Ojciec powiesił się w Dniu Dziecka, a spadek po nim okazał się dla jego syna prawdziwym przekleństwem

Grażyna Ostropolska 1 kwietnia 2016

Siedmioletnia batalia chorego studenta z bezdusznymi urzędnikami ZUS znajduje zrozumienie w sądzie, ale państwowy ubezpieczyciel bagatelizuje kolejne wyroki, konsekwentnie łamiąc zasady prawdy obiektywnej i swobodnej oceny dowodów.

Fot.: rys. Łukasz Ciaciuch


1 czerwca 2009 roku. Tę datę Kuba zapamięta do końca życia. Zwykle ojciec dzwonił do niego w Dniu Dziecka z życzeniami, ale tego dnia postanowił się powiesić. Wcześniej odszedł od rodziny i zaczął nowe życie, więc to, dlaczego targnął się na życie, nadal jest dla Kuby zagadką. Samobójcza śmierć ojca zainicjowała zły czas w jego życiu. Zaczęło się od spadku.


Jakub wahał się z jego przyjęciem. - Tata prowadził własną firmę, ale nie płacił alimentów, więc podejrzewałem, że ma długi - wyjaśnia. Zwrócił się do ZUS z prośbą o podanie aktualnego stanu konta rozliczeniowego zmarłego ojca i dostał odpowiedź: „Brak podstaw do uznania Pana za stronę postępowania”. Miał 6 miesięcy na to, by spadek odrzucić, ale zdecydował, że go przyjmie

z dobrodziejstwem inwentarza,


bo wtedy odpowiedzialność za długi ojca ograniczy się do wartości dziedziczonego majątku. Sąd powołał do spisu inwentarza komornika, a ten ustalił, że aktywa spadku to połowa 13-metrowej kawalerki po ojcu, warta 30 tys. zł, oraz 150 zł gotówki, zaś pasywa to jedynie 5 tys. zł długu wobec Gwarantowanego Funduszu Świadczeń Pracowniczych. - Uznałem, że tyle dam radę spłacić, a odziedziczoną połowę kawalerki podaruję choremu na schizofrenię przyrodniemu bratu, by mógł się usamodzielnić - tłumaczy Jakub.

Był w szoku, gdy cztery miesiące po przyjęciu spadku ZUS przysłał mu wezwanie do zapłaty 29 192 zł z tytułu zaległych składek po ojcu i kazał je spłacić w ciągu 14 dni. Jakub napisał prośbę o umorzenie długu, dołączając zaświadczenie o złym stanie zdrowia i kiepskiej sytuacji materialnej. Ma padaczkę, naczyniaka w płacie skroniowym, a od momentu samobójstwa ojca leczy się psychiatrycznie z powodu depresji lękowej. Mimo tych barier podjął studia i liczył na to, że renta po ojcu (matka ma niską emeryturę) pozwoli mu je skończyć.

Nie ma przesłanek,


przemawiających za zasadnością umorzenia tych należności - taką odpowiedź przysłał Jakubowi ZUS. Chłopak był załamany . - Dlaczego urzędnicy nie biorą pod uwagę tego, że ojciec regularnie przez 34 lata odprowadzał składki (w sumie ok. 120 tys. zł) do ZUS, a jego zaległości dotyczą jedynie kilkunastu miesięcy przed śmiercią? - z takim pytaniem postanowił pójść do sądu po sprawiedliwość. W 2013 r. Wojewódzki Sąd Administracyjny w Bydgoszczy uchylił decyzję ZUS, odmawiającą umorzenia składek, i nakazał, by we wznowionym postępowaniu rozpatrzono zarzut Jakuba, że zanim ten przejął spadek po ojcu, zwracał się do ubezpieczalni po informację o ewentualnym zadłużeniu zmarłego, ale jej nie otrzymał. ZUS jednak nie spuścił z tonu. Wprawdzie umorzył Jakubowi należności z tytułu zaległych składek ojca, ale te, których zmarły nie płacił za pracowników, postanowił od spadkobiercy wyegzekwować.. - Po ponownym wnikliwym przeanalizowaniu wszystkich argumentów nie stwierdzono ustawowych przesłanek, przemawiających za zasadnością umorzenia tych należności - brzmiało uzasadnienie kolejnej odmownej decyzji, którą WSA wyrokiem z lutego 2014 r.

ponownie uchylił.


Lista zarzutów pod adresem ZUS jest długa. „Organ pominął fakt, że skarżący jest obciążony ciężką chorobą, co pomimo młodego wieku nastręcza mu trudności nie do przezwyciężenia w znalezieniu pracy, że musi się opiekować chorym na schizofrenię bratem, któremu jako zabezpieczenie bytu przekazał 50 proc. udziału w minikawalerce i że utrzymuje się sam z renty rodzinnej, a kwota, która pozostaje mu na życie po potrąceniach ZUS, jest niższa niż minimum socjalne” - wytykają wówczas urzędnikom sędziowie WSA. Przypominają, że ZUS kolejny raz nie odniósł się do braku rzetelnej informacji od komornika, spisującego inwentarz po zmarłym, w tym do zadłużenia z tytułu składek, naruszając zasadę prawdy obiektywnej i swobodnej oceny dowodów, co mogło wpłynąć na wynik sprawy.

