Na kłopoty z żywnością - endofity. Nadzieja w mikrobiologach

rozmawiała: Dorota Witt 8 kwietnia 2016

„W Indiach notuje się wysoki wskaźnik feminizacji na polu nauki. Mój kraj wspiera i promuje kobiety w tej dziedzinie” - mówi BLISS FURTADO, Hinduska, stypendystka projektu Marie Skłodowska-Curie Innovative Training, doktorantka na Wydziale Biologii i Ochrony Środowiska UMK w Toruniu.

Bliss Furtado: - Dzisiejszy świat jest silnie uzależniony od technologii, dlatego powinniśmy postrzegać uprawę roślin jako dziedzinę, w której technologia może być zastosowana do poprawy produkcji.

Fot.: Jacek Smarz



Podczas ostatniego bardzo upalnego i suchego lata polscy rolnicy liczyli straty: brakowało paszy dla zwierząt, a ceny jedzenia wzrosły. Eksperci przestrzegają, że takie sytuacje mogą się powtarzać, bo rośliny kiepsko radzą sobie w egzotycznych dla nich warunkach, w czasach ocieplającego się klimatu. To problem polski, europejski czy globalny?
Można powiedzieć, że to problem globalny. Klimat się zmienia - to jedno. Pogoda jest coraz bardziej różnorodna, a dodatkowo mierzymy się z katastrofami naturalnymi, których skutki trudno przewidzieć - to drugie. Spada liczba gospodarstw rolnych, co wiąże się z ograniczaniem powierzchni uprawnych - to trzecie. A na koniec: niepokojem napawa ciągle wzrastająca średnia wieku rolników. Z tych powodów w rolnictwie notuje się straty. W Indiach także dochodzi do takich nieszczęśliwych sytuacji. Wielu rolników, nieradzących sobie z tymi kłopotami, nawet odebrało sobie życie. Rząd Indii przeznaczył fundusz gotówkowy na wypadek takich sytuacji, aby zapewnić rolnikom pomoc finansową, a przez to zapobiec samobójstwom. Zdarza się, że rolnicy postanawiają zmienić profil upraw, przenoszą się z roślin jadalnych na te, które są bardziej dochodowe, jak juta czy bawełna, zamiast zwiększać produkcję żywności.

Badania, w których bierze Pani udział, mają pomóc w opracowaniu takich technologii, których zastosowanie zwiększy uzyskiwane plony na polach. Naturalną szczepionką wzmacniającą uprawy mają być tzw. endofity. Jak to działa?
Endofity są mikroorganizmami, które „zamieszkują” wszystkie żywe rośliny. Tworzą z rośliną specyficzny układ, w efekcie którego każdy z nich odnosi korzyści. Kiedy roślina wystawiona jest na działanie określonych patogenów, endofity chronią przed chorobą przez uwalnianie alkaloidów - substancji, które powstrzymują oddziaływanie patogenów na gospodarza. Choroby i szkodniki (czynniki biotyczne) negatywnie wpływają na wydajność upraw, a tych chorób i szkodników przybywa w dobie zmieniającego się klimatu. Endofity kontrolują kondycję roślin, np. poprzez wspomaganie prawidłowego odżywiania roślin, stymulują proces fotosyntezy i wzrost roślin, które zasiedlają. Produkują również substancje chemiczne i wiele użytecznych bioaktywnych składników, które mogą być zastosowane w przemyśle.

