Koło mieszczuchów wiejskich

Katarzyna Bogucka 29 kwietnia 2016

To ma być wyjątkowo zimny maj, ale jego pierwsze dni trzeba obowiązkowo spędzić zgodnie z narodową tradycją, czyli przy grillu. Mieszczuchy chętnie uciekną na wieś, a dokąd uciekną mieszkańcy wsi? Donikąd! Wypoczywają u siebie, bawią się tak, jak sobie to zorganizują i za swoje. Sezon festynów polska wieś zaczyna hucznie, 2 maja, od pikniku na cześć świętego Floriana, patrona strażaków.

Na samodzielnie organizowaną majówkę warto zabrać podstawową, czyli lekką wersję ekwipunku.

Fot.: Filip Kowalkowski


Sołtyska wsi Żalno, Ewa Szczypiorska (w 2014 roku dostała tytuł wojewódzkiego Sołtysa Roku), zapytana o odwiedziny w mieście tak dla relaksu, aż się zaperzyła. - Miasto? Ani w długie weekendy, ani w ogóle, nigdy. Czasem, owszem, odwiedzam rodzinę, ale po jakimś czasie zaczynam się czuć w tej gościnie nieswojo, czym prędzej uciekam do domu - wyznaje mieszkanka Żalna. Mówi, że podobnie myśli większość jej sąsiadów. Przemieszczają się najczęściej - zwykle w niedzielne popołudnia - od wsi do wsi, czyli od jednych krewnych do drugich. Czemu nie w sobotę? W sobotę mają robotę. - Proszę zrozumieć, nas męczy miasto niesamowicie. Dla relaksu to wsiadam na rower i jadę do lasu. Przez cały rok tak ciężko pracuję, że w pewnym momencie mój organizm zaczyna decydować za mnie i stąd ten rower. Dla rozrywki mogę się też przejechać do Cekcyna, pospacerować, pooglądać. Nigdzie dalej. Jak pomyślę o tym hałasie, o spalinach i wiecznym tłoku, to mam dość, choć 25 lat żyłam w mieście. Nigdy tam ni e wrócę.


Sołtyska nie stroni jednak od miejskich rozrywek, ale precyzyjnie je planuje. Podziwia wyłącznie (co podkreśla) wydarzenia i ludzi, nie fascynuje jej tzw. tkanka miejska. Podczas każdego pobytu w Warszawie wybiera się do innego teatru albo na aktualną wystawę. Modne są wśród mieszkańców wsi wyjazdy nad morze, ale nie po to, by zalec na plaży. - Leżenie nie jest rozrywką, warto pobyt połączyć ze zwiedzaniem, np. wystawy, albo z koncertem - podkreśla Ewa Szczypiorska.

Pójdę boso


Marta Golinowska z rodziną (syn, córka, mąż, jamnik) to mieszczuch pełną gębą, ale do czasu. Pracy, wystaw i koncertów ma tyle, że w każdy ciepły, długi weekend marzy o ucieczce na wieś. - Ulgę czuję dopiero wtedy, gdy zdejmuję buty i czuje pod stopami trawę. Nie muszę jeść wykwintnych dań, wystarczy bagietka, sery, wino, owoce i perspektywa dwóch dni bez pracy, bez telefonów od szefa i bez kurzu w mieszkaniu. Gotujemy na kuchence turystycznej, palimy w kominku, w upały śpimy w hamaku, myjemy się w deszczówce.

dr Tomasz Marcysiak: Na wsi dzieje się niekiedy więcej niż w mieście. Oprócz tego, że jest akcja, to są też ludzie zaangażowani osobiście w to, żeby się stale działo.


Rodzina pani Marty czerpie ze wsi pełnymi garściami. Do domu wraca z koszem jajek, z butlą świeżego mleka, świeżo wyciśniętym twarogiem. - Jajka to nic, w porównaniu z tym, jak relaksują mnie nasi gospodarze z Borów Tucholskich. Ci ludzie się nigdzie nie spieszą, prawie nie mówią o polityce, nie mają telewizora, za to są u nich dwa koty, dwa psy i własna przystań nad jeziorem. Letni weekend spędzony w całości w mieście uznałabym za stracony - mówi pani Marta.

Maj w pustym mieście


O wiejsko - miejskie prefernecje urlopowe Polaków pytamy dr. Tomasza Marcysiaka, socjologa z Wyższej Szkoły Bankowej.

