Autorytaryzm zawsze zaczyna się od rozmontowywania sądownictwa

Przemysław Łuczak 6 maja 2016

„Każda władza, która od samego początku nie przestrzega prawa, w bardzo krótkim czasie dochodzi do przekonania, że tylko ona ma rację, a wszystkich innych będzie traktować jak wrogów. Tak naprawdę grozi nam dyktatura" - mówi WALDEMAR ŻUREK, rzecznik Krajowej Rady Sądownictwa.

Waldemar Żurek: - Nowa struktura sądów umożliwi wymianę ich kadry zarządzającej

Fot.: www.krs.pl



Wyroki Trybunału Konstytucyjnego są obowiązujące, nawet jeśli nie zostaną opublikowane. Tak stwierdziły Krajowa Rada Sądownictwa i Zgromadzenie Ogólne Sędziów Sądu Najwyższego. Co to oznacza dla sądów powszechnych?
Sąd Najwyższy interpretuje prawo, rozpoznaje skargi kasacyjne, odpowiada na pytania prawne sądów. Tą uchwałą daje sygnał sądom powszechnym, że będzie respektować obowiązujący porządek prawny, czyli taki, w którym orzeczenia Trybunału Konstytucyjnego wiążą od chwili ich ogłoszenia, a nie dopiero po ich opublikowaniu przez rząd. Każdy sąd powinien powiedzieć: nie stosuję wadliwego przepisu, bo wiem, że tak orzekł TK. To jest ważne, gdyby jacyś sędziowie wahali się jeszcze, jak zachowa się Sąd Najwyższy. Uchwała SN jest też przesłaniem, które mówi - sędziowie nie bójcie się, wszyscy musimy stać na straży porządku prawnego Rzeczpospolitej. Po 1989 r. nie było dotąd w Polsce takiej sytuacji, żeby władza wykonawcza negowała i wbrew prawu nie publikowała rozstrzygnięć TK.

Odniesie się Pan do wypowiedzi rzeczniczki klubu PiS Beaty Mazurek, która, komentując uchwałę SN stwierdziła, że „zespół kolesi broni status quo poprzedniej władzy”?
To przykre, że posłanka i przedstawicielka partii rządzącej wypowiada się w sposób tak obraźliwy o sędziach SN. Oczekuję, że pani Mazurek przeprosi za swoje słowa. Ale przecież tego rodzaju wypowiedzi ze strony polityków PiS było więcej. To jest, niestety, pewna tendencja, którą można było dostrzec już od początku walki PiS z trybunałem. Wydaje się, że chodzi o to, żeby opluć instytucję sądownictwa, czyli pozbawić ją wiarygodności i autorytetu. Zwłaszcza, że jako obywatele mamy sporo uzasadnionych pretensji do wymiaru sprawiedliwości. Ten przekaz ma trafić przede wszystkim do tej części społeczeństwa, która nie jest zorientowana w zasadach funkcjonowania systemu prawnego.

Czym może się skończyć to podważanie autorytetu sądów?
Taka polityka oznacza wchodzenie władzy ustawodawczo-wykonawczej, bo one teraz zlały się w jedno, na autorytarną drogę. A autorytaryzm zawsze zaczyna się, jak znamy historię, od rozmontowywania sądownictwa. Widzimy to wyraźnie na przykładzie trybunału. Najpierw prezes jest problemem, a jeśli sędziowie wypowiadają się tak samo, jak on, cały TK staje się problemem. Politycy partii rządzącej oraz sprzyjające im media, pokazują sędziów jako ciemne postacie, które załatwiają swoje interesy, bronią układu i poprzedniego systemu, nie chcą uszanować wyniku demokratycznych wyborów. To jest takie populistyczne nakręcanie opinii publicznej, stanowi przygotowanie do zniszczenia autorytetów, które mogą stanąć na przeszkodzie w całkowitym przejęciu władzy. Do tego dochodzi również brak zrozumienia, czym jest trójpodział władzy, mający zapewnić równowagę między władzą ustawodawczą, wykonawczą i sądowniczą. Władza w Polsce jest konstytucyjnie rozdzielona właśnie po to, żeby nie doszło autorytaryzmu.

