Zobaczyłem dzioborożca trąbiącego, który płakał zupełnie jak dziecko

Krzysztof Błażejewski, zdjęcia Lech Niesłuchowski i Tadeusz Andrzejczyk 11 marca 2016, aktualizowano: 11-03-2016 14:42

Chcieli zobaczyć turakowate, dzioborożce i dropie - rzadkie i piękne ptaki. W tym celu wybrali się do RPA, do północno-wschodniej części tego kraju - do parku Krugera i innych rezerwatów przyrody.

Fot.: Krzysztof Błażejewski

Zobacz wszystkie zdjęcia w galerii (6) »



Obserwator ptaków, przyrodnik i leśnik z Torunia, Lech Niesłuchowski, właśnie wrócił z kolejnej egzotycznej wyprawy. Tym razem grupa birdwatcherów z Polski udała się na południową półkulę, na skraj Afryki.


- Organizacji wyprawy podjął się profesor z Uniwersytetu Łódzkiego Tomasz Kłys, wielki znawca ptaków. Nasza grupa liczyła tylko pięć osób, co okazało się dobrym posunięciem. Choć podnosiło to koszty, w zamian pozwalało sprawniej przemieszczać się w dwóch terenowych toyotach - mówi Lech Niesłuchowski. - Dlaczego wybraliśmy RPA? Chcieliśmy zobaczyć żyjące tam m.in. piękne ptaki z rodziny turakowatych, a także dzioborożce i dropie. Oczywiście, poza ptakami, liczyliśmy, że zobaczymy przedstawicieli afrykańskiej wielkiej piątki (lew, lampart, słoń, nosorożec i bawół) i mnóstwo innych ssaków.

Lech Niesłuchowski: Największym „rarytasem” były obserwacje niepozornych, endemicznych skowronków, których światowa populacja liczy tylko ok. 200-250 par.


Trasa podróży miłośników obserwacji ptaków w ich naturalnym środowisku została tak dobrana, aby zacząć od pobytu w najsłynniejszym po amerykańskim Yellowstone parku narodowym na świecie - parku Krugera, który powstał 90 lat temu. Trzykrotne safari w parku pozwoliło podróżnikom nie tylko zaliczyć wielką piątkę, ale też spotkać wiele innych dużych ssaków, z hipopotamem, żyrafą, zebrą i guźcem na czele. W parku Krugera, St. Lucia, Hluhluwe i innych obszarach chronionych mogli podziwiać wielką różnorodność antylop, od najmniejszych: dujkerczyka modrego i czerwonego wielkości małych sarenek, przez skocznika, impalę, gnu brunatnego i pręgowanego oraz koba śniadego do wielkich antylop - kudu, niali i elanda.

Poruszanie się po obszarach, na których „rządzą” dzikie zwierzęta, nie do końca jest bezpieczne, choć rezerwaty są w RPA wysoko grodzone siatkami, dodatkowo zabezpieczone siecią elektryczną. Podczas safari zasadniczo nie można wysiadać z samochodów. Prowadzone obserwacje w aucie też nie są do końca bezpieczne, zawsze może zdarzyć się szarża zwierzęcia, gdy poczuje się ono zagrożone. Na YouTube można znaleźć wiele filmików z atakami słoni czy nosorożców na samochody.

Lech Niesłuchowski: Wiele ciekawych gatunków ptaków zobaczyć można w Toruniu, w Bydgoszczy i okolicach, a także wzdłuż biegu Wisły.


Szczególnie dużo satysfakcji birdwatcherowi z Torunia sprawiło spotkanie i obserwowanie w stanie naturalnym czterech gatunków dropi, dwóch gatunków dzioborożców (w tym trąbiącego, którego śpiew do złudzenia przypomina płacz dziecka) i czterech gatunków ptaków z rodzaju toko. Miał też szczęście dwukrotnie spotkać niezwykle rzadkiego ibisa łysego, zagrożonego wyginięciem i objętego specjalnym programem ochronnym.

