Żyją jak brat z siostrą... obrażeni na śmierć

Dorota Witt 23 kwietnia 2016

Konflikty między dorosłym rodzeństwem zaczynają się w dzieciństwie, kiedy mama - w dobrej wierze - napomina: „Krzysiu wypij syropek, zobacz, jak Ania ładnie wypiła”. Często żal do rodziców przelewamy na rodzeństwo i kłótnia na całe życie gotowa.

Konflikt, który narastał między rodzeństwem przez lata, można rozwiązać w dorosłym życiu, pod warunkiem, że obie strony do tego dojrzały. Warto zawalczyć o tę relację: dobry brat i dobra siostra dają poczucie bezpieczeństwa

Fot.: 123rf


Mam o rok starszą siostrę, z którą nie widziałam się od kilkunastu lat. Nie wiem już, o co poszło. Zwyczajnie: te nasz nieporozumienia, konflikty jakoś się przez lata zbierały. Rodzice zawsze traktowali nas niemal jak bliźniaczki: podobnie ubierali, posyłali na te same zajęcia dodatkowe. Chyba chcieli pokazać, że równo nas traktują i zmobilizować do pracy, ciągle podkreślając, że musimy być we wszystkim tak samo dobre. Skończyło się ostrą rywalizacją o wszystko - opowiada pani Iwona. Pomocy szuka u psychoterapeuty, bo zerwana więź zaczęła ją uwierać. Ale na razie nie udało jej się namówić siostry na spotkanie.


Psychoterapeuci podkreślają, że słyszą coraz więcej takich historii. Rodzice

faworyzują jedno z dzieci


albo poświęcają więcej uwagi temu, które sprawia problemy wychowawcze. Zagrzewają do rywalizacji i nie tworzą okazji do tego, by rodzeństwo mogło o coś zawalczyć wspólnie, choćby o ładnie nakryty stół do wspólnego obiadu. Z powodu tych wychowawczych niedociągnięć od dziecka, które czuje się pokrzywdzone obrywa się wcale nie mamie i tacie, a właśnie faworyzowanemu bratu czy siostrze, której zawsze na więcej pozwalano. Kilkulatek ze złości nie pożyczy „lepszemu” bratu kloców. Kilkudziesięciolatek zwyczajnie odetnie się od rodzeństwa. Skopiuje przy tym to, co zapamiętał z tego, jak kłócili się i jak godzili się jego rodzice.

- Kształt relacji w rodzeństwie nie tylko wiąże się z sytuacją rodzinną i relacjami między jej członkami, ale w dużym stopniu od nich zależy - mówi Barbara Zalewska, toruńska psychoterapeutka, zajmująca się m.in. terapią rodzinną. - Dzieje się to na wielu polach. Często relacje między dziećmi odzwierciedlają konflikty między rodzicami. Dzieci naśladują wzorce zachowań, które przejęły od rodziców na tej samej zasadzie, na jakiej przenoszą te wzorce na relacje pozarodzinne również w dorosłym życiu.

Rodzice są pierwszymi nauczycielami życia społecznego i zarówno świadomie, jak i nieświadomie przekazują dzieciom różne zasady i wzorce zachowań. Uczą je, jak należy traktować innych i swoim przykładem im to pokazują. Uczą ich komunikacji i sposobów rozwiązywania konfliktów. Zdarza się, że rodzice obsadzają swoje dzieci w różnych rolach i nierzadko role te w życiu dorosłym mogą uwierać czy ciążyć, bo dorosłe osoby często zmieniają swoje przekonania na temat samego siebie i otaczającej rzeczywistości.

- Nierzadko więc drażni, że od brata czy siostry rodzic oczekuje czegoś innego niż ode mnie, zwłaszcza gdy ma się poczucie, że ja na tym wyraźnie tracę. Nieraz spotykam się z historiami, kiedy między rodzeństwem po trzydziestce jest góra 2 lata różnicy, a ta o dwa lata starsza osoba jest traktowana cały czas jako ta dojrzała, podczas gdy ta młodsza- jak dziecko i ciągle wymaga się od niej dużo mniej - mówi Barbara Zalewska. - Ta starsza może czuć się tym bardziej pokrzywdzona, że pamięta, iż w przeszłości nigdy tak naprawdę nie dawano jej prawa do bycia dzieckiem. Podgrzewanie rywalizacji między rodzeństwem to też dość częsty problem i niestety zwykle żadna ze stron, nawet ta „lepsza”, nie czuje się z tym dobrze i nie tylko przez to postrzega cały czas brata czy siostrę jako rywala, ale w ogóle najczęściej życie widzi jako

jedno wielkie pole walki,


gdzie cały czas trzeba być czujnym i uważać na wrogów, bo inaczej nie sposób przetrwać.

Rodzice wychowują skłócone rodzeństwo bez świadomości tego, że jedno z dzieci czuje się krzywdzone, bo maluchowi łatwiej przelać złość i rozczarowanie na brata niż na mamę, którą idealizuje. - Dziecko często nie zdawałoby sobie sprawy, że nie dostaje czegoś od rodziców, gdyby nie zauważyło, że jego brat czy siostra to dostaje i tak rodzi się zazdrość - mówi Konrad Zalewski, toruński mediator rodzinny. - Zwłaszcza małym dzieciom trudno złościć się bezpośrednio na rodzica, więc przenoszą złość na brata i to jego obarczają winą za to, że nie dostały tyle samo od rodziców. Niekiedy konflikty w rodzeństwie w dorosłym życiu wynikają z zazdrości nie o rodziców, ale o siebie nawzajem, kiedy brat czy siostra wchodzą w związek partnerski.

Konrad Zalewski, mediator rodzinny: Łatwiej jest wierzyć, że to brat czy siostra są winni, niż uznać, że moi rodzice mnie nie kochają, czy za mało kochają.


Dorośli ludzie mogą już powiedzieć wprost rodzicom o tym, że czuli się mniej kochani, zamiast odgrywać się na bracie czy siostrze. Jeśli tego nie robią, mają problem. - Powód tkwi w pewnym stopniu w niedojrzałości emocjonalnej i społecznej dorosłego syna czy córki. Niedojrzałość ta polega na stosowaniu mechanizmu obronnego zaprzeczania i prymitywnej idealizacji - mówi Konrad Zalewski. - Zaprzeczam świadomości, że rodzic mnie mniej kocha lub nawet w ogóle nie kocha czy odrzuca. Idealizuję rodzica, bo nie jestem w stanie zaakceptować jeszcze faktu, że nie jest doskonały. Ten mechanizm obronny ma uchronić nas przed jakąś prawdą trudną uczuciowo do przyjęcia. Łatwiej jest wierzyć, że to brat czy siostra są winni, niż przyjąć do wiadomości, że moi rodzice mnie nie kochają, czy za mało kochają. Dochodzi do przeniesienia całej złości z rodziców na brata czy siostrę. W przypadku dzieci jest to naturalny i adekwatny do wieku mechanizm. W przypadku dorosłych to pewien rodzaj zaburzenia i wynika z zatrzymania się ich w rozwoju pod tym względem na wczesnym etapie życia.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.