- Każdego roku CBOS bada nasze prefernecje wypoczynkowe. Wyniki są mniej więcej podobne. Ponad połowa Polaków planuje wyjazd, np. na długi weekend, ale wyjechać udaje się jedynie 40 procentom tego grona. Powód? Pieniądze, zdrowie, obowiązki rodzinne, albo... lenistwo. Z drugiej strony, są w życiu wspólnotowym takie okresy, w których działa niezwykle intensywnie tzw. siła nawyku. Chcemy gdzieś wyjechać, bo wszyscy jadą, bo znajomi pytają, gdzie spędzacie majówkę, bo oni tam i tam.

Rodzi się nawet moda na szczegółowe planowanie zajęć w dniach wolnych - zauważa naukowiec, który majówki od kilku lat spędza w mieście. - Najpiękniejsza jest majówka w Bydgoszczy, z której... wszyscy wyjechali - zdradza socjolog. - Miasto puste o każdej porze dnia i nocy, miasto ciche, przyjazne. Nawet plac zabaw na Wyspie Młyńskiej jest niemal cały do dyspozycji dzieci. To jest cudowne, to jest piękne. Wcześniej przeczekuję sklepowy armagedon, gdy ludzie wykupują cały cukier. Jadamy na spokojnie, w restauracji albo jedziemy na grilla do Stopki.

Co do wsi, dr Marcysiak radzi się nią nie przejmować. - Na wsi dzieje się niekiedy więcej niż w mieście. Oprócz tego, że jest akcja, to są też ludzie zaangażowani osobiście w to, żeby się stale działo. Na wsi nikt za nikogo niczego nie zorganizuje, ni e przyniesie, nie upiecze. Naukowiec przypomina, że rozrywkowy ruch zacznie się za miastem już w czasie majówki. - Dzień św. Floriana przypada na 4 maja, ale obchodzony bywa już 2 maja. Jest to bardzo ważne święto, dzień strażaków, a przecież w prawie każdej wsi stacjonuje jednostka ochotniczej straży. Mieszkańcy idą na mszę, a później przychodzą na pokazy, festyn, tańce. Kto mieszka na wsi, wcale nie musi z niej wyjeżdżać, żeby przeżyć sympatyczną majówkę i się zrelaksować.

Nie wszędzie się grilluje, czasami robi się to sporadycznie. Waldemar Małaczyński, wiceprezes Stowarzyszenia Sołtysów Województwa Kujawsko-Pomorskiego, mówi, że w jego wsi, w Bytkowicach, na stołach królują przysmaki lokalnego koła gospodyń wiejskich. - Mamy bardzo dobrze zorganizowaną wieś - zaznacza. - I sami sobie organizujemy majówkę. Młodzież rozgrywa mecz na naszym boisku, przychodzą całe rodziny. W tym roku spotkamy się 3 maja, bo wcześniej odbywają się przyjęcia pierwszej komunii. Każdego roku w czerwcu mamy także Święto Bytkowic. Organizujemy zjeżdżalnię dla dzieciaków, mecz tatusiowie kontra dzieci, mecz siatkówki na trawie. No i gra muzyka. Disco polo? Powiedziałbym, że muzyka taneczna, rodzaj dance. Próbowaliśmy zaszczepić muzykę country, bo wydawała się taka naturalna w tych warunkach. Niestety, nie przyjęła się. Wolimy rytmy, które porywają do tańca, czyli sprawdzone.

Ludzie z Bytkowic mają też systematyczny kontakt z kulturą wysoką. Organizowane są - sumptem kół gospodyń albo gminnych kół - wyjazdy do opery, filharmonii, do teatru. Zdarzają się też wycieczki zagraniczne, a parafia oferuje pielgrzymki. Komu mało rozrywek, ten może korzystać z oferty Koronowa. W tym roku odbył się już wielki rajd rowerowy i bieg uliczny im. Braci Mikrutów.

Powietrza nigdy za wiele?


Oferta kulturalna jest coraz bogatsza, ale z tym korzystaniem wciąż bywa różnie. Z badań wynika, że z kulturą nie styka się w ogóle ok. 45 proc. mieszkańców Polski. Zdecydowanie częściej są to mieszkańcy wsi. Niemal 59 proc. z nich nigdy lub prawie nigdy nie chodzi ani do kina, ani do teatru, ani do muzeów, galerii, bibliotek oraz czytelni. W czasie wolnym około jedna ósma mieszkańców Polski nigdy nie odpoczywa na świeżym powietrzu ani nie uprawia sportu. Oprócz wieku, duży wpływ na wynik tego badania ma z pewnością miejsce zamieszkania. Na wsi wypoczywa się w ten sposób zdecydowanie rzadziej, co wynika z innego charakteru pracy i częstszego przebywania na świeżym powietrzu...

