Inowrocławska warzelnia solą w oku naftowego potentata, a układ zbiorowy kością niezgody między PKN Orlen a IKS Solino

Grażyna Ostropolska 6 maja 2016

Były już pikiety, blokady dróg i głodowe protesty. Kończyły się podpisaniem porozumień, które niewiele dawały, bo konflikt między górnikami a właścicielem inowrocławskich kopalń soli wciąż się zaostrza, co grozi kolejną eksplozją.

Fot.: Rys. Łukasz Ciaciuch


Kością niezgody jest umowa prywatyzacyjna z 1996 r., a konkretnie pakiet zobowiązań socjalnych i inwestycyjnych, towarzyszących sprzedaży akcji IKS Solino.


- PKN Orlen łamie tę umowę! - twierdzą związkowi działacze, a komisja zakładowa NSZZ „Solidarność” wnioskuje do ministra energii Krzysztofa Tchórzewskiego o powołanie zespołu ds. oceny realizacji zobowiązań naftowego potentata wobec IKS Solino.

Czarę goryczy przelało jednostronne wypowiedzenie przez pracodawcę (w 2014 r.) zakładowego układu zbiorowego pracy. Górnicy zareagowali na to m.in. blokadą dróg i trzymiesięcznym protestem głodowym. Zakończyło go podpisane w styczniu 2015 r.

porozumienie.


PKN Orlen zobowiązał się do stworzenia nowego układu zbiorowego pracy w drodze negocjacji ze związkami zawodowymi. Taki dokument miał powstać do końca ubiegłego roku, ale...

- Nie powstał, bo pracodawca wyraźnie dąży do zastąpienia układu pracy IKS Solino „regulaminem wynagradzania”, obowiązującym w PKN Orlen, a na to nie będzie naszej zgody - oświadcza Zbigniew Gedowski, doradca zakładowej organizacji Związku Zawodowego Górników w Polsce. Uczestniczy w negocjacjach, które przedłużono do końca czerwca z uwagi na trzy punkty sporne. Ten najważniejszy dotyczy okresu obowiązywania nowego układu zbiorowego. - Proponowaliśmy podpisanie tego dokumentu na 20 lat, potem zeszliśmy do dziesięciu, ale i to ustępstwo niewiele dało, bo pracodawca chce zawrzeć zbiorowy układ pracy na czas nieokreślony z sześciomiesięcznym okresem wypowiedzenia - relacjonuje Gedowski. Widzi wyjście z tego pata. - Zgodzimy się na propozycję zarządu IKS „Solino” pod warunkiem, że będzie mógł wypowiedzieć układ z półrocznym uprzedzeniem, ale dopiero po oddaniu do użytku nowej warzelni soli - tłumaczy. Dla inowrocławskich górników

warzelnia to świętość.


Była tu od momentu odkrycia kujawskiej soli i miała ogromny wpływ na rozwój miasta. - Zawsze przynosiła zysk i byłby on znacznie większy, gdyby PKN Orlen wywiązał się z obietnic i zainwestował w warzelnię - twierdzą związkowcy. Już raz, dziesięć lat temu, zablokowali jej sprzedaż CIECH-owi. - Teraz należąca do CIECH-u „Janikosoda” jest potentatem w produkcji soli, bo postawiła na nowe technologie. - Zakupiono tam nowoczesne maszyny produkujące pastylki solne do zmiękczania i uzdatniania wody, na które jest ogromny zbyt - tłumaczy Marek Struzik, przewodniczący NSZZ „Solidarność 80” w IKS Solino.

- Nasza warzelnia brała z Janikowa 70 tys. m sześciennych soli, a teraz dołożono nam dodatkowe 80 tys. ton z należącego do PKN Orlen „Anwilu”, więc zrobiły się zapasy, bo rynek tego nie przełknie - słyszymy od związkowców. Podejrzewają, że to celowe działanie.

- Za chwilę padnie argument, że trzeba zamknąć warzelnię, bo na sól nie ma zbytu, a my wiemy od kontrahentów, że wezmą każdą ilość, ale w tabletkach - tłumaczą działacze. Twierdzą, że nawet sól z „Anwilu” da się przerobić na taki produkt.

- Wystarczy postawić w warzelni jedną nowoczesną maszynę, by udrożnić wąskie gardło zbytu - przekonują. Zamknięcie warzelni to utrata 70 miejsc pracy, na co związkowcy nie chcą pozwolić i zamierzają o ten obiekt

walczyć do upadłego.


- Nowa warzelnia to inwestycja rzędu 250 mln zł, ale dla IKS Solino szczególnie ważna, wręcz priorytetowa - uważa Krzysztof Kaszak, przewodniczący zakładowego Związku Zawodowego Górników w Polsce.

