Jak podkomendni nie wykręcą numeru, to uweźmie się zwierzchnik...

Paweł Kędzia 26 lutego 2016, aktualizowano: 26-02-2016 15:34

Kto zostanie nowym komendantem miejskim policji w Toruniu? Na razie nie wiadomo. Wiadomo za to, że nie jest łatwo kierować toruńskim garnizonem, o czym przekonało się już kilku komendantów.

Janusz Brodziński (tutaj krótko po objęciu posady) zasłynął ze swojego hobby - jazdy na bicyklu.

Fot.: Jacek Smarz


Toruński garnizon działa jako komenda miejska od 1999 roku. Jej pierwszym dowódcą został Andrzej Fiałek. Nie miał łatwej służby. Jak podkreślano przy okazji jego przejścia na emeryturę (w styczniu 2003 roku), za kadencji Fiałka przez miasto przetoczyła się krwawa wojna gangów. Ale nie tylko. Odejściu komendanta towarzyszyły niezbyt pochlebne opinie, związane z plagą kradzieży samochodów. W Toruniu powołano wówczas specgrupę do walki z tym procederem. Zespół został jednak rozwiązany ze względu na kiepskie wyniki. Później okazało się, że niektórzy funkcjonariusze z tej grupy mieli powiązania z polsko-ukraińskim gangiem. Odpryskiem sprawy była mistyfikacja wyreżyserowana przez jedną z młodych policjantek. Uważała ona, że ofiara kradzieży lawety sfingowała przestępstwo i na dowód swojej tezy... podstawiła świadka.


Policyjni informatorzy zarzucali kierownictwu opieszałość w rozprawieniu się z nieuczciwymi funkcjonariuszami.

- Nieprawdą jest, że nic nie robiłem w sprawie powiązań policjantów ze złodziejami samochodów. To przecież ja rozwiązałem grupę samochodową, bo czułem, że coś tam śmierdzi - odpowiadał w „Nowościach” Andrzej Fiałek.

Polowanie na skalpy


Decyzję o przejściu na emeryturę 49-letniego wówczas policjanta miała przyspieszyć kontrola zarządzona przez komendanta wojewódzkiego policji. Trwało wtedy swoiste polowanie na skalpy w Toruniu. Funkcje kolejno stracili nie tylko komendant Fiałek, ale również jego zastępcy: Ryszard Świerczyński oraz Andrzej Rydzyński. Niedługo na stanowisku zastępcy utrzymał się również Roman Gralak. Kiedy w lutym 2003 roku nowym komendantem został Mirosław Bieńkowski, po kilku miesiącach Roman Gralak podzielił los kolegów i także został odwołany.

W 2012 r. nastąpiła roszada i Antoni Stramek awansował na szefa policji w Toruniu. Mina Wojciecha Machelskiego (z prawej) jest bardzo wymowna...

fot. Adam Zakrzewski /archiwum

W 2012 r. nastąpiła roszada i Antoni Stramek awansował na szefa policji w Toruniu. Mina Wojciecha Machelskiego (z prawej) jest bardzo wymowna...



Bieńkowski w 2004 roku przyłączył komisariat z Bydgoskiego Przedmieścia do Śródmieścia, co spotkało się z niezadowoleniem mieszkańców. Później, podczas akcji „deesbekizacji”, zapowiedzianej przez ówczesnego ministra Ludwika Dorna, mocno podpadł, nie zwalniając swojej rzeczniczki prasowej. Lilianna Kruś-Kwiatkowska w przeszłości przez 10 miesięcy była sekretarką w Służbie Bezpieczeństwa. Poseł Zbigniew Girzyński zwołał nawet konferencję w tej sprawie. Warto dodać, że przeciwko poprzednikowi Lilianny Kruś-Kwiatkowskiej toczył się proces za znęcanie podczas przesłuchań nad działaczami opozycji w PRL-u.

Największe gromy spadły na Bieńkowskiego podczas akcji związanej z ptasią grypą w Toruniu w 2006 roku. Zwierzchnicy mieli pretensje, że funkcjonariusze są słabo widoczni w mediach, a na dodatek komendant przyznał publicznie, że policja sobie nie radzi i potrzebne jest wsparcie wojska. Ostatecznie jednak podjęto decyzję o pozostawieniu żołnierzy w koszarach. W kwietniu 2006 roku 47-letni Bieńkowski złożył rezygnację i przeszedł do Lipna, zostawiając toruńską komendę na przedostatnim miejscu w policyjnym rankingu.

