W Bydgoszczy i w Toruniu najczęściej kradzione są auta niemieckie: volkswageny, audi i bmw

Tomasz Zieliński 13 maja 2016

Polska miłość do niemieckiej motoryzacji jest bezwarunkowa: ma swoje odbicie w preferencjach nie tylko kupujących, ale i złodziei. W Bydgoszczy i w Toruniu najczęściej giną auta niemieckie: volkswageny, audi i bmw. Inne marki są - szerszym lub węższym - ale tylko marginesem...

Podczas ubiegłotygodniowej akcji w Łubiance policjanci zatrzymali pięcioosobową grupę demontującą skradzione auta.

Fot.: Policja


Na szczęście minęły lata, gdy Polskę postrzegano jako złodziejski samochodowy raj. Jeszcze pod koniec ubiegłego wieku rocznie kradziono w naszym kraju około 60 - 70 tys. pojazdów. W ubiegłym roku zgłoszono policji 13 tys. takich przypadków.


Tendencja spadkowa jest zauważalna. W 2014 roku było ponad 14 tys. kradzieży aut, rok wcześniej - tysiąc więcej. Biorąc pod uwagę, że samochodów na naszych drogach z roku na rok jest więcej, prawdopodobieństwo kradzieży zdecydowanie spadło. Najczęściej giną volkswageny: golfy, passaty i tourany oraz audi A3, A4, A6. Dziesiątkę uzupełniają „japończyki”: toyota yaris, honda civic i mazda 6 oraz hiszpański rodzynek: seat leon.

Omijaj niemieckie


Kujawsko-Pomorskie niewiele różni się od innych polskich regionów, biorąc pod uwagę złodziejskie preferencje. Spośród 518 aut, skradzionych u nas w ubiegłym roku, w topowej piątce znalazły się same auta niemieckie. Od lat najczęściej kradzionym pojazdem jest vw golf - zniknęło ich 31. Drugie na liście jest audi A6 - 21 sztuk, trzeci - vw passat - 20. Piątkę uzupełniają audi A4 i vw touran. To niemal identyczne zestawienie z ubiegłorocznym.

W samej Bydgoszczy, w której w ubiegłym roku skradziono 50 aut, dominują oczywiście volkswageny i audi, w towarzystwie bmw i mercedesów. Pozostałe marki to raczej pojedyncze egzemplarze.

- W Toruniu statystyka wygląda bardzo podobnie - komentuje podinsp. Wioletta Dąbrowska, oficer prasowy Komendy Miejskiej Policji. - Wśród 79 skradzionych w 2015 roku aut, pierwsze trzy miejsca okupują volkswageny, audi oraz bmw. Piątkę uzupełniają skody i toyoty.

- Dziś kradzione samochody trafiają przede wszystkim do złodziejskich „dziupli”, gdzie rozbierane są na części - wyjaśnia podkom. Przemysław Słomski z Zespołu Prasowego Komendy Wojewódzkiej Policji w Bydgoszczy. - Coraz rzadziej zdarza się, że złodzieje próbują rejestrować auta z przebitymi numerami identyfikacyjnymi.

Potwierdzenie tych słów znajdziemy chociażby w policyjnych komunikatach z ostatnich dni. Bydgoscy i toruńscy policjanci od kilku miesięcy rozpracowywali grupę samochodowych złodziei. Sytuacja do interwencji dojrzała przed tygodniem: z toruńskiego Rubinkowa zniknęło BMW 530i z 2005 roku. Kryminalni z Torunia i Bydgoszczy ustalili, że pojazd znajduje się na jednej z posesji w gminie Łubianka. W niespełna dobę od zgłoszenia funkcjonariusze weszli do pomieszczeń należących do jednego z zatrzymanych.

Podkomisarz Przemysław Słomski: Dziś skradzione samochody trafiają przede wszystkim do złodziejskich „dziupli”, gdzie następnie rozbierane są na części i w takiej postaci sprzedawane.


