powinien być w sposób, o którym okręg zawsze przypomina na piśmie, wydając pozwolenie.

Joanna Kilian, Urząd Miasta Brodnicy: Wyznaczenie linii brzegowej to zadanie starosty. My, jako urzędnicy miejscy, doprowadziliśmy do wezwania właścicieli działek do usunięcia ogrodzeń.


Jak? Następującą formułką: „Jednocześnie informujemy, że wybudowanie pomostu nie upoważnia inwestora do podważania prawa pierwszeństwa przy korzystaniu z pomostu przez inne osoby, a w szczególności wędkarzy, ani ograniczenia do niego dostępu”.

- I ta zasada jest tutaj łamana - podkreśla szef brodnickich wędkarzy. Na marginesie dodając, że nad Niskim Brodnem nie brakuje pomostów postawionych kompletnie samowolnie, bez żadnych pozwoleń...

Radni czasem czują się bezradni


Sprawa dostępu do jeziora leży na sercu wielu brodniczanom. Dla jasności: nie tylko wędkarzom, jak twierdzą niektórzy.

- Do mnie z dokumentacją fotograficzną zagrodzonego brzegu oraz prośbą o interwencję zwrócili się biegacze - mówi Mirosław Wołojewicz, brodnicki radny. - Niestety, moje interpelowanie w sprawie Niskiego Brodna od 2015 roku okazało się nieskuteczne.

„Czy właściciele działek nad Niskim Brodnem postawili ogrodzenia swoich posesji, pozostawiając ogólnodostępny pas linii brzegowej?” - pytał radny w interpelacji 31 sierpnia 2015 r. Z Urzędu Miasta Brodnicy doczekał się lakonicznej odpowiedzi, że żadnych takich sygnałów urzędnicy nie mają.

W związku z tym rajca ponowił interpelację 7 października 2015 roku, dołączając doń corpus delicti w postaci płyty DVD z ilustracjami grodzeń. Efekt? Żaden.

8 grudnia 2015 roku radny złożył trzecią interpelację, w treści nie kryjąc zdenerwowania: „Przewlekłość w wyjaśnianiu tego problemu może wynikać albo z opieszałości służb odpowiedzialnych za realizację zadania (kontroli-red.), albo z ignorowania głosu mieszkańców i reprezentującego ich radnego”.

Mamy maj 2016 roku i Mirosław Wołojewicz bliski jest wywieszenia białej flagi. - Urzędnicy poinformowali mnie, że trwa badanie, która część linii brzegowej jeziora należy do marszałka województwa, a która do jednej z rolniczych agencji. Czekam na te konkrety - kończy radny.

Inny brodnicki rajca, Bogdan Majczuk, złudzeń już się pozbył. Zęby zjadł na sprawie betonowego muru wspomnianego biznesmena. - Kiedy przyszło zeznawać na policji, w prokuraturze i stawić się do sądu, zostałem sam jak palec. Choć wcześniej koledzy radni angażowali się w sprawę obrony Niskiego Brodna; wspólnie robiliśmy wizję lokalną, dokumentowaliśmy gwałt na krajobrazie - wspomina sytuację sprzed lat. - Potem pewnie im ktoś wyperswadował stawanie w obronie jeziora, a przeciwko biznesmenowi...

Zdaniem Bogdana Majczuka z przedsiębiorcą miasto mogło się dogadać. Jest obcokrajowcem. Osiedlił się w Brodnicy. Najpewniej znalazł tu swoje miejsce na ziemi. - Przecież i jemu pewnie zależy, by żyć w zgodzie z sąsiadami i cieszyć się szacunkiem w środowisku. No, ale żeby dojść do uczciwego kompromisu, to nie można startować z pozycji klęcznika, tylko równoprawnego partnera do rozmowy - wzdycha Majczuk.

„Nie będę jeziora wkoło obchodził”


Kto powinien stać na straży prawa obywateli do dostępu do jeziora? Kto winien kontrolować grodzenia, naruszające przepis o wolnym półtorametrowym pasie wzdłuż wody? Kto ścigać ma budowniczych nielegalnych pomostów? Między innymi powiatowe inspektoraty nadzoru budowlanego. Jak wykazała ostatnia kontrola Najwyższej Izby Kontroli (szerzej o niej w tekście obok), w całym kraju jest z tym problem.

- Od czego, u czorta, mam te 1,5 metra zmierzyć, skoro na Niskim Brodnie nie wyznaczono linii brzegowej?! - nie kryje zdenerwowania inspektor Witold Sosnowski. - Nie będę jeziora wkoło obchodził i szukał sobie roboty, bo tej mam pod dostatkiem. Zresztą, i tak od brzegu nie przejdę, bo część prywatnych działek jest skutecznie zagrodzona, a motorówki przecież nikt mi z tej okazji nie da...

