Kto niszczy zaufanie do prawa, otwiera drzwi ludziom z pałami w rękach

Przemysław Łuczak 15 kwietnia 2016, aktualizowano: 19-04-2016 10:51

„Jeśli wprowadzony zostanie całkowity zakaz aborcji, (…) kobieta w ciąży, jej partner i rodzina z dużym prawdopodobieństwem mogą się spodziewać nie tyle dobrej opieki lekarskiej, co groźby kontaktu z policją, prokuratorem i postępowania karnego” - mówi prof. MONIKA PŁATEK, prawniczka.

Prof. Monika Płatek w grudniu ubiegłego roku podczas manifestacji KOD w obronie demokracji

Fot.: 123rf



Wiele wskazuje, że „dobra zmiana” dosięgnie również prawa aborcyjnego. Dlaczego zżyma się Pani, kiedy mówi się o możliwości jego zaostrzenia?
W obywatelskim, ale popieranym przez PiS i Kościół, projekcie tej ustawy nie chodzi bowiem tylko o całkowity zakaz aborcji, lecz o pozbawienie ludzi możliwości planowania rodziny.Wraz ze zmianą nazwy ustawy i usunięciem preambuły szanującej wybór znosi się ochronę płodu ludzkiego, odmawiając badań prenatalnych i dopuszczalność przerywania ciąży. Zgodnie z obowiązującą ustawą, państwo ma obowiązek wykazywać troskę o życie i zdrowie ludzkie oraz prowadzić taką politykę, która uznaje prawo każdego do odpowiedzialnego decydowania, czy, z kim, kiedy i ile dzieci chce posiadać. Z tym wiąże się też zobowiązanie państwa do zapewnienia odpowiedniej edukacji i poradnictwa, dostępu do środków antykoncepcyjnych, a także badań prenatalnych. Państwo gwarantuje też prawo do przerwania ciąży w określonych prawem sytuacjach. Obecnie jest to zagwarantowane prawem, kiedy płód jest nieodwracalnie uszkodzony, kiedy zagrożone jest zdrowie i życie kobiety oraz gdy ciąża jest efektem gwałtu lub kazirodztwa. Niedługo może nie być już żadnych wyjątków, może za przestępstwo uznawać się będzie też poronienie.

Jakie będą skutki zakazu aborcji?
Jeśli wprowadzony zostanie całkowity zakaz aborcji, dojdzie do jeszcze większego niż teraz uprzedmiotowienia kobiet. Kobieta w ciąży, jej partner i rodzina z dużym prawdopodobieństwem mogą się spodziewać nie tyle dobrej opieki lekarskiej, co groźby kontaktu z policją, prokuratorem i postępowania karnego. Projekt ustawy bulwersuje z tego powodu, że stwarza w prawie byty nieistniejące w przyrodzie. Stanowi, że człowiek zaczyna się od chwili poczęcia, w momencie połączenia komórki żeńskiej z męską. Rzecz jednak w tym, że od połączenia w jajowodzie komórek do zagnieżdżenia się zarodka droga jest i daleka, i długa. To nie chwila, a proces. Może trwać nawet do 10 dni, a kiedy komórka już się zagnieździ w jajowodzie, dzieją się nią różne rzeczy. Może powstać ciąża pojedyncza lub mnoga, ale ta sama komórka może się przeistoczyć w zaśniad groniasty, bardzo agresywny rak. Może też umieścić się poza macicą, co - jeśli nie będzie interwencji lekarza, podobnie jak w przypadku zaśniadu, doprowadza do śmierci kobiety. Projekt eliminuje obowiązek badań prenatalnych, które w porę umożliwiają wykrycie wad płodu i podjęcie leczenia. Wielu lekarzy, lekceważąc prawo, odmawia przepisywania środków antykoncepcyjnych. Utrudnia się też w części aptek dostęp do antykoncepcji awaryjnej bez recepty.