Jakie znaczenie mają uchwały niektórych samorządów terytorialnych, zapowiadające, że będą one kierowały się orzeczeniami TK?
Symboliczne. Ale są ważne dla urzędników samorządowych, którzy będą stosować to prawo. Obywatel bowiem zwykle zaczyna od urzędu, a sąd jest tylko gdzieś w dalszej perspektywie. To urzędnik może obywatelowi uniemożliwić bądź utrudnić korzystanie ze swoich praw, wydłużyć załatwienie sprawy. Urzędnik musi mieć świadomość, że jeśli nie będzie respektował orzeczeń TK, to będzie łamał prawo. Ja wiem, że dzisiaj rządzący straszą wszystkich, nawet samych siebie. Minister sprawiedliwości straszy panią premier, że jak opublikuje orzeczenie TK, to złamie prawo. Formą zastraszania są też wypowiedzi szefa PiS, który mówi, że trzeba będzie uchwalić ustawę, która w jakiś sposób uciszy tych, którzy nie będą chcieli wcielać w życie jedynie słusznego prawa. Sędziowie się tych pogróżek nie boją, choć to bardzo utrudni im pracę. Nie jest to też dobra sytuacja dla obywatela, bo stanie on wobec niepewności prawa. Jeśli TK zakwestionuje zapisy jakieś ustawy, a urzędnicy powiedzą: nas to nie dotyczy, to będziemy mieli dualizm prawny.

Czy już można mówić o dualizmie prawnym w Polsce?
Dualizm prawny już jest, choć trudno jeszcze podawać konkretne przykłady. Zapadają bowiem dopiero merytoryczne rozstrzygnięcia TK. Pierwszym z nich jest orzeczenie dotyczące okręgów wyborczych. TK powiedział, że gminy mogą dzielić się na okręgi, a jeśli Państwowa Komisja Wyborcza się na to nie zgodzi, gminie przysługuje odwołanie do sądu. Więcej tego rodzaju spraw zaistnieje, kiedy będą kontrolowane przez TK ustawy o obrocie ziemią i o lasach.

Spodziewa się Pan jakichś konstruktywnych propozycji ze strony powołanej przez Sejm komisji ekspertów, która zajmuje się zaleceniami Komisji Weneckiej?
Nie spodziewam się zbyt wiele ze względu na skład tej komisji. Zasiadają w niej osoby, które w debacie nad TK prezentowały dość jednostronne spojrzenie. Dlatego uważam, że ze strony PiS jest to tylko gra na czas. Chodzi o to, żeby poczekać do grudnia, kiedy skończy się kadencja prezesa Andrzeja Rzeplińskiego i zmieni się część sędziów. A kiedy, mówiąc kolokwialnie, TK będzie już „przejęty”, PiS zabierze się za sądy powszechne. Prokuratury zostały opanowane wcześniej, a media prywatne też będzie można w jakiś sposób ustawodawstwem zmarginalizować. Każda władza, która od samego początku nie przestrzega prawa, w bardzo krótkim czasie dochodzi do przekonania, że tylko ona ma rację, a wszystkich innych będzie traktować jak wrogów. Tak naprawdę grozi nam dyktatura.

Czy rząd może dokonać zamachu na niezawisłe sądy?
Niestety, mamy już takie sygnały. Wiceminister sprawiedliwości mówi, że w przyszłości być może będzie tylko sędzia sądu powszechnego, a nie tak, jak dotąd, sędziowie sądów rejonowych, okręgowych czy apelacyjnych. Nowa struktura sądów umożliwi wymianę ich kadry zarządzającej. To zresztą stało się już w prokuraturze, czego skutki widać choćby w sprawie badania przez prokuraturę braku publikacji orzeczeń TK. Prokuratura ostatecznie odmówiła wszczęcia dochodzenia.