- Po przeszukaniu garażu policjanci odnaleźli skradzione BMW, praktycznie rozebrane na części tak, że pozostał z auta szkielet - mówi podinsp. Wioletta Dąbrowska. - Znaleźli również sprzęt elektroniczny do zagłuszania sygnałów GPS i mnóstwo części pochodzących z innych pojazdów różnych marek. Funkcjonariusze zabezpieczyli także gotówkę w kwocie kilkudziesięciu tysięcy złotych, laptopa, telefony komórkowe, narzędzia służące do włamań i kradzieży samochodów.

Pięcioosobowa grupa wpadła podczas rozmontowywania auta. Jedna osoba pozostała w areszcie, pozostałych objęto dozorem policyjnym. Zatrzymani w Łubiance usłyszeli prokuratorski zarzut udziału w zorganizowanej grupie przestępczej, co powoduje, że zagrożenie karą jest nie mniejsze niż trzy lata.

Rozmontowane części trafiają na tzw. rynek wtórny: sprzedawane są na giełdach samochodowych i w internecie. szczególnie pożądane są różnego rodzaju części elektroniczne, którymi naszpikowane są dzisiejsze pojazdy; w autoryzowanych stacjach niebotycznie drogie, z drugiej - często złodziejskiej - ręki sprzedawane są w cenach znacznie bardziej przystępnych.

Zauważalną grupą wśród stwierdzonych „kradzieży” są również przypadki, gdy zdesperowany właściciel chce pozbyć się problemu, czyli np. starego samochodu, którego nie udaje się sprzedać. Nadal też policjanci mają doczynienia z próbami wyłudzenia odszkodowania od ubezpieczyciela za rzekomo skradzione auto.

Do stolicy nie jedź „japończykiem”


W porównaniu z innymi polskimi regionami Kujawsko-Pomorskie jest stosunkowo bezpieczne. Dość powiedzieć, że ponad połowa kradzieży dotyczy czterech województw: Mazowieckiego, Dolnośląskiego, Śląskiego i Wielkopolskiego.

Pod względem popularności aut wśród rabusiów preferencje ogólnopolskie są bardzo podobne do bydgoskich i toruńskich. Dominują samochody koncernów niemieckich, choć stołeczni złodzieje przerzucili się ostatnio w dużej mierze na auta japońskie. W 2014 roku najpopularniejszym wśród nich modelem była toyota corolla, w roku ubiegłym - mazda 6. Co ciekawe, spośród niemal 240 skradzionych w Polsce „szóstek” ponad dwie trzecie zniknęło w Warszawie...

Oprócz wytworów motoryzacji niemieckiej, niemal każdy region ma swoją specyfikę. Na liście pojawiają się typowe dla województwa modele. I tak na przykład daewoo tico i matiz - po kilka rocznie - giną w Rzeszowskiem i Opolskiem, a fiaty cinquecento - aż 13 sztuk - w Małopolskiem. Nawet fiaty uno mają swoich amatorów i znalazły miejsce w statystyce województwa białostockiego. Wśród dostawczaków w statystykach dominuje citroen berlingo. Po kilkanaście egzemplarzy tego modelu ginie rocznie w Łódzkiem i Pomorskiem. Kolejny w tym rankingu specyficznej popularności jest vw transporter.

Zaparkuj pod kościołem


Nie mniej ciekawa od zestawienia kradzionych modeli jest lista miejsc, z których auta znikają. W większości są to niestrzeżone parkingi. Tylko co dziesiąte auto skradziono z podwórek przy posesjach, jeszcze mniej - spod obiektów handlowych. Tam z pewnością odstrasza złodziei wszechobecny monitoring. Policyjne statystyki zaświadczają, że najbezpieczniejsze są ... przydrożne leśne postoje oraz parkingi przy kościołach. Na 13 tys. przypadków kradzieży tylko 19 aut zniknęło z tych ostatnich.

Pieniądze wydane na parking strzeżony to dobra inwestycja. Spokojny sen właścicieli samochodów na nich zaparkowanych zakłócono niespełna sto razy.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.