Pomniki 10 Kwietnia - nowa mitologia państwowa

rozmawiał: Przemysław Łuczak 1 kwietnia 2016

„PiS, zanim zaczęło gmerać przy prawie, wrzuciło do „koryta” program „Rodzina 500+”. Trudno sobie wyobrazić, by najubożsi Polacy, którzy głównie będą z niego korzystać, powiedzieli: nie chcemy rządów PiS, bo ta partia nie podoba się Europie” - mówi dr Wojciech Jabłoński, politolog z Uniwersytetu Warszawskiego.

Dr Jabłoński: (...) PO, mająca wizerunek partii pilnującej budżetu, mówi, że ten program powinien być rozszerzony na wszystkie rodziny, również te z jednym dzieckiem. To jest pójście po sznurku Kaczyńskiego.

Fot.: Mateusz Wróblewski /Polskapresse



Jak można nazwać to, co się dzieje w Polsce pod rządami PiS?
W Polsce nastała epoka postplatformia-na. Używam tego sformułowania, bo to PO zgotowała obywatelom i samej sobie ten los. Zwyciężyło przekonanie, że PiS ciągle jest tą samą partią, co 8 lat temu, co miało zagwarantować, że na polskiej scenie politycznej jeszcze długo nic się nie zmieni. Zwłaszcza kiedy na czele PiS będzie stał Jarosław Kaczyński, którego PO z łatwością mogła usunąć z polityki, ale tego nie zrobiła, ponieważ traktowała go jako łatwego chłopca do bicia. Skończył się jednak czas wybierania między partią Kaczyńskiego a partią Tuska, na czym PO zbudowała dwie kadencje swoich rządów i załatwiła swojemu szefowi dobrze płatną synekurę w Brukseli. Wygrała materialnie, obsadzając najważniejsze stanowiska w państwie swoimi ludźmi, natomiast totalnie przegrała politycznie. Dla PO nie ma już powrotu do władzy, jeśli w ogóle przetrwa najbliższy rok.

Co się kryje pod hasłem: „dobra zmiana”, którym posługują się politycy PiS?
Tą „dobrą zmianą” w istocie jest powrót do czasów PRL. To, co się teraz dzieje, jest formą budowania nowego ustroju społecznego, powiedzmy drugiej Polski Ludowej. Świadczą o tym m.in. wydatki o charakterze socjalnym, na które Polski nie stać, zwłaszcza program „Rodzina 500+”.


dr Wojciech Jabłoński: Śledztwo smoleńskie ma być również silnym uderzeniem w PO, które w finale ma zakończyć się tym, że po Tuska (...) przyjadą mili panowie w kominiarkach.


PiS chce w ten sposób zdobyć możliwie szerokie poparcie społeczne dla swojej polityki. Ten program jednak w istocie zrujnuje budżet państwa. W tej sytuacji PiS będzie musiał, zanim skończą się pieniądze, zrobić jakiś gwałtowny ruch polityczny. Nie można wykluczyć, że Kaczyński, chcąc zdobyć jeszcze mocniejszy mandat do sprawowania władzy, zdecyduje się na przedterminowe wybory, najpóźniej w przyszłym roku.

Kaczyński zaprzecza, że rządzi Polską z tylnego siedzenia. Czy prezydent Andrzej Duda i premier Beata Szydło są samodzielnymi politykami?
Nie są samodzielni, a wynika to poniekąd z politycznego powrotu prezesa PiS do tradycji peerelowskiej. Gdy w 1952 r. Stalin pisał konstytucję PRL, stwierdził, że taki figurant jak prezydent nie jest potrzebny, że trzeba na wzór sowiecki stworzyć ciało kolektywne, czyli Radę Państwa. Ale w tamtych czasach nawet przewodniczący Rady Państwa Henryk Jabłoński też był figurantem, bo ośrodek realnej władzy znajdował się gdzie indziej. Dzisiaj podobnie jest z prezydentem i premierem.