Założeniem projektu jest m.in. to, by zwiększyć wydajność i kondycję upraw, ale bez użycia pestycydów, nie wspominając nawet o stosowaniu nasion GMO. Wpisuje się to chyba w ogólny trend, by żyć eko…
Bardziej niż eko zauważam trend, który dąży do rozwijania inżynierii genetycznej upraw (niektórzy konsumenci, zjadacze ziemniaków czy marchewki, nawet nie są tego świadomi!). Ale jednocześnie można zaobserwować, że coraz więcej rolników uprawia naturalnie i - a może dlatego, że - coraz więcej konsumentów chce kupować produkty organiczne i lokalną żywność. Coraz intensywniej promuje się tradycyjne praktyki rolnicze, a więc takie, które ograniczają stasowanie chemicznych środków na rzecz choćby nawożenia naturalnego, a to podstawa upraw naturalnych. By tych eko-pól przybyło, trzeba też wspierać lokalne społeczności i małe grupy producenckie, żeby utrzymywały i rozwijały własną tradycję naturalnych upraw. W Indiach większość ludzi jest wegetarianami z wyboru, ale też z przymusu ekonomicznego: warzywa są u nas tradycyjnie sprzedawane taniej niż mięso czy podroby, dlatego tak ważne jest, by dostarczać żywość bogatą odżywczo i wolną od chemii. Dzisiejszy świat jest silnie uzależniony od technologii, dlatego powinniśmy postrzegać uprawę roślin jako dziedzinę, w której technologia może być zastosowana do poprawy produkcji, a ostatecznie - do wzrostu zadowolenia konsumentów.

Polska wieś to ostoja narodowych tradycji, nasze przywiązanie do ziemi jest bardzo duże, ciągle mamy wiele małych gospodarstw rodzinnych. W Indiach jest podobnie?
Indyjskie rolnictwo to nie tylko źródło dochodu, ale też sposób życia. W sektorze rolniczym pracuje u nas 70 proc. populacji (w tym wiele kobiet!): od rolników, przez handlowców, po naukowców. Rozległe tereny uprawne, żyzna gleba i zróżnicowanie klimatyczne pozwalają na uprawianie różnych roślin. Ulewy i słońce, a także długi okres wegetacyjny, sprzyjają pracy rolnika. Przed laty wielu mieszkańców wsi przenosiło się do miast w poszukiwaniu lepiej płatnej pracy. Dziś rolnictwo staje się coraz bardziej atrakcyjne, młodzi, wykształceni specjaliści pracują z lokalnymi rolnikami, uprawiają ziemie profesjonalnie, zarządzają swoim biznesem. Rolnictwo jest duszą indyjskiej gospodarki. Każdego roku eksportujemy bardzo dużo produktów rolnych.

Urodziła się Pani w Zjednoczonych Emiratach Arabskich, studiowała w Indiach gdzie się Pani wychowała?
Urodziłam się i skończyłam szkołę w Zjednoczonych Emiratach Arabskich. Kiedy moi rodzice uznali, że najlepiej nam będzie w rodzinnym kraju, wróciliśmy i w Indiach skończyłam studia. Zorientowałam się, że chcę pracować w zawodzie, który pozwoli mi sie rozwijać, zająć się dziedziną, która ciągle sie zmienia. Wybrałam biologię. Z tego, co widzę, bardziej niż rozwiązań problemów wynikających ze zmian klimatycznych i zaspokojenia rosnącego zapotrzebowania na pożywne jedzenie, świat szuka świeżych idei i nowej wiedzy do badania roślin i innowacji w ich produkcji. Tak, stoimy przed trudnymi problemami, ale ich rozwiązania są w naszym zasięgu. Pragnę pomagać je odnajdywać! Nauczyciele w Indiach od początku wprowadzali mnie w tę dziedzinę. Wakacje spędzałam realizując projekty i zdobywając doświadczenie w rolnictwie, w praktyce. Dzięki temu naukowo zajęłam się roślinami uprawnymi. I w tej dziedzinie świetnie realizuję się na UMK pod okiem prof. Hrynkiewicz. Bardzo lubię pracę tutaj i nie wyobrażam sobie innej ścieżki kariery.

Mamy w Polsce ciągle więcej naukowców niż naukowczyń, więcej studentów niż studentek na kierunkach ścisłych i technicznych. Jak jest w Indiach?
W Indiach notuje się wysoki wskaźnik feminizacji na polu nauki, to nawet 65 proc., a w naukach biologicznych, medycznych i w naukach o życiu nawet wyższy. Mój kraj wspiera i promuje kobiety w tej dziedzinie.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.