Jak to może wyglądać w przypadku sędziów?
Jeśli rząd zdecyduje się na sądy powszechne, słyszymy, że dojdzie do kolejnego wręczania przez prezydenta nominacji sędziowskich wszystkim sędziom. Co to ma oznaczać? Mianowicie to, że nominacje dostaną tylko ci, którzy zostaną przez ministra sprawiedliwości czy prezydenta zaakceptowani. Jest to sprzeczne z konstytucją, która gwarantuje trwałość urzędu sędziego, ale może stanowić skuteczny straszak w stosunku do części sędziów. Ewentualne zlikwidowanie obecnej struktury sądowej wywoła chaos. Odczują to przede wszystkim obywatele, którzy jeszcze dłużej niż obecnie będą czekać na wyroki, co jest prawdziwą udręką. Dostrzegam to na co dzień w sądzie, gdzie sędzia, zamiast rozstrzygnąć sprawę w trzech terminach, musi ją odraczać, bo w kolejce czekają inne sprawy. Liczba spraw, które wpływają do polskich sądów, przekroczyła już 15 milionów rocznie i nadal rośnie. Ale rząd nie zastanawia się, co zrobić, żeby do sądów trafiało ich mniej, tylko myśli o tym, jak rozmontować niezawisłe sądy.


Teczka osobowa: Waldemar Żurek


(46 lat), prawnik, cywilista. Sędzia Sądu Okręgowego w Krakowie i rzecznik prasowy tego sądu. Od 2010 r. jest członkiem Krajowej Rady Sądownictwa.

W 2014 r. został wybrany na drugą kadencję, otrzymując 150 głosów, najwięcej ze wszystkich kandydatów. Od 2014 r. jest rzecznikiem prasowym KRS.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Dodaj swój komentarz najciekawsze najstarsze najnowsze

  1. 10-05-2016 18:48

    Oceniono 8 razy 7 1

    - Bolek: Jak widzę takie wielkie zdjęcie to mi się Stalin przypomina, takich się boje.

    Pokaż odpowiedzi (1) Odpowiedz

    1. 10-05-2016 11:57

      Oceniono 6 razy 5 1

      - Miłosz Klimek: Sądokracja. Opcja zero dla "mędrców skończonych".

      Odpowiedz

    2. 08-05-2016 19:29

      Oceniono 9 razy 8 1

      - LZ: radzę Expressowi podawać również artykuły polemiczne ten to stek bredni. Podajcie życiorysy wielu sędziów SN I TK. Drogi Expressie - już niedługo wrócisz do Polski, radzę więc pokusić się o bezstronność.

      Odpowiedz

    3. 08-05-2016 16:06

      Oceniono 7 razy 6 1

      - sędziowie w Karlsruhe: działają przeciwko interesom niemieckich obywateli i państwa, obalając decyzje „demokratycznie wybranego parlamentu”. Tak zdaniem „FAZ” nie powinno być, bo sędziowie są zaledwie trzecią władzą w państwie a nie pierwszą” (http://tn.1j.pl/lw320/). Jakie to dziwne, prawda żurku na niemieckiej technologii?! Pierwszą jest suweren, czyli naród. To on powinien za pośrednictwem wyborów decydować o polityce kraju a nie tuzin sędziów konstytucyjnych —uważa gazeta. Według niej sędziowie są „ze względu na swój status oderwani od rzeczywistości codziennego życia obywateli”.

      Odpowiedz

    4. 08-05-2016 08:44

      Oceniono 9 razy 8 1

      - kkk: " Nowa struktura sądów umożliwi wymianę ich kadry zarządzającej" I o to chodzi? A może dobrze? Opinia o sądach jest jaka jest, więc może dobrze byłoby przewietrzyć to towarzystwo?

      Odpowiedz