Wielka internetowa miłość tancerki brzucha i syryjskiego muzyka z rozwodową odsłoną na Facebooku

Grażyna Ostropolska 22 kwietnia 2016

Na zdjęciach tworzą piękną parę, w życiu już nie. „Trafiłam na psychopatę i energetycznego wampira”, mówi Wiktoria. „To alkoholiczka i wariatka”, twierdzi Asif. Ona oskarża męża o nękanie, on pisze na Facebooku, że żona ma alfonsa.

Fot.: Rys. Łukasz Ciaciuch


Z napisem: „You don’t own me” („Nie jestem twoją własnością”) na ręce, Wiktoria włącza się w międzynarodową kampanię, którą zainicjowała w Internecie Dejna z Minnesoty. - Chcę stworzyć polski odpowiednik tej akcji, by jak najwięcej kobiet uchronić przed gehenną, którą ja przeżyłam - tłumaczy. Dejna umieszcza na YouTube wywiady z ofiarami „energetycznych wampirów”. - Mężczyzn, którzy wysysają z kobiet, ile się da i sięgają po kolejną ofiarę - wyjaśnia Wiktoria, która chce zacząć kampanię od własnej historii. Wychowała się w USA, bo tam wyemigrowali jej rodzice artyści. W niej też kryje się artystka.- Fascynowała mnie kultura arabska, więc zawodowo postawiłam na

taniec brzucha


- wyjawia. Spełniała się w tańcu. Pracowała w restauracjach, brała udział w festiwalach, szkoliła tancerki. Gorzej było z małżeństwem. To pierwsze zakończyło się rozwodem. Lekarstwem na traumę okazała się wtedy internetowa znajomość z syryjskim muzykiem Asifem. - Mogłam mu się wygadać, a on przez pół roku wysłuchiwał mnie cierpliwie i mówił to, co chciałam usłyszeć: że jestem stworzona dla niego, że doskonale mnie rozumie, że taka miłość zdarza się raz na tysiąc lat - opowiada Wiktoria.


Syryjczyk zaprosił ją do Egiptu, gdzie był na kontrakcie, potem do Maroka. - Było jak w bajce, wgapiał się we mnie i nie rozstawaliśmy się nawet na chwilę - wspomina. Potem zaprosił ją do Syrii. Spędziła tam prawie pół roku. - Jego matka i siostry były dla mnie tak miłe, że wydawały się nieprawdziwe. Karmiły mnie z ręki i nic nie musiałam robić - relacjonuje Wiktoria. To bombardowanie miłością skończyło się ślubem. - Wesela nie było, złożyłam tylko podpis u prawnika, a resztę Asif załatwił - wspomina. Do Stanów Zjednoczonych nie miała po co wracać, bo straciła pracę i mieszkanie, więc przyjechała do Polski, gdzie stał pusty dom po rodzicach. Zamieszkała tam z dwojgiem dzieci i... - Straciłam kontakt z Asifem, który tłumaczył, że w Syrii jest wojna, wyłączają prąd i nie ma dostępu do Internetu - opowiada Wiktoria. Wpadła w depresję. - On twierdził, że też cierpi, bo nie może mi pomóc i czeka aż załatwię mu papiery na przyjazd do Polski - wspomina. Zajęło jej to rok.

- Wyprosiłam dla niego wizę u samego ministra Sikorskiego - twierdzi Wiktoria i dziś tego żałuje, bo twierdzi, że Asif ją wykorzystał. - Ja dostawałam alimenty na dzieci i czynsz za wynajem domku gospodarczego lokatorom, a on zajmował się tylko sobą. Raz na dwa miesiące skomponował jakąś muzykę i coś zarobił, ale ja nic z tego nie miałam, zaś na uwagi, że trzeba otworzyć własny biznes, reagował wyprowadzeniem się z domu. Czułam się podle, bo wmawiał mi, że to moja wina, bo

to ja jestem zła


i rujnuję naszą miłość - opowiada tancerka. Twierdzi, że prawdziwą twarz męża poznała, gdy skończyły się alimenty, bo syn pojechał do ojca (do USA), a na jej utrzymaniu została córka. - „Ty jesteś gówno! Co ty mi dajesz? Nic”, tak zaczął do mnie mówić. Wyprowadzał się chyba z 10 razy, także do kobiet, a znajomym opowiadał, że wyrzuciłam go z domu - relacjonuje kobieta. Cierpiała i prosiła, by wrócił, bo wmówił jej poczucie winy.

- Tak się zachowuje narcyz i energetyczny wampir - Wiktoria używa terminów, stosowanych w internetowej kampanii: „You don’t own me” i dodaje, że ostatnie soki syryjski mąż wyssał z niej w ub. roku. - Sprowadził na papiery uchodźcze swego brata, który zainwestował w restaurację. Ja pomagałam im załatwiać formalności, bo obiecali, że zostanę menadżerką lokalu i będę występować w tańcu brzucha, ale to był tylko blef - przekonuje Wiktoria. Opowiada o awanturach i wyprowadzkach męża. Była też

interwencja policji.