Jak słusznie zauważa inspektor, linia brzegowa każdego jeziora zmienia się. Czasem, jak po ostatnim skwarnym lecie, bardzo znacząco. - Wyznaczenie takiej linii w przypadku każdego akwenu wymaga żmudnego monitoringu: wieloletnich obserwacji i pomiarów. Do tego, geodezyjnych operatów, które wiążą się z kosmicznymi kosztami.

Inspektor Sosnowski właścicielom działek nad Niskim Brodnem i innymi jeziorami zbytnio się nie dziwi. - Polak grodzi się w mieście, na nadmorskiej plaży, to i grodzi się też nad jeziorem. Na działce, w którą zainwestował, chce mieć spokój. Nie chce, żeby wędkarz rano anektował mu pomost, a wieczorem amatorzy piwa i kiełbasek śmiecili nad wodą. Pokolenia miną, nim to się w Polsce zmieni.

Miasto: usuniemy te grodzenia!


Czy w sprawie grodzenia jeziora władze Brodnicy cokolwiek czynią? Joanna Kilian, kierownik Biura Ochrony Środowiska w Urzędzie Miasta zapewnia, że tak. - Odbyło się u nas robocze spotkanie na ten temat. Do właścicieli i posiadaczy nieruchomości, na których w pasie 1,5 m od linii brzegu istnieją ogrodzenia, skierowaliśmy pisma z wezwaniem do wyjaśnienia sytuacji. Pisma skierowaliśmy m.in. do Marszałka Województwa Kujawsko-Pomorskiego i Agencji Nieruchomości Rolnych - relacjonuje pani kierownik.

Z odpowiedzi urzędnicy dowiedzieli się, że przez działki należące do ANR jest możliwe przejście nad brzegiem jeziora Niskie Brodno.

- Natomiast marszałek województwa pismem z 11 kwietnia 2016 r. przekazał, według kompetencji, pismo w sprawie grodzenia przybrzeżnych nieruchomości do toruńskiego oddziału Kujawsko-Pomorskiego Zarządu Melioracji i Urządzeń Wodnych we Włocławku. I ten wezwał osoby prywatne i instytucje do natychmiastowego usunięcia ogrodzeń, naruszających m.in. art. 27 Prawa wodnego - mówi Joanna Kilian.

Skąd w sprawie marszałek i ANR? To oni są właścicielami gruntów nad samym jeziorem, od strony ul. Wczasowej.

- Ale nie oni je zagrodzili, tylko prywatni właściciele, mający działki powyżej. Pierwsi z nich, którzy dostali wezwania, właśnie odwiedzili urząd. Jestem pewna, że doprowadzimy do usunięcia grodzeń naruszających art. 27 Prawa wodnego. Dodam tylko, że na działce wspomnianego biznesmena go nie złamano, bo jednak pewien dostęp do wody tu jest - kończy Joanna Kilian. Właśnie wróciła z Mazur, gdzie też wszystko pogrodzone...

Warto wiedzieć


Prawo wodne mówi:

„Zabrania się grodzenia nieruchomości, przyległych do powierzchniowych wód publicznych w odległości mniejszej niż 1,5 m od linii brzegu, a także zakazywania lub uniemożliwiania przechodzenia przez ten obszar” - mówi art. 27 ust . 1 Prawa wodnego.

To nie wszystko. Artykuł 28 tego prawa głosi, że: „1. Właściciel nieruchomości, przyległej do powierzchniowych wód publicznych jest obowiązany umożliwić dostęp do wody na potrzeby wykonywania robót, związanych z utrzymywaniem wód, oraz dla ustawiania znaków żeglugowych lub hydrologiczno-meteorologicznych urządzeń pomiarowych.

2. Właściciel nieruchomości, przyległej do wód objętych powszechnym korzystaniem jest obowiązany zapewnić dostęp do wody w sposób umożliwiający to korzystanie; części nieruchomości umożliwiające dostęp do wody wyznacza zarząd gminy w drodze decyzji. (...)”Warto też zaznaczyć, że Prawo wodne określa, iż linię brzegu dla cieków naturalnych, jezior oraz innych naturalnych zbiorników wodnych stanowi krawędź brzegu lub linia stałego porostu traw albo linia, którą ustala się według średniego stanu wody z co najmniej ostatnich dziesięciu lat.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Dodaj swój komentarz najciekawsze najstarsze najnowsze

  1. 17-05-2016 19:10

    Oceniono 1 raz 0 1

    - Fgj: Typowy inspektor, urzędas bez mózgu

    Odpowiedz

  2. 13-05-2016 16:18

    Oceniono 7 razy 7 0

    - Lop: Myslalem ,ze linia brzegowa to tam gdzie woda loaczy sie z ladem ? Niech ludzie stawiaja tal ploty aby w najwezszym przesmyku nie bylo mniej niz 1,5m twardej ziemi !!

    Pokaż odpowiedzi (5) Odpowiedz