Dla Jerzego Gawędy, szefa zakładowej NSZZ „S”, kluczowa jest budowa strategii spółki. - Z zapisów umowy prywatyzacyjnej wynika, że PKN Orlen zobowiązał się wobec państwa polskiego do zapewnienia bezpieczeństwa i mobilności zapasów magazynów paliw i benzyn w tawernach solnych, ale zaniechał tej inwestycji, co działa na szkodę naszego kraju - uważa działacz i zapowiada: - Komisja Zakładowa NSZZ „S” złoży do marszałka Sejmu odpowiednio umotywowany wniosek o powołanie komisji śledczej w sprawie zbadania bezpieczeństwa państwa w obszarze strategicznych rezerw paliw płynnych.

Aktualnie rokowania między pracodawcą a związkami, reprezentującymi załogę, toczą się w dwóch zespołach. Jeden pracuje nad uzgodnieniami w sprawie strategii i rozwoju gospodarczego IKS Solino, drugi negocjuje nowy układ pracy. - Zakładowy układ zbiorowy musi być stworzony w oparciu o strategię, bo jej brak oznacza brak podstaw do zmian w zarządzaniu ludźmi, ponieważ nie wiadomo, w jakim kierunku te zmiany miałyby iść - argumentuje Jerzy Gawęda. W tle rokowań pojawia się wątek przekupywania działaczy, co związkowcy uznali za celową próbę poróżnienia ich ze sobą i przeforsowania przez pracodawcę własnych pomysłów. - Zarząd IKS „Solino” chce też zabrać każdemu 15 proc. pensji i stworzyć na tej bazie motywacyjny fundusz premiowania, co oznacza

prowadzenie na smyczy,


a na to nie ma naszej zgody - twierdzą działacze. Nie godzą się też na smycz w postaci indywidualnych umów pracodawcy z przewodniczącymi związków w sprawie dodatków funkcyjnych.

- I tu nie chodzi o nas, ale o naszych następców, których będzie się próbowało ujarzmić dodatkowymi pieniędzmi - tłumaczy Krzysztof Kaszak i proponuje, by chłopskim targiem zawierać umowy w sprawie funkcyjnych dodatków z organizacjami związkowymi, skoro pracodawca nie chce wprowadzić takich uregulowań do układu zbiorowego. - Dotyczy to również dodatkowych świadczeń dla społecznych inspektorów pracy, bo indywidualna umowa oznacza, że pracodawca może ją zerwać, gdy inspektor coś mu zarzuci - dodaje Zbigniew Gedowski.

Końca negocjacji nie widać, choć jeszcze w maju projekt nowego układu zbiorowego winien trafić do Państwowej Inspekcji Pracy. - Jesteśmy optymistami, ale liczymy się też z tym, że do porozumienia nie dojdzie i wtedy, opierając się na starym układzie pracy, zażądamy podwyżek, których od trzech lat w IKS „Solino” nie było - słyszymy od związkowców. Zdenerwowali się, gdy pracodawca próbował

tylnymi drzwiami


wprowadzić w ich spółce regulamin wynagradzania, stosowany w PKN Orlen.

- Bez uzgodnień ze związkami pojechali z tym dokumentem do PIP, a tam pokazano im drzwi - twierdzi Gedowski i dodaje: - To było nieuczciwe, więc straciliśmy do pracodawcy zaufanie i domagamy się konkretnych wpisów do układu zbiorowego, a nie indywidualnych porozumień.

Mianowanie na prezesa PKN Orlen Wojciecha Jasińskiego, który w 2007 r. jako minister Skarbu Państwa sprzeciwił się sprzedaży inowrocławskiej warzelni, związkowcy przyjęli z nadzieją. Spytaliśmy zarządzających PKN Orlen, co stoi na drodze do porozumienia i jakie są szanse na to, że uda się w terminie wypracować nowy układ zbiorowy pracy.

- Rozmowy dotyczące negocjowania nowego Zakładowego Układu Zbiorowego Pracy są prowadzone. Zarząd spółki IKS „Solino” nigdy nie wycofał się z konsensusu, lecz poszukuje optymalnych rozwiązań, które przybliżą strony do współpracy, i cały czas wyraża nadzieję na osiągnięcie finalnego porozumienia. Kwestie stanowiące rozbieżności pomiędzy stronami są przedmiotem rozmów, i do ich zakończenia spółka nie chciałaby szerzej komentować tej sprawy - to odpowiedź z biura prasowego PKN Orlen.


Zarząd PKN Orlen informuje:


„Do 2015 roku spółka zainwestowała w środki trwałe IKS Solino ponad 430 mln zł. Część inwestycji, dla których konieczne było wykazanie opłacalności ekonomicznej, takiego warunku nie spełniła, stąd też ich realizacja ze względu na dobro spółki została zaniechana. Podziemny Magazyn Ropy i Paliw jest sprawny i spełnia wszystkie niezbędne wymagania”.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.