- Rzucał mną o ściany, bił i kopał, a kiedy wezwałam policję, tłumaczył, że jestem alkoholiczką i spadłam ze schodów. Przebrała się miarka, gdy uderzył w twarz moją córkę, bo chciała mu odebrać komórkę, za pomocą której kręcił film o rzekomym bałaganie w domu, by pokazać w Internecie, jaką jestem brudaską - opowiada tancerka. Twierdzi, że Syryjczyk chciał, by siedziała w domu , a on będzie przychodził do niej po seks.

- Ostatnio przysłał mi maila, że skoro nie mam za co żyć, będzie mi co tydzień przynosił jedzenie do piwnicy - mówi Wiktoria, pokazując tę wiadomość.

- 99 proc. z tego to kłamstwa - tak wersję żony ocenia Asif i twierdzi, że ma na to dowody. Przekonuje, że gdy poznał Wiktorię przez Internet, miał w Egipcie dobrą pracę i pieniądze. - Wierzyłem, że to wielka miłość. Zaprosiłem ją do Egiptu, potem na 1,5 miesiąca do Maroka i za nic nie musiała płacić - zapewnia. Wrócił do Syrii, gdy zachorował ojciec i musiał się zająć rodziną.

- Wtedy Wiktoria przyjechała do mnie. Opłaciłem jej hotel w Libanie, gdzie czekała na syryjską wizę, za którą też zapłaciłem. O pięciomiesięcznym pobycie narzeczonej w jego rodzinie mówi tak: - Była traktowana jak księżniczka.

Twierdzi, że tylko przez 2 miesiące po przyjeździe do Polski był na garnuszku żony, potem to on ją utrzymywał . - Przywiozłem jej z Syrii tyle ciuchów, że musiałem zapłacić 300 dolarów za nadbagaż - dodaje. Mówi, że sam remontował zapuszczony budynek, porządkował ogród, kupował meble, płacił rachunki, a Wiktoria z byle powodu wpadała w gniew i wyganiała go z domu. - Ona jest alkoholiczką i ma problemy psychiczne - sugeruje. - Próbowałem ją z tego wyciągnąć i długo byłem cierpliwy - dodaje. Twierdzi, że żona uderzyła go w głowę i polała się krew. Nie zgłosił tego na policję, przebaczył, ale potem stało się coś, czego wybaczyć nie może.

- Podsłuchałem na skypie rozmowę żony z mężczyzną. Umawiała się z nim na seks i kręcenie filmów porno, a tego żaden mąż, a zwłaszcza ceniący swój honor Arab, nie zniesie - tak Asif tłumaczy odejście od żony.

- Wdarł się na mojego skypa, bo znał hasło,

zaczął mnie śledzić


i psuć opinię na Facebooku. Pisze tam, że jestem prostytutką i mam alfonsa, a to są kłamstwa, więc oskarżyłam go na policji o nękanie - mówi Wiktoria.

- Tak ją nazwałem, bo uczciwa kobieta tak się nie zachowuje - przyznaje Asif.

Są w trakcie rozwodu.


- Czy tak się zwykle kończą wielokulturowe związki ? - pytamy prof. Bassama Aouila, naukowca i psychologa z syryjskim rodowodem.

- To nie ma nic wspólnego z odmienną religią, kulturą i pochodzeniem. Owszem, te różnice mogą być podstawą konfliktów i rozwodów, ale poczucie odpowiedzialności u obojga partnerów potrafi te zagrożenia wyeliminować, o czym świadczy trwałość wielu mieszanych małżeństw - uważa profesor. - Małżeństwo wielokulturowe jest wielkim wyzwaniem i wymaga od męża i żony sporo pracy nad sobą i związkiem. Duży problem może stwarzać trzeci język, w którym się partnerzy porozumiewają, bo z moich doświadczeń klinicznych wynika, że trudno jest w obcym języku przekazać prawdziwe intencje oraz emocje i łatwo wpaść w pułapkę nieadekwatnej interpretacji.

Bassam Aouil radzi podchodzić z dystansem do internetowych portali, bo niektórzy czytając cudze historie łatwo się z nimi identyfikują i bezpodstawnie wmawiają sobie lub swoim partnerom psychiczne skłonności i choroby, co nie wychodzi im na dobre. Profesor radzi też ostrożność przy zawieraniu znajomości on line. - Wśród ludzi dorosłych jest ogromna samotność, więc próbują znaleźć echo swoich oczekiwań w Internecie. Muszą jednak pamiętać, że to, co oni potraktują poważnie i uznają za miłość, dla innych może być tylko przygodą - ostrzega psycholog.

FAKTY Przemysław Słomski, rzecznik KMP w Bydgoszczy:


11 kwietnia pani Wiktoria zgłosiła na komisariacie policji, że mąż ją nęka i publikuje obraźliwe dla niej treści w Internecie. Policja wszczęła w tej sprawie czynności sprawdzające. Ustala, czy mogło dojść do przestępstwa stalkingu. Kobietę już przesłuchano, teraz czekamy na zeznania jej męża.W ub. roku była w ich domu interwencja, ale nie stwierdzono pobicia dziecka.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.