Co należałoby zmienić w obecnie obowiązujących przepisach?
Ustawa z 1993 r. o planowaniu rodziny, ochronie płodu ludzkiego i warunkach dopuszczalności przerywania ciąży powinna być pewnym drogowskazem dla ustawodawcy, żeby usuwać istniejące niespójności w prawie. Mamy np. sytuację, w której wolno bezkarnie „posuwać” piętnastolatkę - celowo używam tak drastycznych słów, ale to samo dziecko, które nie potrzebuje zgody mamusi i tatusia, żeby uprawiać seks, nie może samodzielnie pójść do ginekologa zanim skończy 18 lat. Tego rodzaju absurdów jest więcej. 16-latka może sama wystąpić do sądu o zgodę na ślub, ale jeżeli sąd się nie zgodzi, a dziewczyna jest w ciąży, to nie ma prawa do swojego dziecka.

Czy po wprowadzeniu zakazu aborcji w Polsce będzie rodzić się więcej dzieci?
Prawdopodobnie nie. Przecież nie przez przypadek w państwach, w których aborcja jest legalna, rodzi się więcej dzieci niż w takim państwie, jak Polska. Na pewno nie przyczyni się do tego nawet najbardziej drastyczne prawo karne. Może ono co najwyżej spowodować, że na śmietnikach będzie więcej noworodków. Gdyby polskim rządom naprawdę zależało na poszanowaniu godności człowieka i w zgodzie z tym, na większym przyroście naturalnym, już dawno mielibyśmy politykę społeczną i socjalną, która by to umożliwiała, zapewniając realny równy status kobiet i mężczyzn.

Jak należy określić to, co PiS robi z Trybunałem Konstytucyjnym?
Działania prezydenta Dudy, premier Szydło czy ministra Ziobry w sprawie Trybunału Konstytucyjnego to konstytucyjne delikty (czyny naruszające konstytucję -przyp. red.). W naszej konstytucji przewidziany jest tryb postępowania, gdy uznajemy, że przyjęta przez parlament ustawa jest niezgodna z ustawą zasadniczą. Oddajemy ją pod osąd TK. Tylko TK jest powołany do badania konstytucyjności ustaw i jego wyrok wiąże. Prezydent dopuszcza się deliktu, gdy odmawia odebrania ślubowania od wybranych prawidłowo sędziów TK. Deliktem konstytucyjnym jest odmawianie przez panią premier publikacji wyroków TK. Są to działania rodem z rewolucji bolszewickiej, która wywracała system prawny w Rosji w latach 20. ub. wieku. Jest u nas z pewnością wiele do poprawienia. Ale nie poprawia ten, kto burzy i niszczy zaufanie do prawa, zaufanie do władzy i tak naprawdę otwiera drzwi przed silnymi ludźmi, którzy mają usta pełne frazesów o patriotyzmie, ogolone głowy, a w rękach pały.

Czy praworządność w naszym kraju jest zagrożona?
Proszę zauważyć, co się dzieje. Niszczy się wolność słowa, niezależność mediów, służbę cywilną, wolność od inwigilacji, poszanowanie wolności jednostki, własność ziemi rolników, niezawisłość sądów, niszczy się system ścigania przestępców, a wprowadza bezkarność i rozpasanie policji i prokuratury. Powszechna inwigilacja jest groźna. Nie muszą się wysilać. W efekcie pozbawia to policję i prokuraturę umiejętności profesjonalnego działania, a my jesteśmy gorzej chronieni. Rozwalenie służby cywilnej to niebezpieczeństwo marazmu i niedowładu sprawnego zarządzania państwem. Jeżeli obecna władza doszła do wniosku, że podczas rządów PO i PSL ustawiane były konkursy na stanowiska, to jeśli tak nawet było, wyjściem z tego nie może być zastąpienie służby cywilnej partyjniackim systemem, jak w PRL.

