Pokaż kość, a powiem ci, kim jesteś. Czego zmarli uczą żywych?

red 6 maja 2016

„Większość mężczyzn umierała przed pięćdziesiątką. Kobiety w okolicy sześćdziesiątki. Średnia wysokość ciała mężczyzn to 165 centymetrów, kobiet 154 cm. Świadczy to o dużym dymorfizmie płciowym, a to z kolei o dobrej kondycji biologicznej tej populacji” - mówi antropolog TOMASZ KOCZORSKI.

Dzięki badaniom prowadzonym przez Tomasza Koczorskiego dowiemy się, m.in., jacy byli nasi przodkowie

Fot.: Dariusz Bloch



Pański sąsiad ma na drzwiach napis kredą „K+M+B 2016”. Drzwi do Pańskiego mieszkania natomiast zdobi łacińska sentencja „Mortui vivos docent”.
W wolnym tłumaczeniu znaczy to „Zmarli uczą żywych”. Jako biolog z wykształcenia - my antropolodzy jesteśmy biologami - skupiam się na człowieku. To jest przedmiot moich badań. Człowiek zarówno żywy, jak i martwy. Nawet jeśli ktoś zmarł pięć tysięcy lat temu i zostały po nim tylko szczątki, będę mógł czytać w nich jak w otwartej księdze. Wszystko bowiem, łącznie z tym, co dzieje się wokół nas, jest zapisywane w naszych kościach.

Co dokładnie?
Mając do dyspozycji narzędzia badawcze, jakich dostarcza nam współczesna genetyka, jesteśmy w stanie zbadać szereg frapujących hipotez dotyczących rozwoju naszego gatunku. Choćby to, jakie patogeny występowały w przeszłości. Badając szkielet sprzed setek lat można stwierdzić, jakie bakterie i wirusy dręczyły naszych przodków i jak one ewoluowały. Co najważniejsze, tę wiedzę będę mógł odnieść do tego, co wiemy o dzisiejszych szczepach bakterii i wirusów. To porównanie z kolei pozwoli mi wyciągnąć wnioski na przyszłość.

Co antropolog potrafi powiedzieć o człowieku na podstawie jego szkieletu?
Możemy ustalić wysokość ciała. Wystarczy do tego dowolna kość długa bądź jej nasada. Wydobędziemy też informacje o chorobach, które trapiły zmarłego. O urazach, których doznał i wygoił za życia oraz tych będących przyczyną jego śmierci. Oczywiście określimy również wiek i płeć. Na podstawie badań izotopów węgla i azotu powiemy dużo o diecie danego osobnika. Jeśli z kolei głodował bądź ciężko chorował w dzieciństwie, będziemy to wiedzieć, obserwując specjalne ślady na kościach, tzw. markery stresu. Ale dowiemy się też sporo o środowisku naturalnym, w którym żył. Również o jego zwyczajach, na przykład higienicznych. Najwięcej dokładnych informacji zawierają kości dziecięce, ponieważ zapisują się w nich nawet delikatne zmiany, które z wiekiem człowieka ulegają zatarciu.

Prowadzi Pan między innymi prekursorskie badania tak zwanej bydgoskiej serii szkieletowej.
Makabrycznie to brzmi, ale chodzi o szczątki ludzkie podjęte przez archeologów w miejscu, gdzie była prowadzona inwestycja. Swoje serie szkieletowe ma wiele dużych miast w Polsce. Jedna z nich, pochodząca ze średniowiecza, znajduje się na przykład w Toruniu. Dzięki czemu wiadomo bardzo dużo o przedstawicielach tamtejszej społeczności żyjącej przed wiekami. Podobne zasoby mają Gdańsk, Poznań,Wrocław, Kraków. Większość tych kolekcji została już dokładnie przebadana. W Bydgoszczy dopiero wszystko przed nami. Mamy około 720 szkieletów z okresu od XV do XVIII wieku, podjętych przy ulicy Focha w miejscu, gdzie znajdował się cmentarz pokarmelicki oraz znalezionych na dawnym cmentarzu funkcjonującym przy kościele garnizonowym przy rondzie Bernardyńskim. Pojedyncze egzemplarze z bydgoskiej Fary zostały wcześniej przebadane w zakładzie antropologii w Toruniu.

Na jakim etapie jest Pańska praca?
Na razie zbadałem do numeru 552. Może się jednak okazać, że mamy szczątki większej liczby osobników, niż sądziliśmy, ponieważ nie wszystkie szkielety są kompletne. Czasami w grobach znajdowały się przemieszane kości kilku osób. Trzeba pamiętać, że cmentarz pokarmelicki przy kościele Najświętszej Marii Panny miał ograniczoną powierzchnię i był wielopoziomowy. Tak ,jak dziś, po pewnym czasie w tym samym grobie chowano kolejnego zmarłego. Mamy też materiał badawczy z dwóch ossuariów, które odkopano przy kościele garnizonowym. Tak nazywamy doły, do których wrzucano szczątki pochodzące z likwidacji grobów regularnych. Archeolodzy odsłonili też jeden grób zbiorowy, który wygląda na miejsce pochówku ofiar epidemii. Z jednym wyjątkiem.

