Jagnięcina nagle zmienia się w drób, czyli cud w azjatyckiej kuchni

Hanna Walenczykowska 11 marca 2016, aktualizowano: 11-03-2016 14:45

Baranina z indyka, oscypki bez owczego mleka i produkt seropodobny zastępujący grecką fetę - inspektorzy PIH sprawdzali rzetelność restauratorów. Aż w 52 spośród 63 kontrolowanych przez bydgoskich inspektorów restauracjach i fast foodach stwierdzono nieprawidłowości.

Niektórzy restauratorzy do pizzy dodawali mieszkankę serów lub produkty seropodobne, które miały udawać sery twarde.

Fot.: Sławomir Kowalski


Państwowa Inspekcja Handlowa regularnie kontroluje lokale gastronomiczne. Inspektorzy w 2015 roku sprawdzili 63, z czego nieprawidłowości stwierdzili aż u 52 przedsiębiorców, prowadzących działalność na terenie województwa kujawsko-pomorskiego. Uchybienia dotyczyły najczęściej restauracji, które oferowały dania kuchni zagranicznych (m.in. dalekowschodniej, tureckiej, meksykańskiej, gruzińskiej) oraz fast foody.


Podczas wszystkich wizyt w lokalach gastronomicznych inspektorzy dokonywali tak zwanych zakupów kontrolowanych. Najpierw udawali zwykłych klientów, a dopiero później informowali restauratorów o tym, kim są naprawdę. Sprawdzano przede wszystkim to, czy kucharze używają takich produktów, jakie deklarują w menu, i czy zgadza się waga porcji.

Podmianki produktów


Wyniki kontroli pokazały, że wielu przedsiębiorców zmieniało produkty. Zamiast droższych, lepszych jakościowo, stosowali tańsze substytuty. I tak oto...

W jednej z restauracji inspektorzy stwierdzili, że figurujące w menu „wyśmienite mielone mięso z jagnięcia z przyprawami” w rzeczywistości było mięsem drobiowym. „Cielęcina z warzywami” okazała się wieprzowiną! Restaurator tłumaczył zamianę nieporozumieniem między polską kelnerką a wietnamskim kucharzem.

W innym punkcie zamiast wołowiny do potraw dodawano tak zwany topping wołowy głęboko mrożony. Półprodukt ten - wyjaśniamy - otrzymuje się z wołowego mięsa mielonego, które po doprawieniu formuje się w niewielkie kostki i zamraża.

W pewnym pubie, w którym sprzedawano kebaby, zamiast sera i baraniny zastosowano produkt seropodobny, topiony w plastrach oraz niezwykle oryginalny półprodukt, czyli mieszankę mięsa wołowego z indyczym.

Innym razem szynkę parmeńską, która powinna znaleźć się w burgerze, zastąpiono szynką wieprzową, surową, suszoną.

Kolejny restaurator w wielu potrawach grecką fetę zastępował jej substytutem - serem miękkim, solankowym, tłustym lub produktem seropodobnym z dodatkiem tłuszczu roślinnego do sałatek.

Nieuczciwie postępował także właściciel restauracji, w której podawano góralskie oscypki z grilla. Niestety, nie zostały one wyprodukowane z mleka owczego. Stwierdzono w owych pseudogóralskich serkach wyłącznie mleko krowie.

Ponadto, soki zastępowano napojami a kraby paluszkami surmii, czyli zmielonym mięsem ryb morskich.

Restauratorzy oszukiwali klientów nie tylko na jakości potraw, ale także na ich wadze. Inspektorzy stwierdzili, między innymi, że polędwica z grilla była o 60 proc. lżejsza od tej deklarowanej w menu. Okazało się, że kucharz ważył produkty przed, a powinien zrobić to po smażeniu.

Błędy w opisach


Wielu restauratorów w menu nie podawało pełnego składu potraw, w tym substancji i produktów, które mogą spowodować alergie bądź reakcje nietolerancji. Źle opisano dziesiątki potraw. Ponadto przedsiębiorcy przedstawiali nieprawdziwe dane, dotyczące składu surowcowego - najczęściej stosowali inne niż zadeklarowane składniki. Zdarzyło się, że w menu nie zamieszczano informacji w języku polskim. Na przykład jedno z dań było sprzedawane pod obco brzmiącą nazwą „kong phadprik thai dam”, a zawierało wyłącznie polskie produkty. Ponadto wielu restauratorów w menu stosowało nieprecyzyjne sformułowania, np. „z dodatkiem warzyw” lub „z owoców morza”.

Powąchać przed zamówieniem


Miesiąc temu, w pierwszym dniu chińskiego Nowego Roku Ognistej Małpy, Państwowa Inspekcja Handlowa oraz Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów, po ogłoszeniu powyższych wyników kontroli przeprowadzonych w minionym roku, opublikowały także zestaw zasad, o których warto pamiętać składając zamówienie.

Pierwsza i podstawowa rada dotyczy dokładnego sprawdzenia oferty proponowanej przez restauratora. Cennik w każdej restauracji powinien znajdować się w miejscu ogólnodostępnym. Musi zawierać wszystkie niezbędne informacje, w tym: nazwę potrawy (lub napoju) i to, z czego się składa danie - czy jest to na przykład kotlet z surówką, czy może sam kotlet, a warzywa należy zamówić dodatkowo. Istotna jest również informacja o tym, jakich składników użyto do przygotowania potrawy.

Druga rada dotyczy klientów, u których występuje nadwrażliwość na określone produkty. Takie osoby powinny zwrócić uwagę na informację o składnikach alergennych. Obok nazwy potrawy w menu musi znaleźć się wykaz wszystkich produktów, jakich użyto do jej przygotowania z wyraźnym zaznaczeniem, które z nich mogą wywołać uczulenia. Prawidłowy opis dania jest na przykład taki: pizza frutti di mare: mąka (zawiera gluten), woda, sól, drożdże, sos pomidorowy, skorupiaki (kraby, homary, langusty), mięczaki (przegrzebki, mule, ostrygi).

Trzecia rada dotyczy reklamacji. Klient zawsze powinien zwracać restauratorowi uwagę na niewłaściwą jakość potrawy. Reklamacja może dotyczyć dania, a więc, na przykład, jeżeli jednym z podanych w jadłospisie składników pizzy są oliwki, a nie zostały one dodane, czy w sałatce wskazano fetę, którą zamieniono tańszym serem.

UOKiK podpowiada też klientom restauracji, aby przed zamówieniem potrawy uruchomili wszystkie swoje zmysły. I tak, dzięki słuchowi łatwo zorientują się, jak dany lokal oceniają inni ludzie. Dzięki wzrokowi stwierdzą m.in., czy lokal cieszy się popularnością (wszystkie stoliki zajęte, kolejka przed wejściem) oraz sprawdzą jego ofertę. Dotyk pomoże klientowi skontrolować czystość, np. to, czy klamka lepi się od brudu. Jeśli klamki są zanieczyszczone, a na podłodze widać grubą warstwę kurzu, to stanu czystości zaplecza lepiej sobie nie wyobrażać. Wielu konsumentów zaczyna wizytę w restauracji od umycia rąk. To dobry zwyczaj - podkreśla UOKiK. Także dlatego, że można zobaczyć, jak wyglądają toalety. I wreszcie węch. W przyjemnie pachnącym lokalu zwykle serwuje się smaczne i zdrowe dania.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.