Czego jeszcze powinniśmy się bać?
Powinniśmy się bać zmian w prawie karnym, które pozwalają wytaczać procesy na podstawie fałszywych dowodów, prowokacji i tzw. owoców zatrutego drzewa. Bo teraz policjant czy prokurator mogą nam coś podrzucić czy „ukręcić”, sprowokować sprawę. To mechanizm, który obniża ochronę przed przestępczością. Niepokoić powinno też podporządkowanie wymiaru sprawiedliwości dyktatorskim zapędom Ziobry, połączenie funkcji ministra sprawiedliwości i prokuratora generalnego. Oznacza to totalny powrót do tego, co było w PRL. To jest właśnie ten moment, kiedy przestajemy być bezpieczni w swoich domach.


Prof. Monika Płatek o Jarosławie Kaczyńskim: Wydaje się, że tak może działać tylko człowiek, który opętany jest pragnieniem władzy, a jednocześnie odczuwa niechęć do siebie i do ludzi.



Czy Kaczyński ustąpi pod naciskiem instytucji europejskich w sprawie TK?
Nic na to nie wskazuje. Kaczyński jest w bardzo wygodnej sytuacji, bo kryje się za wystawionymi przez siebie ludźmi, takimi, jak prezydent Duda czy premier Szydło. Poprzednie rządy mają na sumieniu różne błędy, ale nie jest to wystarczającym argumentem, żeby teraz wprowadzać w Polsce system dyktatorski, niszczący dorobek ostatnich dziesięcioleci. Trudno mi zrozumieć motywy postępowania Kaczyńskiego, ale wydaje się, że tak może działać tylko człowiek, który opętany jest pragnieniem władzy, a jednocześnie odczuwa niechęć do siebie i do ludzi.

Teczka osobowa: Prof. Monika Płatek


Prawniczka i feministka. Jest kierowniczką Zakładu Kryminologii Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu Warszawskiego. Zainteresowania naukowe: prawo karne wykonawcze, prawa człowieka, w tym prawa kobiet, kryminologia, psychologia społeczna, gender studies i socjologia prawa. Jej opinie prawne często cytowane są w mediach.

W latach 2002-2006 była pełnomocniczką Rzecznika Praw Obywatelskich ds. praw ofiar przestępstw. Jest ekspertką i konsultantką wielu organizacji międzynarodowych, m.in. OBWE.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Dodaj swój komentarz najciekawsze najstarsze najnowsze

  1. 08-05-2016 18:06

    Oceniono 1 raz 1 0

    - Jak na: kierowniczkę Zakładu Kryminologii Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu Warszawskiego ma dziwnie niefrasobliwy stosunek do zabijania jako metody na uniknięcie odpowiedzialności za niefrasobliwe stosunki*, że tak sobie zażartuję.

    Odpowiedz

  2. 18-04-2016 21:01

    Brak ocen 0 0

    - M. z M.: Nie prof. Płatek, a dr Płatek... tytułem sprostowania...

    Odpowiedz

  3. 16-04-2016 12:29

    Oceniono 10 razy 8 2

    - ella: Proszę pamiętać - politycznego mordu dokonał członek i zwolennik Platformy Obywatelskiej- wszedł do biura PiS-u i mordował dlatego, że jego ofiary należały do PiS-u...( może to wina PiS-u ??)

    Odpowiedz

  4. 15-04-2016 15:05

    Oceniono 12 razy 9 3

    - Greg: Ta kobieta broniła Trynkiewicz kilka lat temu. Nlaegała by wyszedł na wolność i żył w śród ludzi. Dzieli pedofile na miękką i twardą, a w miękkiej nie widzi problemu. TEJ PANI DZIĘKUJE !!!

    Odpowiedz

  5. 15-04-2016 11:10

    Oceniono 17 razy 10 7

    - Adi: Dlaczego w tej gazecie wypowiadają się tylko lewako-liberałowie o żenujących poglądach. To pytanie retoryczne.

    Pokaż odpowiedzi (1) Odpowiedz

    1. 15-04-2016 08:39

      Oceniono 13 razy 8 5

      - LZ: żenująca wypowiedź.

      Odpowiedz