Jak oddzielić ziarno od plew? Casting jak średniowieczny wielobój

Katarzyna Bogucka 7 maja 2016

- Jeśli chodzi o Słowian z naszych terenów, bardzo mało wiemy o ich strojach. W zasadzie cała wiedza pochodzi z grobowców, a w nich zachowały się jedynie skrawki materiałów - mówi URSZULA TOMCZYK, studiująca w Bydgoszczy torunianka, zwyciężczyni ogólnopolskiego konkursu na rolę Dobrawy.

Urszula Tomczyk: - Sednem życia naszej drużyny są historyczne wyjazdy

Fot.: Dariusz Bloch



Jak się zostaje Dobrawą?
Niełatwo, choć sama rywalizacja przebiegała na wesoło, w przyjaźni. Do półfinału zakwalifikowano pięć kandydatek z całej Polski. Casting chwilami przypominał średniowieczny wielobój! Dobrawom kazano m.in. oddzielać ziarno od plew, szyć! W programie był także test wiedzy historycznej, zadania aktorskie, sesja fotograficzna, no i śpiew.

W śpiewie musiała być Pani bezkonkurencyjna!
Gdyby chodziło tylko o sam śpiew... Organizatorzy utrudnili nam nieco zadanie. Do Gniezna trzeba było przyjechać z własnym tekstem: poważnym lub humorystycznym, do najstarszej polskiej piosenki ludowej, czyli „Oj, chmielu, chmielu” i te piosenkę wykonać.

Jak członkini grupy rekonstrukcyjnej poszło szycie?
Na co dzień szyję dla siebie stroje historyczne do rekonstrukcji, ale obok mnie siedziały specjalistki! Pierwsze zadanie polegało na uszyciu gaci..

Gacie to w wolnym tłumaczeniu majtki?
To nie są majtki, choć jest to rzeczywiście historyczna bielizna męska. Chodzi o coś w rodzaju bokserek, krótkich spodenek. Kolejne zadanie: szycie sakiewki na czas. Liczyła się nie tylko szybkość, ale i precyzja. Jury oceniało dokładność, sypiąc do naszych sakw sól. W tym samym czasie, gdy dziewczyny miały swój wielobój żeński, panowie sprawdzali się w konkurencjach męskich, musieli m.in. czyścić konie, siodłać je, dosiadać, prezentowali podstawy jazdy konnej. Kazano im również udowodnić sprawność w walce. Sprawdzano, jak władają mieczem, strzelają z łuku, rzucają oszczepem, toporem. Z końmi była zresztą bardzo zabawna historia. Mój chłopak Krystian przygotowywał się do roli Mieszka I, więc pojechaliśmy do stadniny w Myślęcinku, żeby mógł poćwiczyć jazdę konną. Niestety, trochę się spóźniliśmy na naszą lekcję, a za chwilę pojawił się chłopak umówiony na kolejną godzinę. Po chwili słyszę rozmowę między chłopakami: „Ty na Mieszka? Naprawdę? Bo ja też na Mieszka!”. Okazało się, że tym drugim chłopakiem był... Dawid Mieczkowski z Bydgoszczy, który ostatecznie wygrał konkurs i zgra Mieszka I.

Czasy Mieszka I to Pani ulubiona epoka historyczna.
To prawda. Kilka lat temu, w Toruniu formowało się bractwo późnośredniowieczne, ale mnie ciągnęło do jeszcze bardziej zamierzchłych czasów, do X-XI wieku. Dopiero gdy poznałam Krystiana, okazało się, on zajmuje się rekonstrukcją wczesnego średniowiecza, należy do Drużyny Lędziańskich Wiciędzy „Watra” z Sanoka, do której i ja przystąpiłam. Sednem życia naszej drużyny są historyczne wyjazdy. Niedługo jedziemy na bodajże najciekawsze wydarzenie. Przeżyjemy weekend w lesie koło Bogucic, pod Pińczowem. Ten konkretny wyjazd nosi nazwę RARP, jest czymś w rodzaju rekonstrukcyjnej gry fabularnej. Cofniemy się w czasie. Będziemy spać w namiotach szytych na miarę historii, tzn. że na drewniane maszty zostaną narzucone płócienne płachty. Taki namiot nie ma podłogi, więc trzeba szykować posłanie, np. ze skór, które nie dopuszczą wilgoci i wody.

