Przyszłość w wojsku? Nie, nie - to nie dla mnie

Dorota Witt 30 kwietnia 2016, aktualizowano: 02-05-2016 13:27

Armia potrzebuje młodych kobiet: lekarek, weterynarek, psycholożek. Studentki tych kierunków obowiązkowo stawiają się na kwalifikacji wojskowej, ale - jak przekonaliśmy się sami - do służby jakoś szczególnie się nie wyrywają.

- Panie z reguły nie są zaskoczone wezwaniem do stawienia się na kwalifikację wojskową, choćby dlatego, że uprzedzają je o tym starsze koleżanki - mówi kpt. Adrian Smędzik z WKU w Bydgoszczy

Fot.: Filip Kowalkowski


Wtorek, tuż przed godziną 8, stadion „Zawiszy” w Bydgoszczy. A konkretnie jego szatnie: „Dressing room men”, jak głosi tabliczka na drzwiach zaklejona karteczką z informacją, że oto jesteśmy w Wojskowej Komendzie Uzupełnień. To tu na obowiązkową kwalifikację wojskową wzywani są młodzi obywatele z Bydgoszczy i okolic. Na dworze zaledwie kilka stopni powyżej zera, ale o ogrzanie się w środku trudno, bo nie włączono ogrzewania. Trzeba zatem zapiąć kurtki i na kwalifikację wojskową marsz, młode damy!

Perspektywy rozwoju


Na obowiązkowe badanie lekarskie czeka już dziesięć kobiet i czterech mężczyzn (panie rozglądają się, nieśmiało zagadują współtowarzyszki; panowie są bardziej niecierpliwi: - No, kiedy to się skończy, ja do pracy muszę - gorączkuje się jeden z nich, gdy tylko wybija godzina 8).


O tym, o które młode kobiety upomina się w tym roku Wojskowa Komenda Uzupełnień, zdecydowało ubiegłoroczne rozporządzenie ministra spraw wewnętrznych i ministra obrony narodowej. I tak, poza ochotniczkami, na kwalifikację wojskową do końca kwietnia muszą stawić się kobiety urodzone w latach 1992-1997, posiadające kwalifikacje przydatne do czynnej służby wojskowej - absolwentki i studentki kierunków medycznych, weterynaryjnych i psychologicznych.

- Panie z reguły nie są zaskoczone takim wezwaniem, choćby dlatego, że uprzedzają je o tym starsze koleżanki - mówi kpt. Adrian Smędzik z WKU w Bydgoszczy. - Najpierw sprawdza się tożsamość osoby, która stawiła się przed Powiatową Komisją Lekarską, potem jest rozmowa, badanie - podobnie jak w zwykłym gabinecie lekarskim - i nadanie odpowiedniej kategorii zdrowia, założenie ewidencji wojskowej oraz wydanie książeczki wojskowej. Ochotniczki po złożeniu wniosku mogą odbyć służbę przygotowawczą, która trwa cztery miesiące. Wśród pań, które stawiają się na kwalifikację z obowiązku, jest spore zainteresowanie służbą. Dla armii to dobra okazja, by pokazać, m.in. przyszłym lekarkom, że mogą się rozwijać zawodowo także w wojsku. To atrakcyjna droga zwłaszcza dla tych, którzy nie mają jeszcze określonych planów co do miejsca pracy.

Są potrzeby, są zawodowe perspektywy także dla pań, a w wojsku kobiet mamy już ok. 4 tysięcy. Tylko że podczas kwalifikacji wojskowej na stadionie „Zawiszy” studentki do służby raczej się nie wyrywają.

Myślałam, że to pomyłka


- Nie wiem, po co ja tu dziś jestem. Na co miałabym się przydać w wojsku? - zastanawia się Ania, studentka analityki medycznej.

- Przyszłam, bo mi kazano, strasząc karą grzywny i więzienia - mówi Michalina, studentka piątego roku medycyny. Na pytanie o to, czy myślała o karierze lekarza wojskowego, odpowiada krótko: - Nie, nie, nie! No, rozumiem - lekarz w armii jest potrzebny, dla niego to prestiż, gwarancja zatrudnienia. Może gdybym widziała w wojsku możliwość zawodowego i naukowego rozwoju i trafiła na mądrych, wyrozumiałych dowódców... Ale nie, teraz o tym nie myślę.

Ewa, przyszła psycholożka: Pewnie dostanę kategorię „A”. Ale czy to mnie do czegoś zobowiązuje? W razie wojny pierwsza wyjadę z kraju!


- To wezwanie bardzo mnie zaskoczyło, bo nie wiedziałam o takim obowiązku. Myślałam, że to jakaś pomyłka, bo w piśmie zwracano się do mnie per „pan”. Pewnie dostanę kategorię „A”. Ale czy to mnie do czegoś zobowiązuje? W razie wojny pierwsza wyjadę z tego kraju! - kwituje Ewa, przyszła psycholożka.

- Miała dziś przyjść jakaś ochotniczka, nie ma jeszcze tej pani?! - dopytuje zatroskana członkini Powiatowej Komisji Lekarskiej, ta sama, która z uśmiechem witała wszystkie wezwane tego dnia kobiety. Ochotniczki jakoś jednak nie widać. Studentki, które w WKU stawiły się tego dnia z obowiązku, czekają na badanie. Tuż przed godz. 9 pada wreszcie pytanie: - Kiedy będzie lekarz? - Jak przyjdzie, to będzie - słychać w odpowiedzi. W końcu przychodzi i jest. Na zegarku już po godz. 9. Ważenie, mierzenie, wywiad lekarski i przegląd dokumentacji trwają kilka minut, ale przyprawiają kobiety o dreszcze, bo kazano się rozebrać do bielizny, a grzejniki nadal zimne...

Powiatowa Komisja Lekarska przyznaje paniom kategorie zdolności do czynnej służby wojskowej odpowiednio do ich stanu zdrowia. - Te z nich, które uzyskają kategorię „B” (czasowo niezdolna do czynnej służby wojskowej) muszą spodziewać się kolejnego wezwania po upływie okresu orzeczonej niezdolności. Po ponownym badaniu ostatecznie zostanie im nadana właściwa kategoria - „A”, „D” lub „E” - wyjaśnia mjr Andrzej Sowa, szef Wydziału Rekrutacji WKU w Toruniu. - Kobiety z kategorią „E”, czyli trwale i całkowicie niezdolne do czynnej służby wojskowej w czasie pokoju oraz w razie ogłoszenia mobilizacji i w czasie wojny, są skreślane z ewidencji wojskowej. Panie z kategoriami „A” lub „D” są przenoszone do rezerwy.

Zadania na czas wojny i pokoju


Odtąd studentki i absolwentki (z kategorią „A”) przydatnych dla armii kierunków są przeznaczane do czynnej służby wojskowej w korpusie osobowym medycznym, w grupach farmaceutów, lekarzy, lekarzy dentystów, pielęgniarstwa, psychologów, ratownictwa medycznego, weterynarii. Ich wiedza może się okazać potrzebna zarówno podczas wojny, jak i w czasie pokoju. Absolwentki medycyny mogą leczyć w wojskowej służbie zdrowia, psychologii - prowadzić terapie jako psycholog wojskowy, a absolwentki weterynarii na przykład sprawować opiekę weterynaryjną w pododdziałach konnych Wojska Polskiego.

Wtorkowa procedura na stadionie „Zawiszy” trwała ponad dwie godziny. Wyczekiwana ochotniczka się nie stawiła.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.