Dostrzega Pan możliwość kompromisu w sprawie Trybunału Konstytucyjnego?
Politycy opozycji, czyli PO i Nowoczesnej,błędnie zakładali, że system polityczny w Polsce jest trwały i nie ma możliwości, żeby ktoś - tak, jak Kaczyński - zaczął gmerać w prawie najważniejszym dla demokracji, czyli przy konstytucji. To zresztą niejedyny błąd opozycji, która jest anemiczna, wręcz dziecinna. Dlatego PiS nie musi zawierać kompromisu w sprawie TK. Dla Kaczyńskiego, który powraca do drugiej PRL albo formuły państwa faszystowskiego, nie tyle w warstwie ideologicznej, co socjalnej, nie mają żadnego znaczenia również uliczne protesty Komitetu Obrony Demokracji. Dla opozycji odpowiednim miejscem sprzeciwu wobec polityki PiS powinien być przede wszystkim Sejm. Jej działania muszą być jednak bardziej przemyślane niż dotychczasowa taktyka PO wobec programu „Rodzina 500+”. Nie może być tak, że PO, mająca wizerunek partii pilnującej budżetu, nagle mówi, że ten program powinien być rozszerzony na wszystkie rodziny, również te z jednym dzieckiem. To jest, niestety, pójście po sznurku Kaczyńskiego, który tylko utwierdza się w przekonaniu, że z taką opozycją nie musi się liczyć.

Czy PiS zignoruje opinię Komisji Weneckiej w sprawie zmian w TK?
Komisja Wenecka, której orzeczenia mają jedynie charakter opinii, rzeczywiście została zaproszona do Polski przez samych pisowców. Ale nie rozumiem, dlaczego media sprzyjające PO tak się cieszą i podkreślają, że PiS samo siebie zaszachowało, bo rzekomo miało spodziewać się po komisji pozytywnego dla siebie werdyktu. Wydaje się, że minister Witold Waszczykowski, gdy zapraszał komisję, miał świadomość, że to gmeranie w prawie, które robi z tylnego siedzenia jego szef, nie spodoba się Zachodowi. Grał jednak o czas dla PiS i wygrał. Przecież sprawa TK ciągnie się już od późnej jesieni, ostatnio było o niej trochę głośniej, ale zanim usłyszymy kolejne jej akordy, upłynie jeszcze co najmniej pół roku. PiS osiągnęło więc swój cel.

PiS korzysta z tego, że UE ma na głowie problemy z napływem uchodźców?
PiS korzysta nie tylko z tego, lecz również z nasilenia się w wielu państwach unijnych nastrojów eurosceptycznych. Kiedy mamy zagrożenie brexitem, bogaty kraj wychodzi z UE, a uchodźcy zalewają kontynent, kto w Brukseli będzie zainteresowany tym, co dzieje się w Warszawie? Najbardziej jednak PiS korzysta z sytuacji w naszym kraju. Dobrze wie, że nawet jeśli Polska naruszy swój wizerunek w Europie, nie będzie to miało żadnego znaczenia. Bo PiS zanim zaczęło gmerać przy prawie, wrzuciło do „koryta” program „Rodzina 500+”. Trudno sobie wyobrazić, by najubożsi Polacy, którzy głównie będą z niego korzystać, powiedzieli, nie chcemy rządów PiS, bo ta partia nie podoba się Europie.

A naciski Stanów Zjednoczonych?
Tu akurat wypada cieszyć się, że PiS stanęło okoniem Amerykanom, z którymi Polska szła ramię w ramię na niepotrzebne wojny, z których korzystały tylko Stany Zjednoczone. To dość osobliwe, że Stany Zjednoczone, które trzymają z takimi państwami autorytarnymi, jak np. Arabia Saudyjska, nagle zaniepokoiły się stanem demokracji w Polsce.

