Świat to wielkie pole elektromagnetyczne. Prześwietla je Joanna Wyszkowska, której pomagają w tym... owady

Katarzyna Bogucka 11 marca 2016

O falach elektromagnetycznych ludzie mówią, że muszą być szkodliwe. A karaczany amerykańskie, „pacjenci” laboratorium Zakładu Biofizyki UMK, tych sensacji nie potwierdzają...

Dr Joanna Wyszkowska bada wpływ pola elektromagnetycznego m.in. na owady, ale wnioski z jej obserwacji są ważne dla ludzi

Fot.: Grzegorz Olkowski


Powiedzieć o promieniowaniu „temat rzeka”, to jakby niczego nie powiedzieć. Dziedzinę tę, z naukowego punktu widzenia wciąż do końca niezgłębioną, bada od 13 lat (skupiając się głównie na wpływie promieniowania na organizmy żywe), dr Joanna Wyszkowska z Zakładu Biofizyki Wydziału Biologii i Ochrony Środowiska UMK, która niedawno została stypendystką Japońskiego Towarzystwa Promocji Nauki. Przez najbliższe 10 miesięcy odda się eksperymentom w Hokkaido University w Sapporo. Zbada wpływ ekspozycji w polu elektromagnetycznym niskiej częstotliwości na mechanizmy warunkujące adaptację zwierząt.

Co z tą komórką?


Materiałem badawczym będą świerszcze. Wykorzystywanie owadów do badań nad polem elektromagnetycznym to nic nadzwyczajnego. W macierzystym laboratorium Zakładu Biofizyki UMK pani doktor pracuje głównie z karaczanami amerykańskimi, m.in., jako jedyna w Polsce, z ich komórkami nerwowymi („W karaczanach fascynujące jest to, że po wyodrębnieniu ich pojedynczej komórki nerwowej i położeniu jej na szalce, ta komórka wciąż żyje, wciąż, w zależności od rodzaju neuronu, generuje lub przesyła impulsy nerwowe. Stwarza to doskonałą przestrzeń badawczą”). Z uwagi na interesujący cykl rozwojowy, dr Wyszkowska używa również mączników (popularnych domowych szkodników), natomiast podczas stypendium w Anglii (staż podoktorski w Centre for Biological Sciences, University of Southampton), eksperymentowała z szarańczą.


Źródeł zainteresowania fizyką, ale w połączeniu z medycyną i neurofizjologią, szukać trzeba w dzieciństwie pani doktor, które przypadło na początek lat 80. w Olsztynie. Wspomina, że jako dziecko wiecznie pytające była wielkim wyzwaniem dla rodziców. Ratowali się całymi seriami książeczek naukowych...

- W czasach bez Internetu samo dochodzenie do wiedzy stawało się przygodą. U mnie zaczęło się od pytań typu: dlaczego sól jest słona? - wspomina Joanna Wyszkowska. Po fizyce przyszedł czas fascynacji farmacją, zwierzętami (marzenia o weterynarii), techniką (majsterkowanie z tatą i szkolne doświadczenia z elektroniką i elektryką). - Nie wiedziałam, co wybrać - politechnikę czy medycynę? Los podsunął mi inne rozwiązanie, idealne dla mnie. Na UMK w Toruniu, a konkretnie na kierunku fizyka, powstała specjalność - fizyka medyczna i zastosowanie komputerów. Temat innych uczelni był już dla mnie zamknięty.

dr Joanna Wyszkowska: W czasach bez Internetu samo dochodzenie do wiedzy stawało się przygodą. U mnie zaczęło się od pytań typu: dlaczego sól jest słona?


Pierwsze naukowe tropy studentki fizyki dotyczyły m.in. telefonii komórkowej (tzw. wysokie częstotliwości, promieniowanie mikrofalowe). - Komórki stawały się coraz bardziej powszechne, podobnie jak naukowe i pseudonaukowe artykuły poświęcone ich szkodliwości. Postanowiłam sprawdzić, ile jest w nich prawdy. Okazało się, że sprawa jest bardzo złożona - wspomina nasza rozmówczyni.

