Czynsz wpędza cię do grobu? Sprawdź, jak możesz odrobić dług

Paweł Kędzia 22 kwietnia 2016

Entuzjazm i zaangażowanie ludzi odpracowujących swoje czynszowe zaległości budzą podziw w Biurze Toruńskiego Centrum Miasta. Tylko dlaczego zdecydowało się na to zaledwie 7 z 500 lokatorów - dłużników ze starówki ? - Nikogo nie możemy do niczego zmusić - rozkładają ręce w ZGM.

„Katarzynka” na Bulwarze Filadelfijskim odzyskuje blask za pośrednictwem uczestników pilotażowego programu Biura Toruńskiego Centrum Miasta

Fot.: Grzegorz Olkowski


Starówkę znają jak mało kto - każdy kamień i cegłę. Często mieszkają tutaj od pokoleń, więc o nią dbają. Obecnie bardziej ze względu na okoliczności, ale w dużej mierze z przekonania, że to „ich” starówka i musi być czysto.


- Jestem zaskoczona ich entuzjazmem - podkreśla Aleksandra Iżycka, szefowa Biura Toruńskiego Centrum Miasta. - Są wręcz dumni, że będą dbali o porządek w swojej dzielnicy. Są bardziej zaangażowani niż ktokolwiek, bo pracują u siebie, gdzie znają wszystkich, a do tego odpracowują zaległości. Już przy okazji pierwszego spotkania wskazali miejsca, gdzie pewne rzeczy wymagają poprawy lub remontu.

Są to osoby w różnym wieku, od 25 do 59 lat, które z różnych powodów wpadły w tarapaty finansowe.

Na życiowym zakręcie


- Mąż stracił pracę i wszystko zaczęło się nawarstwiać - mówi jedna z kobiet, którą spotkaliśmy na placu Rapackiego.

- Nie ma co ukrywać, miałam męża alkoholika i z pensji 440 złotych nie wystarczało na wszystko. Po prostu nie miałam z czego opłacić tego czynszu - mówi druga z kobiet.

Lokatorka - dłużniczka, sprzątająca na placu Rapackiego: Wreszcie się obudziłam, ale nie było łatwo. Na spotkanie szłam jak na ścięcie, przekonana, że wyrzucą mnie z mieszkania.


Wszystkie te historie łączy jedno: ludzie postanowili wyrwać się z matni długów i wyjść na prostą.

- Wreszcie się obudziłam, ale nie było łatwo - mówi kobieta. - Na spotkanie szłam jak na ścięcie, przekonana, że wyrzucą mnie z mieszkania. Jakie było moje zdziwienie, kiedy wszyscy bardzo sympatycznie się do mnie odnosili i zaproponowali taką formę spłaty długu.

W podobnej sytuacji tylko na starówce jest 500 osób. Tylko niewielka ich część to dłużnicy z zaległościami sięgającymi więcej niż trzy miesiące.

- Dużą grupę stanowią osoby z jedno-, dwumiesięcznym opóźnieniem - przyznaje Karolina Wojciechowska, rzeczniczka Zakładu Gospodarki Mieszkaniowej w Toruniu.

Program odpracowania zadłużenia na rzecz Zakładu Gospodarki Mieszkaniowej w Toruniu z powodzeniem działa od czterech lat. Czy skutecznie? Zależy, jak na to spojrzeć.

W grudniu 2015 roku dług najemców mieszkań wobec ZGM wzrósł do blisko 23 mln złotych. Rekordzista w Toruniu jest winien 150 tys. złotych i nie jest zainteresowany odrobkiem należności.

Od czasu wprowadzenia możliwości odpracowania zaległych czynszów skorzystały z tego 393 osoby. Odpracowały łącznie 615 tys. złotych. Na starówce dłużnikami zakładu jest ok. 500 najemców. Na odpracowanie długu w pilotażowym programie BTCM zdecydowało się tylko 7 osób.

- To odbywa się na zasadzie dobrowolności. Nikogo nie możemy do niczego zmusić - mówi Karolina Wojciechowska z ZG. - O takiej możliwości informują i zachęcają do udziału w tym pracownicy Miejskiego Ośrodka Pomocy Rodzinie.

15 tysięcy, nie więcej


Praca na rzecz miasta odbywa się na ściśle określonych zasadach. Zadłużeni lokatorzy przechodzą odpowiednie szkolenie, maksymalnie mogą odrobić 15 tys. złotych ze swoich zobowiązań wobec miasta.