Co PiS chce osiągnąć, wznawiając śledztwo smoleńskie?
W oparciu o katastrofę smoleńską PiS próbuje stworzyć państwową mitologię. Z jednej strony, ma to być mit założycielski drugiej PRL, której budowę partia Kaczyńskiego rozpoczęła. Mit tragiczny, wpisany w polską tradycję ofiar, które były potrzebne. Dlatego w całej Polsce będą powstawać pomniczki smoleńskie. Nawet ulice, przy których stoją tylko knajpy czy agencje towarzyskie będą nosiły nazwę 10 Kwietnia. Ale Smoleńsk nie mógł być dobrze rozegrany propagandowo bez zniszczenia mitu założycielskiego III RP, czyli Lecha Wałęsy. To się PiS znakomicie udało. W miejsce Wałęsy kuchennymi drzwiami będzie wprowadzany Smoleńsk i bracia Kaczyńscy jako ci, którzy w opozycji solidarnościowej podobno grali pierwsze skrzypce. To oczywiście kłamstwo, ale jeżeli zostanie dobrze rozegrane propagandowo, z czym PiS nie ma problemu, to wielu ludzi u wierzy, że za Kaczyńskich była ta prawdziwie niepodległa Polska. Na tyle niepodległa, że cały świat się od niej odwrócił.

Ale PiS nie zadowoli się tylko mitem?
Śledztwo smoleńskie ma być również silnym uderzeniem w PO, które w finale ma zakończyć się tym, że po Tuska - kiedy już nie będzie pełnił ważnych funkcji w Brukseli - przyjadą mili panowie w kominiarkach. Czyli jest też kwestia rozliczenia się z przeciwnikami politycznymi. Wiadomo, że Kaczyński jest co najmniej tak samo mściwy i pamiętliwy jak Tusk. Można więc być pewnym, że o Donaldzie nie zapomniał.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Dodaj swój komentarz najciekawsze najstarsze najnowsze

  1. 05-04-2016 10:28

    Oceniono 2 razy 1 1

    - Marek, bezdzietny, 1300 zł brutto: Panie Doktorze, dziękuję za przekazanie prawdy. Ten wywiad pomógł mi w podjęciu decyzji o emigracji z Polski. Jeśli to możliwe - na zawsze.

    Odpowiedz

  2. 03-04-2016 23:19

    Oceniono 3 razy 2 1

    - 500 zł minus: Jabłoński mówi mądrze i wprost. Może dlatego w nowych - pisowskich i platformerskich - mediach jakby go ostatnio mniej. A szkoda. O "Rodzinie 500+" mówi słusznie. To zrujnuje budżet, również budżet mojej, bezdzietnej rodziny, gdzie z żoną mamy do podziału zaledwie 1900 zł. I z tego jeszcze będziemy musieli zapłacić 500 zł na cudze dzieci. Smutne.

    Odpowiedz

  3. 02-04-2016 13:33

    Oceniono 11 razy 5 6

    - Polak oklamywany: nie czytałem tego klamliwego wywodu tych wyPOcin ale na pewno złodziejami i oszustami ten Rząd nareszcie Polski się nie POdoba . Tylko falszywe media wykreowany tych KRETYNOW którzy przez 8 lat niszczyli Polskę klaniajac się w pas Merkel za Donalda stanowisko a POlska była im POtrzebna do prywanych osiągnięć .Puf...

    Pokaż odpowiedzi (1) Odpowiedz

    1. 01-04-2016 13:35

      Oceniono 15 razy 12 3

      - dl: Najlepiej wszystko krytykować co jest dzięki PIS. A ja się pytam co nam dała Platforma...? Poza butą i aferami chyba nic...

      Odpowiedz

    2. 01-04-2016 07:43

      Oceniono 11 razy 8 3

      - Rozczarowany: Dobrze wykształcony i jeszcze lepiej zarabiający politolog z UW w czytelny sposób określił niezamożne wielodzietne rodziny mieszkające w Polsce. Wiadomo kto posila się z koryta.

      Pokaż odpowiedzi (1) Odpowiedz