Jak przetrwać bez miasta


Poradnik trapera

- Wyprawa w nieznane wymaga niewielkiego ekwipunku. Zestaw wędrowca można pożyczyć lub kupić w sklepach turystycznych (na zdjęciu obok sprzęt prezentuje Aleksandra Sznajder ze sklepu turystycznego „Baza” w Bydgoszczy).

„Żeby coś zjeść, nie potrzebujesz naczyń ani sztućców, w rozdziale o noclegu na pomoście w Poznaniu piszę, jak je zrobić z butelki po wodzie mineralnej. Jeśli będziesz gotował, konieczna będzie menażka. Te tradycyjne, harcerskie albo wojskowe, są praktycznie niezniszczalne, ale strasznie wielkie i ciężkie.

Sam korzystam z menażki, w którą wchodzi do 0,75 l wody, może trochę mniej. Nie jest to żaden wypasiony sprzęt, kosztowała jakieś 50 złotych. Mam kuchenkę gazową, ale coraz rzadziej z niej korzystam. Albo gotuję na specjalnych tabletkach, używanych przez wojskowych, które mają skład podobny do rozpałki do grilla, albo robię mikroognisko. Trzy kamienie stawiam na planie małego trójkąta, ustawiam na nich menażkę, a pod spodem, między kamieniami, zostawiam wolną przestrzeń, w której układam patyczki i podpalam. Zero kosztów i wysiłku, maksimum efektywności. (...)”. (Łukasz Długowski, „Mikrowyprawy w wielkim mieście”)

Na jakim jesteś etapie?


Niebezpieczne ciepełko

- Podróżnik Alastair Humphreys jest pomysłodawcą i fanem mikr wycieczek. Dla malkontentów ma kilka ostrych słów.

„ Kiedyś wymyśliłem coś takiego, jak trzy kroki do sflaczałości. Pierwszy jest najbardziej zdradliwy i najłatwiejszy do osiągnięcia: dużo siedzisz w pracy, masz dzieci do odebrania ze szkoły, zakupy do zrobienia, wracasz do domu i nawet nie chce ci się myśleć o tym, żeby zrobić choć jedno ćwiczenie fizyczne. Mimo że czułbyś się lepiej, byłbyś bardziej efektywny. Siadasz na kanapie i pochłaniasz paczkę chipsów. Drugi krok - gdy siedzisz przed telewizorem, skaczesz po kanałach, od czasu do czasu śmiejąc się z beznadziejnych żartów prezentera. Aż w końcu krok trzeci - stwierdzasz, że to ci wystarczy. Że głupi talk-show i paczka chipsów to najlepsze, co może cię spotkać. (...) Doszedłem, już na studiach, do trzeciego etapu” (cytat za „Wysokimi obcasami, lipiec 2013 r.).

Nie samym chlebem...


Historyczna okazja

- Strajk pracowników z Chicago znalazł swoje stałe miejsce w kalendarzu, podobnie jak uchwalenie Konstytucji 3 Maja. Dzięki tym wydarzeniom dziś wypoczywamy.

1 maja obchodzimy międzynarodowe Święto Pracy, 3 maja świętujemy uchwaloną w 1791 roku Konstytucję 3 Maja. W kościele katolickim 1 maja wspomina się robotnika, św. Józefa Rzemieślnika. Obchody te (wprowadzone przez papieża Piusa XII w 1955 roku) miały być alternatywą dla laickiego Święta Pracy. Maj związany jest także z tradycją nabożeństw do Matki Boskiej.

Miejski survival:

Łukasz Długowski to absolwent filozofii, podróżnik i dziennikarz. W swojej książce „Mikrowyprawy w wielkim mieście”, wydawnictwo „Znak”, partner The North Face, proponuje jak wcisnąć wspaniałą przygodę między pracę, a zabiegane życie rodzinne. Mikrowyprawy opisuje na Facebooku i Instagramie( profil: Mikrowyprawy). Pomysłów na urozmaicenie sobie życia proponuje mnóstwo .

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.