W Toruniu nikt w tamtym czasie nie zajmował się promieniowaniem elektromagnetycznym. Ambitna studentka (już po licencjacie) zaczęła w całej Polsce szukać ośrodka naukowego, w którym mogłaby napisać pracę magisterską. Tak trafiła pod skrzydła Wojskowego Instytutu Higieny i Epidemiologii, konkretnie Zakładu Ochrony Mikrofalowej. Powstała praca, pt. „Warunki ekspozycji kultur tkankowych w miniaturowej komorze bezechowej na pasmo 900 i 1800 MHz” . Najpierw jednak musiała powstać owa komora badawcza. - Zbliżamy się do sedna problemu badań nad polem elektromagnetycznym, które wytwarzają nie tylko telefony komórkowe, ale np. także sprzęt AGD. Badania te wymagają świadomego wyboru warunków ekspozycji i - co najważniejsze - dokładnego ich opisu. Zapewnia to odtwarzalność warunków doświadczalnych, a tym samym daje możliwość weryfikacji i porównania uzyskanych wyników - tłumaczy specjalistka.

W tego rodzaju działaniach nauki przyrodnicze (biologia, medycyna) splatają się nierozerwalnie z techniką (metrologia pola elektromagnetycznego). Powstanie wspomnianej komory miało na celu stworzenie stanowiska do ekspozycji hodowli tkankowych w warunkach optymalnych (temperatura, wilgotność), jednocześnie ekspozycja zbliżona była do realnych warunków narażenia głowy abonenta (źródłem pola był terminal telefonii komórkowej umieszczony wewnątrz komory). Bo w tych badaniach chodzi o człowieka, choć w laboratorium, z konieczności, zastępują go m.in. owady.

Rośliny na fali


- Cała trudność polega na zadbaniu o te warunki. Bez nich, podobnie, jak bez spojrzenia na problem z punktu widzenia różnych dziedzin nauki, mimo prowadzenia badań nad falami od kilkudziesięciu lat, nie możemy wysuwać jednoznacznych i ostatecznych wniosków, co do szkodliwych efektów biologicznych ekspozycji w polu elektromagnetycznym. - tłumaczy pani doktor. - Mnie się udało - dzięki doskonale wyposażonemu laboratorium UMK, rozpocząć kompleksowe badania nad organizmami, nad efektami biologicznymi. Prowadzę obserwacje na poziomie behawioralnym (zachowanie), biochemicznym, np. badam poziom hormonów stresu, funkcjonowania układu nerwowego (doświadczenia elektrofizjologiczne). Do badań nad niskimi częstotliwościami pola wykorzystuję generator pola magnetycznego stosowany jest w magnetoterapii.

Obserwowane przez dr Wyszkowską owady, pod wpływem 24-godzinnej ekspozycji w polu o bardzo wysokim natężeniu, a takie generuje jedynie przemysł, odczuwały dyskomfort. - Były pobudzone, zaobserwowałam zmiany w funkcjonowaniu układu nerwowego. Nikt z nas nie jest jednak narażony na podobne warunki w życiu codziennym. Owady lepiej, odczuwały pobyt w polu o podobnie dużym natężeniu, ale tylko przez godzinę dziennie przez tydzień. Dlaczego? Brak szkodliwego wpływu? A może mamy do czynienia z kompensacją, z adaptacją lub z regeneracją?

Na te pytania nauka wciąż szuka odpowiedzi. Wiadomo już, że skutki oddziaływania promieniowania na żywe organizmy porównać można do wpływu stresu. - Stres niekiedy mobilizuje do działania, ale innym razem człowieka niszczy. Wszystko zależy od natężenia i od czasu . Podobnie jest z falami - mówi dr Wyszkowska. Daleka jest jednak od tego, by straszyć niekorzystnym wpływem długich rozmów telefonicznych.

Na działanie pola elektromagnetycznego wystawia także rośliny m.in. pszenicę. Współpracuje w tej materii z dr hab. Adrianą Szmidt-Jaworską, prof. UMK z Katedry Fizjologii Roślin i Biotechnologii. Już wiadomo, że ziarno pod wpływem fal szybciej kiełkuje, lepiej rośnie. Między jednym eksperymentem a drugim, łamanym przez zajęcia z, jak mówi, cudownymi studentami, badaczka próbuje - z trudem - wcisnąć sporo pozanaukowych zainteresowań. Jest miłośniczką tańca, zwłaszcza towarzyskiego (przed kontuzją rangi turniejowej) i salsy, uwielbia szybkie motocykle, samochody, prozę Edgara Allana Poe, Stephena Kinga, Deana Koontza, koty, psy i siatkówkę.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Dodaj swój komentarz najciekawsze najstarsze najnowsze

  1. 11-03-2016 19:23

    Brak ocen 0 0

    - zdziwiony : zeby taka ladna pani dr zajmowala się karaluchami ! o tempora o /z/mores ps a ta druga ladna pani teraz w toruniu ?

    Odpowiedz