- Zgodę na odpracowanie większej sumy, co wymaga pracy w dłuższym okresie, dyrektor podejmuje indywidualnie - informuje Karolina Wojciechowska, rzeczniczka Zakładu Gospodarki Mieszkaniowej w Toruniu.

Zainteresowania wielkiego nie widać, czemu dziwią się sami beneficjenci miejskiego programu.

- Dziwię się, że ludzie nie chcą skorzystać z takiego rozwiązania - mówi kobieta, którą spotkaliśmy w czasie porządków na placu Rapackiego. - Zawsze to lepiej mieć do spłaty mniej niż więcej. A jak się nie ma roboty, to co innego można wymyślić? Łatwiej jest siedzieć i udawać, że się nie widzi problemu. Aż w końcu człowiek dojdzie do takiego miejsca, z którego trudno się wygrzebać. Nie ma na co czekać.

Dotychczas dłużnicy mogli odpracować czynsz, podejmując się prac dla Miejskiego Zarządu Dróg lub Miejskiego Ośrodka Sportu i Rekreacji. Od niedawna taką możliwość w pilotażowym programie daje również Biuro Toruńskiego Centrum Miasta. Początkowo ludzie zatrudnieni będą trzy razy w tygodniu: w poniedziałki i piątki - głównie przy pracach porządkowych (wycenionych na 6,5 zł za godzinę), a w środy przy pracach remontowych (7 zł za godzinę). Będą również pomagali przy obsłudze imprez organizowanych przez BTCM. Prace wykonywać będą w sezonie turystycznym, czyli od kwietnia do końca października.

Owoce ich pracy


Efekty ich działalności są już widoczne. Dzięki panom „złotym rączkom” wkrótce poprawi się wizerunek „Katarzynki” na Bulwarze Filadelfijskim, a z placu Rapackiego za sprawą pracujących tu kobiet znikają śmieci i... pieczywo, rozsypywane systematycznie dla gołębi.

- Całe bułki ludzie wyrzucają - nie mogą się nadziwić kobiety. - To smutne, że ludzie tak marnują żywność, a z drugiej strony, nie dbają o najbliższe otoczenie. Szczególnie młodzi papierki nie do kosza, tylko byle gdzie wyrzucają. Jakby wszyscy tak robili, to jak wyglądałoby miasto? Ale gdyby nie śmiecili, to by roboty nie było - żartują.

Podczas rozmów z tymi ludźmi bije pozytywna energia. Wydaje się , że możliwość spłacenia długu zapowiada istotną zmianę w ich życiu. Jednocześnie przy każdej okazji podkreślają, że bez pomocy i zachęty, nie zdecydowałyby się na podobny krok. A to dopiero początek zmian.

- Zaczęłam szukać pracy i jednocześnie nie dopuszczam już do sytuacji, żeby cokolwiek się nawarstwiało - zapewnia jedna z pań.

Po krótkiej przerwie na rozmowę na ławeczce panie wracają do swoich zajęć. Tego dnia mają jeszcze inny rewir do obejścia.

- Pogoda jest ładna. Nikt nie stoi z batem nad głową. Przyjemnie się pracuje - mówią zgodnie na odchodne.

Kamizelka jak stygmat?


- Absolutnie nie zgadzam się z twierdzeniem, że to stygmatyzacja tych ludzi - odpowiada Aleksandra Iżycka z BTCM, zapytana o sens zakładania przez zadłużonych lokatorów żółtych kamizelek dla pracowników. - Przede wszystkim jest to element ubioru ochronnego. Plakietka BTCM jest delikatna i mało widoczna. W przyszłości planujemy też zakup polarów z naszym emblematem. Wspólnie będziemy pracować na wizerunek naszej instytucji w mieście.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Dodaj swój komentarz najciekawsze najstarsze najnowsze

  1. 27-04-2016 14:14

    Oceniono 5 razy 1 4

    - tyt: to karygodne, że taki osobnik z długiem nie chce odpracować

    Odpowiedz

  2. 22-04-2016 08:16

    Oceniono 13 razy 7 6

    - z kredytem na 30 lat: Jak nie można zmusić ? Nie płacą za czynsz,nie chcą odrabiać,to postawić blaszane baraki za miastem i tam przesiedlać.

    Pokaż odpowiedzi (2) Odpowiedz