Mianowicie?
Z tej mogiły zbiorowej pochodzi szkielet mężczyzny żyjącego w XVI wieku, który prawdopodobnie nie zmarł z powodu zarazy. Ma on bowiem charakterystyczne uszkodzenia okołośmiertne na czaszce, żuchwie i trzonach kości przedramienia. Wszystkie znajdują się po lewej stronie, co może wskazywać, że mamy do czynienia z ofiarą napaści.

Co już wiemy o naszych przodkach na podstawie badań bydgoskiej serii szkieletowej?
Większość mężczyzn umierała przed pięćdziesiątką. Kobiety w okolicy sześćdziesiątki. Średnia wysokość ciała mężczyzn to 165 centymetrów, kobiet 154 cm. Świadczy to o dużym dymorfizmie płciowym, a to z kolei o dobrej kondycji biologicznej tej populacji. Jeżeli dzieje się coś niepokojącego, głód lub liczne choroby wieku dziecięcego, pierwszy reaguje organizm męski. Jesteśmy bardziej ekosensytywni, podatni na zmiany środowiska. Zaraz się adaptujemy. Różnica wzrostu 11 centymetrów mówi nam, że nic niepokojącego się nie działo, przeciwnie, panowały dobre warunki bytowe. Oczywiście widać też liczne ślady chorób i zmiany zwyrodnieniowe, przeciążeniowe. Nie zapominajmy, karmelici opiekowali się ubogimi. Był to cmentarz, na którym chowano biednych. Ale kościół Najświętszej Marii Panny z czasem urósł do wysokiej rangi i przedstawiciele stanów wyższych również chcieli być tam chowani. Wiemy, że byli tam chowani zarówno ludzie skrajnie biedni, jak i bardzo bogaci. Mamy sporo chorób o podłożu wirusowym i bakteryjnym, kilka przypadków gruźlicy, kilka morderstw. I jeden ciekawy przypadek pochówku pod prezbiterium tego kościoła.

Zapewne osoby wyższego stanu?
Tak należy przypuszczać, ponieważ pod ołtarzem nie pochowano by byle kogo. Musiał to być ktoś ważny dla tamtej społeczności. Duchowny lub świecki. Ciekawostka polega na tym, że wszystko wskazuje, iż mężczyzna ten cierpiał przez kilkanaście lat na kiłę weneryczną. Zmarł około czterdziestego roku życia.


Tomasz Koczorski, antropolog: Ciekawostka polega na tym, że wszystko wskazuje, iż mężczyzna ten cierpiał przez kilkanaście lat na kiłę weneryczną. Zmarł około czterdziestego roku życia.



Skąd pewność, że chorował na kiłę?
Krętek blady zostawia charakterystyczne zmiany na kościach. Na przykład powierzchnia czaszki wygląda jak kwiat kalafiora. Ten przypadek jest zupełnie wyjątkowy, ponieważ mamy do dyspozycji dobrze zachowany cały szkielet, na którym ujawniły się książkowe objawy kiły w całej okazałości. Tak pełna symptomatologia szkieletu z kiłą weneryczną to ewenement na skalę Polski Północnej.

Co wspólnego ma antropologia z medycyną sądową?
Identyfikujemy tożsamość osób zmarłych, ale też zajmujemy się żywymi. Dzięki użyciu precyzyjnych narzędzi antropometrycznych potrafimy ustalić osobę podejrzaną o popełnienie przestępstwa. Są to bardzo trudne sprawy. Morderstwa, pornografia dziecięca, różnego rodzaju wynaturzenia. Przy czym musimy być dokładniejsi niż przy analizie materiału historycznego, ponieważ popełniając błąd, możemy niewinnego człowieka wsadzić do więzienia.

Teczka osobowa: Tomasz Koczorski


Ma 31 lat. Jest antropologiem fizycznym i sądowym, biegłym Sądu Okręgowego w Bydgoszczy. Ukończył studia na Collegium Biologicum Uniwersytetu Adama Mickiewicza w Poznaniu, specjalność biologia człowieka.Prowadzi społecznie prekursorskie badania bydgoskiej serii szkieletowej.

Jego wykład z pokazem będzie można zobaczyć podczas Bydgoskiego Festiwalu Nauki, odbywającego się w dniach 18-21 maja.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.