Bezduszne stanowisko urzędników ZUS kontrastuje z empatią skarbowego egzekutora. Naczelnik III US w Bydgoszczy umorzył bowiem Jakubowi zaległy podatek dochodowy ojca (ponad 9 tys. zł). „Pana sytuacja finansowa, życiowa oraz zdrowotna jest niewątpliwie bardzo trudna, a przedstawione argumenty mieszczą się w ustawowym pojęciu

„ważny interes podatnika”.


Podejmując decyzję o umorzeniu zaległości po ojcu uwzględniono fakt, że Pana stan zdrowia nie pozwoli na wypracowanie środków finansowych na ich uregulowanie, a osoby, które mogłyby Pana wspierać finansowo, również są w bardzo trudnej sytuacji materialnej i zdrowotnej. Bezsprzecznym jest też, że na powstanie tego długu nie miał Pan wpływu, a w dniu przyjęcia spadku po ojcu jego zobowiązania nie były Panu znane” - tak Marek Estkowski, ówczesny naczelnik skarbówki (w styczniu 2014 r.) tłumaczył decyzję o umorzeniu.

W połowie 2014 r. sytuacja studenta się pogarsza. U matki lekarze wykryli nowotwór, a Jakuba dopada depresja. „Stan pacjenta istotnie się pogorszył (...) w obra-zie klinicznym dominuje poczucie zagrożenia, lęk przed przyszłością, myśli rezygnacyjne, w tym samobójcze” - diagnozuje psychiatra. Matka wysyła to zaświadczenie do ZUS, ale nie robi ono wrażenia na urzędnikach. „Nie stwierdza się ustawowych przesłanek, przemawiających za zasadnością umorzenia należności” - piszą w kolejnej decyzji i nadal potrącają 400 zł z niewielkiej renty Jakuba.

Student ma miesiąc na zażalenie. Ma je gotowe ostatniego dnia, 24 grudnia, ale urzędy pocztowe w Wigilię są zamknięte. Zwraca się do WSA z prośbą o przywrócenie terminu skargi i ten się do niej przychyla, ale ZUS zaskarża tę zgodę do NSA. „Niedbalstwem wydaje się podejmowanie prób złożenia skargi w ostatnim dniu terminu (…) Bez znaczenia jest ogólne powoływanie się skarżącego na zły stan zdrowia” - tak ZUS usiłuje obalić postanowienie o przywróceniu terminu złożenia skargi. Bezskutecznie, bo NSA utrzymuje postanowienie WSA w mocy.

W lutym 2015 r. Jakub wygrywa w sądzie z Funduszem Gwarantowanych Świadczeń Pracowniczych, który domagał się od niego 5 tys. zł z tytułu niezaspokojonych (przez ojca) roszczeń pracowniczych.

FGŚP nie był uprawniony


do wystąpienia z roszczeniem regresowym wobec spadkobiercy zmarłego, bo nie przejął on firmy ojca, nie kontynuował jego działalności i nie posiada statusu pracodawcy - orzekł sąd.

- Mając w ręku prawomocny wyrok, wystąpiłem do ZUS o uchylenie obowiązku uiszczania zaległych składek na FGŚP i zwrot tych już mi zabranych, ale nie było reakcji - wspomina Jakub. Ma też wyrok WSA z października 2015 r. , uchylający kolejną ZUS-owską odmowę umorzenia zaległych należności po zmarłym ojcu. Sąd znów stwierdza, że ZUS nie wykonał zaleceń z poprzednich wyroków i nie wyjaśnił okoliczności istotnych dla prawidłowego rozstrzygnięcia sprawy, co podważa zaufanie do organów państwowych. „Organ ponownie naruszył podstawowe zasady postępowania dowodowego: prawdy obiektywnej, oficjalności postępowania i swobodnej oceny dowodów” - czytamy w uzasadnieniu. WSA zwraca też uwagę, że we wznowionym postępowaniu bezprawnie uczestniczyli ci sami pracownicy ZUS, którzy podejmowali poprzednie decyzje, co narusza prawo i daje podstawę do uchylenia tej ostatniej. 7 marca br. ZUS zawiadamia Jakuba, że „z uwagi na trwające postępowanie, zmierzające do dokładnego wyjaśnienia stanu faktycznego, wyznacza się nowy termin załatwienia sprawy do 8 kwietnia”.

- Urzędniczki, biorące udział w podejmowaniu wcześniejszych decyzji dot. pana Jakuba zostały z tej sprawy wyłączone - słyszymy w ZUS.

Zmiany w dziedziczeniu



18.10.2015 r. weszły w życie przepisy, chroniące spadkobiercę. Jeśli w okresie 6 miesięcy od uzyskania informacji o tytule do spadku nie zrobi on nic, otrzyma go z dobrodziejstwem inwentarza, czyli będzie odpowiadał za długi zmarłego tylko do wartości odziedziczonego majątku. Wcześniej przyjęcie spadku z automatu, tzw. proste, oznaczało, że spadkobierca odpowiada za długi zmarłego całym majątkiem.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.