Co z jedzeniem?
Pijemy piwo, miód, mamy znajomą, która potrafi uwarzyć rozmaite napary z ziół. Jedzenie, np. chleb, zawijamy w lnianą ściereczkę, nie trzymamy go w worku, podobnie jest z innymi produktami. Staramy się zapewnić niewspółczesne opakowanie dla współczesnej żywności. Gotujemy, oczywiście, na ogniu. Ostatnio jedliśmy smaczną potrawę - dziewczyny przyrządziły gotowany, a w zasadzie rozgotowany groch z kapustą z dodatkiem potwierdzonych historycznie ziół. Nie używamy pomidorów, kartofli, bo one pojawiły się dużo później na naszej ziemi. Podstawą wyżywienia są podpłomyki, kasze, groch...

Najbardziej wyróżnia was strój.
Jeśli chodzi o Słowian z naszych terenów, bardzo mało wiemy o ich strojach. W zasadzie cała wiedza pochodzi z grobowców, a w nich zachowały się jedynie skrawki materiałów. Nie mamy zachowanej żadnej całej sztuki odzieży. Są jedynie buty i wspomniane strzępy ukryte gdzieś pod sprzączką czy pod guzem. Strój Słowian zachodnich jest więc kompilacją tego, co było noszone w Skandynawii, na Rusi, bo te kultury się z sobą stykały. Bazujemy na tym przenikaniu się kultur. Wiadomo, że kolory były stonowane, raczej bliższe ziemi, choć tkaniny już się wtedy farbowało, pozyskując barwniki głównie z roślin, ale także owadów, np. czerwca, który dawał kolor czerwony. Cały czas uczę się tego, co mi wolno nosić. Wolno długą koszulę lnianą, na to lnianą sukienkę, ale nie wiadomo do końca, czy giezło to była jedna warstwa czy bielizna plus sukienka lniana. Gdy jest zimno, zakłada się krótszą sukienkę wełnianą.

A nogi? Były gołe?
Mam skarpety tkane igłą. I w tym temacie jest mnóstwo spekulacji. Jedni uważają, że niemożliwe, żeby nogi były gołe. Podobnie logika podpowiada, że musiała być bielizna noszona blisko ciała, choćby ze względu na kobiece przypadłości. Wreszcie, skórzane buty na nogi: płaskie, niskie, poniżej kostki. Z grobowych znalezisk wynika, że kobiety nie nosiły pasków. Sprzączki od nich znajdowane są niemalże wyłącznie w męskich mogiłach. Zamiast tego panie przepasywały się krajkami.

Krajkę nosiły również na głowie...
Przymocowane do niej kabłączki skroniowe były charakterystyczną ozdobą Słowianek. Mogą być skromne, niewielkie, wykonane z brązu, jak również pięknie zdobione i wykonane z droższych materiałów, np. srebra. Moje są na miarę niezbyt bogatej warstwy społecznej, ale za to wiadomo, że takie były powszechne, gdyż potwierdza je wiele znalezisk archeologicznych. Istnieją opisy stroju słowiańskiego, ale namacalnym źródłem jest to, co zachowało się w grobach. Dlatego ile razy odwiedzam jakieś miasto, zawsze szukam w nim muzeum archeologicznego.


Teczka osobowa: Urszula Tomczyk


Zagra księżniczkę Dobrawę na Festiwalu Kultury Słowiańskiej „Koronacja Królewska" ( 30-31. 07.) w Gnieźnie.

Urszula Tomczyk pochodzi z Torunia, studiuje na IV roku Wydziału Wokalno-Aktorskiego Akademii Muzycznej w Bydgoszczy, w klasie prof. Hanny Michalak. Interesuje się czasami wczesnego średniowiecza i rekonstrukcją historyczną. Należy do Drużyny Lędziańskich Wiciędzy „Watra” z Sanoka.

Pokonała siedemnaście kandydatek do roli Dobrawy. Razem z Dawidem Mieczkowskim (Mieszko I) zagra w spektaklu o chrzcie Polski i jego skutkach, wystawianym w Gnieźnie podczas jednej z największych imprez historycznych w tej części Europy.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.