- Największym „rarytasem” dla nas były jednak obserwacje dwóch niepozornych małych ptaszków, endemicznych skowronków: pazurczaka jasnego i skowrończyka łuszczakowatego, których światowa populacja liczy tylko ok. 200-250 par - wspomina Lech Niesłuchowski. - Podsumowując, widzieliśmy 358 gatunków ptaków i 40 gatunków ssaków oraz wiele gatunków gadów (żółwie i jaszczurki), na szczęście nie mieliśmy spotkań z wężami.

Poza niezwykle barwnym i różnorodnym światem fauny, na podróżnikach duże wrażenie wywarły Góry Smocze, przez które dotarli do granicy z Lesotho na przełęczy na wysokości 2873 m n.p.m. Tam też mieli okazję zaobserwować m.in. dudkowca natalskiego - nektarnika podobnego nieco do dudka, oraz dzięcioła ziemnego - jedynego dzięcioła na świecie, który nie żeruje na drzewach.

Lech Niesłuchowski z towarzyszami wzdłuż wybrzeża Oceanu Atlantyckiego dojechał do Durbanu. Podczas jednej z wypraw, idąc plażą wzdłuż Oceanu Indyjskiego, birdwatcherzy nagle zauważyli, jak z wody, tuż przy brzegu, wyłonił się żarłacz tępogłowy, wyjątkowo niebezpieczny rekin, polujący w przybrzeżnych wodach. Zapewne w pogoni za zdobyczą podpłynął pod samą plażę. Wówczas zrozumieli dlaczego, pomimo pięknych plaż, czystej i ciepłej wody, brak w tamtych stronach hoteli i pensjonatów. Nikt z wędrowców nie miał już do końca pobytu na tym odcinku wybrzeża ochoty na kąpiel w morzu.

Polskim miłośnikom ptaków udało się nie popaść w żadne tarapaty przy okazji kontaktu z mieszkańcami RPA, choć zdawali sobie sprawę, że mówienie o niskim stopniu bezpieczeństwa w tym kraju jest uzasadnione.

- Na szczęście nie musieliśmy przebywać w dużych miastach jak Durban czy Johannesburg (poza lotniskami) - dodaje Lech Niesłuchowski. - Jedną noc spędziliśmy w mieście Centurion koło Johannesburga. Mieszkaliśmy w pensjonacie u Afrykanerów. Tam biali ludzie mają posesje zabezpieczone przed wtargnięciem wysokimi ogrodzeniami, z zasiekami z drutu kolczastego i liniami wysokiego napięcia (10 tys. V). Niestety, dla nich w miastach dużym utrapieniem jest bezrobocie, gdyż w urzędach, szkołach, w wojsku, policji itp. są oni zastępowani przez czarnych mieszkańców kraju. Tam obecnie panuje... coś w rodzaju apartheidu, tyle że w odwrotną stronę.

Lech Niesłuchowski przyrodę, a szczególnie ptaki, podgląda od lat. Nie tylko na dalekich egzotycznych wyprawach.

- Wiele ciekawych gatunków można zobaczyć w samym Toruniu, jak np. na Kępie Bazarowej, w laskach wewnątrz miasta, ptactwa wodnego do podglądania jest też sporo wzdłuż długiego odcinka Wisły, aż do Bydgoszczy, do Brdyujścia - mówi. - Trzeba mieć lornetkę, dużo cierpliwości, ciepłą odzież i odporne na przemakanie buty. I, oczywiście, dużo czasu, zwłaszcza wczesnym rankiem, kiedy obserwacje są najefektywniejsze. Z czasem warto wyposażyć się w lunetę, dobry aparat fotograficzny z dużym zoomem i statyw.

Park Krugera


Obszar chronionej przyrody, założony w 1898 roku przez ówczesnego prezydenta Transwalu - Paula Krugera. W 1926 roku został nazwany parkiem Krugera na cześć założyciela. Rozciąga się na długości 350 kilometrów wzdłuż granicy z Mozambikiem, ma ok. 60 kilometrów szerokości. Zajmuje powierzchnię powyżej 2 milionów hektarów. Żyje tam ponad 500 gatunków ptaków i 147 gatunków ssaków.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.