Dostali urlop od wielkiej polityki. Jedni na chwilę, inni już na zawsze

Lucyna Budniewska 11 marca 2016

Czym zajmują się parlamentarzyści z naszego regionu, którzy po wielu latach kariery nie weszli ponownie do Sejmu lub senatu? Którzy z nich planują wielki powrót, a którzy zamknęli ten rozdział?

Od lewej: Janusz Dzięcioł znalazł zatrudnienie w opiece społecznej. Zbigniew Girzyński poświęca się pracy na UMK. Jerzy Wenderlich ma obecnie czas na teatr, film i muzykę


Po dwudziestu dwóch latach w Sejmie, w tym kilku ostatnich na stanowisku wicemarszałka, Jerzy Wenderlich cieszy się, że ma chwilę czasu na teatr, film, muzykę i ulubione albumy z malarstwem. Rozstanie z parlamentem musiało być jednak zaprawione goryczą. Wenderlich, parlamentarzysta od 1993 roku, w ostatnich wyborach do Sejmu uzyskał najlepszy wynik w całym okręgu toruńsko-włocławskim, ponad 25 tysięcy głosów. Ponieważ jednak koalicja ugrupowań lewicowych nie przekroczyła progu wyborczego, mandatu nie otrzymał. Jako jeden z najbardziej znanych polityków SLD kandydował na początku roku na przewodniczącego Sojuszu Lewicy Demokratycznej. Uzyskał drugi wynik po Włodzimierzu Czarzastym i został pierwszym wiceprzewodniczącym partii. Nadal jest też obecny w mediach. Kilka dni temu odebrał z rąk ambasadora Mongolii w Polsce Order Gwiazdy Polarnej, przyznawany przez prezydenta tego kraju za wkład w budowę relacji między Polską a Mongolią.

Propozycji jest wiele


- Zawodowo jestem wręcz zarzucony propozycjami, dwie uważam za szczególnie interesujące, ale przed podjęciem ostatecznej decyzji nie będę ich zdradzał - mówi Jerzy Wenderlich. - Są firmy, które chcą, abym był ich twarzą albo doradcą zarządu, pojawiła się też oferta kierowania przedsiębiorstwem międzynarodowym. Na razie korzystam z tego, że mam trochę więcej czasu i oddycham świeżym powietrzem. Lubię teatr, zamierzam też chodzić na Festiwal Ludwiga van Beethovena, przeglądać albumy z malarstwem i swoją naprawdę dużą, liczącą około półtora tysiąca tytułów, kolekcję filmów na płytach dvd - opowiada polityk.

Rozbrat z Platformą


Na brak zajęć nie narzeka także Janusz Dzięcioł, były poseł Platformy Obywatelskiej z Grudziądza. Zanim został politykiem, pracował jako komendant Straży Miejskiej w Świeciu i był grudziądzkim radnym. Popularność zdobył jako zwycięzca pierwszej polskiej edycji reality show Big Brother. W 2007 wszedł do Sejmu z listy PO, w 2011 roku został wybrany ponownie. Przez ostatnie dwa lata nie był jednak członkiem partii, pozostawał tylko w klubie PO. Po sporze z lokalnymi władzami Platformy w 2014 roku kandydował bez sukcesu na prezydenta Grudziądza jako rywal Roberta Malinowskiego z PO. W ostatnich wyborach Platforma nie umieściła go na liście.


Janusz Dzięcioł, były poseł PO z Grudziądza: Rozważam aktywność polityczną, ale w innym ugrupowaniu. Mam propozycje z wielu stron. Kiedy podejmę decyzję, na pewno będzie o tym głośno.


- Obecnie pracuję w Urzędzie Miasta w Świeciu w opiece społecznej - mówi Janusz Dzięcioł. - Czas potwierdził moje racje, dotyczące problemu ogromnego zadłużenia szpitala w Grudziądzu i w ogóle zadłużenia miasta. Jestem bezpartyjny. Rozważam aktywność polityczną, ale w innym ugrupowaniu. Mam propozycje z wielu stron, ale jeszcze za wcześnie, aby o tym mówić. Kiedy podejmę decyzję, na pewno będzie o tym głośno - zapowiada Janusz Dzięcioł. Myśli także o kolejnych wyborach parlamentarnych do Sejmu lub senatu. Zawsze pasjonował się sportem, więc i teraz, dla utrzymania kondycji, jeździ rowerem i uprawia hobbistycznie sporty walki.

Czas na nową pracę


Grzegorz Karpiński, były poseł Platformy Obywatelskiej oraz wiceminister w resorcie sportu i turystyki, a następnie spraw wewnętrznych, jako prawnik z zawodu nie miał problemów z „przebranżowieniem”. Pracuje w toruńskiej kancelarii prawnej i stara się wykorzystywać swoje doświadczenie w pracy społecznej. Dba też o zdrowie i kondycję. - Praca w ministerstwie powodowała duże napięcie. Teraz chodzę na siłownię, gram w tenisa, mam czas dla rodziny. W tej chwili nie wiem, czy będę kandydował w kolejnych wyborach parlamentarnych. Nadal działam w Platformie Obywatelskiej, a decyzję podejmę, kiedy będzie bliżej terminu wyborów - zapowiada.

Pracę zgodną z wykształceniem i doświadczeniem wykonuje także Domicela Kopaczewska, która była posłanką PO od 2005 do 2015 roku. Kiedy w ostatnich wyborach nie zdobyła mandatu na kolejną kadencję, zgłosiła się i wygrała konkurs na stanowisko dyrektora departamentu oświaty w Kujawsko-Pomorskim Urzędzie Marszałkowskim. Włocławska parlamentarzystka z zawodu jest pedagogiem, była też kuratorem oświaty.