Odwołany na raty


W maju w Toruniu zameldował się Janusz Brodziński. Przemawiały za nim osiągnięcia z Grudziądza, gdzie za jego czasów wykrywalność przestępstw wzrosła z 36 do 56 procent. Wcześniej był nawet przymierzany do fotela komendanta wojewódzkiego, ale w tym wyścigu przegrał z Krzysztofem Gajewskim. Pierwsza próba odwołania Brodzińskiego przez Gajewskiego nastąpiła już po siedmiu miesiącach pracy. Oficjalnie - za słabe wyniki. Nieoficjalnie - za podwiezienie służbowym autem o. Tadeusza Rydzyka. Wtedy murem za Januszem Brodzińskim stanęli prezydent Michał Zaleski i posłana Anna Sobecka.

Andrzej Fiałek: Nieprawdą jest, że nic nie robiłem w sprawie powiązań policjantów ze złodziejami . Rozwiązałem grupę samochodową, bo czułem, że coś tam śmierdzi.


O Brodzińskim było też głośno z innego powodu. Na policyjnym forum przyznano mu „Złotą pałę” za autorstwo rzekomej instrukcji zdejmowania butów podczas interwencji domowych, chociaż Brodziński wiele razy temu zaprzeczał.

Ostatecznie odszedł ze służby w 2008 roku. Biuro Spraw Wewnętrznych Komendy Głównej Policji wszczęło postępowanie w związku z bezprawnym wykorzystaniem samochodu służbowego. Zarzucono mu też sprzeniewierzenie pieniędzy na kwiaty dla pani psycholog, a w mediach sugerowano wątek romansu. Po 25 latach pracy 46-letni wówczas komendant odszedł na emeryturę. W toruńskim garnizonie na 619 etatów, nieobsadzonych pozostało blisko 60, co wiązano z polityką kadrową Janusza Brodzińskiego. Fakt jest taki, że policyjne kadry w latach 2006-2007 spodziewały się masowych odejść ze względu na korzystne warunki emerytury.

Po Brodzińskim konkurs na stanowisko komendanta wygrał zaledwie 34-letni Wojciech Machelski. Co ciekawe, prezydent Michał Zaleski nie skorzystał z prawa do zaopiniowania kandydatury nowego komendanta toruńskiej policji. Nie poparł jej, ale też nie odrzucił. Natomiast kilka lat wcześniej zwolnił ojca Machelskiego z funkcji szefa toruńskiej straży miejskiej.

Za kadencji Wojciecha Machelskiego stan bezpieczeństwa w Toruniu poprawił się, czego dowodziły liczby. Zwiększyła się wykrywalność przestępstw i spadła ich liczba. Mimo to nastąpiła zagadkowa roszada. Na stanowisku komendanta miejskiego w Toruniu zameldował się Antoni Stramek, dotychczasowy szef policji w Golubiu-Dobrzyniu, gdzie trafił właśnie Wojciech Machelski. Mówiło się o konieczności nabrania doświadczenia przez młodego policjanta, a przecież zastąpił go ktoś, kto kierował zaledwie 80-osobową jednostką powiatową.

Antoni Stramek na emeryturę odszedł (17 lutego) bez kontrowersji, które towarzyszyły jego poprzednikom. Na jego kadencji cieniem kładzie się sprawa naczelnika wydziału ruchu drogowego, który w niewybrednych słowach nałożył na podwładnych normę „wyrobienia” 17 mandatów.

Komendanci w Toruniu


Do 1999 roku garnizon w Toruniu miał status komendy wojewódzkiej. Pierwszym szefem Komendy Miejskiej Policji w Toruniu był Andrzej Fiałek (czerwiec 1999-styczeń 2003), następnie stanowisko to obejmowali: Mirosław Bieńkowski (luty 2003-kwiecień 2006), Janusz Brodziński (maj 2006-wrzesień 2008), Wojciech Machelski (listopad 2008-styczeń 2012), Antoni Stramek (styczeń 2012-luty 2016).

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.