Zamknięty rozdział?


W przypadku Zbigniewa Girzyńskiego, byłego posła Prawa i Sprawiedliwości, a z wykształcenia historyka, jego praca jest też pasją i hobby. - W tym roku wyjdą trzy książki pod moją redakcją. Najbliższa, o marszałku Józefie Piłsudskim przygotowana wspólnie z profesorem Jarosławem Kłaczkowem jest już w składzie. Kolejna poświęcona będzie salezjanom w Polsce. Na początku listopada na Uniwersytecie Mikołaja Kopernika odbędzie się duża konferencja, dotycząca odzyskania niepodległości rzez Polskę, na którą przyjadą najwybitniejsi historycy w kraju. W takie sprawy się teraz angażuję - podkreśla Zbigniew Girzyński.

Posłem był przez 10 lat, od 2005 do 2015 roku. W ostatnich wyborach bez powodzenia kandydował do senatu z własnego komitetu. - Nie mam planów politycznych. To piękny okres mojego życia, ale już zamknięty - mówi Zbigniew Girzyński.

Po ostatnich wyborach długą karierę parlamentarną zakończył też z własnego wyboru Jan Wyrowiński, w ostatniej kadencji wicemarszałek senatu z Platformy Obywatelskiej. Czy nie była to przedwczesna decyzja? - Wiem, że nigdy nie należy mówić nigdy, ale czas jest nieubłagany. Obserwuję teraz wielką politykę z boku, ostatnio poruszyła mnie sprawa dotycząca przeszłości Lecha Wałęsy - komentuje. Jan Wyrowiński nadal angażuje się w sprawy publiczne, wykorzystuje swoje doświadczenia, ale powrotu do parlamentu nie raczej rozważa. - Mamy nowe czasy, nowe wyzwania, potrzebni są nowi ludzie.

Warto wiedzieć: Zmieniony skład


Na 13 posłów poprzedniej kadencji z naszego okręgu tylko 7 zdobyło mandat ponownie: Jan Krzysztof Ardanowski, Anna Sobecka i Łukasz Zbonikowski z PiS, Tomasz Lenz, Antoni Mężydło i Tomasz Szymański z PO, Zbigniew Sosnowski z PSL.

Do Sejmu nie weszli: Jerzy Wenderlich z SLD, Janusz Dzięcioł, Grzegorz Karpiński i Domicela Kopaczewska z PO, Zbigniew Girzyński z PiS i Maciej Wydrzyński z RP.

Żaden z 3 senatorów poprzedniej kadencji z okręgów toruńskiego, grudziądzkiego i włocławskiego: Jan Wyrowiński, Michał Wojtczak i Andrzej Person (wszyscy z PO) nie zasiada po ostatnich wyborach w senacie.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Dodaj swój komentarz najciekawsze najstarsze najnowsze

  1. 12-03-2016 19:34

    Oceniono 13 razy 8 5

    - A.: Zapewne mój post nie zostanie zaakceptowany przez cenzora /sorry " moderatora"/ , ale niech tam! Spróbuję! Ludzie, o których z takim nabożeństwem piszecie kiedyś tam na krócej lub dłużej dostali mandat reprezentowania nas / torunian/ w Sejmie i Senacie. Dzisiaj Nowości próbują podsumować ich dla nas pracę publiczną, ale przecież ta ocena nie byłaby pełna gdyby nie wypowiedzieli się wyborcy. Pan Dzięcioł- Big Brother to egzotyka, wypadek przy pracy- chociaż zapewne człek przaśny i przyzwoity. Zmarnowany mandat! Gaduła Wenderlich- gość nie głupi, konsyliacyjny, medialny, ale dla Torunia....zupełnie nieprzydatny. Nic, NIC! dla naszego miasta pożytecznego nie zrobił, poza tym, że po prostu był. Na całe lata zablokował toruńską lewicę, grając wyłącznie pod Pana Wenderlicha. Pani Kopaczewska to jakaś przypadkowa efemeryda, której się wydawało, że praca na rzecz regionu polega na damsko- męskim biesiadowaniu i żonglowaniu ludźmi jak kukiełkami. Fakt, że dziś zawiaduje kujawsko- pomorską oświatą to jakby obrzydliwe podzwonne po dawnych układzikach. Aż strach się bać działalności tej Pani w sferze edukacji i wychowania naszych dzieci!!! Na Girzyńskiego to nawet szkoda klikania. Przyjemniaczek i pieczeniarz, uwielbiający sam siebie, szczególnie w różnych mundurkach. Temu Panu wydawało się, że ludziom w Toruniu to tylko pomniki są potrzebne i rozmaite capstrzyki ku czci....! Jeżeli odezwie się chociaż jeden mieszkaniec regionu, któremu ów pomógł w jakiejś istotnej, trudnej sytuacji życiowej to... odszczekam! Proszę nie mylić z załatwianiem swojakom różnych posadek i kamieniczek, a tym się ten pan głównie zajmował. Zdecydowanie chylę kapelusza przed Posłami niepopularnej dziś i skompromitowanej PO: Panem Janem Wyrowińskim i Panem Grzegorzem Karpińskim. Tacy przyzwoici ludzie i pracowici parlamentarzyści nie powinni mieć barw partyjnych, powinni po prostu nas, zwykłych ludzi reprezentować godnie w Sejmie i Senacie. Bardzo nam wyborcom brak ich w lokalnej polityce! Życzę im życiowej pobudki i serdecznie pozdrawiam. Wyborca, zdecydowanie rozczarowany!

    Odpowiedz

  2. 11-03-2016 13:57

    Oceniono 10 razy 4 6

    - nie optymista : a kiedy urlopik dla piszacych w nowosciach /co to za nowosci/okazja 500 +

    Odpowiedz